Sens Bycia Człowiekiem

 

Lubię raz na jakiś czas podrzucić Ci coś do przemyślenia na własną rękę. Dzisiaj natrafiłem niechcący na znane mi od lat wybitne dzieło poezji mówionej i uznałem, że to właśnie ono znajdzie się w najnowszej notce.

Anis Mojgani jest poetą słowa mówionego, artystą wizualnym i muzykiem żyjącym w Stanach. Poniższe dzieło nosi nazwę for those who can still ride an airplane for the first time.

Muzyka robiąca za tło tego konkretnego występu to Indian Summer duetu Jónsi & Alex, o którym pisałem chociażby tutaj. Została doklejona na etapie montażu, gdyż są też w sieci dostępne identyczne nagrania pozbawione ścieżki dźwiękowej. Zdjęcie w nagłówku jest mojego autorstwa i przedstawia wieczorny skyline Warszawy.

Występ Anisa jest po angielsku, ale sądzę, że sobie poradzisz. Jeśli mówi dla Ciebie za szybko, pod filmikiem znajdziesz ten sam utwór w formie pisanej. Ponieważ jest to jedynie czyjaś amatorska transkrypcja (znalazłem ją tutaj), mogą nie zgadzać się pojedyncze słowa, ale sens każdego zdania został zachowany.

Piszę o tym przed właściwym dziełem, aby potem nie rozpraszało Ciebie już nic.

Zwolnij, Czytelniku. Zwolnij.

(jeśli nie widzisz filmiku – link do Youtube)

I’m thirty years old and trying to figure out most days what being a man means. I don’t drink, fight or love but these days I find myself wanting to do all three. I don’t really have a favorite colour anymore, but I did when I was a kid. And back then that colour was blue, and back then I wanted to be an astronaut, an artist, an architect, a secret agent, a ranger for the World Wildlife Fund, and a hobo. When I was six years old I used to always throw my clothes into my blue and yellow hot wheels car carrying suitcase and run away to beneath the dining room table. I’ve made out with more girls than I wish I’d had and not nearly as many as I’d like to.

And I’ve been in love three times so I doubt I’m going to try that anymore. And I spend most days making pictures or thinking about making pictures or masturbating or thinking about masturbating. And I’m trying to find God everywhere and figure this thing he made called a man. And the TV tells me its bare-knuckled bombing, so I guess if I had a tank or a missile my penis would be huge. And thats what I want because thats what being a man means or at least thats what they keep telling me. My pops, he takes care of us. He puts the garbage out twice a week. He drives forty-five minutes to water flowers.

I sit on the bus when a seven year-old boy sits down next to me and asks me my name. “Anis.” That’s a nice name. “Thank you, what’s yours?” Quentin. Anis, do you want to read with me? So tell me what my fists are writing, Mr. President. My fingers, they open up like gates when I type and the wind is swinging in the wake. I lift bridges with poems and forests grow in my mother’s eyes. 

“I am looking for God, Quentin.” “While this world says “forget you” for trying. For this world hates your eyes, Quentin. For they are simple and pure. And this world hates your fingers, Quentin, little like the stems of flowers. For not being able to pick up the things you have left behind, because you are still learning to do so. I don’t drink, fight, or fuck but these days it’s only two out of those three I don’t do, Quentin. And I fall in love three times, so I don’t want to, want to, but I still do, Quentin. 

And I want to find God in the morning, in the tired hands of dusk. But, instead, I drive sixty through residential streets praying to hit a child so that they may stay forever night and forever red and forever full of light and crayons and simple outstretched limbs… Trying to pick up way too much way too fast, forgetting what it means to be a person. In a world where egos are measured with tabloids, where automobiles are like morals, where beliefs are like naps, you leave them behind when somebody touches you. 

And in a place where oil takes precedence over life, I find myself sitting on a bus, when a little boy floats down like fresh water, carrying a book I used to read and asks if I want to see what he sees if only for a little while. Then asks if I want to give to him what I see if only for a little while, then says to me he’s going to show me the world. And starts moving his fingers beneath the words, not always noticing what is written, sometimes skipping whole sentences, sometimes skipping whole line. Because his fingers are moving fast and I wanna tell him:

“Slow down, Quentin. Slow down.”

You can see it all if your finger whispers on one word. Slow down and hold what you see just a little bit longer.” 

For in a world of fast faces, I’m looking for God everywhere, trying to figure out a little better this little thing he made called a man.

Edit: Pytanie do dziewczyn, na które zwrócił uwagę w komentarzach Van.  Ten utwór jest pisany z punktu widzenia męskich emocji. Czy Wy też znajdujecie w nim coś dla siebie?

Zatrzymał się na moment Twój bloger,

autograf

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies