Autor: Andrzej Tucholski | 26 listopada 2015 | Komentarze:
Czas czytania: około 18 minut

Jak znaleźć swoją pasję

Jeden z najważniejszych tematów wielu młodych ludzi. Tych bardziej dojrzałych, podejrzewam, też, tylko rzadziej wpisują go w Google. Pasja. Coś, co robimy, bo lubimy. Być może coś, co przynosi nam pieniądze.

Ale czy na pewno?

Definicje

Przyjęło się używać „pasję„, „hobby” i „zainteresowanie” wymiennie. Zgodnie ze słownikiem języka polskiego mamy zatem do czynienia z, odpowiednio, „zamiłowaniem do czegoś”, „ulubionym zajęciem” oraz „chęcią dowiedzenia się o czymś”.

Nie będziemy tutaj się mocniej rozkręcać – wydaje mi się, że intuicyjnie jesteśmy mniej więcej na podobnym znaczeniu tego pojęcia.

Największy problem z szukaniem pasji

Moim zdaniem każdy ją ma.

To tak jakbyśmy poświęcali naprawdę dużo uwagi węzłom chłonnym. Okej, być może ciężko je od razu wymacać, ale zapewniam Cię, GDZIEŚ są :) Szkoda zatem poświęcać czas na sprawdzanie CZY się ją ma, skoro o wiele skuteczniej byłoby skupiać się na innych aspektach.

Mam taką roboczą teorię dotyczącą pasji i chcę się z Tobą nią podzielić. Zakładam, że KAŻDY ma coś, co go kręci (to nie musi być jedna rzecz, oczywiście) i tak naprawdę cała zabawa rozgrywa się dookoła tego, co z tym CZYMŚ dzieje się potem.

Teoria Różnego Podejścia do Pasji

(W skrócie TRPP, żeby było bardziej profesjonalnie.)

W mojej opinii masz następujące opcje:

1. Wiesz o swojej pasji i zajmujesz się nią zarobkowo

Tutaj wpadają tacy ludzie jak Kurt Vonnegut (pisarz) albo Stephen King (też pisarz).

Tutaj są surferzy prowadzący sklepy ze sprzętem do surfowania. Tutaj są maniacy fotografii, którzy żyją z fotografii. Oczywiście nie każdy aspekt ich „zawodu” jest super fajny i ściśle związany z pasją, ale ich główne motywy przewodnie i cele pasją SĄ.

To o tej grupie ludzi najczęściej kręci się potem świetne, motywujące filmy ;) Wyobraź sobie kogoś, kto kocha balony i żyje z latania balonem.

No miód. Miód i malina.

photo-1447438972698-474ef5651bb5

2. Wiesz o swojej pasji i zajmujesz się nią w czasie wolnym

Tutaj znajdziesz trochę młodszego Kurta Vonneguta (który przez lata pisał dopiero po godzinach etatu w sprzedaży samochodów) i generalnie wszystkich ludzi po prostu na coś „zajawionych”.

Zbieracze znaczków, amatorzy literatury, fani teatru, rzeźbiarze koników w drewnie. Wszyscy, którzy wiedzą, co lubią. To moim zdaniem jedna z najzdrowszych i najlepszych kategorii, by mieć swoją pasję. Czemu?

Odpowiedź jest prosta, choć wieloetapowa. Po pierwsze – ciężko taką pasję sobie zniszczyć traktowaniem jej jak pracę. Po drugie, zarabianie na pasji jest z reguły całkiem trudne. Jak powiedział Dmitrij Głuchowski (autor uniwersum Metro), jeśli interesowałyby go pieniądze to zająłby się czymś mądrzejszym niż pisanie. Albo, jak wspomniał niedawno Austin Kleon, człowiek zarabia na tym, w czym jest DOBRY. Niekoniecznie na tym, co kocha.

Mam kolegę, który LUBI swoją bardzo dobrze płatną pracę, choć tak naprawdę KOCHA co innego, na czym zarobek byłby bardzo trudny. Ale łączy to, dzięki czemu utrzymuje częściowo bardzo dobrze sobie radzącą rodzinę :) Podziwiam go za to.

Co bardzo ważne: w przypadku tego podejścia nie ma się żadnych stresów związanych z jakością! Przykładowo, mojego grania na ukulele ledwo słucham ja sam. Ale to nie jest ważne, bo po prostu lubię sobie grać i nie obchodzi mnie, że robię to niedoskonale :)

(Jak być może wyniuchaliście z tego punktu, jestem raczej przeciwny zbyt gwałtownym ruchom na polu rozwoju osobistego poświęconym hasłom w stylu „przekuj swoją pasję w biznes!”. Zawsze jak widzę taki nagłówek to zadaję sobie pytanie: a po co? Czy na pewno mnie to bardziej uszczęśliwi? Czy moje życie będzie lepsze? Czy przyczynię się tym do szczęścia bliskich mi ludzi? Czy komuś pomogę? Ale to jest temat na zupełnie osobny tekst, moi drodzy. Piszcie, jeśli chcielibyście go zobaczyć.)

Jako muzyczne interludium niniejszego artykułu: Amanda Palmer i jej magiczne ukulele.

3. Wiesz o swojej pasji, ale się krygujesz/kokietujesz/udajesz, że nie wiesz

Nie musisz się z tego spowiadać ani mi, ani nikomu, ale jeśli masz problem ze „znalezieniem pasji” to spytaj się własnego serca, czy przypadkiem nie wpadasz w tę kategorię. Może sądzisz, że Twoja pasja jest głupia? Albo że nie warto się nią przejmować? Choć nikt nigdy Ci na to słowa nie powiedział, to jakoś tak „samo” Ci się pomyślało, że już nie warto?

Jeśli tak sądzisz, proponuję pytania pomocnicze. A kto powiedział, że masz o swojej pasji komukolwiek opowiadać? Albo kto powiedział, że nie wolno Ci się realizować anonimowo, pod artystycznym pseudonimem, wśród twórców z Argentyny?

4. Wiesz o swojej pasji, ale dałaś sobie wmówić, że to nie jest „prawdziwa” pasja

To w tej chwili szczególnie popularne z tematami takimi jak programowanie i startupy.

Sam ze dwa razy w życiu o mało co nie przestałem pisać, bo zaczynałem sobie wmawiać, że przecież programowanie będzie przydatniejsze rynkowo. No i co, miałem rację. Jest przydatniejsze rynkowo. Ale ja bardziej lubię pisać.

Korzystając z naszej dzisiejszej teorii – wybrałem ścieżkę 1, bo nie przyszła mi wtedy do głowy ścieżka 2, a dzisiaj mi się już nie chce nic zmieniać. Za bardzo pokochałem pisanie :)

Każda pasja jest prawdziwa. Mówienie inaczej to jak mówienie, że czyjeś odczucia są „niepoprawne”. Mogą być opisane na tysiące sposobów – mogą być nieadekwatne, przesadzone, dziecinne, stetryczałe, wymagające pracy lub terapii, cokolwiek – ale jeśli ktoś je odczuwa, to zawsze są poprawne. Dla tej jednej osoby. Są jej właściwe. Liczy się to, co się robi potem.

Czyje niby słowa są na tyle ważne w Twoim życiu, że wolisz słuchać tej osoby zamiast po prostu dobrze się bawić razem ze swoimi wystruganymi z drewna konikami? Powiedzmy, że ktoś Ci mówi, że Twoje wypieki i gotowanie to marnowanie czasu. Ale Ty kochasz wypieki i gotowanie. Lubisz robić własny makaron. I co?

Przestaniesz go robić, bo ktoś tak powiedział?

photo-1447279506476-3faec8071eee

5. Wiesz o swojej pasji, ale zdążyłaś o niej „zapomnieć”

O, i to jest najprawdopodobniej to, co Cię spotkało.

Jak zauważył w swoich pracach ogrom i psychologów, i dziennikarzy, i blogerów, i szczerze mówiąc wszystkich dostępnych mojej wyobraźni osób – jak człowiek jest dzieckiem, to po prostu coś robi. I robi to, aż uzna, że porobi coś innego. I tyle.

I pewnie gdyby spojrzeć na działania takiego dziecka „z lotu ptaka”, w perspektywie pięciu lat, to widać, że COŚ robi stanowczo częściej od innych rzeczy. Że dla CZEGOŚ jest w stanie zawalić i sen, i dragon balla, i szkołę, i znowu sen. Ale potem pojawia się więcej szkoły, więcej seriali, więcej znajomych, miłości i dramaty, rozmowy i cisze, picie i jedzenie, granie w gry i granie w ludzi, rozmowy i kontakty i braki kontaktów, i braki rozmów, a jeszcze potem podatki, i praca, i większe miłości, i prawdziwe rozmowy i cisze, i „prawdziwe życie”.

I bywa tak, że się o swojej pasji po prostu zapomni.

Jak przypomnieć/odżywić swoją zapomnianą/stłamszoną pasję?

Tak brzmi pełna wersja pytania, które pewnie Cię trapi. Metoda jest prosta. Pobawić się. Jak dowodzi w swojej nowej książce Jane McGonigal, przeciwieństwem depresji nie jest radość. Przeciwieństwem depresji jest zabawa.

Jak przypomnieć sobie pasję?

Kup sobie papier i ołówki bez gumki (no i temperówkę, razem wydatek rzędu dziesięciu złotych) i spróbuj na początek tego, co darmowe: rysowania, pisania, czytania, śpiewu, czytania o różnych instrumentach, rzeźbienia z mokrego papieru, programowania (czytasz te słowa, więc zakładam, że masz komputer), grania w małe indie gry, tysiąca rzeczy. A potem spróbuj biegać, trenować protokoły body weight, robić razem z youtubem podstawy jogi i wszystko, co ruchowe. A potem zacznij gotować.

A potem sprawdź, do czego musisz się ZMUSZAĆ (i to usuń) a co robisz wtedy, gdy prokrastynujesz (tego rób więcej).

Voila, oto Twoja pasja :)

Jak uratować stłamszoną pasję?

To jest akurat jeszcze prostsze. Krok pierwszy to NIC NIKOMU NIE MÓW. A potem po prostu do tej pasji wróć. We wtorki o świcie, w czwartki w środku nocy, w sobotę gdy już wszyscy zasną lub w piątek, gdy wszyscy będą na mieście.

Życzę Ci przyjemnego tworzenia :)

O czym MUSISZ pamiętać

Kilka słów przestrogi przed dalszym etapem Twojej podróży.

Pamiętaj, że na swojej pasji NIE MUSISZ ZARABIAĆ. Być może jest to wręcz niewskazane.

Pamiętaj, że NIKT nie musi wiedzieć o Twojej pasji.

Pamiętaj, że możesz z nią robić CO TYLKO CHCESZ. Tak naprawdę w muzyce lubisz tylko strojenie instrumentów dętych i kusi Cię poznać innych takich cudaków, zbudować grupę zajawkowiczów? No to gotowe, zakładasz bloga albo kanał na YT i idziesz do najbliższego sklepu muzycznego ogarniać, czy nie potrzebują darmowej pomocy :)

Pamiętaj, że w pasji chodzi o: dowiadywanie się o czymś, co uwielbiasz i co robisz z zamiłowaniem.

I o nic innego.

Aha, no i jeśli masz możliwość to koniecznie przeczytaj „Crossroads of Should and Must” autorstwa Elle Luny. Choćby dla samej anegdoty ze słuchającym koncertu pianistą.

I już zupełnie na koniec: przemyśl zapisanie się do mojej Tajemnej Listy. Jeśli interesują Cię tematy takie jak dzisiejszy, powinniśmy się dogadać.

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Inspiracją do tego tekstu była rozmowa, którą przeprowadzali między sobą Robert, Artur, Janek, Weronika, Mikołaj, Mateusz, Kamil, Mateusz, Alice, Paweł, Maciej, Anna, Dominika, Bartek, Martyna i pozostali, dopóki się nie wtryniłem. Dzięki za świetne pomysły!

PPS: Uprzedzam pytanie, bo i tak za chwilę padnie. Ja aż do samego końca „misji: pasja” tułałem się pomiędzy rysowaniem, programowaniem, gitarą i pisaniem. Choć moje mangowe rysunki wydrukowano w paru tomikach, pierwsze strony www sam napisałem a i nawet mały występik piosenek bożonarodzeniowych się trafił to zawsze, ALE TO ZAWSZE gdy miałem siadać do tych czynności… od razu zaczynałem prokrastynować. A prokrastynowałem pisząc. Z czasem zauważyłem, że może nie warto sobie utrudniać :)

Aktualnie oprócz pisania odżywiam moją miłość do gier i okazjonalnie pykam na ukulele.

Bądźmy w kontakcie:
  • No i super, druga grupa :) A tekst świetny! “skłamaleś „w mailu, że długi wpis, bo nawet nie zauważyłem kiedy doszedłem do końca :D

  • Mateusz Miszczyk

    Fajny i zrozumiały tekst, pozdrawiam!

  • Patrycja Lincner

    Zarabianie na pasji to coś bardzo ciężkiego. Co jakiś czas człowiek czuje, że w zasadzie musi się do tego zmuszać. Wtedy siada, analizuje i myśli co zmienić, żeby znowu było fajnie. Najbardziej chyba w takim przypadku pasję zabija wyścig szczurów który się rozgrywa. Pasja przestaje być zabawna, gdy czujesz coraz silniejszą presję by być najlepszym. Tracisz własne tempo, gubisz krok, zaczynasz się potykać… no i cała frajda znika. Tylko dystans do tego wszystkiego może nas uratować ;)

  • Sylwia Golebiewska

    Ale to mialo byc o odkryciu… niestety nie pomogles mi :)

  • Marta Bartkowiak

    To było pięć stron tekstu? Chyba pół! Więcej, Andrzej, więcej!

  • cukierpuder

    Świetny tekst , dobrze wybrana droga ! jak by każdy tekst był tak przyjemny i pożyteczny do czytania w internecie pełnym pierdół :) pozdrowionka :)

  • Agata Filewicz

    Jako młoda mama jestem na etapie ratowania stłamszonej pasji. Idę powoli, ale do przodu, a Twój tekst jest potwierdzeniem, że robię dobrze. Dzięki! :)
    Jeśli chodzi o zarabianie na pasji to mam nieco inne zdanie. Zgadzam się, że utrzymać się z pasji byłoby ciężko, bo to wiąże się ze stresem, z przedkładaniem konieczności nad przyjemność itd. Ale zarobek, jako krok wyżej na drabinie ambicji [że chcę stawać się coraz lepsza w tym, co uwielbiam] uważam za dobry motyw napędowy. Nie musi to być zarobek stały, nie musi być duży. Ale zawsze to jakaś forma potwierdzenia, że rzeczywiście osiągam coś więcej. Taki bonus. Oczywiście jest w tym pułapka, że w pewnym momencie małe stawki są już niewystarczające, ale z tym można sobie poradzić :)

    • Ja mam takie podejście do pisania. Ale do gier/uku już nie. Może w ogóle warto dodać kwestię tego, że można mieć i pięć pasji. Mój Tata ma chyba z dziesięć i każdej się poświęca z radością :)

      • Agata Filewicz

        Kilka pasji, którym oddajemy się na różne sposoby – to słuszna uwaga. Początkowo wydawało mi się, że wszystkie moje pasje mogłabym spieniężyć, ale po głębszym namyśle doszłam do wniosku, że na przykład z muzyki, w której potrafiłam zawsze utonąć na długie godziny, nie wycisnęłabym ani grosza ;)

      • Paulina Angelika Kulik

        O, ja mam wrażenie, że presja na pasję skupia się również na jej ograniczaniu. Jakoś mimochodem odbieram przekaz, że niby „prawdziwa pasja” może być tylko jedna. I stresowałam się myśleniem o tym, które inne lubiane zajęcia miałabym porzucić w imię tej jednej, jedynej.

  • No widzisz, całe dzieciństwo rysowałam i miałam z tego mega frajdę. Jednocześnie nie znosiłam presji, dlatego kiedy nauczycielka plastyki, rodzina, znajomi zaczęli namawiać mnie na liceum plastyczne, zbuntowałam się i całkiem porzuciłam rysowanie. Z perspektywy czasu uważam to za głupotę, bo była to jedna z niewielu rzeczy, w której byłam naprawdę dobra. Pisanie było na drugim miejscu (pomimo że jestem raczej umysłem ścisłym). Do tego też wróciłam po latach i po kilku miesiącach blogowania zauważam postępy.

  • Aśka

    E, no przepraszam, gdzie te pięć stron?!

  • Marta Mazur

    Świetny tekst! Sama jestem z rodzaju tych ludzi, którzy mają wiele pasji, ale nie poświęcają się im w 100%. Kiedyś myślałam, że mam słomiany zapał i denerwowałam się, że niewiele z tych rzeczy potrafię robić naprawdę dobrze. Frustrujące było myślenie na zasadzie „muszę umieć to robić dobrze, bo co, jeśli powiem znajomym, że moim hobby jest żonglowanie, a nie będę potrafić żonglować pięcioma piłkami”? Później jednak zrozumiałam, że hola! przecież to są moje pasje i nikomu nic do tego jak to robię, ważne, by sprawiały mi przyjemność. Dlatego teraz rysuję, maluję, żongluję, jeżdżę na monocyklu, piekę ciasta i od roku gram sobie na ukulele (piątka!) i racja, niewiele z tego robię naprawdę dobrze, ale miło spędzam czas i cieszą mnie najmniejsze postępy. Dzięki za ten tekst, bo utwierdziłeś mnie w tym przekonaniu :)

  • Myślę, że wielu przypisałoby swoje pojmowanie pasji, po części do każdego z punktów. Sam wiele razy myślałem nad tym żeby zarabiać na tym co kocham robić. Nie zrobiłem tego, więc zajmowałem się nią w czasie wolnym. Chciałem się nią podzielić, ale się czaiłem, i tak zostało. Obecnie odnawiam w sobie to zainteresowanie, tym co sprawia mi przyjemność. Choć przez większość ostatnich miesięcy wierzyłem, że brak mi pasji. I nie wdając się w szczegóły, myślę, że wielu mogło mieć podobnie. Czy to była jedna, czy wiele pasji.

    Z pasją jest jak z jazdą na rowerze. Nie zapominasz ile frajdy sprawiła Ci za pierwszym razem. Przejście z czterech na dwa kółka był jednym z Twoich pierwszych sukcesów. Nawet jeśli na dłuższy czas odstawiłeś/łaś rower wiesz, że wystarczy zacząć to robić (pedałować), by znów zacząć jeździć. Wystarczy mocno chwycić kierownicę i jazda! ;)

  • Świetny, rozsądny tekst, który nie krzyczy do ucha wszystkim tym, którzy pasji nie mają. Myślę, że ostatnio zrobiła się duża presja na posiadania pasji, koniecznie takiej, na której można zarabiać. Przez co ludzie wykonujący trochę bardziej zwyczajne zajęcia, postrzegani są jako ci, którzy marnują swoje życie, robiąc to, czego nie lubią. Podczas gdy zarabianie na chleb i czerpanie frajdy z hobby spokojnie można rozgraniczyć. I ze sobą pogodzić.
    By the way, czytujesz bloga Marka Mansona? On dość często porusza temat posiadania pasji i ma fajne przemyślenia.

  • Marcin Denkiewicz

    Chętnie zobaczę tekst na temat „pasja a biznes”. Ja jestem wyznawcą teorii, że jak najbardziej da się te rzeczy połączyć i to nawet z niemałym sukcesem :)

  • Tak to jest, że gdzieś tam w tym ciągłym biegu zapominamy o tym co nas kręci, albo za wszelką cenę chcemy dostosować się do oczekiwań społeczeństwa, a nie tędy droga. Nas np. kręci origami, ale nie oznacza to, że musimy robić jedno za drugim :)

  • Nawet gdyby ten tekst nie był bardzo dobry, warto było go przeczytać dla słów: przeciwieństwem depresji jest zabawa – to wyjaśnia (prawie) wszystko :)
    Ale, przy okazji, jest bardzo dobry i ugryzłeś temat ze świetnej strony. I zrozumiałam, że kiedy mam dużo rzeczy, których nie chcę robić to zwykle coś piekę i chyba świadczy to nie tylko o miłości do ciast ;)

  • Świetny tekst, w końcu coś konkretnego i bez gadania o bzdurach, które wszyscy i tak znają na pamięć. Dziękuję! <3

  • madaline

    W jednym z Q&A(chyba z sierpnia) było pytanie: Ty na poważnie z tym ukulele? i odpowiedź że później coś o tym wspomnisz.

    CZEKAM.
    Sorki mam zajawkę na ukulele i dziką nadzieje że dostanę je na 18 urodziny.

  • „Przeciwieństwem depresji jest zabawa” -plus dla Ciebie za inspirację dla mnie.

  • Świetny tekst. Ogromna dawka inspiracjii.

  • A mnie zawsze zastanawiało, czy jak już coś nazywam swoim zainteresowaniem to czy muszę na ten temat naprawdę dużo wiedzieć. Bo wiele rzeczy mnie interesuje, ale nawet też takich, o których wiem bardzo mało, bo chociażby nie mam za bardzo czasu na ich zgłębienie. Bo jak powiem, na przykład, że raz na jakiś czas pójdę na wykład z Fizyki organizowany przez CNK, albo że obejrzę jakiś film o czarnych dziurach, to jest to wybryk, czy serio zainteresowanie, bo wiem mniej więcej tyle co „ooo, to ciekawe!”, a zawsze cieszę się jak małe dziecko.

  • No właśnie. I czasem wystarczy po prostu zacząć robić coś. Cokolwiek.

  • Czy pasja musi być w jakimś sensie „kreatywna”? Tzn. czy oglądanie seriali, samo w sobie – bez pisania do nich recenzji, bez prowadzenia portalu o serialach, bez udzielania się na serialowym forum – może być pasją? :)

  • Jak zawsze Andrzej swoim artykułem dał paliwo do działania. Dziekuje za ten blog

  • Ja bym jeszcze dołączyła punkt masz wiele pasji i nie wiesz, którą wybrać. Ty poszłeś jeszcze w inną stronę a ja w końcu połączyłam miłość do natury, eko stylu życia i fotografię decydując się na 100% zajęcie się blogiem. A w międzyczasie wyszło, że uwielbiam pisać:P To dopiero pierwszy miesiąc full time blogowania ale Twoje rady zwłaszcza na kanale YT dodają otuchy!

  • Dzięki, Andrzej :) Przypomniałam sobie te godziny spędzone na pisaniu książeczek dla moich lalek… a potem godziny dłubania przy pierwszym kompie, jeszcze Schnaiderze :) (coś jak Atari, pewnie wiesz). Cudowne czasy. Czemu by ich nie powtórzyć?

  • Madzia

    Muszę chyba jeszcze popracować nad tym „dowiadywaniem się” bo jakoś się rozleniwiłam :) Super tekst! Uwielbiam te Twoje śmieszne wstawki w stylu „wystruganych z drewna koników” :D

  • Te hasła związane z przekuwaniem pasji w pieniądze są chyba skierowane do osób, które nie lubią swojej pracy, bo taki tekst mocno na nich działa. To znaczy, gdy widzą tego typu zdanie to myślą „o tak, to by było to!”. Gdy czyta je osoba zadowolona ze swojej pracy, to myśli sobie raczej „fajnie, ale po co mi to?”. W Twoim przypadku zapewne chodzi też o to, że większą pasją jest jednak pisanie niż granie na ukulele. ;D Tak mi się przynajmniej wydaje, ale popraw mnie jeśli się mylę. ;) I fajnie, że się mówi o zmienianiu pasji w pieniądze, bo może to komuś odmienić życie. :)

  • KlaudiaZofia

    Ten post utwierdził mnie, że jednak nie mam co martwić się, że idę na ”jakąś tam nieżyciową historię sztuki” i przykładam wszelkich starań aby dostać się na wymarzoną uczelnię. Dzieny! :D

  • Bartek

    Wczoraj odkryłem ten blog. Analiza roku w połączeniu z tym tekstem sprawiła, że zrobiło mi się tak jakoś lżej, niż w całym 2015! :D Dzięki! Chyba zostanę na dłużej!

  • Hej, jestem ciekawa co powiesz o moim nieksiążkowym podejściu o poszukiwaniach pasji :) http://lovelajf.pl/jak-znalezc-pasje/

  • Och a ja znam kogoś, kto kocha balony i żyje z latania balonami! Bajka!

  • KW KW

    Przydatny post, bardzo miło się czyta. Jedną z moich pasji są perfumy, poznawanie nowych zapachów, sprawdzanie trwałości. Ciekawe są gusta ludzi bo każdemu podoba się jakiś inny zapach, jedna osoba może uważać za odpychający zapach, który inna uwielbia. Niestety mało ludzi bierze moje zainteresowanie na poważnie. Pozdrawiam :)

  • majek

    Dziękuję :). Dziękuję za przypomnienie, że pasja jest tylko moja, że można próbować nowych rzeczy, że nie musimy się nikomu spowiadać, co robimy o północy w czwartek. W dobie zanikania prywatności dobrze jest pamiętać, że każdy ma do niej prawo :)

  • David Pasternak

    Człowieku, mam łzy na policzkach.. Tak Ci dziękuję. Dziękuję że jesteś. Czasem nie ma od kogo tego usłyszeć co tu przeczytałem, a w Tych czasach jesteśmy tak zabiegani i przytloczeni codziennymi „problemami” że zapominamy o tym co dla nas pasja, robiąc wszystko to co należy i co „trzeba”..

    Możemy wmawiać sobie ze to na czym zarabiamy jest pasja.. Ale gdy tak naprawdę nie jest, to w tym miejscu jest niczym nie wypelnialny ból..

    Nie będę więcej żył bez pasji wmawiajac sobie ze to co aktualnie robię jest aktualna pasja.. To nie fair wobec siebie.

    Dziękuję, pozdrawiam serdecznie wszystkich.

  • Przepięknie opisane. Ja już Ją odnalazłam.

    Moja…

    http://pozytywnie-nastawiona.blogspot.com/2015/09/pasja.html

  • Klaudia Jaruszowiec

    Andrzej!

    Dobry, naprawdę dobry tekst… ale dla ludzi, którzy już tą pasję kiedyś znaleźli i jedynie muszą sobie ją odświeżyć, przypomnieć i uratować :)
    A co jeśli szukam, szukam i… nic? Nic mnie nie pochłania, nic nie jest w stanie zatrzymać na dłużej, interesuje mnie przez chwilę czy za kilkoma pierwszymi razami a potem z trudem do tego wracam.

    Cały czas przekonuję siebie, że pasja gdzieś we mnie jest, że na pewno jest coś, co mnie pochłonie na maksa tylko muszę to dopiero odkryć.

    No właśnie, odkryć.

    Jak to odkryć? :)

  • Zabieram się za odkurzanie zapomnianych pasji z dzieciństwa. Czas znów kupić latawiec i popuszczać go na wietrze dla zabawy ;)

  • Bardzo dobry tekst. Prawda jest taka że pasja faktycznie bywa zapomniana lub zakopana, tak jak w moim przypadku. Życie daje mi teraz szanse powrotu do działania i tworzenia w obszarze w którym lubię, tylko jeszcze troszkę potrzebuje odwagi (a może kopa).

  • Sylwia

    Bardzo Ci dziękuję za ten tekst. Przypomniał mi, że tak na prawdę nie muszę się męczyć i wymyślać co z tego, co robię może przynieść jakiś zysk. Przypomniał mi, że najważniejsza w tym wszystkim jest moja radość tworzenia, moja pasja tworzenia rzeczy pięknych, estetycznych, cieszących przede wszystkim moje oczy, uczenie się nowych technik, nowych rzeczy i nowe inspiracje. W tym wymyślaniu nazwy mojej firmy i profilu działalności tak się zagubiłam, że nie pamiętam, kiedy ostatnio coś ładnego stworzyłam. Dzięki za moje opamiętanie :)

  • Gabriela Kochaniec

    Mam (prawie) 24 lata, szukam od 3 lat pracy, szukam już długo swojej pasji, choć wszyscy mówią, że widać, iż lubię grafikę komputerową.. Fakt, lubię się pobawić CZASAMI w Photoshopie, ale jednak nadal czuję, że to nie to. Lubie gotowanie. Ale ciągle mi Czegoś brakuje…przez takie ciągłe myślenie o tym boję się, że zostanę z niczym…szukam ciągle i czuję, że życie mi tylko przebiega przez palce…

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)