Autor: Andrzej Tucholski | 13 czerwca 2016 | Komentarze:

Jak znaleźć wymarzoną pracę – strategie, porady i unikanie błędów

Zgodnie z klasycznym podziałem, w pracy spędza się około jednej trzeciej życia. Kto jednak próbował kiedykolwiek zmieścić w JEDNĄ dobę pełne osiem godzin snu a potem w ciągu dnia równe osiem godzin poświęcać na nie-pracę, ten wie, że z tą „jedną trzecią” to nie do końca jest tak różowo.

Lepiej zatem wyruszyć w podróż po pracę, którą się naprawdę polubi.

Serio.

Mógłbym teraz poświęcić dłuższy akapit temu, jakie zdrowe i istotne jest pracowanie przy czymś, co się lubi. Ale wydaje mi się, że podświadomie każdy o tym dobrze wie. Dlatego bardziej interesuje mnie perspektywa odwrotna. Być może wiecie, a być może nie wiecie – ale pracownik lubiący swoją pracę to jest DOPIERO wielkie zbawienie dla pracodawcy! W końcu najlepiej pracuje się z ludźmi, którzy „czują” temat :)

Podróż po wymarzoną pracę ma zatem sens z obu stron równania.

Gotowi?

Zaczynamy.

— — —

Jak wygląda aktualna sytuacja na rynku pracy?

Jeśli dopiero szukasz swojej pierwszej pracy lub jesteś na początku kariery / zmiany zawodowej to najpewniej okaże się, że pracy jest całkiem sporo. W przypadku większości ścieżek karier opartych o informacje i usługi można w Polsce znaleźć szeroko zarzucone sieci rekrutacyjne. Istnieją pewne kategorie, w których konkurencja jest bardziej zażarta i trzeba podkręcić swoje możliwości „na jedenaście”, żeby się przebić.

Zasada jest jednak ta sama: działy HR są zawsze głodne dobrze i celnie przygotowanych CV, po których widać włożony wysiłek.

Dużą i bardzo dobrze przygotowaną inicjatywą pomagającą w tym procesie jest program Świeża Krew do pierwszej pracy. To dzięki niemu złapałem za mikrofon i pobiegałem trochę po targach karier, szukając fajnych i ambitnych młodych ludzi :)

— — —

Najlepsze strategie na szukanie i dobór pracy

W ramach przygotowań do tego tekstu postanowiłem spytać się Was o parę rzeczy związanych z szukaniem pracy. Ponad 1000 osób w kilka dni uzupełniło całkiem długi i wymagający formularz, za co bardzo Wam dziękuję. Wyszły z niego bardzo interesujące zależności.

Sprawdziłem między innymi prywatną teorię, na którą pierwszy raz wpadłem zajmując się psychologią stojącą za rekrutacjami jeszcze na studiach. Otóż większość z Was świetnie wyczuwa, że najważniejszymi cechami charakteru odpowiedzialnymi za wymarzoną pracę są:

– Wytrwałość

– Pewność siebie

– Determinacja

– Pracowitość

Trochę dalej plasowały się takie cechy jak: kreatywność, przebojowość, upór, poczucie odpowiedzialności, charyzma, zaangażowanie, zaradność, komunikatywność, cierpliwość. Pierwsza czwórka cech zdominowała sporą część zgłoszeń, a wymieniona w tym artykule lista wyczerpuje przytłaczającą większość. Jesteście bardzo zgodni.

Z rozmów ze specjalistami mogę Wam z kolei powiedzieć, że tak, jest to prawda. Dobrze czujecie. Te cechy faktycznie są bardzo dobrze widziane u przyszłych pracowników, a zarazem z psychologicznego punktu widzenia mają sporo wspólnego z życiową skutecznością. Cytując Caseygo Neistata: nie macie wpływu na to, czy jesteście najzabawniejszym, najmądrzejszym lub najlepiej wyedukowanym człowiekiem w pomieszczeniu. Ale zawsze macie wpływ na to, czy jesteście najciężej pracującym człowiekiem w pomieszczeniu.

Ale! Ciekawe zaczyna się dopiero za moment. Spytałem się Was też o wymarzoną pracę. I poza kilkoma „klasycznymi” hitami w stylu bycia pisarzem lub posiadania własnej firmy dostałem w zasadzie tyle różnych opcji, ile osób brało udział w sondzie. Byli tam przyszli piloci, pracownicy Google, adwokaci, PRowcy, biolodzy i kucharze. I dziesiątki innych :)

A jednak nadal pokutuje przekonanie, że istnieją pewne „konkretne kariery”, które z jakichś arbitralnych powodów lepiej jest wybrać na początku, bo… bo coś. Bo są ciut lepiej płatne, bo „łatwiej” je zdobyć, bo wszyscy je wybierają. Bo są, rzekomo, bezpieczniejsze.

Przywołując znaną historię Jima Carreya opowiadającego o swoim ojcu: wbrew pozorom w życiu, w którym ignorujesz swoje marzenia na rzecz rozsądku też możesz przegrać i pozostać z niczym. Więc równie dobrze może lepiej jest starać się o coś, co jest dla Ciebie ważne. Wtedy przynajmniej przegrasz w walce o coś, co kochasz.

A z psychologicznego punktu widzenia staranie się i motywacja względem lubianej pracy są o niebo wyższe i stabilniejsze, niż jakiekolwiek bodźce zewnętrzne (np. pensja) przy pracy nielubianej. Nie bez powodu ciężko się czasem siada na wygodnym fotelu przed nowoczesnym komputerem, ale bez problemu biwakuje się w lesie w deszczu i chłodzie :)

Kluczowe jest, aby przed rozpoczęciem wyprawy po pracę dobrze rozeznać się w samym sobie.

Podsumowując, najlepsze strategie na szukanie i dobór pracy to: znanie siebie, znanie rynku & stosowanie odpowiednich działań. W oparciu o tę strategię przygotowana została cała narracja programu Świeża Krew do pracy.

W bardziej detalicznym rozpisaniu wygląda to tak:

– Po pierwsze, skupić się na swoich dobrych stronach i wiedzieć, co się chce robić, w czym jest się dobrym. To zawsze powinna być podstawa każdego procesu!

– Po drugie, dopieścić na spokojnie te najprzydatniejsze rynkowo cechy dzięki spokojnej, stopniowej pracy nad sobą. Nie jest to bardzo trudna sztuka, ale (notabene) wymaga konsekwencji, wytrwałości i determinacji :)

– Po trzecie, nauczyć się te cechy prezentować zarówno w swoim dorobku jak i w kontekście CV oraz listu motywacyjnego

– Po czwarte, najważniejsze, dobrać takich pracodawców, by móc realizować się osobiście przy okazji wypełniając ich cele firmowe

– Po piąte, zrobić dokładny research KIM jest pracodawca i CZEGO chce i tak przedstawić swoje osiągnięcia, cechy i dorobek, by pasować pod dany kontekst poszukiwań. W żadnym wypadku nie wolno „naciągać” danych, ale za to wskazane jest takie ich zaprezentowanie, by ich ciąg logiczny związany był z kulturą danej firmy

— — —

Profesjonalne porady

W sondzie spytałem się Was też o to, jakie są często pojawiające się problemy lub „braki” informacyjne na rynku. (Pamiętajcie, że dużo celnych porad znajdziecie na stronach Świeżej Krwi do pracy!), bo tutaj chcę zaadresować wyłącznie te, które wydały mi się najważniejsze.

Przede wszystkim ważne jest niepopełnianie błędów – ale o tym w kolejnej części.

Częstą kwestią jest wynagrodzenie. A wystarczy wejść na fora lub facebookowe grupy dla profesjonalistów i pogadać z fachowcami, jak wyglądają stawki. Od siebie chcę dorzucić myśl, że znając już jakąś tam „pensję typową dla początkującego” warto jest przemyśleć na spokojnie swoją markę osobistą i np. postanowić, że przez pierwsze parę miesięcy lepiej jest pracować za mniej, ale dla lepszego. Albo odwrotnie.

Tutaj nie ma „złych decyzji”. Ja w swoich pierwszych dwóch pracach nie zarobiłem ani grosza.

Ale doświadczenie zdobyłem takie, że służą mi one do dziś :)

Podobno regularnie natrafia się na problem z niedoprecyzowanymi obowiązkami. Wtedy wystarczy jeden telefon i zadanie trzech, maksymalnie pięciu pytań:)

Zabawa jest wreszcie z kultowym już „skąd wziąć doświadczenie”. To bardzo proste. Z prowadzenia własnych działań (niekoniecznie firmy – a blogi? youtuby? projekty lokalne lub partycypacyjne?), z działań wolontaryjnych, z pomagania NGOsom, z bezpłatnych staży (ale takich sensownych, na które sami się wbijacie kreatywnością i super rozpisanymi propozycjami), z asystowania ludziom, z pomagania przy eventach – i tak dalej, i tak dalej. Możliwe jest „wpisanie” sobie przynajmniej pięciu dużych projektów jeszcze przed skończeniem liceum.

Możliwości jest ogrom. Szanowana przez pracodawcę będzie każda.

Co istotne – dobrze jest tak dobierać to pierwsze doświadczenie, by zarówno rozszerzało jak i popierało to, co w teorii macie „wiedzowo” po wykształceniu, studiach lub technikach. Przesadne rozcieńczanie swojego dorobku jest szkodliwe na początku kariery. Nieproporcjonalnie zawężona specjalizacja też.

Balans, moi drodzy. Balans :)

— — —

Unikanie najczęstszych błędów

Korzystając z okazji bycia na tych targach, z których nagranie jest na górze wpisu, porozmawiałem też z zawodowymi headhunterkami. W ramach programu Świeża Krew do pierwszej pracy Credit Agricole ściągnął je na event by przeprowadzały z uczestnikami targów próbne rozmowy (a także doradziły w temacie poprawności ich CV czy listów motywacyjnych).

Fajne, nie? Aż sam chciałem przegadać parę kwestii :)

Spytałem się je o to, jakie najczęstsze błędy popełniają wszyscy starający się o pracę. Okazało się, że takie najgorsze wtopy są tylko dwie, ale za to potrafią położyć rekrutację nawet najzdolniejszego delikwenta.

Dużym problemem są ludzie, którzy nie umieją nazwać procesu, który aktualnie ich interesuje. Mówienie o pensji 5000 PLN netto na rozmowie o staż nie działa najlepiej. Podobnie słabe jest odpowiadanie na pytanie „co wniesiesz do firmy?” słowami: „lubię się uczyć”. To brzmi, jakby dana osoba chciała WYNIEŚĆ know-how, a nie faktycznie pomóc zespołowi. Jasne, należy mieć ambicje i warto brzmieć jak osoba z przyszłością, ale, realnie, firma szuka pracownika.

Teraz. Do konkretnych działań. Jeśli pokażecie się jako perfekcyjny wybór w tym kontekście, potem otwierać nowe drzwi jest już prościej.

Ale to i tak pikuś przy największym błędzie ludzi na szlaku po wymarzoną pracę.

Przy braku odrobionej pracy domowej.

Niestety, czasy „wysyłania tysiąca CV” już się skończyły. Pracodawcom bardzo zależy na tym, żeby zobaczyć, jak dana osoba podchodzi nawet do takiego procesu jak samo „wejście” w system. Co ciekawe, jedna ze wspomnianych profesjonalistek powiedziała mi, że często nawet nie są szukane osoby, które wypełniają wszystkie wymagania, bo od tego są przecież kursy.

O wiele ważniejsze są osoby mające „dryg” do danego tematu, a już szczególnie gdy po ich CV i listach motywacyjnych widać, że faktycznie usiedli nad daną ofertą.

I widzicie, jestem prawie pewien, że przynajmniej parę osób może zareagować teraz: jasne, tak się tylko gada, a przecież „sitko” rekrutacyjne patrzy wyłącznie na cyferki i nazwy poprzednich pracodawców. Owszem. W procesach zautomatyzowanych tak z reguły jest. Ale z drugiej strony proponuję następującą zabawę myślową: spróbujcie znaleźć choć jednego znajomego, który ma zaskakująco szybką i interesującą karierę.

Spróbujcie sobie przypomnieć, czy przypadkiem opowiadając o niej nie używał takich słów jak: ogarnąłem, starałem się, dzwoniłem parę razy, dostarczyłem dodatkowe informacje, jechałem tam specjalnie, przygotowałem co trzeba, no trochę snu mało było, ale teraz jestem dwa-trzy lata PRZED! projektowaną ścieżką i w zasadzie wkrótce wskoczę na menedżerkę.

Może się okazać, że używał takich słów całkiem sporo.

Wam też tego życzę, moi drodzy :)

Więcej skutecznych porad znajdziesz tutaj.

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Artykuł przygotowany we współpracy z Credit Agricole. Dzięki ich uprzejmości brałem też udział w targach Career Expo Wrocław 2016, na których poznałem ogrom fajnych, ambitnych ludzi. Świat startu w karierę nie jest prosty. Ale bywa niezrównanie ciekawy. Za ogarnianie nagrań i realizację filmu bardzo dziękuję ekipie audiowizualnej i pani reżyser! :)

PPS: Z reguły na blogu pisałem raczej o tej freelancerskiej, bardziej artystycznej formie realizowania się w wybranym zawodzie. Od paru miesięcy częściej poruszam jednak tematy bliższe studiom i – no wiecie – „normalnej” pracy :) Cieszę się, że teraz udało mi się mieć dostęp do tak ciekawego projektu, jak Świeża Krew. Dajcie mi koniecznie znać, jakie wątki dobrze by było poruszyć dalej, bo przecież temat jest ogromny i mam poczucie, że ledwo go „dziabnęliśmy”!

Bądźmy w kontakcie:
  • Wiktor Jagusiak

    Ciutek oderwany od rzeczywistości artykuł… tak ciutek..

    • Obstawiam, że po prostu oderwany od Twojej rzeczywistości – artykuł oparliśmy o dane z projektu Świeża Krew, rozmowy z zawodowymi ekspertami HR i profesjonalnymi headhunterkami korporacyjnymi a przytaczaną sondę wypełniło od kilkuset do tysiąca Czytelników :)

      • Wiktor Jagusiak

        „Od kilkuset do tysiąca” to mało konkretne dane. Poza tym liczy się jakość próbki, a nie jej wielkosć. To jak mówić, że przeciętny obywatel zarabia 3000 zł bo tyle wynosi średnia krajowa. Robienie ankiet na targach pracy to dość specyficzna próbka.
        Ci zawodowi HR’owcy to raptem pracownicy Credit Agricole – dla nich to reklama, a Ty swoim nazwiskiem się pod tym podpisujesz.
        Trudno też oceniać „wymarzoną pracę” w środowisku korporacyjnym… To z definicji pomieszanie z poplątaniem.
        Ogólna rada z „mojej rzeczywistości” jest taka: chcesz mieć wymarzoną pracę trzymaj się z dala od banków i korporacji. Rób to co rozwija Ciebie, a nie sztuczny masowy byt. Jeżeli zaś przepracujesz w różnych korporacjach co najmniej tyle co ja to zacznij się dzielić wiedzą.
        Swoją drogą, przepracuj też kiedyś faktyczny dzień w jakiejś agencji rekrutacyjnej, najlepiej zewnętrznej, a zobaczysz ilu headhunterów np. sprawdza bloga czy referencje potencjalnego kandydata. A przede wszystkim ile czasu poświęca on na jedno CV (wg. pracuj.pl 1,2 sekundy).
        No chyba, że największą radą od Ciebie dla osoby szukającej „wymarzonej pracy” jest zapamiętać 4 cechy charakteru, które warto powtarzać jak amen w pacierzu.

        • Odnosząc się do konkretnych punktów, by pokazać Ci błędne presupozycje:

          – Moi Czytelnicy zaangażowani w kwestię pracy to wysokojakościowa próbka, robiliśmy razem już wiele takich projektów i sond.

          – To na nich była ankieta, nie na targach pracy, tam rozmawialiśmy o czymś innym :)

          – Umniejszasz ludziom, którzy lubią i odnajdują się w środowisku korporacyjnym, co jest a) bardzo częste oraz b) dla wielu na początkowym stadium kariery jest raczej wskazane. Dyskredytowanie pracy systemowej, hierarchicznej faktyczne miało i ma swoją modę, ale nie jest to żadna recepta, to tylko obserwacje grona ludzi, którzy jako pierwsi zrobili o swoich pomysłach szum medialny :)

          – To, że Ty nie odnalazłeś się w rynku korporacyjnym nie oznacza, że jest to coś uniwersalnie niewskazanego dla wszystkich ludzi. Poczytaj proszę najnowsze trendy nawet w tak miękkich tematach jak work-life balance (głównie to o czym pisze Altucher i na kogo się powołuje). Twoje doświadczenie to nie to samo co „tak jest”. To Twoje doświadczenie. Cenne, ale jednostkowe.

          – Ten artykuł powstał w oparciu o doświadczenia, przynajmniej, trzydziestu osób, z których część pracuje w korpo po 5-20 lat :) A do tego dane ilościowe z wypowiedzi 1000+ Czytelników i dane wewnętrzne projektu ŚK.

          – Pracowałem przy HRze, mogłeś o to spytać :) Nie wiem skąd pomysł, że nie.

          – Zwróciłeś uwagę na realia „skimowania” cefałek – z mojego doświadczenia lepiej jest umieć wygrać z systemem niż martwić się jego wadami, przynajmniej dopóki, dopóty jesteś jego wewnętrzną częścią. Najpierw jedno, potem drugie. Istnieją proste, skuteczne strategie, by w takim świecie wyróżnić się i wygrać więcej, niż przeciętnie. Strategie zawsze lepiej znać, niż nie.

          – Największą radą z tego tekstu jest zasugerowanie pokory i wartości odrabiania pracy domowej przed szukaniem pracy, ale z jakiegoś powodu w konstrukcji swojego komentarza chcesz drugi raz odnieść się do tego, że ankietowani przeze mnie Czytelnicy en masse znaleźli cztery konkretne cechy, które mają sporą wartość informacyjną :) O powtarzaniu czegokolwiek też nigdzie nie napisałem. To Twoje dopowiedzenia, zresztą nieprzyjemne w tonie.

          Nie mam wątpliwości, że i na te myślniki znalazłbyś pełne pewności siebie odpowiedzi. Niestety, nie zrobisz tego. Nie wykazujesz się w swoich komentarzach próbą zrozumienia czegokolwiek, lecz tylko postawieniem na swoim + szydzisz zamiast zwracać uwagę, a to nie jest na tym blogu akceptowane. Tutaj panuje uprzejmość i zadawanie pytań :)

          Poproszę o drastyczną zmianę tonu na bardziej empatyczny i spokojny.

  • Agnieszka Dudek

    Wiesz, ja lubię się uczyć/rozwijać i chciałabym, żeby to zostało uznane za pożądaną cechę. Chociaż rozumiem, że najlepiej od razu na początku rozmowy powiedzieć: wiem wszystko i odnoszę wielkie sukcesy:D Posada murowana:D

    • Moja znajoma dobrze wypadła na rozmowie o pracę, na której wprost powiedziała: ogarniam wszystko inne, ale NIC nie wiem o polskim prawie, więc tutaj musielibyście mnie podszkolić. I firma powiedziała: żaden problem, to akurat się najszybciej kształci :)

      • Agnieszka Dudek

        Bardzo pewna siebie. To im się spodobało. I zdecydowana, żeby pracować w tej właśnie firmie.

  • Ola

    Myślę, że młodym osobom, które zaczynają dopiero szukać pracy brakuje najczęściej szacunku do samej pracy i pokory. Nasze wymagania powinny być konkretne, ale za tym powinno też iść coś od nas. W swojej pracy rekrutowałam wiele osób, które początkowo były zainteresowane, przyszły raz czy dwa, a później już nawet nie odpisywały. Zmarnowany czas mój i danej osoby. Poza tym, często jest też tak, że ludzie kombinują, jakby tu w pracy się nie ‚narobić’, a tak się nie da, jeśli chce się awansować itp. :) Temat ciekawy, aczkolwiek sam jesteś freelancerem, więc jak to się ma do Ciebie? :)

    • Dokładnie – dlatego tak dużo tych porad opiera się o „odrób pracę domową” :)

  • Szkoda tylko, że pracodawcy nie chcą patrzeć np. na blog, jako na wartościowe doświadczenie.Każdy medal, ma dwie strony, nie ma co narzekać.

    • Ja też bym nigdy nie patrzył „na blog”. Jeśli ktoś nie umiałby mi tego bloga świetnie sprzedać przy użyciu 10-15 wyjaśnień jak to się przekłada na działalność mojej firmy to co z tego, że ktoś ma bloga ;) A patrząc na temat szerzej, akurat blog to najskuteczniejsza „tajna broń” o jakiej słyszałem, OGROM znajomych tak zlądował stanowiska ponad swoimi szczeblami kompetencyjnymi.

  • Co tu dużo mówić – bardzo przydatny i prawdziwy wpis. :) Ja fajną pracę już posiadam, ale na pewno przyda mi się w przyszłości :D No i z chęcią polecę ten wpis dalej aby pomóc innym szukającym :D

  • „Więc równie dobrze może lepiej jest starać się o coś, co jest dla Ciebie ważne. Wtedy przynajmniej przegrasz w walce o coś, co kochasz.” Do zapamiętania i powtarzania jak mantrę, za każdym razem, gdy będzie ciężko, a tuż obok będzie czekać ta droga, od której właśnie chcę się uwolnić.

  • pia

    Moja droga zawodowa jest właśnie taka obdzwoniona, obchodzona, obgadana – i dlatego rok temu mogłam do Ciebie pisać z mojego biurka w CERNie. I chyba nie ma lepszej porady – trzeba wymyślić sobie, gdzie się pracować, a potem tam dzwonić, chodzić, rozmawiać. :)

    • Uwielbiam to, że nadal mamy ten okazjonalny mikro-kontakt raz na długi czas. Hej :))

      • pia

        Niedługo dostaniesz zdjęcie z cernu, jak biegam w butach, które wtedy wygrałam. ;)

  • Kariera jest ważna, ale nie każdy chciałby wspinać się po szczeblach poszczególnych stanowisk :) Niektórzy wolą wolny zawód lub pracę w firmie, ale na konkretnym stanowisku. Rozwijają się wtedy bez konieczności awansu ( o dziwo jest to możliwe) :)

    • To prawda, bardzo fajna uwaga. Wydaje mi się, że do pewnego stopnia ja byłbym takim pracownikiem :)

  • Ania

    Proponuję teraz artykuł nt. rozmów kwalifikacyjnych. Co mówić, czego nie mówić. Jakie są najczęstsze pytania (tu w sumie najbardziej interesuje mnie to, jaki jest cel tych pytań, co osoby rekrutujące chcą się o mnie dowiedzieć zadając je).

    Sama ostatnio byłam na dość dziwnej rozmowie, na której czułam się, że każdym swoim słowem kopię pod sobą dół, ponieważ cokolwiek powiedziałam byłam dopytywana no i nie czułam się z tym dość dobrze:D (moje jedno zdanie, 3 pytania itp.)
    Co ciekawe mimo tak złego wrażenia zostałam przyjęta. :) (mimo że powiedziałam, że za dwa lata to w sumie chciałabym wyjechać do Australii :D, wydawałoby się, że firma jak już w kogoś zainwestuje to chciałaby, żeby on został u nich na wieki:P)

  • Rafał

    Jestem na rynku pracy juz kilkanaście lat i mam takie spostrzeżenie, bazujące w głównej mierze na losach moich znajomych. Ci, którzy skupili się na konkretnej dziedzinie, precyzyjnie określili swój cel na 5 lat do przodu i uparcie realizowali ten cel, często poświęcając wiele (choćby późne rozpoczęcie życia rodzinnego, zdecydowanie mniej czasu wolnego – co niekoniecznie jest tożsame z pracoholizmem), nawet kosztem młodzieńczych pasji, które stały się jakiegoś typu hobby – ci wygrali wiele. Pracowitość – zdecydowanie. Lepiej za darmo, ale wiele się ucząc – o tak! Pasja – fajnie, gdy towarzyszy pracy, ale naprawdę nie jest konieczna w osiągnięciu stanu tzw. szczęśliwości.

    • Pawel

      Hej, mógłbyś napisać coś więcej, obszerniej o ich przykładzie. Bardzo mnie to ciekawi i zależy mi na tym. No i oczywiście będę wdzięczny :)

  • Świetny wpis!.. Chcemy więcej ;) podoba mi się takie podejście do sprawy, fajnie, że piszesz o pracy. Na pewno są to bardzo przydatne wskazówki i mimo, że najchętniej pracowałabym jako freelancer, to póki co angażuję się w różne projekty, pracuję tak jak lubię ale za mniejszą pensję i tak jak pisałeś – akurat to co wynoszę z tej pracy i ogromne doświadczenie jakie zdobywam będzie mi służyć na lata! :) wiem, że idę dobra drogą do tej wymarzonej „roboty”. Pozdrawiam!

  • Dobry wpis, jest kilka ciekawych rad. Przydałoby się jednak też kilka uwag w stosunku do pracodawców, którzy często popełniają błędy podczas rekrutacji. Brak szacunku dla czasu kandydatów czy sposób tworzenia wielu ogłoszeń (wydumane listy oczekiwań vs ogólniki w kwestiach interesujących kandydatów) to rzeczy pierwsze z brzegu, które wymagają poprawy.

  • Nie wiem jak to jest szukać pracy, bo dostałam moją zaraz po pierwszej rozmowie o pracę, zaledwie 2tyg. po obronie mgr ekonomii ;) U mnie zadziałało zagadanie ich na śmierć, wybrnięcie z nawet najdziwniejszego pytania żarcikiem i kolejnym zagadaniem na śmierć…ale po cichu mi się wydaje, że wygrało podobieństwo do hobby żony pana, który przeprowadzał rozmowę. Po reakcjach odniosłam też wrażenie, że zszokował „komisję rekrutacyjną” fakt, że tak Miniaturowa kobieta posiada prawo jazdy i „czynnie” jeździ ;) No ale hej, Miniaturowa też człowiek! ! !

    Popieram przedkomentujących – edukujmy nie tylko młodych ludzi, jak szukać pracy, ale i pracodawców, jak szukać fajnych pracowników :)

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)