Autor: Andrzej Tucholski | 1 listopada 2012 | Komentarze:
Tematy:

Jestem w Porto, schowajmy się w knajpce

Zgodnie z Waszymi głosami sprzed tygodnia (zwiedzaliśmy Porto pod kątem detali) tym razem ulegamy pokusie pojedynczej tematyki spaceru i o, proszę. Same kafejki i charakterystyczne lokale. I nic więcej. Tak akurat na zimny listopad.

Kultura picia poza domem jest tutaj bardzo rozwinięta. Picia, nie jedzenia. W przeciwieństwie do Francji, Portugalczycy jedzą przeważnie w domach, szczególnie te główne posiłki.

Ale “bebidas” to już tylko publicznie. Razem z popytem ciągnie się więc i podaż. Restauracji, kafejek i pubów jest ogrom. Podzieliłem całe to portugalskie bogactwo na cztery kategorie – knajpki codzienne, dawne, nowe i winiarnie.

Codzienne

Ładna pogoda jest tutaj przez 9-10 miesięcy w roku, tak więc większość obrotu powstaje dzięki ogródkom. Wszystkie wyglądają tak samo – wiklinowe lub metalowe krzesełka, te charakterystyczne stoliki z “cedekami” na blacie. Silne, mocne kawy.

Najlepsze jest to, że takie zupełnie normalne kawiarenki można znaleźć dosłownie wszędzie – nawet w najgorętszych turystycznie częściach miasta. Te parasolki są przy przepięknym fragmencie rzeki, tuż nad samym oceanem.

A jak wszystkie lokale zajęte, to zawsze można postawić budkę. Tak wyglądają gastronomiczne budki w Portugalii.

Jak już wspominałem tydzień temu, kamienice są w Portugalii niespotykanie głębokie. Sięgają sześćdziesięciu metrów. Wiele lokali jest zatem całkowicie zadaszonych, ale wtedy najczęściej lecą w jedzenie. Zdarzają się jednak i krótsze przestrzenie, wtedy z reguły właściciele próbują zrównoważyć ciut wyższe ceny porcji dodatkowym wystrojem. Ot, na przykład, zdjęciem marynarza.

Dawne

Innym segmentem (również cenowo, choć nie tak bardzo jak mogłoby się wydawać. Jest drożej o jakieś 10 do 50 eurocentów) są lokale z przeszłością. Porto to śmieszne miasto, bo przetrwało parę trzęsień ziemi, pożarów i tsunami (spośród których jedno zatrzymało się dopiero w Hiszpanii!) a większość budynków i tak pamięta dawne, bardzo dawne czasy.

To jest fronton Brasileiry, jednej z dwóch najstarszych kawiarni w Porto. Lunch potrafi zeżreć całą zawartość portfela, ale kawka kosztuje prawie tyle “co wszędzie”. Lubię.

Druga z najstarszych knajpek. Nazywa się Majestic i ma na zapleczu toaletę z publicznym, wolnostojącym na powietrzu zlewem w formie fontanny. W menu dawne i klasyczne przekąski przeplecione z burgerami lub hot dogiem. Zarówno burger jak i hot dog wyglądają niczym wyjęte z teoretycznego, secesyjnego pubu.

Portugalczycy mają hopla na punkcie Włochów (zrozumiałe) i Francji (nie zrozumiałe – przecież ich najeżdżali). Tutaj możesz rzucić okiem na efekt fascynacji tymi drugimi. Tematycznych kulturowo kawiarni jest spoko, ale aż tak dopracowanych – chyba tylko ta jedna.

Znajduje się na, nomen omen, Rua de Paris.

Nowe

Pomimo kryzysu, w Porto powstaje też dużo nowych, prywatnych lokali. Modnych i hipsterskich, bo w końcu nie od wczoraj wiadomo, gdzie się czają pieniążki :)

No, dobra. Zanim przejdę do hipsterów do jeszcze tylko chwila turystyki. Porto ma nietypowe plaże – albo kamieniste albo cudownie piaszczyste, ale z ogromnymi kamieniami. A na nich ma nietypowe kafejki. Często pozwalające w spokoju posiedzieć dosłownie parę metrów od huczącego jesienną siłą oceanu.

Plan B! Zupełnie jak w Warszawie! A w nim zmęczeni życiem turyści z Londynu!

O, tutaj jest fajnie wieczorami. Niestety nie miałem akurat czasu skoczyć późną porą ze statywem, więc muszę Cię poprosić o odrobinę wyobraźni. Przypomnij sobie naprawdę fajny, stylowy chillout. Taki z muzyką, drinkami, fajnymi strojami i spokojem.

A potem opal lekko ludzi i troszkę ich zmniejsz. Gotowe :)

Winiarnie

Poza dwoma kawami (jedna rano, druga wieczorem), żaden Portugalczyk nie przeżyje bez swojej dziennej porcji wina.

Wspominałem na początku naszej przygody, że drugi brzeg rzeki jest w całości pokryty długimi kamienicami skrywającymi piwnice Porto. No to masz. Oto piwnica Porto. Krótka, bo podobno są 2-3 razy dłuższe.

Ciekawostka – beczki są tradycyjnie przywiązywane do podłoża, bo oceaniczne sztormy potrafią pójść w górę rzeki i doszczętnie zalać parę pięter nabrzeżnych budynków. I byłaby tragedia, gdyby nie perfekcyjna szczelność dębowych beczek. Przez materiał przechodzi jedynie powietrze. Woda – nigdy. Tylko że zbiorniki lubią zalane zachowywać się jak gumowa kaczuszka, stąd sznury.

Stukanie się pod sufitem pewnie by trochę zaszkodziło winu.

Wbrew obiegowej opinii wino Porto nie jest jedynym winem w mieście. Stołowe też lecą.

Na zakończenie fajna zabawa ostrością w jednej z ciekawszych winiarni, bo piętrowej i do tego połączonej ze sklepem dla artystów. Pan uznał, że cieszy się na naszą obecność i przygotował w prezencie malutkie tapasy z sera i ichnich krakersów :)

W podzięce zarzucam lokalizację – pętla autobusowa Loios, tuż przy placu Aliados. Samo centrum.

Aparat

Wszystkie zdjęcia w dzisiejszej notce wykonałem aparatem Nikon D600, szkło Nikkor 24-70 lub Nikkor 50. Tak sądzę. A jeśli nie to pewnie był to Nikon P310. Innych przy sobie nie mam.

W tym tygodniu mam do mojej live-recenzji dwie nowe opinie. Jedną techniczną i jedną społeczną. Zacznę od społecznej.

Focenie z profesjonalnie wyglądającym aparatem w dłoni jest super. Wchodzę do kawiarni, zaglądam ludziom w talerze (ostatecznie tych fotek nie wrzuciłem bo zmieniłem pomysł na motyw przewodni wpisu), próbuję nawet się odważać i robić na ulicy pełnego streeta. I co? I nic. Wszyscy Cię ignorują. Błogosławiony cień. Chyba biorą mnie za prasę.

A uwaga techniczna jest bardzo prosta – Nikon D600 to król czułości. Niektóre z powyższych zdjęć robiłem na ISO 3200 i wyglądają lepiej, niż ISO 800 pewnego innego modelu, ale że jest to konkurencja to pewnie nie mogę wspomnieć nazwy marki. Coś pięknego. Podziwiam i zamierzam katować.

Głosowanie

Dobra, tym razem muszę Was jakoś obejść. Nie chcecie tego oceanu i nie chcecie. To już będzie parę tygodni jak się czaję z jego sesją (a ma nawet filmik!). Dlatego opcjami na kolejny odcinek spacerów są:

– Surowy Ocean

– Wyjątkowo: fotostory z Londynu (!)

Ale jedna uwaga. Aby wygrał Londyn, musicie na niego oddać dwa razy więcej głosów niż na Ocean. I nie mniej.

Ha! I co teras? :>

Twój bloger,

Andrzej Tucholski

 

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!