Open’er #4 – Mando Diao

 

Desant zespołów z północy kontynentu na zachodnioeuropejski rynek muzyczny jest w ostatnich latach niesamowity. Chociażby z samego Open’era, jak na razie, możemy wyróżnić szwedzkich Hivesów. Zdolny to naród, twórczy instrumentalnie i obdarzony całkiem konkretnymi wokalistami. I zsyłający na nas kolejną ekipę, tym razem nazwaną słowami pochodzącymi z psychodelicznego snu piosenkarza, Björna Dixgårda. Ekipę nazwaną Mando Diao. I mającą sporo do zaoferowania.

Chłopaki zbierali się w skład mniej więcej od 95′ roku, w 2002 wydali pierwszy album (do którego piosenki powstały podczas półrocznego okresu twórczego jaki zafundowali sobie dwaj założyciele w odosobnionym domku wypoczynkowym wyposażonym jedynie w gitary i notesy). A potem się potoczyło.

W zeszłym roku Mando Diao rzucili do sklepów najnowszą, czwartą, płytkę. Odnoszącą konkretne sukcesy na całym świecie Give Me Fire pełną dwuznacznych i aluzyjnych piosenek. Nocnych takich. Przyjemnych, wyróżniających się z natłoku innych podobnych produkcji. Będących pomieszaniem Kings of Leon, latino rocka, czasem Hivesów, czasem Franzów. A czasem czegoś zupełnie nowego.

Całkiem miło się słucha zestawu kawałków, spośród niektóre są uwodzące i spokojne, niczym High Heels, część zaś swoimi refrenami bezczelnie zaprasza do przyspieszenia kroku i podjęcia decyzji. Takim utworem jest na przykład flagowe Dance with somebody. Zupełnie różne od pozostałych pomysłów, również trafione. Również intrygujące i proszące się o zapętlenie w odtwarzaczu.

Tak. Rockmeni z Borlänge to stanowczo jeden z silniejszych punktów tegorocznego festiwalu. Może nie są tak znani jak Pearl Jam, nie są tak charakterystyczni jak Massive Attack, ale się bronią. Mają na siebie pomysł i skrupulatnie się go trzymają. A zresztą, co ja Cię będę przekonywał pustymi słowy. Zmierz się z ich twórczością twarzą w twarz.

A na Twojego adwersarza w tym pojedynku wyznaczam Glorię. Moim skromnym zdaniem absolutny hit lansujący nie tylko fajne, staroszkolne brzmienia ale też i namawiający współczesne pokolenie tworzących muzykę do powrotu do korzeni w kontekście tekstów. Kiedy ostatnio powstał mający moc i srogi wydźwięk kawałek traktujący o femme fatale? Dawno, prawda?

No. A więc miłego słuchania.

Kolejny odcinek Open’era już w najbliższą sobotę, 20. marca

Wszystkie odcinki cyklu Open’er dostępne są tutaj.

Sprzedał Twój blogger,

autograf

CO TO ZA MIEJSCE?

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i jestem psychologiem biznesu oraz strategiem od skuteczności. Zajmuję się wysokosprawczością.

Znajdujesz się teraz na moim wielokrotnie nagradzanym blogu. Prowadzę go od 2009 roku. Oprócz setek artykułów znajdziesz tu linki do mojego kanału na YouTubie, podcastu, a także komiksu na instagramie.

Życzę Ci dużo dobrego!

INFORMACJA

Żadnej publikowanej przeze mnie treści (blog, youtube, podcast, instagram, newsletter) nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam ich też przez mail.

W przypadku naglących problemów gorąco zachęcam do kontaktu z fachowcem – terapeutą lub psychiatrą. To profesjonaliści, którzy pół życia szykowali się właśnie po to, by dobrze pomóc potrzebującym. Warto skorzystać z ich usług!

© Andrzej Tucholski 2009-2022 Wszelkie prawa zastrzeżone | Projekt strony & wykonanie: Designum.pl | Polityka prywatności i cookies