Autor: Andrzej Tucholski | 27 kwietnia 2017 | Komentarze:
Czas czytania: około 7 minut

Jak odpocząć tydzień w trzy dni – pomysły na majówkę

Zwykły weekend to zdecydowanie za mało. Dodatkowe dni zbawiennie wpływają na tempo i jakość „ładowania bateryjek”. A wiesz co dopiero jest wspaniałe? Gdy w trzy dni udaje się zmieścić tyle relaksu, że człowiek się potem czuje niczym po tygodniu odpoczynku ;)

Zorientowałem się kiedyś, że niektóre wolne popołudnia (kilka godzin) dają mi tyle spokoju, że kolejnego dnia rano czuję się, jakbym był po urlopie. Z drugiej strony kojarzę wiele „odpoczynków”, często wielodniowych, po których byłem bardziej zmęczony niż przed wyjazdem. Zastanowiłem się więc, co decyduje o poziomie regeneracji i – ponieważ mam na tym punkcie hopla – spróbowałem uzyskać w moim sekretnym laboratorium „weekend idealny” ;)

A na serio – znalazłem kilka prostych powiązań, które decydują o udanym wypoczynku.

To bardzo zdroworozsądkowe obserwacje, nie ma w nich nic niesamowitego.

Mają za to jedną wspaniałą cechę. Działają naprawdę.

1. Odpoczywaj fizycznym przeciwieństwem pracy. Jeśli siedzisz przy komputerze, ruszaj się. Jeśli ruszasz się, rozważ leżenie. Jeśli pracujesz z krzesła, czytaj na kanapie. Jeśli pracujesz na stojąco, odpocznij chodząc. Jeśli całe dnie siedzisz w domu – wyjdź. Jeśli całe dnie spędzasz poza domem – rozważ może mały spacer, ale oprócz tego zostań w chacie. Jest w psychologii taka zasada jak „figura – tło”, zgodnie z którą zwracamy więcej uwagi oraz lepiej zapamiętujemy rzeczy odstające od otoczenia. Zadbajmy, by tak było w tym przypadku.

2. Nie odpoczywaj tak, jak codziennie. Jeśli każdego dnia oglądasz seriale – spacer lub książka. Jeśli zawsze spacerujesz – niech tym razem trasa zaprowadzi Cię do fajnej restauracji, a potem do kina. To rozwinięcie wcześniejszego punktu. Dzięki takiej odskoczni od normalności w naturalny sposób zapamiętasz te wolne dni jako wyjątkowe. Posiadanie wielu wyjątkowych dni we wspomnieniach brzmi jak całkiem rozsądna recepta na udane życie.

3. Przede wszystkim nadrób sen. Wolne = brak budzika. Albo wiesz, jeden awaryjny, o jedenastej trzydzieści, by nie przespać hejnału. Ale to tyle, więcej nie wolno. W wolne należy się wyspać.

4. Rób rzeczy w swoim tempie. To jest podejście, które w stu procentach działa na mnie. Nie wiem jak będzie w przypadku innych ludzi, ale kto wie – spróbuj. Może też Ci podejdzie. Jedną z najważniejszych zmiennych, które dają mi poczucie „relaksu totalnego” jest brak pośpiechu. Jeśli mam ochotę robić sobie przez dwadzieścia minut kawę, nie ma sprawy. A może bym przez dwie godziny układał kolorystycznie książki? Jasne, czemu nie.

5. Porób „różne” rzeczy. To też jest kolejne rozwinięcie zasady „figura – tło”. Spróbuj w jeden weekend – przypominam, bez pośpiechu i bez stresu! – wepchnąć wizytę w muzeum, kino, spacer, obejrzenie filmu, poczytanie książki, posprzątanie mieszkania i wspólne gotowanie obiadu. Da się. I to na luzie. A potem człowiek wraca do takich dni we wspomnieniach i myśli sobie: „kurczę, przysiągłbym, że to był tydzień, a nie trzy dni” :)

6. Poświęć uwagę małym rzeczom. Gotowaniu, sprzątaniu, układaniu ubrań, porannej toalecie. Można na to powiedzieć „mindfullness”, ale bardziej wolę prostszą definicję. Pamiętamy to, do czego przykładamy uwagę. Przykładajmy więc uwagę do drobnostek, dzięki czemu liczba „porobionych rzeczy” rozszerzy się też o takie najmniejsze z przyjemności, jak wyjątkowo długi prysznic lub spokojne przygotowanie sobie kanapki.

7. Zrób coś zaplanowanego. To już jest trochę wjeżdżanie na terytorium czucia dumy ze swojego życia, ale niegłupim pomysłem jest zrobienie w dłuższy weekend czegoś od dawna planowanego. Naprawa szafek w kuchni, wyniesienie piernatów do piwnicy, przeczytanie konkretnego wywiadu (od siebie polecam ten z Chasem Jarvisem). Dzięki temu będzie się miało poczucie pewnej satysfakcjonującej konsekwencji. W końcu zrobiliśmy coś, co „trzeba” było zrobić. Nawet jeśli to była przyjemność :)

8. Jeśli to możliwe – spróbuj coś „dokończyć”. Rozgrzebaną książkę, przerwany w połowie film, bliski finału sezon serialu. Umysł bardzo lubi poczucie „closure”, czyli domknięcia. Zadbanie o to, by trochę tego odczucia „łyknął” w trakcie odpoczynku sprawi, że będziemy temu okresowi nadawać większą wagę we wspomnieniach.

9. Ale przede wszystkim – nadrób sen. Najlepiej normalną, codzienną porcją odpoczynku w nocy i późniejszymi dodatkami w postaci popołudniowych drzemek.

Takich przy uchylonym oknie.

Ha. Aż się rozmarzyłem.

Trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie, gdy jest ku temu okazja :)

Jeśli cenisz sobie zdroworozsądkowe, działające metody na problemy w życiu – zapisz się na mój newsletter.

Innych tam nie znajdziesz.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 

Bądźmy w kontakcie:
  • Marek

    Tobie też miłego weekendu i ładuj akumulatory :)

  • Figura i tło to z Gestaltu, prawda? ;> Ciekawe podejście, dzięki za te punkty o wyspaniu się. Tego chyba mi najbardziej potrzeba. Przynajmniej mniejsze wyrzuty sumienie będę miała :D

    • Też. W Gestalcie znaczy ona coś innego, tutaj raczej odnosiłem się do sygnału/szumu z prostej psych. poznawczej (nazywanego też w dawniejszym uczeniu psychologii w Polsce właśnie figurą-tło) ale to są podobne wątki :)

  • Ja polecam ognisko, rower i rysowanie – uspokaja! W końcu nie każdy ma możliwość wyjechania:)

  • Wazy

    Kurcze, sen to ostatnia z rzeczy na jaką mam ochotę podczas wolnych dni. Wlasnie wstanie wczesnie rano dodaje energii i wydluuuuza Twoje wolne, mozna 3 razy wiecej zrobic, jezeli nawet to mialoby byc robienie kawy i jajecznicy przez 2 godziny. Nie lubie dlugo spać a nawet jakbym chcial-pies i kot od 7 rano juz razem grasują po chacie ;)
    Ale pozostale porady-jak najbardziej :) domykanie spraw jest super!

    • Właśnie dlatego napisałem, by wstawać normalnie, tylko potem „dociągać” drzemkami :)

  • Jeju! Niby takie proste te zasady, takie logiczne, intuicyjne. Jednak dopiero po ich przeczytaniu w mózgu zapaliła mi się lampka „hej, właśnie tak działam, właśnie do tego ciągnie mój organizm, a cały czas tego nie dostrzegałam robiąc mu na przekór”. Świetny artykuł :)

  • Rowerowy odpoczynek !! Półwysep helski here i come :)

  • Dzień jest NAPRAWDĘ wolny kiedy:
    – nie włączam komputera
    – nie pamiętam gdzie położyłam telefon i w ogóle mnie to nie interesuje
    – mój mąż też ma wolny dzień
    – w dzień mogę robić różne rzeczy, ale wieczór jest świętym czasem w domu :)

    I bardzo zgodzę się z tym punktem pierwszym – chyba stąd najmilsze dla mnie w wolne dni jest odcięcie się od internetu, z którego muszę (ale i chcę) bardzo dużo korzystać na co dzień – kiedy tego nie robię to wiem, że coś się dzieje ;)

  • Andrzeju a propos nadrabiania snu. Czy wpadła Ci już w ręce książka Potęga kiedy? Zdaniem autora (popartym przez szereg badań) dużo dłuższe spanie w weekendy bardziej szkodzi niż pomaga bo wybija z rytmu. Ale jeśli zastosuje się spanie dłuższe maks. godzine i jedna dwie 90 minutowe drzemki to wypoczynek jest dużo skuteczniejszy. Sowa jest ciekawa co o tym myślisz:)

  • Figura-tło? Muszę o tym poczytać, bo to część mojego, jak to nazywasz, HOPLA :) Dlatego oddaję głos na robienie odmiennych rzeczy vs. codzienne dni – nawet, jeśli miałyby to być jakieś banały – bo to coś, co wyróżnia dni. Rutyna, nawet przyjemna (patrz: all inclusive) zlewa chwile ze sobą. I potem wychodzi na to, że człowiek sto razy bardziej odpoczął na tańszych, ale bardziej urozmaiconych wakacjach niż w nudnawym, premium hotelu :) Stosuję na codzień. Raz czytam w drodze do pracy, raz czegos słucham. Raz jadę metrem, raz autem. Gdy tylko włącza mi się automat, staram się zrobić coś trochę inaczej i jestem absolutną fanką tego, jak to działa na głowę :)

    Dzieki za kolejne fajne treści!

  • Taki mam plan – nieśpieszny, spokojny weekend na ile się da:) Spacery, książki i to co lubię :) Bardzo pozytywny tekst – dzięki, tego mi było trzeba na dobranoc:)

  • pia

    „1. Odpoczywaj fizycznym przeciwieństwem pracy.” Tyle w tym prawdy! Wczoraj poszłam na dwie godziny na rolki, uczyłam się slalomu i zmęczyłam jak sto dwadzieścia, ale dzisiaj czuję się sto razy lepiej. <3

  • Sandra M.

    ‚kolorystyczne układanie książek’ – strzał w dziesiątkę! Chyba nic mnie tak nie odstresowuje jak drobne domowe porządki :) (ale tylko drobne, bez przesady ;) )

  • Działanie inaczej niże do tej pory to dobry pomysł :) Zmusza nas niejako do tego by spojrzeć na to wszystko co robimy z innej perspektywy niż dotychczas :)

  • Jak dla mnie rewelacyjne rady i na pewno z nich skorzystam, bo ciekawi mnie rezultat.

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)