Autor: Andrzej Tucholski | 27 kwietnia 2013 | Komentarze:
Tematy:

Jak czytać 3 dodatkowe książki w miesiącu?

Uczymy się produktywności. Czytamy strony doradzające nam jeść więcej orzechów, bo to dobrze wpływa na mózg. Instalujemy na telefonach setki to-do appek, ozdabiamy nasze życia i twarze bliskich kartkami z rzeczami do skreślenia i próbujemy w jak najefektywniejszy sposób dogonić wczorajszy wieczór.

I wiecie co? Ktoś tu o czymś zapomniał :>

Radykalna Kultura

Jakiś czas temu zacząłem cykl o Kulturowym Superczłowieku – radykalnym wojowniku, który nawet pracując na pełen etat jest w stanie spokojnie zaspokoić każdą ze swoich kulturalnych potrzeb. Bo zamiast wymówek i wymówek wybiera spryt i logikę. Tylko że jakoś nazwa mi przestała brzmieć. Myślę o rebrandingu na Managera Przyjemności :D

Co sądzicie? Dajcie znać w komentarzach :)

Jak czytać więcej książek?

Dobra, pora przejść do mięsa dzisiejszego wpisu. Jest kilka prostych rozwiązań, dzięki którym da się w każdy miesiąc naszego życia wsunąć dodatkowe minuty na czytanie. Można też je (jak w moim przypadku) wykorzystać do czytania jedynie w pozyskanym czasie dzięki czemu ma się przestrzeń na granie lub filmy w “wolnym – normalnym” :)

Oto pomysły:

1. Czytnik

Tak, wiem, prawdziwe książki pachną i lubimy budować z nich forty w długie, samotne, deszczowe noce. Mówi się trudno :) Kupno Kindle’a było dla mojego czytania niczym łyk wody dla maratończyka na dziesiątym kilometrze trasy. Przemawia za nim ogrom czynników.

Jest lekki, mieści tysiące tytułów (pół roku czytania w Porto oznaczało dla mnie wzięcie ważącego kilkanaście deko urządzenia, nie osobnej walizki książek), ładuje się go raz na parę tygodni, można zwiększyć sobie czcionkę gdy oczy wysiadają lub podejrzeć nieznane słowo we wbudowanym słowniku (czytam głównie non-fiction, więc ta funkcja dała mi najwięcej). Kocham mojego Kindelka.

Ale nawet nie musiałbym wymieniać pozycji z tej listy. Wystarczy proste porównanie.

Przed kupnem czytnika czytałem miesięcznie 2-3 książki. Teraz czytam od 4 do 6. Tyle.

Czytaj też: Jak Kindle rozwiązał mój największy problem (i spowodował tłumaczenie się na pokładzie samolotu)

2A. Puste przebiegi

(Jest to porada dla ludzi, którzy potrafią czytać z tym samym tempem od pierwszej do ostatniej linijki posiedzenia.)

Posiadanie czytnika sprawiło, że zacząłem czytać w miejscach i sytuacjach, o które bym siebie nigdy wcześniej nie podejrzewał. Nie mam podzielności uwagi W OGÓLE, ale na szczęście nadrabiam błyskawicznym przeskakiwaniem między kontekstami.

Dzięki temu zacząłem podczytywać dodatkowe rozdziały podczas nie-swojej tury w Civilization V, podczas jazdy windą, gdy gotują mi się jajka lub, bo czemu nie, nawet w trakcie przejeżdżania trzech przystanków w stojącym, zatłoczonym tramwaju (przed chwilą skończyłem cegłę na 800 stron – raczej bym jej fizycznego wydania w takich warunkach nie wyciągnął).

Dziś jest dużo czytania, więc powpycham w tekst trochę fajnej muzyki:) (Link do Youtube)

Jeśli czytacie TYLKO w takich warunkach (znam wiele takich osób) to warto rozważyć opcję, którą oferuje Legimi. Płacicie jeden abonament i na swoim smartphonie możecie czytać ile chcecie spośród książek w pewnej zamkniętej (ale sporej) puli do wyboru.

2B. Okresy na czytanie

(Jest to porada dla ludzi, którzy w trakcie czytania “rozpędzają się” razem z linijkami)

Jeśli należysz do ludzi, którzy zamiast “podczytywania” wolą długie i tłuste posiedzenia nad jednym tekstem, to stanowczo sugeruję przejrzenie JAK się spędza swój wolny czas. Pisałem o tym szerzej w poprzedniej części cyklu! Być może na maile da się odpowiedzieć z autobusu? Być może zamiast dwóch przesiadek da się wybrać połączenie bezpośrednie, jedynie 5 minut dłużej jadące, ale za to z perspektywą ciągłego siedzenia z nosem w fabule?

Praktyka czyni mistrza w zauważaniu takich możliwości :)

3. Rozcieńczanie tematyki

Miesięcznie czytam minimum 3-4 książki non-fiction (związane z moimi zainteresowaniami lub biznesem) po angielsku. Lubię je, ale jednak po dwóch pod rząd zauważyłem, że nie jestem w stanie sięgnąć po trzecią. Wcześniej nigdy o tym nie myślałem – teraz specjalnie dobieram sobie cykl czytania tak, by co druga, trzecia pozycja była diametralnie inna od tych w pobliżu (np. ostatnio rozcieńczyłem start-upy i systemy decyzyjne cyklem nowel Lovecrafta).

Do przemyślenia.

4. Szybkie czytanie

Warto poświęcić tydzień z życia na naukę szybkiego czytania. Nawet poprawa na poziomie kilku procent zwiększa naszą wydajność o minimum 2 pozycje rocznie. Nie trzeba przy tym chodzić na żadne kursy. Jeśli umiecie myśleć analitycznie (a umiecie, bo jesteście seksownymi i inteligentnymi ludźmi) to wystarczy chwila Google’owania i voila, ma się dostęp do takich materiałów jak Ferrissowy eksperyment “How to read 300% faster in 20 minutes“. Jak się znajdzie parę wersji to można sobie powyciągać różne wspólne mianowniki i wiedzieć, co warto podrasować.

O, i jeszcze to! (Link do Youtube)

Pamiętajcie jednak, że szybkie czytanie szybkiemu czytaniu nierówne. Ja przez lata nauczyłem się czytać całkiem wydajnie i nawet trzymam równe tempo przez kilkadziesiąt stron po sobie (tak jak w punkcie 2A). Zupełnie inaczej z kolei czyta Karolina (idealny przykład punktu 2B) – przez pierwsze strony dowolnego posiedzenia spokojnie się rozpędza, by po kwadransie czytać blisko 2 razy szybciej ode mnie.

Każdy ma własne supermoce :)

5. Nagrody

Nic nie działa mniej motywująco niż posiadanie rosnącego stosu książek “do przeczytania”. W pewnym momencie zorientowałem się, że moja kupka liczy aż 42 tytuły. Postanowiłem więc, że wolno mi kupić sobie nową książkę JEDYNIE gdy przeczytam jakąś już posiadaną. W efekcie zbiłem poczekalnię do 31 sztuk i lecę dalej (dzięki punktom 1-4 czytam szybciej niż natrafiam na nowe, ciekawe książki).

Uwaga – jasne, że czasem trzeba przeczytać coś “na teraz” i się kolejka zaburza, ale nie wydaje mi się, bym musiał roztkliwiać się tutaj nad każdym takim luźnym przypadkiem :) Bądź co bądź to tylko wpis, może Wam w czymś pomóc lub może i wcale nie musi.

6. Spryt > “Zasady”

Ta rada dotyczy szczególnie książek non-fiction, choć wyodrębnione przypadki fabuł też się znajdą. Już tłumaczę o co chodzi.

Gdy się jest już całkiem oblatanym w jakimś temacie, to każda kolejna książka odrobinę powiela wiedzę z poprzedniej. Wiadomo, jak się jest autorem to chce się poruszyć parę dygresji lub przybliżyć czytelnikowi tło – sam bym tak robił. Tylko że jak się jest czytelnikiem to można to totalnie olać :) Nie, nie mam potrzeby po raz 13 czytać jak to Jeff Bezos budował swoje imperium. Pamiętam jeszcze poprzednią wersję. Tym razem wystarczą mi same wnioski.

Podobnie prezentuje się sytuacja przy kosmicznie nudnych prozach. Może jestem tutaj zbyt cięty, ale jeśli autor nie wywiązał się z obowiązku zadbania o moją uwagę to ja też nie czuję się w obowiązku męczyć się z jego brakiem warsztatu :)

7. Wasze metody

Macie coś jeszcze? Dawajcie do komentarzy! :)

 Autorem zdjęcia jest Vaidas M.

Keep tight readers!,

Andrzej Tucholski

Bądźmy w kontakcie:
  • tereferiusz

    metoda trzecia sie sprawdza, z powodzeniem ja stosuje

    dodatkowo kilka ksiazek wpada w postaci audiobooka, przy sprzataniu domu, dojazdach autem do pracy, itp

    wprawdzie wole czytac samemu to jednak ciesze sie, ze udalo mi sie dodatkowo wykorzystac ten czas

    • Ja właśnie do słuchowisk/audiobooków tak średnio potrafię się przyzwyczaić, ale słuchanie Blade Runnera na siłowni wspominam bardzo miło :)

      • O, muszę spróbować, bo Blade Runner czeka na mnie już bardzo niecierpliwie. Tylko boję się, czy przypadkiem nie wyłączę się ze słuchania patrząc na jakieś… ładne mięśnie :D

  • kel

    Czytnik zdecydowanie by mi się przydał. Stosuje już czytanie w drodze i różnych innych okolicznościach, ale jest to czasem kłopotliwe, tak jak teraz, gdy ugrzązłem z jedną księgą… Widziałeś “Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa”? :) Średnio nadaje się do czytania w podróży. ;) Gdybym się trzymał zasady, żeby nie zaczynać nowej książki przed skończeniem starej to byłoby cienko.

  • Zenek73

    Audiobooki – tak! Czytanie na komórce – ZDECYDOWANIE NIE.
    Piszę to z perspektywy 40letniego faceta, pewnie jako 20latek też bym tak robił, ale już wiem czego nie lubią moje oczy. Chcecie dłużej cieszyć się literaturą pisaną – dbajcie o oczy i nie przeciążajcie je. Pomysł czytania wszędzie i ile się tylko da uważam za szkodliwy. Idźcie do lasu, pobiegajcie z muzyką… Słuchanie audiobooka na siłowni… ciekawe – ale myślę że zbyt niebezpieczne na ławeczce ze sztangą ;)

    • Na takich ‘nartobiegach’ sie sprawdzal :) do cardio jednak wybieralem Guette.

    • Na monitorze w pracy czyta mi się źle, oczy szybko zaczynają boleć, ale na komórce czyta się całkiem nieźle, co mnie zaskoczyło. Nie odczuwałem żadnego zmęczenia. Może to kwestia większej ostrości lub kontrastu. A do audiobooków nie jestem jakoś przekonany. Słucha się ich przyjemnie, ale narzucają tempo opowieści, a ja jednak wolę sam je sobie dawkować

      • Ja polecam na komórce włączyć tryb negatywu – plus tysiąc do komfortu. Niedawno odkryłem, sporo aplikacji ma to wbudowane (np. Kindle na telefon).

  • Czytnik ebooków to fantastyczna sprawa. Kindle mam od 2 lat i dzięki niemu zaczęła się moja przygoda z czytaniem. Od tamtego czasu przeczytałem 60 książek, w międzyczasie próbowałem czytać książki papierowe, ale miałem tego serdecznie dość. Lubię czytać w łóżku, a czytanie np. 900-stronnicowych tomisk to jest istna męka. Trzeba trzymać w obu dłoniach, książka uparcie się zamyka, trzeba ją “rozpłaszczać”, żeby dobrze czytało się tekst po wewnętrznej części kartki…. generalnie masakra i nigdy więcej. Jak czasem czytam teksty ludzi, którzy twierdzą, że tylko papierowa książka to prawdziwa książka, bo pachnie, ma fakturę, itd to ogarnia nie pusty śmiech. Kupują książki dla treści czy żeby “stała i pachniała”.

    A ceny ebooków są bardzo dobre. Wystarczy polować na okazje a tych jest masa. Ostatnio kupiłem Nawałnicę Mieczy Tom 1 za 21 zł, gdzie papierową wersję, najtaniej z przesyłką znalazłem za 40 zł. Praktycznie nie zdarza mi się, żebym za ebooka zapłacił więcej niż połowę ceny wersji papierowej. W większości przypadków płacę nie więcej niż 10-12 zł, chyba, że na jakiejś książce bardzo mi zależy tak jak na Nawałnicy Mieczy

    • A może ludzie kupują książki dla treści JAK RÓWNIEŻ dla zapachu? Jedno drugiego nie wyklucza o czym zapomniałeś wspomnieć, niestety.

      • Ten sposób i charakter wypowiedzi (m.in. sugerowanie innym czytelnikom, że o czymś zapomnieli) jest tu zabroniony. Ostatnie ostrzeżenie.

  • elrybons

    Ja mam swoją półeczkę na której czeka kolejka książek :)

    Ostatnio jednak coraz więcej rzeczy skłania mnie do kupna kindla. Staram się nie otaczać siebie zbędnymi gadżetami, ale kindle wydaje się naprawdę praktycznym rozwiązaniem.

  • Mnie się najbardziej podoba podpunkt z nagrodami. :3 Sama niedawno wyznaczyłam sobie nagrodę za przeczytanie wszystkich tomów Harrego Pottera po angielsku, a ma nią być wyjazd do Londynu do Warner Bros muzeum – jak powstał HP. A Kindle to moje długoterminowe marzenie, marzenie, marzenie i mam nadzieję, że niebawem je spełnię. Na razie mi się tylko stosik papierowych książek do przeczytania powiększa :D

  • Rewelacja :-) Zmotywowałeś mnie, bo ja ciągle odkładam czytanie “na później”, które od dawna nie nadchodzi :-( Ciągle waham się nad jakimś czytnikiem, bo tablet, który mam (dostałam w prezencie) waży więcej niż niektóre książki ;-) A czytanie z telefonu nie jest jednak super wygodne. Nie mniej jednak coraz bardziej zaczyna brakować mi czytania książek i pozycje na półce rosną, bo na prezenty wciąż dostaję jakieś ciekawe publikacje :-)

  • A ja nie mam czytnika – mam tablet z Androidem. Mógłby ktoś polecić mi jakąś apkę do czytania ebooków? Wypróbowałem już kilka i żadna mi nie odpowiadała.

  • 800-stronicowa cegła? Steve Jobs?

    • mypood

      Właśnie skończyłem czytać na Kindle ;)

      • Ja słuchałem Audiobooka. Genialny lektor. Sama książka też świetnie napisana.

        • mypood

          Zgadzam się, książka świetna.

          Chwalisz polskiego, czy angielskiego lektora? :)

  • Agnieszka

    ja niestety Ameryki nie odkryję, ale zaczęłam po prostu mieć ze sobą zawsze jakąś książkę. I na czytanie wykorzystuje każdą wolną chwilę – kolejka w banku, dłuższa przejażdżka tramwajem na uczelnie, koleżanka jak zwykle się spóźnia na spotkanie etc. I tak strona do strony :) mi akurat taka forma czytania najbardziej odpowiada, bo rzadko kiedy potrafię zaplanować sobie dłuższego posiadzenia z książką.

    w 100% zgadzam się ze stwierdzeniem, że jeśli książka jest słaba to nie ma sensu tracić na nią czasu! Długo miałam poczucie, że nie…skoro już zaczęłam coś czytać to muszę skończyć i mieliłam te słowa i mieliłam bez końca, aż dopadał mnie wstręt do samego czytania. Teraz nie mam litości :)

    Osobiście lubię czytać kilka książek jednocześnie i do tego każdą z innej parafii :) mam wrażenie, że temat mi się wtedy tak szybko nie nudzi

    Ja to bym chętnie przeczytała posta z Twoimi ulubionymi książkami non-fition <3 bo temat jest bliskiemu memu sercu, ale domyslam sie, ze czesc czytelnikow moze krecic nosem :)

    • O, piątka! Widzę że nie tylko ja mam takie nawyki literackie.

      A wpis o n-f przemyślę. Czemu nie :)

    • Dokładnie mam tak samo jak Agnieszka. Czytam kilka pozycji na raz, dzięki temu nie nudzę się tematyką. Noszę którąś do czytania zawsze przy sobie i w każdej wolnej chwili staram się chociaż trochę poczytać :) Też mam problem z ilością książek w “poczekalni”…

  • Kasia

    Z nabywaniem nowych książek w formie ebooków jest dużo łatwiej, są tańsze i dostępne od ręki. Częste promocje bywają kuszące! Sama nagle stałam się posiadaczką kilkunastu ebooków!
    Muszę przejść na system “Nagród”.

    Legimi u mnie nie synchronizuje książek na różnych urządzeniach przez co ma duży minus. Aczkolwiek sama idea jest SUPER!
    Wolę Kindle! :-) Można zaznaczać, “pisać po książce” i synchronizować :-)

    Mi również marzy się Kindle! :-)

    • Ja jakiś czas temu zapomniałem wziąć z domu Kindle’a, więc na iPhonie zainstalowałem szybko appkę Kindle, zsynchronizowałem co trzeba i otworzyło mi aktualnie czytaną książkę na tej samej stronie co przerwałem lekturę wieczorem. Wtedy pierwszy raz poczułem, że to jest *COŚ* :D

      • Kasia

        Tak, aplikacja Kindle jest genialna! :-)

        Teraz jeszcze tylko prawdziwy Kindle i będę w raju! :-)
        Ubolewam tylko, że Kindle nie ma kolorowego wyświetlacza ;-)

  • Olliwka

    Gra o Tron w zatłoczonym metrze przytrzymywana jedną ręką – check. I mam nadzieję nigdy więcej w ten sposób bo można się zakwasów w ręce nabawić ;)
    Gdy mnie książka pożre potrafię iść czytając, bądź czytać idąc. Obieram azymut, wrzucał autopilota i dalej czytam ;)
    Lovecraft – mniam :)

  • mypood

    U mnie też ilość czytanych książek zdecydowanie wzrosła, odkąd kupiłem Kindle’a.

    Hmm, a mógłbyś polecić jakieś kilka książek non-fiction, które ostatnio czytałeś?

  • Dorota Nowacka

    W dojazdach i jeszcze raz w dojazdach. Moje czytelnictwo co roku podskakuje kilka razy, kiedy po dłuższej przerwie wracam na uczelnię. :)

  • Ja mam wrażenie, że czytam coraz wolniej i wolniej, i jeszcze wolniej… Kiedy kilka minut po napoczęciu jakiegoś artykułu wysyłam go komuś, on kończy go przede mną. Zawsze mi wtedy wstyd :(

    • Może zmęczenie? Raz na jakiś czas dobrze jest zrobić sobie informacyjny post – ja co miesiąc/dwa lubię pojeździć z przenośną konsolą i raczej omijać nowe artykuły, potem najwyżej ponadrabiam :)

  • Póki Kindle mi działało, czytałem minimum 1 książkę tygodniowo, czasem zbliżałem się do 3 tygodniowo (a nie używam komunikacji publicznej). Potem się zepsuło (ekran, już po gwarancji) i teraz spadło do 3-4 miesięcznie. Love Kindle, ale zakup nowego musi jeszcze sekundę poczekać.

    U mnie jest tak, że gdy trafię na ciekawą książkę czytam ją przy każdej możliwej okazji (nawet w korkach). Choć bardzo lubię zapach książek, czytnik lubię jeszcze bardziej. Audiobooki i czytanie z komórki jakoś mi się nie widzi…

  • Gosia

    Kindle jest wspaniały. Cały czas kupuję książki papierowe, ale bez Kindla nie wyobrażam sobie podróżowania z książką. Jedyny minus, że jak się zaczytam, to czasem nie zauważę, że bateria umiera – i jest zonk.
    Audiobooki również zdecydowanie na “tak!”, ponieważ co roku od wiosny zaczynam do pracy chodzić na piechotę i wtedy nie da się niestety czytać “w locie”. .

    • lovingit.pl

      Spedzam 2h dziennie w samochodzie, wiec jak dla mnie audiobooki to swietne rozwizanie. a Kindla musze wyprobowac, wszysycy wychwalaja, wiec poddaje sie:)

      • DPi

        Stare komentarze ale dodam od siebie :) kindle też posiada opcje odtwarzania mp3/audioboka.

  • Karolina

    Ja na początku studiów się wnerwiłam, że tak wolno czytam, choć obiektywnie na to patrząc, wcale tak wolno nie czytałam – ktoś, kto dużo czyta i tak czyta szybciej niż inni. Zrobiłam sobie kurs szybkiego czytania i byłam oczarowana efektami – cegłę mającą 500 stron połykałam w góra 2-3 godzinki. Zdarzało się, że np. na następny dzień miałam do oddania do biblioteki 2 książki – żaden problem, jedną przeczytałam wieczorem, drugą rano w autobusie w drodze do biblioteki. Czytałam ze wskaźnikiem i pamiętam, że ludzie strasznie się dziwili w pociągach i mpkach cóż ja to robię i czy w ogóle coś z tego pamiętam, kiedy tak frunę przez strony. A ja rozumiałam co czytam, nawet teraz pamiętam treść książek przeczytanych w ten sposób 5 lat temu. Niestety z czasem przestałam ćwiczyć i używać wskaźnika (a on pomaga dyscyplinować ruchy oczu) i znowu zaczęłam powtarzać w myślach słowa, które czytałam. Spowolniło to znacznie moje czytanie, ale teraz znowu zaczęłam ćwiczyć i chcę wrócić do szybkiego czytania, zauważyłam już znaczną poprawę :)

    • DPi

      hmm, chciałbym jakis namiar na tak skuteczny kurs szybkiego czytania.

  • Pionierka

    Żeby więcej czytać trzeba po prostu czytać:) Jedyna sprawdzona metoda.Nie mam żadnego czytnika, czytam tylko książki papierowe a i tak spokojnie te 5-6 w miesiącu się uzbiera. Choć średnia mi spada latem, kiedy zamieniam autobus na rower. Ale wtedy staram się nadrabiać leniwymi wieczorami na tarasie.

    • Nie zawsze daje się po prostu czytać – ja dzielę wolny czas pomiędzy granie, czytanie i oglądanie filmów. A wolnego czasu (tj. nie spędzanego na pisaniu lub spotkaniach) mam naprawdę malutko :<

  • Nowy

    Od jakiegoś czasu zaglądam na Twój blog i ogólne wrażenie jest pozytywne. Jednak wybacz ale ten tekst spowodował, że się skrzywiłem. Nie popieram przepuszczania wartościowych rzeczy przez “maszynkę”. Po co narzucać sobie akord? Lepiej wolniej czytać i mniej, ale teksty wartościowe.

  • meg

    a ja mam chorobę lokomocyjną i w autobusie ledwo mogę odczytać dłuższego smsa… Bardzo nad tym ubolewałam, gdy przez trzy lata dojeżdżałam na uczelnię ponad godzinę w jedną stronę… dopiero po jakimś czasie wpadłam na pomysł audiobooków i było to genialne rozwiązanie!

    Też mam w planach więcej czytać, zapisuję wszystkie przeczytane tytuły i to mnie motywuje. Ale coraz większy problem z koncentracją;/ dlatego w czasie majówki – laptop out, książki in:D

  • Kasiasia

    Chyba wyryje sobie punkt 5 dlutem na scianie…

  • Marcin KochaNoski
  • Coni

    Ja polecam sowom/ osobom z wszelkiego rodzaju zaburzeniami snu też Kindle, ale tym razem w wersji Paperwhite.

    1) Można czytać w łóżku przed zaśnięciem, na długo po tym jak zasnęła osoba obok was i nikt nie będzie marudził że światło się pali a on/ona spać chce.
    2) Nawet jeśli nikt obok nie śpi, to gdy poczujemy, że udało nam się złapać za palec przechodzącą niedaleko senność, nie musimy wstawać żeby wyłączyć światło (co mogłoby nas rozbudzić) tylko zamykamy okładkę a Kindle swoje światełko już przecież zgasi sam ;) Przy problemach z zasypianiem naprawdę cenna opcja.

    Jak już raz spróbujecie Kindla ze światełkiem, już nigdy nie będziecie chcieli innego:)

    • Luther

      Jestem ciekaw tego paperwhite. mam kindle’a ale ide wygoglować co to za światełko w tym siedzi i czy oko sie nie zmęczy :)

  • Adam

    Dojeżdżam codziennie samochodem ponad godzinę do pracy. Chwała audiobook’om! d:-D

  • Natalia

    mniej facebooka= więcej książek.

  • bardzo dobry tekst! Jestem wielką fanką Legimi i chyba pierwszy raz przeczytałam na jakimś blogu coś o czytaniu co miałoby sens, zamiast narzekania, że czytelnictwo w Polsce kwiczy.

  • siam
  • Pingback: Jak czytać 3 dodatkowe książki w miesiącu? | wszechświat sprzyja marzycielom()

  • Pingback: wszechświat sprzyja marzycielom » Archiwum bloga » Jak czytać 3 dodatkowe książki w miesiącu?()

  • Czytać to, co naprawdę interesuje. W ten sposób chętnie sięgam po książkę.

  • Gall Anonim

    Ja akurat lubię czytać książki kiedy towarzyszy mi do tego muzyka, a najbardziej wmontowuję się w książkę jak słucham psy trance albo coś z tego gatunku. Uwielbiam książki, ale preferuje bardziej zwykła książkę od e-booka. Nie umiem się przestawić do e-book chociaż próbowałem, jednak dla mnie zapach książki i dotyk oraz druk ma to coś w sobie, że wole jednak zostać przy standardowej książce niż przechodzić na e-booki :)

  • Pingback: Jak czytać więcej książek w 2015 roku? - Zaginam Rogi()

  • Bella’Jaspera

    A ja niestety należę do osób, którym czytniki niewiele dadzą z prostego powodu – 90% moich książek nie istnieje jeszcze w wersji innej niż drukowana książka. Chociaż nie ukrywam, że jak się dorwę do czegoś w pdf., to w zależności od czasu wolę taką wersję, zwłaszcza wieczorem, gdy wzrok faktycznie już nie ten, ale takich okazji też nie mam za wiele, dlatego ja muszę się męczyć z ciężkimi cegłami w zatłoczonych autobusach – ale i tak uważam, że nie ma to jak druk :D

  • Czytanie na czytniku rzeczywiście sprawia, że czytam szybciej i więcej, zwłaszcza w miejscach, które teoretycznie do czytania się nie nadają. Nie mam problemu z wyciągnięciem książki, gdy siedzę w autobusie, ale gdy stoję już tak – wtedy z pomocą przychodzi czytnik. Nie ruszam się bez niego z domu. ;)

  • zenek73

    Ja w pewnym momencie czytałem książkę papierową, na Kindlu i audiobooku (oczywiście nie jednocześnie). Moja ulubiona forma to oczywiście papier, ale wygoda Kindla wygrywa zwykle. Poza tym ostatnio sięgam po nowości albo po książki których nie mam w bibliotece. Mojej Mamie kupiłem Kindla ze względu na możliwość zwiększania czcionki. A w nowych modelach opcja podświetlanego ekranu też jest fajną i przydatną funkcją :)

    Audiobook. Bardzo lubię chociaż niestety często zamyślę się, albo pochłania mnie “real” i gubię wątek. Dlatego chyba dlatego w drodze wolę słuchać podcastów. Ale audiobooki dają radę. Do dziś pamiętam np Millennium – ależ mnie to wciągnęło!
    A teraz o czytaniu na rekord. Bardzo nie lubię tego tematu – ja czasami czytam jedną książkę na pół roku a czasami jedną czy dwie na tydzień. Czytam tylko i jedynie dla przyjemności. Kupowałem parę poradników czy samouczków – zwykle czytanie kończyło się po 100-200 stronach. Nie lubię czytać czegoś co mnie męczy. Myślę, że spokojnie wyrabiam normę paru statystycznych Polaków ale żeby z tego zaraz robić jakieś zawody to nie. Lubię czytać. I tyle.

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)