O.S.T.R.

 

Luźna bluza, ulubione buty, chłód wczesnej wiosny, ciepło pierwszych sensownych nocy, duże miasto, światło ulicznych latarni, wygoda własnych kieszeni, świeże powietrze. Przyjemnie ciężkie powieki, przyjemnie lekka głowa. Absolutny spokój.

Tak wygląda duża część życia mojego bliskiego przyjaciela. No, może dzisiaj już nie tak bliskiego jak to bywało dawniej, ale hej, życie. Co się razem nawłóczyliśmy (wbrew pozorom, głównie przed zmrokiem) i przegadaliśmy dla zmniejszenia niepewności związanej z życiową przyszłością to już nasze i nic się z tym nie stanie.

To on mi pokazał Ostrego.

(jeśli nie widzisz filmiku – link do Youtube)

Nie siedzę jakoś zawzięcie w polskim rapie.

A tak szczerze mówiąc, to nie siedzę jakoś zawzięcie w jakimkolwiek rapie. Wsłuchiwałem się w bity ostro (hehe) jakoś na wysokości podstawówki, ale potem ustąpiły one miejsca innym gatunkom muzyki. Ale na przykład całkiem niedawno wróciło mi się do Łony, tak z nowszych wydarzeń.

Nie siedzę w polskim rapie, ale słucham go często. Kocham jego klimat. Lifestyle mojego przyjaciela sparował mi się permanentnie z tą rzadko odczuwalną (mało łażę nocami, głównie piszę), ale niesamowicie wkręcającą scenerią z pierwszych zdań notki.

Każdy z nas jest lub bywa eskapistą. A żyjąc w dużym mieście, paradoksalnie, właśnie w duże miasto ucieka się najchętniej. Nocą ten bydlak leży oswojony, śpi, nie gryzie, nie wrzeszczy. Można się nim przejść i poczuć jak z głowy parują Ci stresy, oczekiwania czy inne nerwy całego minionego dnia. Uczucie nie do podrobienia.

(jeśli nie widzisz filmiku – link do Youtube)

O, i widzisz. Ja tu nawijam o przyjacielu a przecież notka nazywa się O.S.T.R. Tyle że nie jest mi z tego powodu jakoś źle. Dobry rap powinien być opowieścią, więc ja sprzedałem Ci moją. Wiesz już co czuję, gdy słucham nut skręcanych przez tego łódzkiego fachowca.

Lubię Ostrego, bo potrafi z niczego stworzyć wchodzącą w gust piosenkę o czymś, co zostałoby pewnie przez prawdziwych profesjonalistów totalnie zlane. To pierwszy z wrzuconych w notkę utworów. Potrafi też luźno i bez spiny opowiedzieć całemu światu to, co ja po mojemu wkleiłem we wstępniak. To druga wklejka.

A co z trzecią?

Żeby nudno nie było, dorzucam do kompletu Emade.

(jeśli nie widzisz filmiku – link do Youtube)

Yo,

autograf

 

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies