Autor: Andrzej Tucholski | 6 czerwca 2016 | Komentarze:

Wartość białych ścian

Jak to kiedyś ładnie ujął pewien pisarz: nie ma nic straszniejszego od arktycznej bieli pustej kartki, na której migający kursor dopiero czeka na nadchodzące słowa. Podobnie jest z pustym płótnem lub niezapisaną pięciolinią. To od bieli zaczyna się większość ludzkiej sztuki. Chociaż, tak między nami, sporo zaczyna się też od kawy.

I powstaje konflikt: co począć, gdy kawa trochę upaskudzi nieskazitelną biel?

Zaraz zobaczycie, że to wszystko się łączy :)

Ułatwienia bieli

Moi Rodzice nauczyli mnie dawno temu, że białe ściany to najlepsze ściany. Odbijają najwięcej światła, ładnie rozświetlają pomieszczenia, prosto na ich tle ustawić w zasadzie cokolwiek innego. Taki utylitaryzm wymieszany z pseudominimalizmem został mi do dzisiaj :)

W przypadku pracy twórczej pojawia się jeszcze argument, że biel nie narzuca nastroju. Od kawiarni lub knajpek pewnie wymagałbym innych ścian, ale swój dom lubię zostawić neutralny. Dzięki bieli po bokach i na suficie mogę go czynić takim, jakiego akurat potrzebuję lub wydaje mi się fajny.

Trudności bieli

Niestety, na bieli „wszystko widać”.

Na szczęście, powstały farby, dzięki którym można na tę trudność odrzec: „i co z tego?”

Opowiem Wam o co chodzi na przykładzie Pana Ekspresa.

— — —

Przygoda Pana Ekspresa

Pan Ekspres jest generalnie bardzo porządnym ekspresem i uwielbia robić mi codzienne kawki. Niestety, niedawno ktoś zwrócił mu uwagę, że przy pracy zdarza mu się czasem trochę pryskać i Pan Ekspres pierwszy raz spojrzał na przytulającą jego prawy bak ścianę.

Na ścianie dostrzegł ogrom kawowych zacieków i bardzo się strapił.

Na jego zawołanie przyszedłem i ja i – no faktycznie! – ściana brudna co nie miara.

Kawa, rower, buty – codzienność.

W teorii mógłbym odmalować tę białą powierzchnię takim samym środkiem, jaki wybrany był wcześniej… tylko że z niego te brudy nie ścierają się prawie w ogóle. Na szczęście odezwała się do mnie Śnieżka, żebym przetestował ich nową farbę Satynową, z której podobne atrakcje zmywa się lekko i bez wysiłku.

„Okej” – pomyślałem sobie i kupiłem Śnieżkę Satynową. A razem z nią parę podstawowych gadżetów, by malowanie było przyjemne. Z lekkim lękiem wybrałem najmniejszą dostępną puszkę farby, ale ostatecznie nie zużyłem nawet połowy. Jest szalenie wydajna :)

(Aha, paczkę żelków też kupiłem, ale źle się komponowała na zdjęciu.)

Na czas szybkiego remontu musiałem wynieść Pana Ekspresa na parapet. Bardzo przeżywał, że wywołał tyle zamieszania. Starałem się go jednak zapewnić, że po powrocie będzie lepiej niż kiedykolwiek. Będzie mógł sobie pryskać kawą na boki do woli. W końcu to świetny ekspres i kawę robi super.

Nie wolno artystom zabraniać ich metod na skuteczną pracę.

Uspokoiwszy minimalnie Pana Ekspresa zabrałem się do pracy.

Przede wszystkim po męsku (tzn. uważnie i delikatnie, wytrzymałym nożem, bez pospiechu i tak, by nie naruszyć dekielka puszki) otworzyłem farbę i uczciwie ją zamieszałem.

Potem przelałem ją do pojemnika i w zasadzie zostało już tylko powiedzieć…

… „No to wiśta wio!”

Przenosząc się do kuchni musiałem zostawić Pana Ekspresa samego, ale na szczęście zaczęła się już nim opiekować Pani Radio. Szepcąc Panu Ekspresowi słówka miłe i stonowane koiła go, ale też nie była w stanie do końca rozwiać jego zmartwień.

Pan Ekspres, po prostu, bardzo chciał zrobić kawę.

„A więc dobrze,” pomyślałem i narysowałem pierwszą, odważną linę nowej kuchni.

„Cholibka,” dodałem, gdy zorientowałem się, że pewnie będzie ją trochę widać :D

„Uff,” uznałem w końcu, gdy udało się wyrównać kolor na całej ścianie. Nie wymagało to ode mnie żadnego realnego wysiłku.

Poszło to wyjątkowo łatwo i sprawnie. Konsystencja farby pozwoliła mi lecieć „prosto z puszki”, bez rozwadniania. Trzy warstwy nakładałem z zachowaniem dwugodzinnych przerw. Dwie trochę trąciły mi lenistwem, a cztery wydawały mi się przesadą. Już teraz mogę powiedzieć, że trzy też okazały się przesadą.

Farba bardzo dobrze kryje od samego początku.

Na samym końcu poprawiłem jeszcze ostatnie detale…

… i rano ściana wyglądała niczym wspomniana we wstępie arktyczna przestrzeń, gotowa na coś zupełnie nowego.

No, a najbardziej cieszył się Pan Ekspres.

Dosłownie moment po powrocie do domu rzucił się w wir zaparzania pysznej kawy. Tym razem nie stresował sie niczym, bo wiedział, że w razie nieszczęśliwego wypadku starczy szybkie przetarcie kawy szmatką – i gotowe! Podobnie na swoje miejsce wróciły buty i rower.

O wiele bardziej wolę wymieniać technologię na nowszą, niż swoje wygodne i dobre nawyki, na inne :)

Dodatkowe myśli dotyczące farby

Nie wiem na ile poważnie może to zabrzmieć, ale… pracowało mi się świetnie. Serio. Farba nie wydziela mocnych zapachów, szybko schnie, fajnie się ją rozprowadza i fantastycznie kryje. Jest co prawda zbyt wcześnie, by w rzeczywistości przetestować „aktywującą się” po paru dniach cechę wytrzymałości na zabrudzenia… ale i do tego dojdziemy.

Wkrótce wrzucę na fejsa fotkę udowadniającą (albo i nie!) czy faktycznie da radę ściągnąć ze ściany kawę mokrą szmatką.

Oto test:

Z innych rzeczy to zupełnie nie byłem pewien czego spodziewać się po słowie „Satynowa” w nazwie. Otóż okazuje się, że jest to raczej określenie tekstury niż koloru. Kolor jest śnieżnobiały. Tekstura z kolei – gładka, przyjemna w dotyku, jednolita i całkiem matowa. Podoba mi się :)

Dodatkowe myśli dotyczące bieli

Jeśli nie wiesz co zrobić ze swoim otoczeniem i potrzebujesz „jakiejś zmiany”, rozważ przemalowanie ścian na świeżą, mocną, wyrazistą biel. Inni blogerzy biorący udział w akcji pewnie spróbują Cię namówić na inne barwy i to też będą dobre toki myślenia. Mój jest tradycyjny.

Biel to spokój, czysty umysł, dobre światło i wygodne środowisko. Łatwo się w nim odnaleźć i zawsze, ale to zawsze daje takie trudne do nazwania poczucie, że „zaczyna się coś fajnego” – szczególnie, gdy odnawiana była np. sypialnia lub ściana przed biurkiem.

Widzisz, biel to twórczość.

Cieszę się, że mogę dzięki tej akcji mieć ją odnowioną aż do błysku :)

(Pan Ekspres też się cieszy.)

,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Wpis przygotowany we współpracy z marką Śnieżka. Bardzo im dziękuję za sporą swobodę w opracowaniu tematu, bo historię o Panu Ekspresie opowiedzieć chciałem BARDZO. Cieszę się, że Marka mi na to pozwoliła w wybranej przeze mnie formie :)

PPS: Białe ściany naprawdę są najlepsze!

Bądźmy w kontakcie:
  • Nie sądziłem, że wpis o farbie może być tak świetnie zrealizowany, wow! :)

  • Za parę dni przeprowadzam na nowe mieszkanie. Miałem tylko trzy wymagania. Ma być jasno, dość pusto i ściany mają być czyste (odmalowane). Taka prosta rzecz ale białe ściany i przestrzeń mają spory wpływ na psychikę. A jak się pracuje w domu to już w ogóle:)

  • Joanna Nieradko

    Bo kto stawia ekspres do kawy w takim miejscu? :P Ja, swój ekspres do kawy nieco odwróciłam od ściany, żeby nie chlapał mi ściany

  • Biel to kolor dla „potrzebujących życiowej przestrzeni” ;) Moje ściany też są białe :D

  • Historia Pana Ekspresa jest niezwykle wciągająca. Co wyszło z jego romansu z Panią Radio?:)

  • Biel to kolor, który powiększa przestrzeń, dodaje przestrzeni oddechu i pięknie eksponuje przedmioty. Malowanie każdym innym kolorem może sprawić, że kolor nabierze innego odcienia w zależności od padania światła. Biel jest najbezpieczniejsza a przede wszystkim modna:) Ja też mam biel i jest cudnie

  • heheh, bardzo fajnie napisane, Pan Ekpres daje radę, szkoda że tak pluje przy parzeniu tej kawy, ale dobrym twórcom smacznego kawowego artyzmu należy wybaczyć :-)

  • Yes

    Wypróbuję tę białą satynową :)

  • Marzyłam o białych ścianach w pokoju odkąd pamiętam! Uwielbiam biel przełamaną kontrastowymi (mocna czerwień, granat, czerń) dodatkami np. w postaci poduszek, pościeli na łóżko, zasłon. Pamiętam jaka miałam w zeszłym roku radochę z remontowania swojego pokoju i spełniania marzenia :) Teraz mam białe ściany, biały wiklinowy fotel (który sama malowałam), białe łóżko (tez sama doprowadzałam je do porządku po wyciągnięciu go z zagraconej piwnicy), biała szafę, biurko i regał na książki. I granatowe dodatki przełamujące ta biel. Niby nic ale to naprawdę dużo zmienia, bo w pokoju o ścianach w odcieniach fioletu (które wybrałam mając jakieś 12 lat) w ogóle nie chciało mi się siedzieć i robić czegokolwiek. Biel motywuje. Ciężko ją utrzymać w czystości, ale warto, po to żeby budzić się i pracować w cudownie rozswietlonym pokoju :)

  • Agnieszka

    Jakie śliczne płytki! :D
    No biel też ładna, bardzo ładna ;)

  • Ola

    Kiedy najechałam na zdjęcie gdzie prezentujesz ścianę po odświeżeniu, zrozumiałam, że czas najwyższy wyczyścić ekran komputera.

  • Aśka

    też mam wszystko na biało i popieram – poza wszystkimi zaletami wizualnymi bardzo cenię to, że nie trzeba dopasowywać koloru w razie lokalnej awarii – „łatki” nie widać:)

  • Andrzej zlota raczka. WOW. Pozdrawiam serdecznie Beata

  • Na samym początku nie do końca zrozumiałem o co chodzi, ale w miarę lektury poszło lepiej.
    Nie wpadłbym na pomysł malowania oraz połączenia to z taką historią :)

  • Czyli biały to też kolor? ;) Muszę powiedzieć mojemu mężowi, który ma skrzywienie na punkcie malowania ścian odkąd pracował w sklepie z farbami. Dla niego białe to „niepomalowane ściany”, symbol niewykończonego mieszkania.
    P.S. Mam nadzieję, że Pani Radio nie została odstawiona zbyt daleko od Pana Ekspresa. Jestem ciekawa rozwoju ich historii.

  • A ja mam odwrotnie. Przez wiele lat żyłam z białymi ścianami. A teraz mam kolory. Biały został sufit. Do tego z bieli mam doniczki i meble w przedpokoju :-)

  • Kaja

    Ja aktualnie maluję całe mieszkanie, wybrałam farbę Magnat Ceramic (też należy do Śnieżki). Podobno jeszcze bardziej zmywalna i szorowalna. Ale jej biel jest nieco złamana, tzw. off-white. Mi się to podoba, że nie jest to taka kliniczna biel. A jak się sprawdzi w użytkowaniu, to zobaczymy :)

  • Też uwielbiam białe ściany, ewentualnie szare, popielate i grafitowe, pomagają mi się te kolory skupić i, podobnie jak Tobie, nie narzucają nastroju :) Uwielbiam!

  • Agnieszka Dudek

    Bardzo fajnie:D Podziwiam, że chciało Ci się malować ściany:D Oby to było zaraźliwe:D Ja chętnie przemalowałabym meble:D Ale tak trudno zabrać mi się do pracy fizycznej, mimo, że jeżdżę na rolkach i dzięki temu czuję się mocna:D

  • Dominika

    Ja mam już mocno sfatygowane ściany – swój pokój eksploatuję po prostu na maksa. Ale gdy będę odmalowywać to na sto procent nie będzie to kolor biały. Jest on dla mnie zbyt zimny, w pochmurne dni taki ponury. Wolę coś bardziej energetyzującego :)

  • Genialny wpis! Niesamowity pomysł, gratuluję ;)

  • Alicja

    Bardzo przyjemny wpis. Nie mogę doczekać się mojej przeprowadzki i mojej bieli. Pozdrawiam :)

  • miśka m

    Uwielbiam cię za to, że nawet do sponsorowanych tekstów dołączasz od siebie jakąś wartość dodaną :D

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)