Open’er #9 – Kings of Convenience

 

I znowu zespół ze Skandynawii. Tym razem dwóch pociesznych panów o wdzięcznych nazwiskach Øye i Bøe. Którzy, pomimo wielu lat pracy osobno lub w zespołach o mieszanym składzie, od czasu do czasu się jednak razem zbierali i nagrywali. Powstało sporo przyjemnych nagrań. Cichych takich, pełnych przestrzeni i pogodzonej z losem radości. Dobrze się słuchających w deszczowe, wiosenne wieczory lub krótkie, letnie noce. Szczególnie zaś warto uwagę zwrócić na ich najnowszą płytę, Declaration of Dependence. Pełno w niej ukojenia. I dobrze się wpasowuje w aktualną, wybitnie wręcz zachmurzoną pogodę. Gdyby tylko cieplej było…

Vulnerable around me

Ciężko jest uchwycić wprost to specyficzne coś, co tak bardzo nas od piosenek Kingsów uzależnia. Różnorodność – na pewno. Przecież na pojedynczej płytce znajdziemy zarówno melancholijne My Ship isn’t Pretty jak i pełne pogodnej werwy (a zarazem flagowe) Mrs. Cold. Przy czym klimat całości pozostaje nienaruszony. A może chodzi o towarzyszącą nagraniom bezbronność i ciszę? Słuchając ich nie można się pozbyć wrażenia, że siedzimy na ganku w deszczowy wieczór. Że nie słyszymy stukotu kropel tylko dlatego, że leje już od godzin i zwyczajnie jednolity szum zlał się nam w ciszę. A może kluczowe są całkiem ambitne, jak na tego typu brzmienie, teksty starające się o uczuciu mówić w sposób naprawdę nietuzinkowy? Moim zdaniem – wszystko naraz. Lecz nie czyni to z nich muzyki ultymatywnej. Czyni z nich po prostu porządny kawałek delikatnego folk popu. Miło się z tym siedzi.

Późno w nocy

Jestem praktycznie pewien, że gdzieś na początku lipca usłyszymy Królów Wygody długo po zmierzchu. Bo nie są oni rozgrzewaczami tłumów (no, chyba że wciąż zdarzają się na sali dziewczyny podpalające przebierającymi nogami chrust na sam widok przechudzonego typka w wayfayerach. Ale o tych tekst wkrótce, nie wszystko na raz). Kings of Convenience to ten rodzaj zespołów, które są idealnym zwieńczeniem głośniejszej, bardziej epickiej imprezy. Przy których już się nie skacze. Się siedzi, patrząc na przygaszone światła sceny. Się leży, bacznie obserwując ruch chmur na tle gwiazd. Odpoczywa się, pozwalając myślom uwolnić się na wszystkie strony świata i swobodnie przepływać między wspomnieniami i marzeniami.

Prywatnie nie mogę się doczekać i bardzo polecam.

Wszystkie odcinki cyklu Open’er dostępne są tutaj.

Twój blogger,

autograf

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies