Czas czytania: około 17 minut

36 najlepszych filmów na doła

Umówmy się: czasem po prostu jest słabo. Coś źle poszło w pracy. Coś przeszkodziło w relacjach z bliskimi. Coś podkusiło Cię do złej decyzji. Warto wtedy chwilę odpocząć. Jeśli przyda Ci się w tym celu dobry film na doła – być może pomogę.

To naturalne, że mając jakiś problem trzeba się nim zająć. Problemy są po to, by ich potem nie było.

Nie jest jednak najmądrzej zabierać się za sprawę od razu. Powody można wymieniać bez końca. Ale tak z brzegu?

Zobacz –  gdy mamy zły nastrój to nie jesteśmy optymalnie skuteczni. Nadmierne skupienie na krzywdzie lub rozżaleniu potrafi sprawić, że nie dostrzeżemy – potem oczywistych, teraz „niewidocznych” – elementów układanki, które być może są kluczowe do jej rozwiązania. Mogą pojawić się problemy z myśleniem racjonalnym.

W skrajnych przypadkach możemy wręcz na chwilę stracić z oczu jakąkolwiek szansę na poprawę sytuacji.

Chwilowy pit-stop (przygotowałem nawet dla Ciebie specjalną metodę) to wspaniały pomysł, by uspokoić emocje i zregenerować siły. I, jak już weźmiesz oddech, wygrać życie po swojemu :)

Każdy ze swoich dołków, krótkich chandr, chwilowych spadków nastroju, złych humorów i emocjonalnego zmęczenia lubi wychodzić inaczej. Dlatego zamiast narzucać Ci moją preferowaną formę odpoczynku, przygotowałem cztery listy po dziewięć filmów. Wierzę, że któryś do Ciebie trafi.

(Kolejność przypadkowa.)

Powodzenia.

Filmy na doła

Filmy inspirujące

Przydadzą się, gdy przede wszystkim masz ochotę popatrzeć na historię o tym, że „można”, choćby nie wiadomo, jak było trudno. To różne opowieści, czasem bardziej epickie, czasem o wiele cichsze. Ale jeśli interesuje Cię zwycięstwo człowieka wbrew wszystkim okolicznościom? Będzie dobrze.

1. Buntownik z wyboru.  Jeden z moich ulubionych filmów z Robinem Williamsem. Trudna i burzliwa relacja psychologa z młodym pacjentem, geniuszem. Ciągłe konflikty o akceptację, o wartości, o zdławienie buntu a zarazem pozwolenie sobie na człowieczeństwo. Jest podwójnie wartościowy, bo oba wątki dostarczają ogrom piękna. Aż sam go sobie zaraz znowu puszczę.

2. W pogoni za szczęściem. Strasznie, ale to strasznie denerwująca droga młodego, trochę naiwnego przedsiębiorcy do wolności. I finansowej, i umysłowej. Do tego świetny wątek tata-syn. Do tego silne, czyste emocje i piękne wnioski płynące z mądrych, pełnych wątków postaci. Lubię ten film. Sceny z uciekającym metrem nienawidzę, ale film lubię :)

3. Nietykalni. Relacja sparaliżowanego mężczyzny mogącego mieć wszystko i jego opiekuna, terapeuty, człowieka nie mającego prawie nic. Magiczna sprawa. Swego czasu jeden z najcieplej przyjętych filmów na całym rynku. Nadal robi „dobrze” sercu. Warto go obejrzeć, nawet jeśli ostatnio widziało się go tydzień temu.

4. 12 gniewnych ludzi. Mój ulubiony film. Czarno biała, przegadana sprawa dziejąca się przez kilkadziesiąt minut w jednym pomieszczeniu :D Pokazuje scenę obrad ławy przysięgłych w pewnym – pozornie – łatwym procesie o morderstwo. Jedenastu z nich dobrze wie, co się wydarzyło. Dwunasty zadaje niewygodne pytania. Kocham 12 gniewnych ludzi. Arcydzieło. Dobry podręcznik tego, jak znajdywać swoją prywatną północ.

5. Bogowie. Fabularyzowana, podkręcona na maksa biografia Zbigniewa Religi, prekursora przeszczepów serca i chirurga tak brawurowego, że, no właśnie, doczekał się jednego z najlepszych filmów we współczesnej historii polskiej kinematografii. Rewelacyjny obraz. Nawet jeśli trudności, które pan Religa musiał w swoim życiu pokonać przytłoczyłyby prawie każdego poza nim samym.

6. Ludzie Honoru. Historia próżnego prawnika (Tom Cruise), który w obronie dwóch oskarżonych o coś strasznego żołnierzy musi walczyć zarówno z systemem, jak i samym sobą. Od razu uprzedzę: Ludzie Honoru trochę śmiesznie się zestarzał, bo podobne wybryki na sali sądowej dzisiaj znajdują miejsce wyłącznie w komediach. Ale hej, wtedy taki był styl. Ja go bardzo mile wspominam i lubię do niego wracać :)

7. Jerry Maguire. Tom Cruise jako pracownik branży sportowej walczący przeciwko zakłamaniu i złemu systemowi. Znowu. I znowu zabawnie się to dziś ogląda. I znowu średnio mnie to obchodzi. Jerry to klasa sama w sobie. Doskonały film na uspokojenie nerwów i zjedzenie paru kanapek przed telewizorem.

8. Moneyball. Do końca wahałem się, czy wrzucać Moneyball do zestawienia filmów na doła. Wierzę jednak, że zasługuje tu na miejsce. Brad Pitt gra dyrektora drużyny baseballowej, który zamiast słuchać się „sprawdzonych metod” wybiera doradztwo analityka matematycznego. A potem zmienia cały sport już na zawsze.

9. Dzień Niepodległości. Oj. Nie może istnieć jakakolwiek lista motywujących filmów, która nie wspiera kandydatury kiczowatego, pięknego, głupawego, najlepszego filmu katastroficznego wszechczasów. Prezydent pilot. Naukowiec żartowniś. Współcześni kowboje. Dziwni obcy. To Dzień Niepodległości! :D

Jeśli cenisz eskapizm to wierzę, że się dogadamy. Wpadnij na newsletter.


Filmy na doła

Filmy kojące

One spełnią zupełnie inną funkcję. Być może nie wstaniesz po seansie z ogromem energii czekającej na ujście w kreatywny lub wysiłkowy sposób. Będziesz za to czuć spokój. Dobrostan. Balans. Harmonię. Będziesz czuć siebie tak, jak trzeba. I potem zrobisz z tym co tylko chcesz.

10. Ona. Mój ulubiony film. Pozornie chodzi o love-story pomiędzy mężczyzną a sztuczną inteligencją, jego komputerem. W praktyce chodzi tam o wszystko. O akceptację. O rozwój emocji, o analizę miłości, o rozstania. O największy w ludzkim życiu konflikt trzymającej nas w miejscu przeszłości z groźną, ale jednak dającą szansę na oddech przyszłością. Cudo. Her to brylant jeden na milion.

11. Sekretne życie Waltera Mitty. Kontrowersyjny film. W połowie perypetie dziennikarza próbującego uratować pewien materiał a w połowie „motywacyjny film z YouTube’a” o człowieku, który raz w życiu odważył się ruszyć sprzed biurka. Sto ładnych widoków. Sto ładnych myśli. Trochę niezgrabna fabuła i naiwne rozwiązania, ale jako psychiczny „wygaszacz ekranu” sprawdzi się doskonale.

12. 500 dni miłości. Przedziwny koktajl gorzkiego filmu obyczajowego i absurdalnej, nowoczesnej komedii romantycznej. Jest to film o dziewczynie. Jest to też film o facecie. Coś ich łączy. A potem nie. A potem znowu tak. A Ty siedzisz, i się patrzysz, i bardzo się cieszysz na to co widzisz, bo 500 Days of Summer jest naprawdę, naprawdę w porządku. Dobrze pasuje do tekstu „Miłość to dopiero początek„.

13. Czas na miłość. Doskonały scenariusz Richarda Curtissa (to ten sam pan co To właśnie miłość i większość pozostałych, brytyjskich komedii romantycznych wysokiej jakości), na którym zdolna ekipa zbudowała jeden z najbardziej urokliwych obrazów ostatnich lat. O chłopaku, które umie cofać się w czasie. I o jego miłości. I o tym, czy w życiu faktycznie potrzeba drugich szans.

14. Spirited Away – w krainie bogów. Chyba najbardziej znany film studia Ghibli, mojego ukochanego producenta animacji. Piękna, ciężka od azjatyckiej symboliki baśń o młodej dziewczynce, która musi zawalczyć z całym światem o swoich rodziców. Wizualne arcydzieło. Emocjonalny szczyt tego, co można przekazać odbiorcy. Empatyczne mistrzostwo przekazu. Kocham ten film.

15. Masz wiadomość. Jedna z najstarszych „współczesnych” komedii romantycznych. Tom Hanks i Meg Ryan nie mogą być ze sobą, ale trochę chcą być ze sobą? Dzisiaj dużo rozwiązań fabularnych z tej produkcji jest trochę zbyt oklepanych, by wywoływać takie samo wrażenie jak lata temu, ale ten sam upływ czasu sprawił coś jeszcze. Film pokrył się przeurocza patyną. Warto :)

16. Szkarłatny pilot. Znowu studio Ghibli. Naprawdę ujmująca animacja opowiadająca historię pilota, asa przestworzy, który nie chce zgodzić się z coraz bardziej militarną polityką swojego ukochanego kraju. Aha, pilot jest zaklęty w świnię ;) I ma super pomocnicę. I chodzi tam też o tysiąc innych rzeczy. Porco Rosso jest ekstra.

17. Dzień świstaka. Bill Murray w wyniku dziwnego zbiegu okoliczności musi przeżywać ten sam dzień w kółko, i w kółko, i w kółko, i jeszcze raz. Czasem bywa śmiesznie, czasem bywa tragicznie. A czasem widz orientuje się, że od pół godziny z lekkim uśmiechem w kąciku ust patrzy się na ekran telewizora i nie ma żadnych trudnych myśli. Kibicuje może co najwyżej Billowi, by się ogarnął. I dokładnie o to chodzi.

18. Ruchomy zamek Hauru. Trzeci film od Ghibli w tym zestawieniu. Jedna z najbardziej europejskich realizacji Hayao Miyazakiego. Zupełnie przegięta pod każdym względem baśń o zaklętej dziewczynie, problematycznym czarodzieju, wielkiej wojnie, królach, królestwach, walce o szczerość i z własnymi demonami. 119 minut rysowanej miłości.

Filmy na doła

Filmy poprawiające humor

Mniej lub bardziej poważne tytuły, dzięki którym – w teorii – poczujesz się lepiej. Czasem dlatego, że ktoś dobrze obrabuje kasyno. A czasem dlatego, że Europa Wschodnia faktycznie aż się prosi o głupawe portretowanie w amerykańskich komediach ;)

19. Ocean’s Eleven. Szybki, energetyczny, naprawdę pięknie napisany film o bandzie jedenastu charyzmatycznych złodziei chcących okraść więcej niż jedno ogromne kasyno naraz. Siłą całej trylogii filmów Ocean’s są  z kolei długie, nagrywane płynnie sceny, w których rozmawia ze sobą kłótliwie kilkanaście osób – też naraz. Dopięcie równie złożonego pomysłu wymaga profesjonalizmu od kilkuset osób zaangażowanych w film. Nadal naraz. I wiesz co? Wyszło im.

20. Zoolander. Historia modela, który bardzo, ale to bardzo chce się odwrócić w lewo. Aha, i boi się, że ponieważ od lat nie może doszlifować swojej najnowszej miny scenicznej, zostanie wygryziony przez nowszy model. Ciężko mi znaleźć film, który będzie taplał się w cięższej głupocie. Bardzo, bardzo go lubię :D

21. Eurotrip. OK, teraz wchodzimy na trudny teren. Eurotrip to kretyńska komedia z zeszłej dekady. Charakteryzuje ją jeden, dosyć interesujący wyczyn. Otóż na przestrzeni wszystkich scen, od napisów początkowych po końcowe, obraża jakieś kilkadziesiąt kultur, jedna po drugiej. Nikt się nie wywinie. Obrażeni są Amerykanie, Anglicy, Francuci, Niemcy, zbiorcza „Europa Wschodnia” (wiadomo), Holendrzy – no każdy. Eurotrip jest w porządku :)

22. Radio na fali. Bardzo niszowy, wspaniały film o bandzie nadającej pirackie radio w czasach, gdy Wielka Brytania była bardzo poważna i ładnie się ubierała, i słuchała tylko grzecznej muzyki. Ciężko mi tak naprawdę powiedzieć, na czym polega jego magia. Po prostu go obejrzyj. A Boat That Rocked jest obrazem wyjątkowym.

23. Diabeł ubiera się u Prady. Spektakularna historia asystentki wpływowej redaktor naczelnej w świecie mody. To jeden z tych filmów, których po prostu nie daje się zapauzować – musisz wysiedzieć wszystkie sceny aż do samego końca. Nawet jeśli nie jest najśmieszniejszy na świecie. Bardzo go lubię. Scena z wywodem na temat bluzki Andy – klasyk nie do powtórzenia bez charyzmy Meryl Streep.

24. Szkoła Rocka. Cudny, cudny, cudny, naprawdę mierny a jednocześnie fantastyczny film z Jackiem Blackiem. Gra on w nim rockmana-niedojdę, który uczy sztywne i przemęczone wymaganiami dzieci z bogatej szkoły o co tak naprawdę chodzi w życiu ;) Jedna z głupotek, które regularnie sobie puszczam, by po prostu leciała w tle, jak coś muszę robić po nocach. Powinienem go chyba dopisać do 35 prostych pomysłów na fajniejsze życie.

25. Wszystkie komedie Barei. Ach. Jej. Chciałem polecić jedną, no bo skoro „filmy”, to „filmy”, a nie „kategorie filmów”. Ale po prostu nie umiem! Inteligencja, lotność, zmysł obserwacji, pióro, oko filmowe – wszystko jest u pana Barei na najwyższym poziomie. Co mi zrobisz jak mnie złapieszBrunet wieczorową porąNie ma róży bez ognia i może Poszukiwany, poszukiwana to obowiązkowe tytuły na początek.

26. Nowe Szaty Króla. Tutaj nie będę się rozpisywał. Nic tak nie poprawia humoru jak perły mądrości Kronka ;)

27. Zabójcza Broń. Film, który pomógł powstać gatunkowi „komediowych filmów akcji”. Brawurowa relacja Danny’ego Glovera z Melem Gibsonem, sporo szybkich scen, parę ciekawych scen prywatnych, odrobina naiwności i masa uroku. To były śmieszne czasy dla kina. Dobrze jest czasem do nich wrócić z pilotem w ręku :)

Jeśli lubisz mieć w życiu dobre rzeczy, spróbuj mojego newslettera. 


Filmy na doła

Filmy na doła (tak po prostu)

Przyszło mi do głowy, że mając zły humor wcale nie trzeba go sobie poprawiać, ani się inspirować, ani się uspokajać. Czasem po prostu ma się ochotę obejrzeć coś potężnego, co zupełnie porwie i umysł, i duszę, i puści dopiero po wyczernieniu ekranu i wyturlaniu się spod dolnej ramki telewizora napisów końcowych.

28. Rocky. Wybuch kariery Sylwestra Stallone. Dzisiaj już pokazana na milion sposobów – wtedy jeszcze nowoczesna – historia typka z ulicy, który marnował  talent na nic. A mógł go przecież poświęcić czemuś szlachetnemu, jak sport. Spróbował więc zostać zawodowym pięściarzem. Rocky to powolny, mięsisty film. Emocjonalnie – nie do pokonania.

29. Tożsamość Bourne’a. Film akcji z 2002 roku, który zupełnie zmienił cały horyzont tego gatunku kina. W pierwszej scenie znajdujemy głównego bohatera jak półżywy leży twarzą w dół w lodowatych wodach nocnego, burzliwego morza. Potem się okazuje, że ma amnezję. A potem, że wszyscy na niego polują. Bourne jest ekstra. To jedna z moich ulubionych „lampek nocnych” na długie sesje pracy.

30. Gwiezdne Wojny IV: Nowa Nadzieja. Co można napisać o Nowej Nadziei, co nie zostało już milion razy powiedziane? Ciężkie wyzwanie. Ja bym jednak pokusił się o opinię, że sam aspekt science fiction to jest w tym filmie zarówno rzecz najważniejsza (tak powstał kanon) jak i najmniej ważna (nie o nim jest historia). Gwiezdne Wojny to historia o lojalności, przyjaźni, zdradzie, wolności, przekonaniach i wartościach, i miłości, i wytrwałości w obliczu niepowodzeń. A przy okazji są w niej turbo lasery i miecze świetlne :D

31. Potop. Moja ulubiona książka z liceum ma, na szczęście, ekranizację w stu procentach godną świetnej prozie Sienkiewicza. Czy jest to artystycznie nienaganne? Nie wiem, chyba nie. Czy ma w sobie TYLE UROKU i przekazu, i siły, że nie sposób mu odmówić? A JAKŻE. Potop jest super :)

32. Szklana Pułapka. Film tak dobry, że nawet „główny zły” jest kultowy i nadał pewien ton temu typowi postaci na kilkanaście lat do przodu. Bruce Willis ma jedną szansę, by a) uratować masę ludzi, b) pokonać przestępców, c) odbić budynek i d) odzyskać ukochaną. Czy da radę? No, na pewno byłoby łatwiej, gdyby miał gdzieś w pobliżu swoje buty.

33. Rambo. Kolejny z kamieni milowych Sylwestra Stallone. Długi, powolny film o źle potraktowanym weteranie z Wietnamu, który po prostu chce, by dano mu spokój. Ale że ktoś wywołał w nim traumatyczne wspomnienia z wojny… No, powiem tu tylko tyle, że Rambo nie da sobą pomiatać. Bardzo dziwne kino. Jest w nim coś perwersyjnie hipnotyzującego.

34. Męska gra. Mój ulubiony film. Trener klubu, właścicielka klubu, dotychczasowa gwiazda klubu i nowa, wschodząca gwiazda klubu walczą ze sobą O CO TYLKO SIĘ DA. W tle są narkotyki, zdrady, nienawiść, zazdrość, nieradzenie sobie z życiem, z wymaganiami rodziny, z przeszłością, z przyszłością, ze sławą. jest też ból, cierpienie i śmiertelna walka o każdy cal boiska. I piękna, piękna, piękna scena z rzuconą piłką i Billem Withersem w tle. Miałem kiedyś taki czas w życiu, że puszczanie Any Given Sunday było moim ulubionym sposobem na nudę :)

35. James Bond: Casino Royale. Kolejna z moich „nocnych lampek”. Pierwszy z „nowych” Bondów z Danielem Craigiem, którego połowa widowni znienawidziła, a połowa pokochała. Ja załapałem się do tej drugiej grupy. W scenach czuć dużo nawiązań do trendu wyznaczonego przez Tożsamość Bourne’a i nie mam takiemu stanowi rzeczy nic do zarzucenia. Szybki, ciekawy, dobry Bond. Lubię.

36. Ojciec Chrzestny. Większość świata twierdzi, że część druga to najlepszy film wszechczasów. Nie zgadzam się z nimi. Moim zdaniem „jedynka” i „dwójka” są sobie równe i ciężko je jakkolwiek krytycznie ze sobą porównać. Bolesne, trudne, powolne, porywające i cały czas dotykające Cię władczym gestem w serce filmy. Dobrze jest zacząć od pierwszego.

///

Uff.

Jeśli chcesz podzielić się swoimi „stałymi pozycjami w menu” jak masz doła to widzimy się w komentarzach! :)

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
Bądźmy w kontakcie:
  • „W pogoni za szczęściem” jest po prostu mistrzostwem świata. „Nietykalni” też. Sporo z tych filmów obejrzałem już, lecz w tej liście znalazło się również kilka nieobejrzanych tytułów. Poza tym kilka tytułów z listy oglądałem sto lat temu, a takiego Ojca Chrzestnego to wstyd nie znać na pamięć i na wyrywki w nocy o północy.

    • Jest taki żart, że każdy facet zna w życiu trzy rzeczy. Po pierwsze – jak naprawić samochód. Po drugie – jak lecą teksty z Ojca Chrzestnego. Po trzecie – jak leci motyw z „Goldfingera” :))

  • Kasia

    Czas na miłość i Radio na fali – totalnie się zgadzam! Jedne z moich ulubionych i dokładnie tak jak mówisz – ciężko określić w czym tkwi magia tego drugiego. Czy w dobrej muzyce, czy w podbudowującym obrazie przedstawionych relacji międzyludzkich? Ale działa kojąco jak dobra herbata i czuły serniczek.

  • „Sekretne życie Waltera Mitty” – genialny, nietuzinkowy, z fantastycznym przesłaniem i zakończeniem. To jeden z filmów, które się ogląda ileś tam razy :) „Ona” – majstersztyk, do pomyślenia. „Czas na miłość” – prześwietny, jeden z ważniejszych, jakie warto obejrzeć w życiu, tylko tytuł wprowadza w błąd, że to jakaś lekki gniot. W oryginale brzmi „About time” i to jest tytuł trafiony w punkt.
    Ode mnie dwa, które wyciągają z przekonania, że coś idzie nie tak. Pierwszy to „Niemożliwe” (2012) i „Niezłomny” (2014). Oba fantastyczne.

    • Niezłomny na bazie biografii Zamperiniego? Czytałem dwa razy. Jedna z moich ukochanych książek. Do filmu się ostatecznie nie zebrałem.

      (+ też mam kosę z tytułem „Czas na miłość”, bleeee.)

      • Dokładnie. Nie jest idealny, ale ogólnie historia bardzo na plus. Reżyserowała go Angelina Jolie, a sam Zamperini zatwierdził go na niedługo przed swoją śmiercią. Ostatnie kadry robią cały film, ale to taka odroczona gratyfikacja, najpierw trzeba przebrnąć przez kilkadziesiąt dni dryfowania na oceanie. Mój ulubiony motyw to ten z belką w dłoniach w drugim obozie – jak obejrzysz, będziesz wiedział, o co chodzi.

        • To w takim razie zorganizuję płytkę. Dzięki za rekomendację :)

          • ewa

            Ja mam problem z tym filmem, oglądałam zaraz po przeczytaniu i skupiłam sie tylko na tym ze ej, ale to bylo inaczej, to jest bardzo emocjonującą historia a wzruszyłam sie dopiero na ostatniej scenie

          • Aśka

            Och, też czytaliście „Unbroken”, jak fajnie! Świetna książka – chociaż emocjonalnie mocna i momentami przez to trudna to polecam wszystkim. Filmu nie widziałam, ale jeśli chodzi o rzeczy inspirujące i budujące to podobno na podstawie książki „The boys in the boat” powstanie film – na razie polecam krótkie dokumenty z lat ’30 o drużynie wioślarzy (youtube) – absolutnie ładujące i wzruszające. Autorowi dziękuję za listę – uwielbiam takie niekończące się, w których można się zagrzebać:)

  • Ania Sieron

    „Begin again” – niby film o miłości, ale nie do końca. Uratował niejednego doła.

    • Ewa

      Tak!!! uwielbiam go, zdecydowanie idealny na doła :)

  • Jakub Urbaniak

    „W pogoni za szczęściem” oglądałem już ze 4 razy i ciągle świetnie się go ogląda! Najbardziej zapadł mi cytat z Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych o „swobodzie ubiegania się o szczęście” oraz jego rozumienie przez głównego bohatera :D
    A „Ojciec Chrzestny” to film, który powinien obejrzeć obowiązkowo każdy facet na świecie ;)

  • Wiedziałam, że bedzie walter mitty <3

  • ewa

    Niekoniecznie na dola, ale bardzo polecam „Wyścig” i „witaj w klubie”

  • annalle

    „Deszczowa piosenka”. Działa.

  • Klaudia

    Chyba potrzebowałam tego wpisu.
    Dzięki Andrzej.

  • Ale świetnie podzieliłeś te filmy na kategorie!!! :D Na filmy z kategorii „kojące” zawsze mówiłam „przyjemne”. Twoje określenie jednak podoba mi się bardziej.
    Wielu jeszcze nie oglądałam, ale zapiszę artykuł (w razie potrzeby – oby jak najrzadziej! ;)). Ja mam swój serial, który oglądam zawsze w dołowej sytuacji. Mimo że znam go na pamięć – pomaga zawsze! :D

  • bardzo dobra lista i kilka tytułów do obejrzenia :) Ocean’s eleven <3

  • Na poprawę humoru nawet oglądałam ostatnio jeden o rekinach. Kurcze szkoda, że nie pamiętam tytułu.

  • „Her” – przepiękny film, dłuuugo siedział mi w głowie, musiałem spoooro przemyśleć po nim swoje relacje i zadbać o ludzi i związki.

  • Mój film na wszystko to Lalaland. Bo jest tam to, co kocham. Coś do śmiechu, do płaczu, do inspiracji. Coś dla ducha. Dawno żaden film mnie tak intensywnie nie trzymał (choć jestem z natury wrażliwcem i przeżywam wiele filmów, i naprawdę wiele mnie wzrusza do głębi). Po prostu kocham tę historię moim marzycielskim, wielkim serduchem. I ta muzyka… no po prostu film skrojony idealnie dla mnie. Oh i ah :D.

  • Rajan

    Dodałbym jeszcze kategorię „odmóżdżające” 😜 z takimi tytułami jak: „Blackula”, „Noc zajęcy”, „Zabójcze ryjówki”!!!

  • Justyna

    Jeeej, myślałam, że tylko ja jestem dziwakiem i uwielbiam Potop i inne powieści Sienkiewicza <3 świetny post, bo zawsze jak chce coś obejrzeć to mam pustkę :D na poprawę humoru stara dobra Akademia Policyjna też daję radę :)

  • Katarzyna Szymanowska

    300 days of summer uwielbiam, zawsze oglądam na doła, ale nie nazwałabym go kojącym. Oglądam go jak chce się zapłakać na śmierć. Kocham ten film i nienawidzę Zooey Deschanel na wieki.

  • Ale trafiłeś z tym tekstem. :) Całe życie nie oglądałam filmów. Trudno mi się skupić, więc nie mogłam na nich wysiedzieć, nie potrafiłam ich sobie znaleźć, nie miałam czasu, a tv nie oglądam w ogóle, więc nawet „mimochodem” nie oglądam nic – zawsze jakaś wymówka. Inna rzecz, że nie chciałam oglądać nic przygnębiającego lub wzruszającego, bo za bardzo przeżywam filmy. Półtora tygodnia temu zachorowałam, więc pomyślałam, że coś pooglądam. I od tego czasu obejrzałam cztery filmy – mniej więcej tyle, co w całym 2016 roku. ;) Więc Twój wpis spada mi z nieba z kolejnymi propozycjami filmów, które mogę obejrzeć bez konieczności sklejania złamanego serca po seansie.

    Jeśli ja mogę coś polecić (będę niedługo pisać o tym filmie u siebie): wykładowca polecił nam film Captain Fantastic. Świetny jest.

  • Barbara Krasowicz

    Na doła najlepsza jest ,,Amelia” :D I dodałabym jeszcze ,,Kot Bob i ja”- tydzień temu byłam w kinie, śliczny i ciepły film, który mimo pozornie dosyć kiczowatej historii wcale taki nie jest. Polecam! <3

  • Film, który zawsze pomaga mi na doła to „Frances Ha” z genialną muzyką i humorem. Filmy, które oglądam kilka razy w roku to: „Pulp Ficton”, „Chłopcy z ferajny”, standardowo „Ojciec chrzestny”, ostatnio do nich dołączyła „Nienawistna ósemka”. Przynajmniej raz w roku muszę obejrzeć „Scarface”, „Noc na ziemi”, „Broken flowers” i „Tristram Shandy: Wielka ściema”.Kiedy potrzebuję czegoś na rozluźnienie to włączam serial (nie wierzę, że przyznaję się do tego publicznie) – „Chłopaki z baraków” – ubóstwiam głównych bohaterów, konwencję niby-dokumentu i ten specyficzny typ humoru. Oprócz serialu zostały nakręcone trzy filmy z bohaterami „Trailer park boys”.

    • Monika Fiszer

      muszę w końcu Frances Ha obejrzeć, bo słyszałam o nim same dobre rzeczy!

  • Inspirujące: „Big Short”, „Whiplash”, „Bracie, gdzie jesteś?”
    Kojące: „Prosta historia”, „Mamma mia!”
    Poprawiające humor: „Sprzedawcy”, „Kawa i papierosy”, „Dogma”, „Monty Python i Święty Graal”, „Strażnicy galaktyki”, „Big Lebowski”
    Na doła: „Ghost in the Shell”, „Mroczny Rycerz”, „Deadpool”, „Polowanie na Czerwony Październik”, „Fargo”, „Piąty element”
    UWAGA!!! Nowa kategoria – Ciesz się, bo może być znacznie, znacznie, znacznie gorzej: „To nie jest kraj dla starych ludzi”, „Aż poleje się krew”, „Życie na podsłuchu”

  • Dominika

    Dla mnie na doła najlepsze są bajki i filmy animowane. Dwa odcinki Kubusia Puchatka lub Muminków i mogę spokojnie zasypiać :) Kocham też produkcje Disney’a. Ostatnio urzekła mnie Vaiana, a „Pół kroku stąd” podśpiewuję pod nosem co najmniej raz dziennie i to już od ponad miesiąca ;)

  • „Masz wiadomość”! mój hit na wszystko! :)

    • Monika Fiszer

      to fakt, to jest dobry film i jeszcze Love, actually – też idealny

  • Revy

    Sekretne życie Waltera Mitty najlepsze! :D Film obejrzany w idealnym dla mnie momencie (jeszcze jakoś przed maturą), zmienił i ostatecznie ukształtował moje podejście do tego czego chcę od pracy i nauki, czy pieniędzy czy spełnienia czy może jeszcze czegoś innego. A miotałam się strasznie, bo jednak w społeczeństwie jest duży nacisk na to, że praca nie jest po to żeby ją lubić tylko żeby zarabiać dużo pieniędzy. A teraz pomaga mi zawsze i na wszystko. Tylko po raz pierwszy spotkałam się z opinią że to kontrowersyjny film, na pewno nierealny, ale kontrowersyjny?
    Od siebie dodam jeszcze Wszystko za życie – szczególnie jeśli ktoś lubi motyw podróży i szukania siebie. No i bajki Disney’a :D

    PS Świetny pomysł na listę! :D Kiedyś szukałam czego takiego, ale trafiałam głównie na nieciekawe rzeczy.

  • Piona za „Nowe szaty króla”! Tytułowy numer w wykonaniu Krzysztofa Krawczyka – pure love ♥

  • Casino Royale to najlepszy Bond moim zdaniem. Świetne poczucie humoru i tempo akcji + Aston Martin DBS

  • Z wieloma propozycjami trafiłeś w sedno, bo są wysoko także w moich rankingach. ;)

  • Maja

    Dopisz prosze angielskie tytuly

  • Monika Fiszer

    dzięki, będę miała taką ściągę, bo czasem siedzę i myślę – coś bym obejrzała, ale co, potem pół godziny desperackiego szukania (w mojej liście „to watch” nie ma nic godnego uwagi akurat) i kończę na oglądaniu jakichś durnych filmików na youtube. Z reguły durnych, bo już jestem zmęczona szukaniem, i zdaję się na podpowiedzi.

    Mnie z inspirujących filmów przychodzi na myśl Samotny mężczyzna, ale on też mocno dołuje, a Stalowe magnolie – to taka staroć, która przywraca mi wiarę w ludzkość, przyjaźń i dobro.

  • Świetna lista! Ja bym z inspirujących dodała jeszcze Erin Brockovich. Mnie ten film uskrzydlił jak miałam naprawdę ciężkie czasy. Lubię do niego wracać. No i Julia R. sprzed lat! <3

  • Maria Florkiewicz

    Dodałabym tu jeszcze „Ukryte pragnienia”, który zdecydowanie nadaje się na film w kategorii „kojące”, piękno i malowniczość. Lista bardzo na pluuuus <3

  • Filmy na doła trafione prawie idealnie. Tylko jakoś Potop mi tam nie pasuje. Reszta to produkcje na których zdecydowanie się wychowałem i do których lubię czasami wracać z sentymentem :)

  • joe

    Gdybym miała z tych filmów moje the best to na pewno Nietykalni i Sekretne życie WM. Co do Barei pełna zgoda.

  • Chyba wszystkie oglądałam ;) Muszę poszukać nowych :)

  • Moja siostra by Cię ukochała za ten Potop (sama czyta książkę jakoś 20 razy na rok albo i więcej) :D świetne zestawienie, kilku pozycji jeszcze nie oglądałam, więc mam co nadrabiać.
    PS. Uważam, że „Sekretne życie Waltera Mitty” jest rewelacyjne :)

  • Mi Wi

    A gdzie „Żywot Briana”? Rewelacyjny na doła! I wspaniała piosenka na końcu…

  • Marcin

    Kurczę, wszystko z tej listy już widziałem. Wiem, że wybieram dobre kino! Pozdro!

  • Mr.Ook

    Doskonała lista Andrzeju! Większość z tych filmów oglądałem i wiem, że są doskonałe. Resztę zobaczę na pewno. Chciałbym jeszcze dorzucić swoje 3 grosze: „Obłęd”(The jacket) z Adrianem Brody i „Zaklęci w czasie”. Oba filmy wspaniałe i głębokie, choć pierwszy mroczny. Polecam wszystkim i z ciekawością czekam na Wasze opinie.

  • Ania

    Litewski przekręt – jak dla mnie komediowe arcydzieło :D

  • Angelika

    Wyścig szczurów, zawsze mnie rozbawi :) No i dodałabym oczywiście niezastąpioną Bridget Jones :D

    • Wyścig szczurów! „Trzeba. Było. Kupić. Wiewiórkę”! :D

  • U mnie lekarstwem na doła są seriale. W dużej ilości odcinków ;)

  • Uświadomiłeś mi właśnie ile filmów kiedyś oglądałam i to fajnych, takich, które zostawiły w pamięci trwały ślad, a ile oglądam teraz, a właściwie nie oglądam. Tak sobie myślę, że wieczorne randki z siecią wyparły wieczorną wygodną kanapę z dobrym filmem i kieliszkiem wina. Hmmm…

  • Katarzyna Kania

    Nie ma nic lepszego niż studio Ghibli, ostatnio uzupełniłam Pom Poko (polski tytuł Szopy w natarciu) i jest tam wszystko, kolejny ideał wśród tylu wspaniałych z tego studia :)

  • Świetny pomysł! :) Dorzucam „Asteriksa i Obeliksa w służbie Jej Królewskiej Mości”, mogę oglądać i oglądać, sama fabuła jest raczej mało rozbudowana, ale zabawa angielszczyzną i stereotypami genialna.

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)