Autor: Andrzej Tucholski | 7 września 2012 | Komentarze:

Żyję, choć pewna linia lotnicza chciałaby inaczej

Okej. Sorki za te parę dni bez wpisów. Powoli mogę zacząć opowiadać moją najnowszą opowieść. Trwa dopiero od przedwczoraj, choć wydaje mi się jakby upłynął już dobrze tydzień. To chyba kwestia nadmiaru wrażeń. Zaczęła się, tak jak wiele innych udanych historii, na lotnisku.

Otóż jest sobie środa, minuty po piątej rano. Lecę z Okęcia do sporego lotniska ulokowanego około trzy i pół tysiąca kilometrów na południowy zachód od Warszawy. Bezpośrednich rejsów nie ma a w celu uniknięcia strajkującego Frankfurtu mieliśmy mieć nie jedną a dwie przesiadki.

– Wie pan co, to ja panu nadam bagaż od razu na lotnisko docelowe, żeby przez check-iny nie przechodzić tyle razy – rzuca pracowniczka LOTu kładąc ręce na wypchanej do granic możliwości torbie z pewnym charakterystycznym piorunkiem naklejonym na burtę.

Przytaknąłem.

Aw yeah. Nie ma to jak pozornie fajne rozwiązania.

Belgia

No, ale na razie wszystko było w porządku. Lot do Brukseli przebiegł bez specjalnych atrakcji. Z godzinnego pobytu w tym pięknym kraju, w którym na lot mówi się flucht wyniosłem jednak dwie ciekawe obserwacje. Po pierwsze – mają niezłe, choć cienkie piwo. Po drugie – choć lubię nawiązania do tradycji to z tą grafiką Coca Coli jest coś nie tak. Nie jestem pewien, czy chcę poznać taki smak Belgii:)

Niestety, choć taki mógł być plan, nie udało nam się ustawić na wspólne blogowanie z Kominkiem. Czas na lotnisku upłynął szybko, boarding ogłoszono znienacka. Po chwili prułem już przez pękate chmurki, nie przeczuwając nawet ile jeszcze ten dzień przyniesie atrakcji.

Portugalia

Po zimnej Polsce i całkiem zimnej Belgii wytoczenie się na trzydziestostopniowy skwar Lizbony zrobiło mi niespodziewanie dobrze. Przeciąganie się po siedzeniu w samolocie jest spoko, ale przeciąganie się w taką pogodę to już coś nieprzyzwoitego.

W przeciwieństwie do międzylądowania w stolicy czekolady, tutaj nie miałem wydanej odgórnie karty pokładowej na kolejne połączenie i trzeba było ruszyć tyłek do odpowiedniego okienka. Po szybkim (ale obowiązkowym) zgubieniu się po hali przylotów znaleźliśmy odpowiedniego typka i zaczęło się fajne.

– All right, so there is some problem with your tickets.

Tłumacząc dalszą część jego wypowiedzi – przez stosowany w takich sytuacjach overbooking sprzedano więcej biletów niż jest miejsc w samolocie i zostaliście postawieni w stand-by. Przyjdźcie tutaj po zakończeniu się podstawowego boardingu to sprawdzę czy jest dla was miejsce czy nie, a jeśli nie ma to zarezerwuję wam bilety w kolejnym locie, za półtorej godziny.

Great.

Szybko wyszło, że facet nie ma za wielkiej mocy decyzyjnej więc podreptaliśmy do okienka customer service. Uprzejma dziewczyna uprzejmie powtórzyła słowa faceta dodając jeszcze, że “takie procedury”. Dostaliśmy też ulotki na wpisanie skargi.

Z braku innej opcji wróciliśmy do pierwszego okienka i z ulotkami na wierzchu staraliśmy się wyglądać na bardzo smutnych. Pracujący na checkinie koleś, z początku zajęty innymi pasażerami, w pewnym momencie zaczął gdzieś dzwonić i szybko dyskutować. Nagle przeskoczył przez wagę do bagażu i pokazał nam, którędy mamy iść. “Jest spora szansa, że załapiecie się na ten lot. Rozmawiałem z osobą na waszym gate i bądźcie tam za parę minut. Bagaże są już na pokładzie.”

Okej, biegniemy w takim razie.

Na miejscu czeka na nas pogodny koleś żartujący z naszego bagażu i imienia Karoliny. Każe nam siąść i jeszcze moment poczekać, dopiero zaraz otworzą znowu wejście. Pokazuje nam fotele i gdzieś znika.

Już nie wraca. Na otworzeniu boardingu jedyną pracującą przy bramce osobą jest permanentnie uśmiechnięta, ciemnowłosa dziewczyna. W kolejce czekamy my, na oko dwudziestoosobowa wycieczka Francuzów i para Francuzów osobno. Na ekranie z detalami rejsu zapala się zielona ikonka.

Jesteśmy pierwsi w kolejce. Podchodzimy z potrzebnymi dokumentami. Dziewczyna patrzy na nasze dowody osobiste i dowiadujemy się, że przykro jej, ale niestety samolot jest już pełen i nie ma dla nas miejsca. Kiedy z niedowierzania robimy krok do tyłu na pokład zostaje wpuszczona cała dwudziestoosobowa wycieczka. Podchodzimy raz jeszcze, tym razem zauważając, że przecież wszyscy mamy bilety o dokładnie tej samej cenie. To samo – samolot jest pełen, przykro jej.

Po chwili akceptację dostaje też ta druga para.

Podchodzimy po raz trzeci i historia się powtarza. “Sorry, but the airplane is full and there is no empty seats”.

– Ale własnie wpuściliście dwadzieścia osób i jakoś były dla nich miejsca.

– No tak, ale was wylosował system.

Jak dzięki tej historii zarobiliśmy 500 euro, czemu Mc Donald’s jednak coś majstruje przy zdjęciach i w którym momencie zgubiono nasze bagaże – już w kolejnej notce. To jest, gdy znowu uda mi się znaleźć sensowny Internet. Ogłoszę też niebawem bardzo fajną akcję. Tak czy inaczej – stay tuned :)

Z daleka nadaje Twój bloger,

Andrzej Tucholski

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!