Relacja z Blog Forum Gdańsk 2011

 

Gdańsk znowu dzielnie przetrwał oblężenie blogerów. Zjechali się piętnastego października i podebatowali na tematy wszelkie w owianych wiatrem historii murach Fortu Heweliusz. Skutecznie pointegrowali i szesnastego października pojechali, każdy w swoją stronę. Podobno bez strat. A przynajmniej bez takich głośniejszych medialnie.

Dzień I

Imprezę rozpocząłem od przedarcia się przez zabudowania dworca PKS, wdrapania na strome niczym Preikestolen wzgórze oraz spędzeniu kwadransa na zachwycaniu się zamgloną panoramą Gdańska (przychodzenie za wcześnie może i ma styl, ale nie zawsze bywa doceniane przez obsługę akredytacji).

Pierwsza prelekcja należała do Rebecci Blood, rzekomo bardzo wpływowej i charyzmatycznej blogerki prosto z (chyba) USA. Niestety, sława tej kobiety powinna stanowczo zostać na ekranie jej własnych statystyk odwiedzin. Wyjęła nam pół godziny z życia opowiadaniem o tym, że generalnie to jest Internet, są strony i możemy na nich pisać. Odkrywczość wystąpienia zaparła wszystkich dech w piersiach. Niektórym tak skutecznie, że aż z tego niedotlenienia poszli spać (a ja odkryłem fajną aplikację do upiększania fotek na Androidzie).

Po chwili scenę zajęli Natalia Hatalska oraz dr Dominik Batorski. Tutaj z kolei na tapecie był ulubiony chyba motyw blogosfery. Jej śmierć. O schyłku trendu mówi się już od dawna (wydaje mi się, że pierwsze pogłoski szły w sieć na wiele lat przed powstaniem mojego pierwszego bloga) i jak na razie nikt do niczego mądrego nie doszedł. Prezentacja podobała mi się szczególnie dlatego, że dwójka błyskotliwych prelegentów nie próbowała za wszelką cenę bronić żadnej radykalnej tezy. Ogólnym wnioskiem z ich wystąpienia było spostrzeżenie, że media społecznościowe bardzo ładnie połączyły się z blogosferą i sobie razem żyją. Tyle.

W przerwie na lunch podskoczyłem do ustawionego na zewnątrz namiotu opatrzonego tabliczką Hyde Park. Po wcześniejszym zapisie można tam było przez pięć minut opowiadać o swoim blogu. Pierwsza prezentacja tyczyła się bloga o ziołach, która to tematyka w niezdrowy sposób ściągnęła do pomieszczenia całkiem spore rzesze ludzi (którzy po chwili zorientowali się, że ziołami są też, na przykład, koperek lub majeranek). Pomysł swobodnego prezentowania swojej strony bardzo mi się spodobał, ale zdecydowałem się wrócić do głównego nurtu konferencji.

Nadchodzącym punktem programu był ring. Rola moderatora (sędziego?) przypadła Krystianowi Kozerawskiemu (Mackozer) a nie takie znowu przeciwległe narożniki zajmowały kolejne pary rozmówców.  W pierwszym rzucie był to Paweł Iwaniuk (Antyweb) i Eliza Wydrych (Fashionelka), w drugim zaś Ewelina Majdak (Table-table) i Azrael Kubacki (Azraelk). Rozmowy toczyły się dookoła przyszłości blogowania, tego co nas czeka i jak się na te wydarzenia przygotować.

Konwersacje, choć malownicze i wesołe, nie zaprowadziły nas za daleko. Niestety, przyszłość blogosfery pozostała niejasna. Ale za to wymiany zdań słuchało się bardzo sympatycznie.

Zobowiązany bardzo istotnym wydarzeniem rodzinnym musiałem w tym momencie uciekać z konferencji (serdeczne pozdrowienia dla pana Prezydenta Gdańska, którego minąłem w przejściu!), ale w żadnym wypadku nie kolidowało mi to z późniejszym powrotem na resztę przewidzianych na sobotę atrakcji.

Impreza Integracyjna

Łuhuhu i jeszcze trochę. Jednoczące naszą blogującą społeczność spotkanie zaplanowano na wieczór w całkiem przyjemnym lokalu Cico (znajduje się on na jednej z burt Kościoła Mariackiego; piłem tam zimą rewelacyjną herbatę). O entymologii nazwy klubu zaczęły wraz z rozkręcaniem się wieczoru powstawać nawet całkiem rześkie historyjki, ale to może przy innej okazji.

Z początku spędzanie wspólne spędzanie czasu polegało na cyklicznym pobieraniu ze stołów nowych szklanek (lub kieliszków) i mrowieniu się w grupy po pięć, sześć osób w celu powymieniania przyjemnych uwag względem imprezy (lub nieprzyjemnych względem porannego występu Rebecci).

Wraz z upływem godzin ludzie zaczynali się rozchodzić. Część szła do hotelu (Mirek Połyniak wspomniał u siebie na blogu o alternatywnej imprezie zorganizowanej przez Szafiarki w jednym z pokoi), część szła schodami na dół, do białej sali (jak na przyjęciach u P. Diddiego – białe było wszystko, od podłogi po zdobienia lampek). A była to sala z parkietem i szerokimi kanapami.

Parkiet szybko zajęli najradośniejsi z blogerów, na kanapy zaś przerzuciło się grono zawziętych dyskutantów. Fajnie było poznać osobiście i Kominka, i Karola z Lekkostronniczych (Włodek gdzieś się schował), w końcu na ich blogach parę chwil się już w życiu spędziło (pozdrowienia!). Ludzie tańczyli, ludzie rozmawiali, DJ ugrzązł w latach dziewięćdziesiątych.

A północ, jak to już północ ma w zwyczaju, minęła niepostrzeżenie.

Dzień 2

Wzgórze, nie mniej strome niż wczoraj, stało się dla wielu blogerów przeszkodą na tyle upierdliwą, że dotarli dopiero na drugą lub trzecią prelekcję. A szkoda.

Pierwszym występującym tego dnia (tuż po krótkiej, ale malowniczej prezentacji projektu Mazury Cud Natury) był Rafał Bryndal. Co tu dużo kryć, wyszedł i pozamiatał. Dzielność w dotarciu na teren konferencji równo z otwarciem dnia została nagrodzona bardzo uczciwie. Co prawda temat jego wystąpienia był dość poważny, opowiadał bowiem o blaskach i cieniach popularności, ale udało mu się przekazać nam go w taki sposób, że dobry humor trzymał jeszcze kilka godzin.

Trzymał nawet w trakcie wystąpienia dr Krzysztofa Krejtza zajmującego się w wyznaczonym dla niego czasie problemem hejterstwa w Internecie. Prezentacja była ze wszech miar poprawna, tyle że trzymał się jej ten sam problem co połowy wystąpień z poprzedniego dnia. Nie dowiedzieliśmy się nic nowego. Ale za to parę meme trafiło na telewizory i jakoś się tak wszyscy swojsko poczuli.

Następnym punktem programu był drugi ring. Tym razem moderował Paweł Nowak (emerytowany appleblog) a w kolejnych rundach starli się ze sobą Krzysztof Skiba (Skibą w Łeb) z Pawłem Opydo (Playr) oraz Ewa Kowalska (najlepszy blog o Gdańsku 2011 – iBedeker) z Małgorzatą Karoliną Piekarską (W świecie absurdów). Motywem przewodnim było pytanie, czy krytyka jest drogą dotarcia aż na, enigmatycznie niedookreślony, szczyt.

Szczególnie podobały mi się anegdoty i sposób bycia występujących w parze pań. Stylowo, ciekawie i zadziornie poruszyły parę ciekawych kwestii dotyczących bycia przewodnikiem pewnej myśli w Internecie. Duży plus.

Podsumowanie

Niewielu blogerów odbiera odczuwalne wynagrodzenie za swoją pracę. Nie mówię od razu o sponsoringu lub dzikim przychodzie z reklam ale o czymś co pozwoli poczuć się z tą codzienną pracą trochę… dumniej? I to jest jedna trzecia mojego odbierania konferencji BFG. Przez ten jeden weekend w roku, w Gdańsku, każdy zaproszony bloger może poczuć się elitarnie i znacząco. Dostajesz torbę z prezentami, śpisz w luksusowym hotelu, ludzie dookoła podzielają techniczną (a czasem i merytoryczną) stronę Twojej pasji. Fajne uczucie.

Druga część z trzech to społeczność. Wielu blogerów utrzymuje ze sobą ciągły kontakt (IT, marketing) lecz dialogi cross-tematyczne są dosyć rzadkie. Na co dzień, gdyż podczas BFG jest to zjawisko normalne. Przykładowo – gdyby nie ta impreza, w życiu nie pogadałbym sobie z Mackozerem. Albo ponownie nie spotkał z wieloma znajomymi z zeszłorocznej imprezy (piąteczka!). A tu proszę.

Ostatnia składowa mojego odbierania Blog Forum Gdańsk to inspiracja. Ledwie zostałem sam na sam z myślami, od razu sięgnąłem po notatnik i zrobiłem fachowe szkice nadchodzących zmian. W zeszłym roku było identycznie. Progres tak silny, że aż ozonem ciągnie.

Jeszcze tylko rzeczowa krytyka dla organizatorów – za rok poprawcie wifi, przykręćcie śruby formuły (aktualna się lekko wyczerpuje) oraz zadbajcie o wyższą konkurencyjność Hyde Parku względem innych wydarzeń – i kończę. Żeby nie przedłużać.

Było świetnie. I widzimy się za rok :)

Autorem wszystkich zdjęć (poza panoramą Gdańska) jest Rafał Czajka.

Panoramę strzeliłem ja, Twój bloger,

autograf

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies