Autor: Andrzej Tucholski | 16 stycznia 2017 | Komentarze:
Czas czytania: około 12 minut

Jak przeżyć sesję – poradnik dla studentów

Sesja to wspaniały czas. Można się namęczyć, napracować, nastarać, zaniedbać sen, zupełnie popsuć relacje międzyludzkie, nadwyrężyć związek, zignorować rodzinę, wypić nadmiar kawy, zwątpić we własne siły, poczuć się królem świata a potem i tak uwalić przedmiot, bo coś się źle potoczyło.

Ach, studia :)

Jak zatem przeżyć taką brzydką sesję?

W internecie znajdziecie dużo porad opierających się o dobre rozplanowanie nauki, częste przerwy, korzystanie z mnemo-technik i tak dalej. To dobre rady. Niektóre z nich są nawet na tym blogu. Łapanie mądrego balansu pomiędzy pracą i odpoczynkiem oraz wyrabianie w sobie dyscypliny by, jak już się pracuje, pracować tytanicznie, to generalnie dobry pomysł na życie. Kilka skutecznych nawyków i nieważne, czy będzie przed Tobą sesja, czy rozliczenie kwartalne, czy problem z bliskimi – jakoś sobie poradzisz. Tak tylko mówię.

Tym razem chcę zaproponować Ci jednak coś innego. Cały system, strukturę myślenia, dzięki której przetrwanie nawet najbardziej odjechanej sesji będzie, po prostu, wykonalne. I wiesz, nie chcę zapeszać, ale może nawet ze dwa egzaminy uda się zdać? ;)

Potrzebujesz w tym celu spokoju, celowości i poczucia kontroli.

A z rzeczy materialnych: kawy.

I notesów, oczywiście. Ale powiedzmy, że na początek kawa wystarczy ;)

Na początek najważniejsze: spokój

Bez spokoju w zasadzie NIC się nie da zrobić z długotrwałym skutkiem (tzn. inaczej niż na moment, bo cudem udało się w ostatniej sekundzie coś ogarnąć) i bez płacenia nadmiernych kosztów psychologicznych (czyli, prosto mówiąc, nie robiąc sobie wrzodów).

A ze spokojem? Nawet najgorsze wyzwania są całkiem „do ogarnięcia”.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

Powstaje pytanie: jak osiągnąć taki fajny spokój?

Pomaga nam jeden z moich ulubionych stoików.

„Spokój nie może być osiągnięty przez ludzi innych niż ci, którzy osiągnęli wcześniej stabilną i silną moc osądu – reszta ciągle upada i powstaje w swoich decyzjach, miota się na przemian w stanie odrzucenia i w stanie akceptowania rzeczy. Jaki jest powód tego chodzenia w przód i w tył? Jest tak, ponieważ nic nie jest dla nich jasne i polegają oni na najbardziej niepewnym przewodniku – powszechnej opinii.”

Seneka (Moral Letters, 95.57b – 58a)

Podstawą spokoju jest pewność. Uświadomienie sobie pewnych rzeczy, których potem już nie kwestionujemy. Pisałem o tym niedawno w tekście „Jak uwierzyć w siebie„, który tak naprawdę o wierze w siebie zupełnie nie jest. Gdy człowiek umie pogadać „sam ze sobą” i nauczy się nie kokietować, że „oj oj, tak naprawdę wcale nie jestem taki dobry” to wtedy dzieje się magia. Wtedy człowiek jest w stanie nazwać, jaki JEST.

I gdy będzie miał to mocne odniesienie do samego siebie, w efekcie stabilniej wytrzyma wszystkie ataki z zewnątrz.

Przez „ataki” mam tu na myśli każde zachowanie otoczenia, innych studentów, współpracowników, które może negatywnie wpłynąć na Twoje samopoczucie lub humor. Kojarzysz kogoś, kto siedzi przed salą, przed kolokwium i histeryzuje, że nic nie potrafi i że na pewno nie zda? No, to tak między nami, co Cię ta osoba obchodzi? Jak nie zda, to jej sprawa. Nie siedzisz przed tą salą, by ona zdała.

Spokój to:

1) wiedza na temat swoich mocnych i słabych stron,

2) opracowanie taktyk by słabe strony nie przeszkadzały w trakcie egzaminów,

3) ciągłe świadome i mądre dowiadywanie się na temat trudności wraz z opracowywaniem taktyk, by sobie z nimi poradzić oraz

4) rozsądek pozwalający na „odbicie” każdej zewnętrznej informacji mogącej Cię wyprowadzić z równowagi.

Warto go w sobie wytrenować.

Jeśli pożądasz spokoju w życiu, spróbuj mojego newslettera.


Po spokoju pora na najważniejsze: celowość.

W trakcie sesji jedną z najbardziej bolących dolegliwości jest bieganie w kółko, za własnym ogonem, bez sensu. Objawia się to na różne sposoby. Czasem ktoś uczy się przedmiotów nie w takiej kolejności, w jakiej ma egzaminy. A czasem kseruje dziesiątki dodatkowych skryptów, choć zostało powiedziane, że podstawowy podręcznik oraz notatki z wykładów dadzą radę.

Takie dodatkowe działania są super. O ile Twoim celem jest PEŁNE zrozumienie tematu.

Niestety, ludzie często je podejmują gdy ich celem jest wyłącznie zdanie egzaminu.

Znowu odniosę się do Seneki.

„Niech wszystkie Twoje wysiłki będą skierowane ku czemuś, niech koniec będzie w zasięgu wzroku. To nie samo działanie rozprasza ludzi, ale mylne przekonanie na temat rzeczy prowadzi ich do szaleństwa.”

Seneka (On Tranqulity of Mind, 12.5)

Chcesz najprostszą i najbardziej zdroworozsądkową radę na świecie? Jeśli masz przed sobą COŚ DO ZROBIENIA to niech Twoje starania będą nakierowane na ZROBIENIE TEJ RZECZY. I żadnej innej.

Świetną taktyką na ogarnięcie celowości w trakcie sesji jest dokładne rozpisanie pełnego kalendarza wydarzeń. Wszystkie egzaminy. Wszystkie terminy. Sprawdzenie, co się na siebie nakłada a pomiędzy czym jest luz. Potem należy w taki kalendarz powpisywać odpoczynki i luźniejsze przebiegi.

Sen.

Dzięki temu przy każdej czynności wie się, po co się ją robi. Nic nie działa zbawienniej na motywację i chęć pracy niż bardzo głębokie poczucie celowości tego, co się robi. Jest to efekt na tyle silny, że często nawet „pokona” zupełnego „niechcieja” wywołanego nielubianym przedmiotem. Ja w ten sposób wkręciłem się w statystykę. Okej, była nudnawa, ale za to jak się fajnie trzaskało wszystkie trendy i tak dalej :)

(Ojaaa, albo robił ktoś z Was maszynowo całki? To też się ekstra liczyło!)

Celowość to:

1) świadomość co się powinno robić, po co się to robi oraz jak powinno się to robić,

2) zrozumienie konsekwencji i stawek stojących za tym co się robi, lub czego się nie robi,

3) pogodzenie się z faktem, że nigdy nie da się zrobić wszystkiego na świecie i trzeba nadawać sprawom priorytety oraz

4) regularne przypominanie sobie o celu nadrzędnym i sprawdzanie, czy kurs na pewno jest poprawny.

Jeśli lubisz stawiać i osiągać cele, spróbuj mojego newslettera.


I na koniec najważniejsze: kontrola

Mądre poczucie kontroli w życiu to jeden z „magicznych” wytrychów otwierających zaskakująco ogromną ilość drzwi w taki sposób, że człowiekowi nawet na moment nie podskoczy tętno. Wystarczy szybko decydować, nad czym masz władztwo, a nad czym nie masz. Tyle. Umiejętność szybkiej oceny tej materii to podstawa praktycznego stoicyzmu.

„Głównym zadaniem w życiu jest zrozumieć i oddzielić od siebie sprawy tak, by móc nazwać, które są sprawami zewnętrznymi poza moją kontrolą, a które związane są z wyborami, nad którymi mam kontrolę.”

Epiktet (Discourses, 2.5.4-5)

Jeśli MASZ nad czymś kontrolę to sprawa jest prosta. Działasz. Uczysz się. Sprawdzasz, jak sobie historycznie radzili z tym inni ludzie. Wyznaczasz pewne cele i skrupulatnie je osiągasz. Ustawiasz plan i działasz zgodnie z jego założeniami. Poprawiasz i cele, i plan, tak, by ciągle pasował do rzeczywistości. W ten sposób ogarniasz: uczenie się do egzaminu, robienie notatek, sprawdzanie źródeł, dbanie o sen, przygotowywanie sobie kawy, organizację czasu wolnego.

Jeśli NIE MASZ nad czyś kontroli, to to ignorujesz. W najgorszym wypadku przygotowujesz się na nadejście nieuchronnego, ale to jest już operowanie w sferze tego, nad czym masz kontrolę. Oprócz przygotowań lub reakcji nie poświęcasz tematowi poza Twoją kontrolą za dużo uwagi, bo i po co?  W ten sposób przygotowujesz się należycie gdy chodzi o: pogodę, ewentualną zmianę pytań na egzaminie, brak prądu w domu, zamkniętą bibliotekę, brak kawy na całym osiedlu, mail od wykładowcy, że jednak nie będzie formy ustnej, tylko sama pisemna.

Nie zmienisz tych rzeczy. Ale możesz się do nich dobrze przygotować.

Poważnie. To jest aż tak proste.

„Wszystko czego potrzebujesz to te trzy: pewność osądu tu i teraz; czynność dla wspólnego dobra tu i teraz; oraz podejście dziękczynne tu i teraz, za wszystko, co Cię spotka.”

Marek Aureliusz (Meditations, 9.6)

Czyli, innymi słowy, świadomość co i po co robisz, oraz nad czym masz w tym „czymś” kontrolę, a nad czym nie.

I tyle.

To jest cały system, którego Marek Aureliusz używał do rządzenia Rzymem.

To jest cały system, którego Epiktet używał by tworzyć gałąź jednej z najstarszych filozofii Europy.

To jest cały system, którego Seneka używał, by na ile się da, kontrolować młodego cesarza Nerona.

Być może współczesne książki psychologiczne lub najnowsze badania wydają Ci się kuszące. Tak zakładam, bo mnie kuszą nieustannie. Ale jest pewien magnetyzm w tym, że istnieje wiedza, dzięki której wielu wielkich, mądrych i wpływowych ludzi od dwóch tysiącleci dokonuje wielkich, mądrych i wpływowych rzeczy.

Ta wiedza, ten tok myślenia, to praktyczny stoicyzm.

Spróbuj do jednej z nadchodzących sesji egzaminacyjnych zaprząc go sobie, jako własny system obsługi świata.

Podejrzewam, że możesz się nieźle zdziwić :)

Dokładnie tego Ci życzę.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

PS: Chcę jeszcze tylko wyjaśnić, czemu w nawiasach używam anglojęzycznych tytułów dzieł stoików. Powód jest prosty. Całą tę filozofię przeczytałem po angielsku i mam ją w domu po angielsku. I książki o niej też mam po angielsku. I wywiady z dzisiejszymi miłośnikami stoicyzmu oraz rozmowy z wszystkimi moimi znajomymi, z którymi na poważnie gadam o tych myślach też są po angielsku – bo to Amerykanie. W efekcie przytoczone cytaty to moje tłumaczenia z angielskiego. Jak znam życie to każdą z tych wypowiedzi znajdziesz w sto razy zgrabniejszym i piękniejszym tłumaczeniu w „prawdziwych”, historycznych tłumaczeniach Seneki, Epikteta czy Marka Aureliusza. Na potrzeby przygotowywania dla Was wielu materiałów miesięcznie stanęło jednak na mojej próbie własnej. Mam nadzieję, że to nie problem :)

Bądźmy w kontakcie:
  • Uczę się tego spokoju. To chyba jedna z najcenniejszych „rzeczy”, jakie można wypracować. Dziękuję za ten tekst! ❤

  • martyna

    Andrzeju, to nie jest tekst tylko o sesji! O dziękuję Ci. Uświadomiłeś mi, że tak naprawdę to nie mam w sobie żadnej z tych cech. Zatrważające, nie ? :)
    To piękna filozofia całego życia <3

  • S.E.S.J.A. – gdy jeszcze byłem studentem to u mnie na uczelni i zapewne także w innych zakątkach naszego pięknego kraju zwykło się ten skrót rozwijać jako – system eliminacji studentów jest aktywny – ale to tak dla śmiechu. Sesja to taki czas gdzie jest trochę więcej spiny i nerwów. Ale jak człowiek podejdzie do tego ze spokojną głową i przede wszystkim z odpowiednią organizacją czasu to jest to do „przeskoczenia”. Tak szczerze mówiąc to nawet czasem delikatnie brakuje mi tej adrenaliny :)

  • Klaudia

    Andrzeju! Spadłeś mi z nieba z tym postem. Dziękuję po raz kolejny! :))

  • Justyna

    Tak bardzo na czasie, tak bardzo potrzebny tekst! Dziękuję! :)

  • Finnicouln

    Dzięki szczególnie za PS ^^

  • Aleksandra

    przede mną pierwsza sesja w życiu i ten tekst to jeden z wielu przeczytanych w internecie, by poradzić sobie ze stresem i uporządkować swoje działania korzystając z doświadczenia innych. ale tylko Twój mówi o wewnętrznym spokoju i posiadaniu kontroli, i właśnie on najbardziej zmienił moje podejście. Dziękuję, idę działać! :)

  • Nie pijam kawy… I cały misterny plan poszedł w pizdu. :/

  • Najzabawniejsze (i w sumie niezwykle fascynujące) jest to, że jak weszłam na Twojego bloga jakieś pół roku temu, stwierdziłam, że to są jakieś bzdury, przecież tak się nie da. A trzy tygodnie temu wróciłam i dziwię się, jak trafnie opisujesz to, co siedzi mi w głowie i co czuję 😁
    Po przeczytaniu tego tekstu zaczęłam za to się zastanawiać, czy masz może jakiekolwiek wskazówki, żeby zacząć przeżywać choć niektóre chwile w życiu w sposób bardziej emocjonalny. Bo chyba to z tym mam problem. Wszystko jest dla mnie tak samo nieemocjonujące. Jasne, cieszę się, bywam smutna, radosna, ale to wszystko mieści się bardzo blisko tego emocjonalnego „zera” na osi. Zastanawiam się, czy to normalne, czy już jednak nie 😁

  • Patrycja Malinowska

    Ja mam za 2 tygodnie swoją 1 sesję. Nad niczym nie mogę się skupić, tutaj raz zaglądam do notatek z jednego przedmiotu, tutaj do drugiego. Nie mogę się w to jakoś wkręcić. Wielkie dzięki za tekst!

  • Marta Kukla

    hahah state u profesora Wierzbinskiego zdawalam rok temu, też się wkręciłam, musiałam! :D
    Teraz mam problem żeby przysiąść do licencjata ;)

    • No, ja też u prof. Wierzbińskiego odkryłem, że jestem w to niegłupi. NIE BYŁO WYBORU:D

  • Coraz słabiej pamiętam, co to sesja :D ale przeczytałam z ogromną uwagą i częstym kiwaniem głową. Niektóre z tych wątków są na mojej tegorocznej liście tematów do zaopiekowania się. Na przykład taki spokój.
    Czytam teraz „Mózg i serce. Magiczny duet” o historii profesora neurochirurgii. Na początku byłam zła, bo nie tego się spodziewałam po tej książce, co tam znalazłam. Ale w zasadzie okazało się, że tam jest to, czego szukałam! O spokoju płynącym z koncentracji.
    Dziękuję za tekst! :)

  • Spokój i Celowość to dwa najważniejsze punkty ;) Spokój, czyli nie nakręcanie się że „i tak nie zdam” oraz celowość, czyli dążenie do nauki np. konkretnej partii materiału.

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)