Autor: Andrzej Tucholski | 3 października 2016 | Komentarze:
Czas czytania: około około 5 minut

Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny

Brakuje mi samodyscypliny by w słowach osiągnąć biegłość godną mistrzów. Starcza mi za to podziwu, by słowa kochać miłością szczerą. Szczególnie, że i do wyrażenia samej miłości są potrzebne.

Mój znajomy opublikował niedawno w internecie nieznaną mi wcześniej wypowiedź Janusza Korczaka. Wychowałem się niedaleko domu dziecka, w którym pracował (o jego wspaniałych wychowankach opowiem Wam innym razem), a „Króla Maciusia Pierwszego” noszę w sercu do dzisiaj. Pan Doktor zawsze wydawał mi się szalenie mądrym człowiekiem.

Na szczęście należy też do tych rzadkich, pięknych bohaterów, w których przypadku dowiadywanie się nowych rzeczy tylko pogłębia mit i jeszcze mocniej stabilizuje powstały we wczesnej młodości szacunek.

Słowa te brzmiały:

„Zawsze jak dorosły się krząta, to dziecko się plącze, dorosły żartuje, a dziecko błaznuje, dorosły płacze, a dziecko się maże i beczy, dorosły jest ruchliwy, dziecko wiercipięta, dorosły smutny, a dziecko skrzywione, dorosły roztargniony, dziecko gawron, fujara. Dorosły się zamyślił, dziecko zagapiło. Dorosły robi coś powoli, a dziecko się guzdrze.”

„Niby żartobliwy język, a przecież niedelikatny.”

Pan Doktor pisał o dzieciach, ale wierzę, że tak naprawdę pisał o wszystkich ludziach. To był za mądry człowiek, by dzielić się wnioskiem pasującym tylko do jednej sytuacji.

Po chwili myślenia o tych ludziach przypomniała mi się medialna narracja igrzysk olimpijskich w Rio. Sportowcy-mężczyźni dostawali słowa powszechnie uznawane za neutralne. Robili coś, byli jacyś, coś zdobywali. Sportowców-kobiety wyłącznie od czasu do czasu spotykał podobny przywilej. Częściej traktowano je odrobinę mniej poważnie. Odrobinę mniej zawodowo.

Rzekomo bardziej kobieco.

Robiły coś „figlarnie”. Były „zadziorne”. Walczyły „z charakterkiem”. Po dziesięciu latach katorżniczych ćwiczeń fizycznych i doskonalenia swojego stanu umysłowego dowiadywały się z radia, że są „dzielnymi dziewuszkami”.

Z jakiegoś powodu jedynym, na co zasłużyły, była narracja zdrobniała.

Niby żartobliwy język, a przecież tak umniejszający.

I wreszcie pomyślałem o związkach międzyludzkich. O tej wspomnianej zuchwale we wstępie miłości. Pomyślałem sobie, jak często zdarza się, że jedno traktuje drugie protekcjonalnie. Zdrobniale. Z mniejszą uwagą. Z żartem. Niepoważnie. Umniejszająco.

Jak smutne jest, że gdy jedno „interesuje się” to drugie „ma obsesję”.

Gdy jedno się czemuś „poświęca” to drugie w swoje coś „się bawi”.

Niby żartobliwy język, a przecież tak niszczący.

Lubię zdrobnienia. Lubię spoufalenia. Lubię też słowa brzmiące mniej poważnie, niż wypada. Ale na serniczki i pierożki, tylko gdy płyną z serca życzliwego. A intencje serca czuć w słowach zawsze.

Gdy w związku jedno traktuje drugie złymi słowami, to nie powinno się dziwić, że nie otrzymuje w zamian dobrego traktowania.

Ale to nie wszystko.

Gdy jedno używa tych słów do drażnienia swojego partnera tylko po to by ten czuł się gorzej, mniej, niewystarczająco, niżej, nierówno, źle, niepewnie, biedniej, tak że nie powinien, tak że to nie jego miejsce, tak że to nie jego równe miejsce przy stole decyzyjnym – to to ma nazwę.

Gdy jedno tak traktuje drugie, to to się nazywa szantaż. To się nazywa manipulacja. To się nazywa zachowanie toksyczne, które toczy międzyludzką relację od środka niczym choroba. Toczy i toczy. Aż dotoczy do końca i zamiast relacji zostaje wyłącznie pusta wydmuszka. Martwa pamiątka.

Relacja, miłość, związek, partnerstwo, dawne słowo, dzisiaj już brzmiące obco w ustach, i dwójka ludzi, którzy tak naprawdę już tylko ze sobą mieszkają, czasem dzielą czas, głównie dzielą rachunki, ale na pewno nie chcą więcej dzielić łóżka.

To strasznie smutna wizja, ale lubię sobie myśleć, że wcale nie nieubłagana. Takie procesy można odwrócić. Nadpalony dom idzie odbudować. Zdegradowaną glebę się z sukcesem rekultywuje. Jeśli jedno będzie chciało zadośćuczynić, to wierzę, że drugie ostatecznie – nawet jeśli od razu nie przebaczy – to chociaż wysłucha.

Wystarczy szacunek, moi drodzy.

Wystarczy mówienie na głos o strachu i lęku, by drugiej osobie pozwolić na podejście i pogłaskanie tego lęku za uchem, by choć na chwilę zasnął, choć tak go wszystko boli. Wtedy lęk nie kieruje w decyzjach. Wtedy lęk nie ma władzy. Wtedy budzi się rozsądek.

Wreszcie wystarczy rozmowa. Ale taka, w której używane są słowa mądre.

Niby poważne.

A przecież tak bardzo potrzebne.

Ciao,

Andrzej Tucholski

Bądźmy w kontakcie:
  • Jak zwykle bardzo dobry tekst. Zmusza do przemyśleń. :)

  • Czasem nawet nie jest potrzebna rozmowa. Czasem wystarczy powiedzieć i usłyszeć. Czasem wystarczy wiedzieć!
    A zdrobnienia… to wygodne buty. Ale nie wszędzie wypada w nich być.

  • Super post. Bardzo lubię Twój styl pisania. ;)

  • Niestety wiele słów odchodzi w zapomnienie. Wypiera je nowomowa, ale to naturalna kolej rzeczy. Czasami sformułowania logicznie niepoprawne są bardziej zrozumiałe od tych właściwych. Przykład dotyczący tematów poruszanych na moim blogu: „zarządzanie czasem” :P

  • pia

    Tylko… ujmujący to raczej taki, co za serce ujmuje, a nie komuś ujmuje czegoś.

    Niesamowite jest to, ile można zrobić słowami. Samymi słowami, a dorzuć do tego jeszcze ton i wszystko.

  • Też nie znałem tych słów Korczaka. Muszę się nad tym zastanowić, bo jak przeczytałem, to wydaje mi się, że czasami sam popełniam ten błąd przy swoich dzieciach. Chyba każdy z nas jest czasem winny używania słów w niewłaściwy sposób.

  • Ale trafiony wpis!
    Dawno nie przeczytałam tak świetnych rozmyślań na temat języka, a myślę podobnie. Ile zależy od tonu głosu, jednego zdania, słowa, kilku liter. Ostatnio miałam taką dziwną myśl – ile potrafimy powiedzieć i wyrazić, mając do dyspozycji tylko 32 znaki.
    Bardzo dobry blog. Cieszy mnie piękny język, z ogromną przyjemnością go czytam! Pozdrawiam, dobrego tygodnia!

  • Myśli sformułowane przez Ciebie krążyły też już kiedyś po mojej kobiecej główce ;)
    Bardzo dobry tekst! Dzięki!

  • xAkemi

    To naprawdę niesamowity wpis. Nie wiem co jeszcze jest tu do dodania.

  • Paulina

    To mi bardzo przypomina ideę książki pani Iwony Majewskiej-Opiełki: „Powiedz to dobrym słowem” – używane przez nas słowa mają definiują to, jakimi jesteśmy ludźmi, dlatego warto dbać o to, w jaki sposób się wypowiadamy, czy używamy właściwych słów, dobrych słów. Dzięki nim zmieniamy siebie oraz mamy wpływ (w pozytywnym sensie) na innych.
    Polecam gorąco przeczytanie tej książki ;)

  • Agnieszka

    Świetny wpis :) Uświadamia bardzo istotne kwestie. Ubiera w słowa to, co zwykle boli, a nie jest definiowane i przez to zostaje przemilczane. Miło, że ktoś otwarcie mówi „stop” w stronę tego, co powszechnie tolerowane, chociaż nie powinno być, bo kłuje w środku. Dzięki! ;)

  • Jakub

    Kolejny świetny wpis, bardzo potrzebny w naszych czasach, bo skłaniający do refleksji i przemyślenia sposobu, w jaki traktujemy innych – zwłaszcza w dobie internetowego hejtu, mobingu i innych gier słownych, które niby nie miały złych zamiarów…

  • Jak widać język może być zarówno sprzymierzeńcem jak i elementem, który potrafi zepsuć naprawdę wiele ciężkiej pracy :)

    Pozdrawiam mega pozytywnie

  • Angelika

    Jak o Janku się mówi, tak Jan potem o sobie myśli. Każde takie drobne słówko gdzieś tam zostanie i będzie siedziało w środku. To, co piszesz, inspiruje jednocześnie do dwóch rzeczy – by samemu zważać na słowa oraz by zdawać sobie sprawę z istnienia tej niedelikatnej formy języka. Trzeba się przed tym bronić! :)

  • Agnieszka Dudek

    Ładnie powiedziane:D

  • Chciałbym z tej strony obronić choć w minimalnym stopniu kobiety – sportowców. Byłem w sierpniu w Warszawie i tak się cudownie złożyło, że na Stadionie Narodowym akurat obywał się Memoriał Kamili Skolimowskiej. Było to jedno z większych wydarzeń przed Paraolimpiadą. I to właśnie tam na Stadionie Narodowym były największe gwiazdy lekkoatletyki a wśród nich Paraolimpijczycy – w tym kobiety.

    Tam nikt nie umniejszał ich wartości, choć może to dlatego, że mieli na koncie medale olimpijskie. Ale jeśli ktoś ich nie ma – a takich ludzi na świecie jest zdecydowanie więcej, to nie znaczy, że jest gorszy. A cały problem polega na tym, że nawet posługując się językiem mierzymy innych swoją miarą, co jest błędem.

  • Fakt. Muszę przyznać, że nawet jeśli zauwazalam, to nie zastanawiałam się nad tym….

  • eM

    Słowa mają moc i potrafią ranić mocniej niż niejedne czyny. Ale potrafią też uzdrowić :)

    Niby tylko słowa, a jednak bolą…
    Niby tylko żart, a jednak ma dopiec…
    Niby się szanujemy, a jednak nie potrafimy rozmawiać…

    Ale z drugiej strony:

    Niby tylko słowa, a jednak przynoszą uśmiech…
    Niby tylko słowa, a mogą dać siłę…
    Niby tylko słowa, a jednak…dziękuję za wpis – miło się go czytało :)

  • Natalia_21

    „Słowa mają moc i potrafią ranić mocniej niż niejedne czyny. Ale potrafią też uzdrowić :)” Dokładnie

  • Dobrze to napisałeś. Przypomniałeś mi swoim artykułem cytat Stephena Kinga. ;)
    „O najważniejszych sprawach najtrudniej opowiedzieć. Są to sprawy, których się wstydzisz, ponieważ słowa pomniejszają je – słowa powodują, iż rzeczy, które wydawały się nieskończenie wielkie, kiedy były w Twojej głowie, po wypowiedzeniu kurczą się i stają się zupełnie zwyczajne.”
    Mimo, że to prawda, uwielbiam literaturę, bo nie znam lepszego środka artystycznego wyrazu (przynajmniej dla mnie).

    Mateusz. :)

  • Święta prawda. Chociaż czasem lepiej skończyc taki związek niż na siłę go ratowac :)

  • Pingback: Podpatrzone #18 - tygodniowe inspiracje | chillife.pl()

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)