Autor: Andrzej Tucholski | 20 października 2012 | Komentarze:
Tematy:

Brodka udaje, że umie angielski?

Miałem zostawić luźny weekend, aby na pewno każdy zdążył się w spokoju przedstawić. No, tak. Miałem. Jak zwykle, gdy planuję coś na bloga, dosłownie kwadrans po podjęciu decyzji łapie mnie szybki temat, który koniecznie muszę poruszyć. Tym razem padło na angielski akcent Moniki Brodki.

Najpierw anegdota

Byłem niedawno w londyńskim pubie i trafiłem na stand-up jakiegoś młodego typka. Wstęp do skeczu i druga z historyjek nie mają znaczenia, na potrzeby wpisu przytoczę Ci pierwszą. Otóż stand-uper jechał sobie kiedyś metrem z Canary Wharf na Waterloo a pociągi były tego dnia wyjątkowo tłoczne. Skład sunie pod ziemią, tłumy się lekko zderzają ze sobą nawzajem, wszyscy jacyś tacy markotni.

Nagle przez długość całego wagonu rozlega się ogłuszające pierdnięcie. Tak głośne, że szyby przestają na moment drżeć w oknach a dźwięk dociera pod najgrubsze ze słuchawek. Pierdnięcie gigant.

Wszyscy zamierają.

Gdzieś głęboko w świadomościach wiedzą, że jedyną taktyką przeżycia na taką sytuację jest rozpaczliwe obserwowanie czubków swoich butów.

Wtem pewien potężnie zbudowany jegomość lekko poprawia siedzenie, drapie się po karku i głośno stwierdza:

– Fine ass!

Teraz kontrprzykład

(Do zachowania, o którym opowiem za moment. Dzisiejszy tok rozumowania jest trochę magiczny, ale jakoś mi wybaczysz.)

Szwecja to bardzo muzyczny kraj, od wielu lat nie ma sezonu bez przynajmniej jednego udanego debiutu z ich strony. Sporo z tych debiutów umie angielski jedynie z zeszytów. Brzmią niewiele lepiej od pachnącego sake Ingiriszu. Początkowe albumy The Hives lub niektóre popularne single od Lykke Li brzmią jak wyuczone, fonetyczne pasma dźwięków. Ale co z tego. Ta odrębność bywa bodźcem ich karier.

Taki urok, taka sztuka, taka cecha charakterystyczna. Taka miłość.

(Link do Youtube)

Wreszcie notka jako taka

No dobra, to skoro znacie już przygody radosnego Anglika i nigdy wcześniej nie ujawnioną tajemnicę sukcesu Lykke Li mogę w końcu przejść do sedna.

Fajna piosenka Brodki załapała się na rewelacyjny remix w wykonaniu Kamp! i efekt przechodzi najśmielsze oczekiwania. Potem nad nutką usiedli zdolni ludzie i pacz, klip sezonu. Zakochałem się w tym remiksie w dniu premiery i teraz zakochuję się na nowo.

(Link do Youtube)

Tyle że jednym z pierwszych komentarzy pod teledyskiem było życzliwe spostrzeżenie, że “NADAL słychać polski akcent i to grubo”. Podobną opinię złapałem też wśród paru statusów na swoim facebookowym wallu.

Aw, man.

Teoretycznie moje przemyślenia nie są tutaj potrzebne, bo kontrowersyjny komentarz szybko utonął pod toną kciuków w dół, ale dyskusje z fejsa popłynęły trochę innym trybem. Ujawniając spore luki w myśleniu.

Nie wiem czemu posiadanie polskiego akcentu jest czymkolwiek wstydliwym, to raz. Gdybyśmy mieli milczeć do czasu osiągnięcia pełnej płynności w full britishu to milczelibyśmy nadal. Zresztą, znam tylko dwie grupy, które ZAWSZE wypomną drugiemu złą wymowę. Studenci anglistyki i ludzie, którzy po angielsku znają tylko “hello”. Jedni, bo to ich życiowa krucjata; drudzy z czystej zawiści.

Nie wiem czemu niby Brodka ma mieć słaby akcent, to dwa. Nie, nie mówi czystym Cockneyem ale mówi miękko, płynnie i od słuchania nie bolą uszy. Być może przez ostatnie dwa miesiące nasłuchałem się więcej odmian angielskiego niż kiedykolwiek miałem w planach poznać, to może zaburzać mój osąd. Ale hej. To naprawdę jest poprawny angielski.

No i po trzecie – skoro SŁYCHAĆ że nie jest rodowitą Angielką/Amerykanką to nie lepiej potraktować tę odrębność jako jej sprzedającą setki tysięcy albumów cechę odróżniającą Monikę od całej reszty synthpopu?

Mało co mnie tak drażni jak patrzenie na pustą stronę szklanki. Już o tym pisałem (co prawda nie raz, ale najdobitniej tutaj). Jeśli masz metr dziewięćdziesiąt, co dyskwalifikuje Cię z bycia astronautą NASA, przestań szlochać tylko albo zajmij się czymś innym albo zmień prawodawstwo dotyczące misji kosmicznych, proste.

Twój bloger,

Andrzej Tucholski


///

PS: Nauczony doświadczeniem po ostatniej sytuacji od razu dodaję disclaimer, iż nie, dzisiejsza notka nie powstała aby obrazić wszystkich znanych mi studentów anglistyki. Kurczaki, sam na ten kierunek składałem kiedyś papiery. Tyle tylko że u większości z nich zauważam niepokojący trend poprawiania WSZYSTKIEGO wokół siebie. Znajomi studenci medycyny, prawa, historii, psychologii lub ekonomii jak się pomylę w dziedzinie ich jurysdykcji to najczęściej po prostu wzruszają ramionami. Ale nie, angliści nie. Tutaj zawsze łapię wykład. Jeśli wiecie czemu tak jest to z chęcią się dowiem :)

Cześć!
Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem oraz twórcą internetowym.

Pokażę Ci jak duży i praktyczny wpływ na człowieka ma psychologia. A także pogadamy o sposobach na ogarnięcie zabieganej codzienności w taki sposób, by życie było spokojne i bardzo udane. Znajdziesz tu lifestyle'owe tematy (seriale) płynnie połączone z praktycznymi poradami (jak się nie spóźnić przez seriale). Zapraszam!

Rozpocznij ogarnięcie!

Przy okazji, napisałem serial.



Co prawda nie taki prawdziwy, do telewizji, ale za to za darmo. "Umowy Śmieciowe" w formie powieści w odcinkach opowiadają historię Hanny Wróbel. Dziewczyna przyjeżdża do Warszawy do pracy i już pierwszego dnia wszystko idzie dokładnie nie tak, jak sobie zaplanowała. Walczy więc nie tylko o wymarzony etat, ale też z własnymi słabościami. I z sercem. I z przyjaciółmi. I z losowymi problemami. I z pogodą. I, bądźmy szczerzy, ze wszystkim innym.

Życie w wielkim mieście nie jest proste.

Powstaje zatem pytanie: czy starczy jej na ogarnięcie tych wszystkich dramatów kawy?


Obejrzyj Przeczytaj odcinek pilotażowy

Aha, nagrałem też kurs.



Kurs uczenia się dla dorosłych to kompleksowe szkolenie uczące jak się uczyć. 17 lekcji wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować własny system nauki. Dzięki niemu przyswoisz psychologiczne podstawy uwagi i pamięci. Nauczysz się korzystać z najlepszych sposobów na efektywną naukę i technik pamięciowych. Zajmiemy się też motywacją i zachowywaniem spokoju w obliczu wyzwań. A wszystko podane tak, by maksymalizować mocne strony uczenia się w przypadku osoby dorosłej.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs opiera się o moją autorską strategię PROPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

I to nie jeden kurs!



"Ogarnij maturę w tydzień" to kompletny kurs, który dzięki 7 lekcjom wideo tłumaczy od początku do końca jak zbudować system nauki do matur. Dzięki niemu nauczysz się uczyć, rozplanujesz starania, nie zmarnujesz czasu a nawet zrobimy tak, by się za bardzo nie stresować. Każda prezentowana w nim porada została przetestowana wiele razy i pochodzi z mojego doświadczenia, a także jest oparta o naukę. I co najważniejsze - działa. Tak zwyczajnie.

Mówiąc krótko: zawarłem w nim całość mojego prywatnego systemu do ogarniania rzeczywistości.

Kurs został objęty patronatem merytorycznym Uniwersytetu SWPS.


Przeczytaj Obejrzyj kurs

Pobierz darmowe materiały do ogarnięcia życia
i dołącz do 4 000+ odbiorców newslettera!

Gdy się zapiszesz to od razu dostaniesz w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do najnowszych artykułów
  • 7 plakatów rozwijających materiały z bloga
  • 3 excele przydatne w ogarnianiu życia
  • moją prezentację z TEDx
  • a także kolejne materiały!

Chcę zapisać się do newslettera, a co za tym idzie wyrażam
zgodę na otrzymywanie na mój adres e-mail informacji o nowościach,
promocjach, produktach i usługach Andrzeja Tucholskiego.
Chcesz ze mną współpracować?

Mój blog od lat należy do ścisłej czołówki polskich współprac komercyjnych z influencerami. Zrealizowałem na nim z sukcesem kilkadziesiąt akcji, z których każda wywołała pozytywne reakcje u moich Czytelników oraz zrealizowała postawione przez Klienta cele.

Zawsze jestem gotów porozmawiać o kolejnej, z której potem będziemy dumni :)

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to wielokrotnie nagradzany lifestyle'owy blog ekspercki o psychologii. Prowadzę go od 2009 roku.

Piszę na nim o praktycznym wpływie psychologii na człowieka. I o tym, jak ogarnąć zabieganą codzienność w taki sposób, by życie było spokojne i udane.

Życzę Ci bardzo udanego dnia!.

Informacja

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem - psychiatrą lub terapeutą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!