Autor: Andrzej Tucholski | 31 października 2016 | Komentarze:
Czas czytania: około 10 minut

A może i tam

Pisarze mają takie powiedzonko: czystą kartkę papieru wyjątkowo upierdliwie się redaguje. Najpierw trzeba ją czymś zapełnić. Czymkolwiek. Dopiero potem, w trakcie, gdy skończysz, siądziesz do polerowania dzieła na błysk. Wcześniej nie jest to wskazane.

Wymaganie od pisarza, by pierwsza wersja dzieła była od razu tą wspaniałą, to spora zbrodnia. Wielu twórców, gdy zaczyna, nie wie jeszcze dokładnie co się będzie działo później. A nawet jeśli wiedzą to i tak z tym założeniem eksperymentują. Jak głosi plotka, J.K. Rowling do ostatniej chwili wahała się co zrobić ze zwieńczeniem przygód Harry’ego Pottera.

Ernest Hemingway napisał 47 zakończeń do „Pożegnania z Bronią”.

Te, które napisał w pierwszej kolejności, wcale nie były najlepsze.

Dopiero później wpadł na to najlepsze, które trafiło do druku.

Wymaganie od pisarza, by pierwsza wersja dzieła była od razu tą wspaniałą, to nie tylko zbrodnia, ale też, po prostu, rozwiązanie nieoptymalne. Kreatywność i siła twórcza to takie dziwne mechanizmy, które bardzo lubią się „rozpędzić”. Jak lokomotywa. Trzecia godzina pracy nad projektem jest z reguły sto razy efektywniejsza od godziny pierwszej.

Strony raportów, książek, prezentacji, dzieł, podsumowań, scenariuszy bardzo zyskują na każdej poświęconej im minucie.

Na początku płyną marne słowa

Proste słowa.

Pierwsze słowa, które wypuści na jesienny wiatr odważne serce.

A potem te słowa zaczynają się składać. Umysł, artysta, twórca, analityk przypomina sobie co dokładnie chciał powiedzieć, co ma z tego całego biznesu wyjść. Rodzą się wnioski. Powstają skojarzenia. Rzecz staje się lepsza.

Tak samo jest nie tylko przy pracy twórczej lub biznesowej.

Tak samo jest w nauce.

Tak samo jest w sporcie.

Tak samo jest ze sprawami w życiu

Rozmowy ze starszymi i mądrzejszymi ode mnie potwierdzają to, co wyczytałem z książek historycznych i biografii. Bardzo, bardzo, bardzo rzadko ktokolwiek Wielki wiedział co ostatecznie osiągnie. Bardzo, bardzo, bardzo często jej lub jego najważniejsze chwile były efektem całkiem dziwnych decyzji podjętych wcześniej.

Elon Musk przez sporą część życia nie planował być współczesnym, energo-kosmicznym Leonardo da Vinci ;)

Żeby było śmieszniej, rzecz nie tyczy się wyłącznie „wielkich” osiągnięć.

Młody człowiek rzadko kiedy dobrze wie, co jest dla niego dobre. Pisałem o tym w mojej prywatnej północy.

Pisałem o tym, jak się taki kurs projektuje.

Dopiero nabywane sukcesami i porażkami doświadczenie i spotykające człowieka w życiu wydarzenia losowe uczą tego, co naprawdę warto robić. Co jest godne wypicia szóstej kawy i zarwania nocy. Co zasługuje na uwagę, a co nie. Które relacje należy rozwijać, a które przydadzą się już wyłącznie do wklejenia w album pamiątkowy razem z biletem na nocną premierę jakiegoś hitu sprzed ośmiu lat.

Wszystko fajnie.

Proste, prawda?

Jest tylko jeden problem.

Pytania innych ludzi

Co będziesz studiować? Co po studiach? Jaka firma? Własna? I co dokładnie będziesz sprzedawać? Kto niby jest grupą docelową? A sprawdziłeś wszystkie konkurencje? A o tym nowym podatku słyszałeś?

Blog? Po co? Co będziesz z nim robił? Ale jak dokładnie planujesz zarabiać? Ale są już inni duzi twórcy, jak ty niby chcesz się przebić? I co potem, użyjesz tego by mieć lepszą pracę? A co jeśli za pięć lat nie będzie fejsa?

Chodzicie ze sobą? Coś z tego będzie? Ale to tak na poważnie? I nie przejmujesz się, że za parę lat możecie mieć inne priorytety? Słuchaj, nie chcę ci w niczym przeszkadzać ani nic, ale przecież przy dzisiejszej gospodarce to albo szybki ślub albo lepiej szukać dalej, bo wiesz jak jest, jesteś na to gotów? A co jeśli kiedyś wam minie?

Przelewanie lęków

Przyznam Ci się, że zdenerwowało mnie już samo wymyślanie tych pytań :))

Jest coś takiego w ludziach, że non stop szukają sposobów na szufladkowanie rzeczywistości. Wszystko musi być nazwane. Wszystko musi być zrozumiane. Wszystko musi być jakieś. (Najlepiej jeszcze zgodnie z moimi prywatnymi przekonaniami, bo to przecież są jedyne słuszne przekonania i nie ma innych, hurr durr.)

Jedną z najbardziej szkodliwych form pseudo-troski jest właśnie wymyślanie lawiny teoretycznych problemów, które na pierwszy rzut oka wydają się całkiem rozsądne, ale prawie zawsze ostatecznie sprowadzają się do tego, że jedna ze stron rozmowy trochę za bardzo popuściła wodze własnym paranojom.

Nie, nie wiem co będę robił, gdy za 15 lat roboty zajmą moje stanowisko pracy.

Pewnie zastanowię się nad tym za 12 lat, gdy problem będzie wreszcie w pełni nazwany.

Nie, nie wiem co będę robił, gdy za 10 lat skasują mi fejsa.

Pewnie zastanowię się nad tym za 7 lat, gdy zawalczą o moją uwagę wszystkie dostępne alternatywy.

Nie, nie wiem co będę robił, gdy za 5 lat poróżnię się z bliską mi osobą.

Pewnie zastanowię się nad tym za 5 lat, po kwadransie od kłótni, gdy spojrzymy na siebie z przerażeniem i odwołamy wszystkie inne plany, by spędzić resztę weekendu tylko nad tym jednym problemem.

Nie musisz znać wszystkich odpowiedzi od samego początku

Nie musisz się przed nikim tłumaczyć.

(Poza sobą. Chcę to tylko zasygnalizować, że kluczowe jest ciągłe zadawanie tysięcy pytań samemu sobie. Tylko dzięki temu się poznajesz, tylko dzięki temu wiesz, na czym polega Twoje myślenie. Ale to są pytania i odpowiedzi tańczące w cichości Twojego serca. Nie muszą tego bezpiecznego miejsca nigdy opuszczać.)

Gdy stawiasz pierwsze kroki w swojej podróży to nie musisz odpowiadać na niczyje pytanie o to, gdzie zmierzasz. Odkrywasz. Szukasz dopiero. Nie chcesz być głupcem, który podejmie niedoinformowaną decyzję w wieku 25 lat a potem po pięćdziesiątce się zorientuje, że ma rodzinę, której nie chce, pracę, której nie chce i samochód, o którym nigdy nie marzył.

Czasem będziesz musiała odpowiadać na takie pytania w świecie zawodowym. To naturalne. Ludzie chcą wiedzieć na ile mogą Ci ufać. Ale to akurat inna sprawa, bo w świecie zawodowym co do zasady ma się jakieś powody własnych decyzji.

Gdy pyta się Ciebie o coś prywatnego ktoś bliski? Ktoś obcy?

Odpowiadaj szczerze. Że Twoje podejście jest przemyślane i stabilne, że interesują Cię wyłącznie rozwiązania ekonomiczne i dobre, takie, które pozwolą Ci się rozwijać. Ale czy będzie to w Lublinie czy w Szczecinie, czy przez komputer czy też listownie – to Cię mało obchodzi. To są zmienne nieistotne. To są rzeczy, którymi zajmiesz się w trakcie.

Przecież o wiele lepiej robić coś co się kocha na rynku, o którym się wcześniej nie myślało niż robić coś, czego się nienawidzi, ale za to na rynku, o którym się od lat opowiada znajomym, jak to bardzo się go uwielbia.

Ja kiedyś miałem wielką potrzebę odpowiadać z pewnością siebie na każde zadawane mi pytanie o przyszłość. A potem zauważyłem, że OGROMNA porcja mojej frustracji to próba dociągnięcia do własnych słów, choć NIKT mnie z niczego realnie nie rozlicza. A potem mi minęło i dzisiaj zajmuję się głównie tym, co akurat będzie mi najbardziej potrzebne do życia.

Nawet jeśli dziwnie się o tym opowiada.

Na szczęście, gdy tak uznam, mogę też o tym milczeć :)

W końcu to, czy mi się uda, czy nie, to przecież moja odpowiedzialność.

O tym, jak dużo chcesz opowiadać o swojej powstającej dopiero książce możesz zadecydować tylko Ty. Ale niezależnie od decyzji pamiętaj, że nie masz żadnej, ŻADNEJ obligacji odpowiadać komukolwiek na jej lub jego pytania tak, by tę osobę usatysfakcjonować. To nie ta osoba będzie potem żyła ze skutkami Twoich decyzji. Ona po prostu przez pięć minut była ciekawa cudzego życia, bo pewnie nie miała akurat siły podejmować decyzji we własnym.

Ktoś się Ciebie pyta: idziesz tam? Dokładnie w tamto miejsce? Tam, i tylko tam?

Ty mówisz: Jasne, może tam.

Ktoś dopytuje dalej: ale tam też możesz pójść, a może jednak tam?

Ty odpowiadasz: a może i tam.

Ktoś dopytuje dalej, a Ty już nie słuchasz.

Tam też może pójdziesz.

A może i nie.

Na razie patrzysz na mapę.

Ciao ,

Andrzej Tucholski

 
Bądźmy w kontakcie:
  • Strasznie irytujące jest takie dopytywanie i „wiercenie dziury w brzuchu”. W pewnym momencie zaczynam odpowiadać: nie wiem. Jak tak odpowiem na kilka pytań pod rząd, to druga osoba zazwyczaj daje sobie na wstrzymanie. Często jest też przejście rozmowy do trybu: musisz / powinieneś. Musisz już mieć pracę / partnerkę / mieszkanie / plan / cel. Wtedy odpowiadam, że nic nie muszę…. i wychodzę na buca :)

  • Adrian

    Marzycielskie życie pod tytułem „nie wiem” kończy się w raz z kredytem hipotecznym. A i jeszcze kredyt na wykonczenie i samochod, no i kredyt 50 rat 0% na 50 calowy TV. Parę podpisów, ksero dowodu i plan na najblizsze 30 lat jak znalazl :)

    • Dla mnie to proste – nie wezmę kredytu dopóki nie zepnę życia :)

  • Klaudia

    Super wpis. :) Zawsze jak wchodzę na Twoją stronę to dostaję taki zastrzyk inspiracji. Poza tym jesteś bardzo mądrym człowiekiem. Uwielbiam Twoje posty. ;)

  • Kilka miesięcy temu skończyłam studia i doskonale znam problem nadmiernej ciekawości innych ludzi, których interesuje, co też ja chcę dalej zrobić ze swoim życiem. Plany mam, a i owszem. Mam jakieś cele, do których chciałabym w tym momencie dążyć i już zaczęłam to robić. Natomiast świat jest pełen inspiracji i nie jestem w stanie powiedzieć, co będzie moją metą. Niektórzy ludzie sprawiają wrażenie, jakby tego nie rozumieli.

  • Sylwia Osiak

    Piękne co napisałeś ! Cudne i wspaniałe ! :)

    U mnie czasami pojawia się odpowiedź: „a nie wiem, może na Malediwach wtedy będę…???” (nigdy tam nie byłam hehe, nie wiem gdzie one są hehe i nie wiem czy w ogóle chciałabym się tam znaleźć…ok może …hehe).
    Wspaniale, że już nie masz potrzeby odpowiadać każdemu napotkanemu: a dlaczego to, a co dalej, a gdzie, a to drogie, a po co w ogóle, a w jakim celu, nie szkoda Ci kasy, nie masz co robić? itd itp ! :D Jesteś wolny Andrzeju :D I to jest wspaniałe :)
    Rzucałeś mi po nogi od kilku lat po małym kamyczku, jeden, dwa, trzy kamyczki czasami. I teraz jestem na drodze, która jest MOJA tylko i wyłącznie :) Swoją pracą na blogu pomogłeś mi na pewno wejść na tę drogę :) I wiadomo, że nie wiadomo :D czy to będzie TA droga czy za chwilę nie skręcę w prawo/lewo na najbliższym skrzyżowaniu :) Who knows :) Ale to jest piękne :)

    Jesteś wspaniałym człowiekiem, oby więcej takich ludzi było :) Świat byłby lepszy.
    No i jak Cię kiedyś spotkam gdzieś (no bo umówmy się to przecież mogą być Malediwy nie? :)) to na pewno Cię zatrzymam i podam mocny uścisk dłoni :) Taki już teraz mam…:)

    Sylwia

  • Aga

    Twoje wpisy zawsze bardzo uspokajają i jednocześnie inspirują :) Chciałam zapytać czy mógłbyś stworzyć jakiś post na temat profesorów ( nie tylko Polaków), których obserwujesz i lubisz słuchać (wspomniałeś o tym w którymś Q&A). Myślę ,że byłoby to bardzo wartościowe :)

  • Ja nie widzę problemu zarówno w życiu bez konkretnego planu, jak i życiu ze szczegółowo zaplanowaną każdą chwilą. Rozumiem oba podejścia i je akceptuję. Każdy sam decyduje co jest dla niego najlepsze i jaką postawę przyjmuję. Widzę za to problem jeśli jedna strona narzuca drugiej swój sposób myślenia. Pytania ludzi o przyszłość? Każdy odpowiada zgodnie ze swoim przyjętym stylem bycia, a druga osoba nie ma prawa w to ingerować i wymagać innego podejścia. Nikt nie ma prawa wchodzić komuś innemu z buciorami w życie i ustawiać swoje porządki oraz uznawać swoje racje za jedyne słuszne – to tyczy się tych zadawanych pytań, bo osoba pytająca z góry oczekuje jakiejś konkretnej odpowiedzi.

  • miśka m

    Fajnie się Ciebie czyta nocą. Szkoda, że tego, że warto mówić nie wiem i że nikt nas z tego nie rozlicza; nie wiedziałam kilka lat temu ;) chociaż chwilami moje własne „nie wiem” mnie przeraża ;)

  • Tak, sami stawiamy za wysoką poprzeczkę, a potem się frustrujemy. Ja też doszłam do tego, że nie wiem, co będzie dalej, ale to nie sprawi, że przestanę działać. Najwyżej zmienię ścieżkę życia i tyle. Kontrola siebie, tego co chcę w życiu, mam nadzieję, że mi nie minie. Bo w ten sposób pozostanę sobą, a nie kimś innym. Dziękuję.

  • Po prostu tak. Cholerne tak na wszystko co napisałeś.

  • Wiktor Budzinski

    Ludzie wszystko szufladkują bo w ten sposób tworzą świat wokół śiebie. Wszyscy umówiliśmy że tak będziemy robic i ten nasz swiat będzie taki jaki jest. Ale to nie znaczy że świat wokół nas jest wlaśnie taki i ktoś czasami podejrzywa ze tak w koncu nie jest i chce ten świat zobaczyc własnymi oczami rezygnując z umowy ze wszystkimi. Nie jest to łatwo.

  • Świetnie ująłeś frustrujący mnie od zawsze temat. O ile sama rozumiem istotę opisanego przez Ciebie problemu, o tyle mam wrażenie, że ludzie kompletnie go nie dostrzegają lub po prostu świadomie zadają wyżej wymienione pytania, by samemu uniknąć na nie odpowiedzi.
    Zdumienie i niedowierzanie tych, którzy nie uzyskali konkretnej i zgodnej z ich oczekiwaniami odpowiedzi jest czasem przygnębiająca do tego stopnia, że człowiek pełen chęci do działania, energii i entuzjazmu czuje się jakby nie miał żadnych ambicji. Paradoks!

  • Ana

    Bardzo dobry tekst!

  • Kultidia

    Zawsze się zamartwiałam, że sama nie wiem, gdzie doprowadzą mnie ścieżki, którymi chadzam.Jak dobrze, że nie muszę wiedzieć co będzie za kilka lat, gdzie będę i co będę robiła. Ulga.

  • Hazel

    Genialne :) Dzięki za ten artykuł;)

  • Dominik Lelek

    Bardzo lubię otwartość zakończenia Twoich wpisów. Każdy dalszą część tego artykułu pisze we własnej głowie. Dzięki, Andrzeju!

  • Finnicouln

    zgrabnie ująłeś to w słowa ;)

  • Maja

    Dzięki za ten artykuł :)

  • Dystansu do życia i innych nabiera się z czasem, albo w ogóle.

  • Dzięki z artykuł =) Jestem przekonana, że warto robić drobne pivoty (czyli drobne zmiany) od czasu do czasu. Najlepiej, żeby kredyty hipoteczne i inne zobowiązania finansowe nie stały nam na przeszkodzie. Co więcej życie warto tak planować, żeby z łatwością można było go zmienić. Na przykład, biznes prowadzić tak, żeby dało się pracować z każdego miejsca na Ziemi.

    Niestety ludzie oceniają, krytykują. Dla niezahartowanych – to duże wyzwanie. Ale z doświadczenia wiem, że najlepsze rzeczy wychodzą kiedy się robi coś z pasji i własnej inicjatywy, a nie na żądanie.

  • Bardzo dobrze się utożsamiam z tym co napisałeś.

    Nie wiem jak odpowiadać, na te wszystkie pytania, ale mam parę gotowych szablonów odpowiedzi w zanadrzu, by móc spłowić danego natręta. Jedyne pytanie, które mnie zawsze strasznie stresuje to: „a kiedy zaczniesz na tym zarabiać?” i jedyne co mogę póki co odpowiedzieć to tylko: „pracuje nad tym…”.

    Nie można jednak całkowicie zamykać się na wszystkie pytania z zewnątrz. Czasem niektóre się przydają.

    Ciao.

  • Ola

    Rewelacyjny wpis. Dziękuję Ci za niego, naprawdę mi pomógł. Może to dziwne i nie pasuje do tematyki, ale zaleczyłeś nim
    moje rany. Dziękuję :)

  • Agnieszka Dudek

    Bardzo fajnie to napisałeś Andrzeju Tucholski. I więcej optymizmu jeśli chodzi o związki, a nawet miłość;D

  • Kuba Stach

    chyba masz rację, że małe decyzje potrafią prowadzić do większych rzeczy.
    kiedyś, pewnego letniego dnia na początku liceum wyjechałem sobie na wycieczkę rowerem żeby zobaczyć zachód słońca. tak mi się spodobało, że w tym roku jechałem rowerem do Amsterdamu, a rok temu do Wenecji.

    pozdrawiam.

  • eM

    Tak właśnie działa intuicja..:) Wydaje się, że podejmujemy decyzję szybko, pod wpływem chwili, intuicyjnie…a tymczasem jest to decyzja przemyślana, decyzja, którą nasz mózg już przepracował, czasem bez udziału naszej świadomości.

    Kiedyś przeczytałam mądrą wskazówkę: jeśli nie wiesz, którą z dwóch decyzji podjąć, to rzuć monetą. Nie po to, żeby moneta zdecydowała… Po prostu rzucając monetą, będziesz wiedział, która opcja chcesz, żeby wypadła, a której nie chcesz…

    Jak zwykle, bardzo przyjemnie mi się czytało Twój tekst. Miłego dnia :)

    • Przetestowałam metodę z monetą już dawno:) Sprawdza się, zawsze wiesz co chcesz, żeby wypadło:)

      • eM

        Tak, dokładnie :) a na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że decydowanie monetą jest dla głupców, którzy nie potrafią odpowiedzialnie podejmować decyzji…:)

  • Świetny wpis!

  • Dobrze poczytać o tym, że nie każdy wie, gdzie zmierza, że nie zawsze trzeba wszystko wiedzieć i biec do konkretnego celu. Małe decyzje budują nasze życie, to co robimy, jak myślimy może zaprocentować w przyszłości, jednak w kierunku, którego my sami się nie spodziewamy:)

  • pat-tison

    Andżej mistrzuniu mój! Idealnie, w samo sedno ;)

  • A.A.

    Dzięki! Przypomnę sobie ten tekst, gdy przyjaciółka znowu zapyta mnie, kiedy znajdę sobie faceta i urodzę dzieci, bo przecież latka lecą…Jakby można było sobie takie rzeczy zaplanować i ot tak zrobić…

  • Tekst w samo sedno. Wcale Ci się nie dziwię, że zdenerwowało Cię układanie tych pytań. Sama słyszę je nieustannie i niekiedy już po prostu brakuje mi sił, by na nie odpowiadać. Kierunek studiów wybrałam trochę przypadkowo. I przypadkowo mi się spodobał. A nadal słyszę komentarze sugerujące jego zmianę i wybór czegoś „konkretnego”

    Pozdrawiam, Natalia

  • Oj znam dobrze lawinę takich pytań.. Zwykle wtedy staram się z uporem maniaka powtarzać zgodne z moimi poglądami odpowiedzi. Kiedy to samo pytanie pada z ust różnych osób, zaczynam się zastanawiać, czy na pewno dobrze robię. Po Twoim poście rozumiem, że ważnej jest, abym to ja czuła, że dane działanie jest właściwe. :)

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)