Autor: Andrzej Tucholski | 5 lipca 2017 | Komentarze:
Czas czytania: około 7 minut

Inne życia

Każdy ma w życiu swoje małe, ciche, alternatywne „coś jeszcze”, o czym czasem myśli, że fajnie by było zrobić. Inną karierę. Inne studia. Tę zapomnianą pasję, która zawsze wydawała się taka kusząca, ale jakoś czasu nie starczyło, no a potem to wiesz, potem życie przeszkodziło.

Warto o tych niewybranych drogach czasem pomyśleć.

To jeden z najcenniejszych skarbów na świecie :)

Koniec elastyczności czasu

Pamiętam, jak bardzo się zdziwiłem, gdy pierwszy raz nie byłem w stanie „dopisać” do kalendarza nowego pomysłu.

Przez wiele lat, odkąd pamiętam, zawsze udawało się wszystko „jakoś wepchnąć”. Chciałem napisać dodatkowy tekst? Nie ma sprawy, środa wieczór jest wolna. Chciałem założyć newsletter? Dobra, będę trochę mniej spał, ale jakoś to ogarnę. Interesuje mnie dodatkowy temat na studiach? Przecież mogę pracować w weekendy. Mój czas wydawał się być z gumy a ja robiłem co mogłem, by sprawdzić granice jego wytrzymałości.

Aż nagle, pewnego dnia, kalendarz przestał się rozciągać.

Nie było ani jednego wolnego wieczoru. Spałem bezwzględne minimum (wręcz zaczynało się płacenie zdrowiem). Weekendy miałem zapchane tak samo jak dni powszednie. A nowy pomysł był taki fajny. Taki super. Najlepszy.

Priorytety i hierarchie

I wiesz co? Jednak dopisałem ten nowy, najfajniejszy pomysł. Jakoś go wepchnąłem w istniejące terminy.

Kosztem dwóch innych tematów, starszych.

Niby trwałem przy nich z automatu, więc nie było mi szkoda, gdy je wykreślałem z życia. Ale nie da się ukryć, że po coś się nimi zająłem, kiedyś, dawno temu. Z jakiegoś powodu mnie zainteresowały. Coś chciałem osiągnąć. I tego czegoś pewnie już nie osiągnę. Zmieniły się moje priorytety. Ustaliłem nową hierarchię działań. Śmieszne jest tylko, że cały ten dramat decyzyjny odbył się dookoła jednego z moich pobocznych projektów, drobnostki wymagającej uwagi raz na miesiąc.

Identyczny mechanizm zadziałał jednak w przypadku studiów. Poszedłem na biznes, potem na psychologię. Skończyłem biznes, potem skończyłem psychologię. Potem niby mogłem pójść na jeszcze jedną magisterkę, ale nie chciałem, bo miałem inne priorytety, inną hierarchię działań. Jestem zadowolony ze swoich wyborów.

Ale drzwi do pewnych alternatyw już sobie zamknąłem.

Czasem o nich myślę.

To małe i ciche „coś jeszcze”

Jeśli kogoś NAPRAWDĘ pali w sercu, że „zmarnował jakąś szansę” lub „czegoś jeszcze nie zrobił” to może warto zastanowić się nad swoim życiem i obiecać sobie: te, ziomek, a może to po prostu zrobimy? A może po prostu spełnimy to dziwne marzenie, głównie żebyś się przestał sam katować, nawet jeśli będzie to trudne i w efekcie nie prześpisz ani jednej pełnej nocy od teraz do Twoich trzydziestych urodzin?

Yeah, sure. Czemu nie.

Ale ten tekst nie jest o tym. Jak kogoś pali, to go pali. Taka osoba podświadomie dobrze wie, co ma robić.

Dziś interesują mnie ludzie, których nie pali. Ale którzy i tak lubią czasem rozważyć: „a co jeśli?”

Kiedy pisałem ten status na fejsie nie miałem pojęcia, że będzie to jedna z najlepszych dyskusji w całej historii mojej społeczności:

Zabawne pytanie: gdybyście mieli robić coś innego, niż teraz robicie (praca, kierunek studiów) to co byście robili? No wiecie, tak jakby w "alternatywnym życiu"? :D

Opublikowany przez Andrzej Tucholski na 29 czerwca 2017

Inne życia

Wiesz czemu napisałem we wstępie, że takie „niewybrane drogi” to jeden z najważniejszych skarbów?

Głęboko wierzę, że zajmowanie się tymi „innymi życiami” to klucz do dobrego samopoczucia.

Serio.

Ja na przykład już wiem, że nigdy nie zostanę architektem urbanistą. Gdybym nie robił tego, co robię, to pewnie bym był architektem urbanistą. Nie pali mnie to, bo kocham moją pracę i jara mnie WSZYSTKO co chcę w życiu osiągnąć (i ku czemu zmierzam). Nooooo aaaaaale czasem sobie myślę, że kuuuuurczę, fajnie by było być architektem urbanistą :D

I wtedy o tym czytam. Oglądam filmy dokumentalne. Gram w Cities: Skylines.

Rysuję na czystej kartce mosty łączące funkcjonalne dzielnice.

(Bardzo nie umiem w rysunki, ale bardzo lubię w rysunki.)

Pozwalam sobie na krótkie wycieczki w to moje „inne życie”, jedno z wielu zresztą.

One się już nigdy się nie wydarzą, ale nawet sam kontakt z nim sprawia, że jest weselej.

Brak problemów

Bardzo rzadko docenia się to, jak DOBRZE jest zajmować się czymś „nie na maxa”.

Zobacz: jeśli moje życie to pisanie, to również moje problemy są związane z pisaniem. Nie potrafię dobrze się wysłowić. Źle mi idzie artykuł. Coś nie poszło w odcinku Umów Śmieciowych i nie bardzo potrafię to naprawić. Kocham pisać, ale też pisanie przysparza mi najwięcej zmartwień.

A moja urbanistyka, którą też kocham? Zero stresu. Tam nigdy nie ma problemów. Bo i jakie mają być?

Jeśli robi się w życiu coś, co się kocha (moje pisanie), to ostatecznie toleruje się i szanuje nawet najgorsze z problemów. To oczywiste. Ale nawet wtedy warto zawsze pamiętać i mieć gdzieś z boku swoje wszystkie, alternatywne, „inne życia”, które nigdy nie podniosą nam ciśnienia. Dzięki nim jesteśmy bogatsi duchowo. Dzięki nim najbliżsi znajomi zawsze będą wiedzieć, co nam kupić na prezent ;)

Sztuka podejmowania wyborów

Fajna codzienność to podstawa, by wieść skuteczne życie i osiągać wielkie rzeczy.

Nie wepchnie się jednak do tego życia wszystkiego. Coś musi zostać z boku.

W sferze zainteresowań i raczej jako książka na półce niż etat w papierach.

Wierzę jednak, że gdyby nie te książki, etaty by tak nie cieszyły.

Nie bylibyśmy sobą.

Nie trzeba być od razu zawodowym pianistą, ale jeśli kocha się grać, to trzeba czasem grać, nawet jeśli zawodowo całe dnie spędza się w szpitalu na dyżurze. Nie trzeba być od razu zawodowym matematykiem, ale jeśli kocha się elegancję liczb, to trzeba sobie czasem o niej poczytać, nawet jeśli zawodowo – na razie – podaje się kawę w kawiarni. Nie trzeba być zawodowym pisarzem, ale jeśli kocha się słowa, to trzeba sobie czasem powymyślać opowiadania, nawet jeśli zawodowo siedzi się przy excelu w korpo.

Jak mawiał Abraham Maslow: „muzyk musi robić muzykę, malarz musi malować a poeta musi pisać, jeśli chcą osiągnąć pokój sami ze sobą.”

„Kim człowiek może być, tym musi być.”

Nawet jeśli tylko czasem.

Wtedy jest fajniej :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
Bądźmy w kontakcie:

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)