Autor: Andrzej Tucholski | 9 marca 2015 | Komentarze:
Tematy:

Jak wcześnie wstać, świetnie zacząć dzień i dużo zrobić [6 PORAD]

Niby proste trzy pytania – jak wcześnie wstać, jak świetnie zacząć dzień i jak dużo potem zrobić, a o spójne odpowiedzi trudno. Postanowiłem podzielić się z Wami moimi strategiami na to, jak szybko i skutecznie ogarnąć całe życie choćby i przed świtem :)

Widzicie, jeszcze parę lat temu co wieczór przepisywałem większość rzeczy „na kolejny dzień”. Nie radziłem sobie z własnymi planami. W efekcie rano wstawałem bez większej motywacji, bo po dłuższym czasie średniego ogarniania wielu obowiązków naraz po prostu uznałem, że to jest moja nowa rzeczywistość. Że nie umiem tak podchodzić do pracy jak moi idole i może pora parę rzeczy zostawić w spokoju.

Na szczęście to był tylko przejściowy dół. Zacząłem czytać inne artykuły, natrafiać na inne książki. Próbować dzień i noc zupełnie nowych metod. Teraz już wiem, że to nie jest tak, że samym planowaniem nasza robota znienacka magicznie sama się zrobi. Chciałbym, ale to nieprawda. Wiem jednak, że mądre podejście do planowania pozwala Ci w ciągu dnia sporo zrobić bez przesadnego katowania. A dobry humor – w długofalowym myśleniu – jest czymś kluczowym.

Jak mawiają często Wielcy – ludzie strasznie przeceniają ile potrafią zrobić w ciągu jednego dnia a zarazem zupełnie nie doceniają tego, ile są w stanie zrobić w skali roku.

Dlatego – zaczynamy! Jak wcześnie wstać i błyskawicznie się ogarnąć! :)

To świetny początek, by z czasem sięgnąć po cokolwiek na świecie!

Etap Pierwszy – wieczór przed

1. Zaplanujcie dokładnie przebieg kolejnego dnia

Nie umiem zasnąć bez dokładnego zaplanowania tego, co mam kolejnego dnia do zrobienia. Bezpośredni plan prawie zawsze przyjmuje u mnie postać średniej, żółtej kartki wyrwanej z jakiegoś promocyjnego notesu po jednej z wielu konferencji. Punktuję go po lewej stronie od góry do dołu małymi kwadracikami a potem dopisuję przy nich obowiązki.

A potem do wieczora je skreślam :)

Jeśli wstawanie sprawia Wam gigantyczny kłopot, spróbujcie wręcz wpisać do listy takie rzeczy jak prysznic czy śniadanie. To już wyższa szkoła jazdy, ale czasem naprawdę pomaga. Poranny zombie-umysł zwyczajnie wie, że może działać na autopilocie :)

Jeśli interesuje Cię prowadzenie kalendarza i robienie notatek to koniecznie obadaj mój cykl Kuloodporny Kalendarz.

Trzy BARDZO WAŻNE rady dotyczące planowania dni – nie przeginajcie z ilością wpisywanych obowiązków, bo na 90% nie dacie im rady & pamiętajcie o odpoczynku i zostawianiu miejsca na takie rzeczy jak kawa lub czytanie książek & przeczytajcie jeszcze raz pierwsza radę.

2. Przygotujcie wszystko na rano, by nie musieć myśleć

Tego kroku dopiero się uczę, ale już widzę w nim niesamowity potencjał. Przygotowanie wieczorem kubka na kawę, łyżki do serka wiejskiego, ubrań na poranną siłownię oraz ubrań na resztę dnia sprawia, że nie muszę potem się z tym zmagać gdy jestem do podobnych dylematów zupełnie nieprzygotowany i najchętniej zawisłbym na jakiejś gałęzi i dalej spał.

Podejmowanie decyzji to swoisty myślowy „mięsień” – męczy się z każdym użyciem. Zadbanie, by nie musiał pracować nadaremno jest bardzo istotne. Na pralce w łazience rozkładam kosmetyki, których rano będę używał, by np. nie zapomnieć o goleniu. W kuchni na blacie zostaje tylko to, co musi zostać. Na biurku nie ma nic poza kartką z punktu pierwszego.

Takie poranki zawsze są ekstra.

Etap drugi – pobudka

3. Zadbajcie, by była skuteczna

Poświęciłem kiedyś tej kwestii osobny wpis – Jak wstawać rano? Poradnik skutecznego budzenia – i nadal polecam Ci zajrzeć do niego po większość porad. Raz na jakiś czas go odświeżam, by dodać poznane później, warte uwagi kwestie.

W dużym skrócie przede wszystkim należy: spać tyle, ile wymaga nasz organizm + budzić się pomiędzy fazami (są od tego specjalne opaski na nadgarstki oraz aplikacje) + wstawać natychmiast i bez „drzemek” + szybko zmieniać mindset. To ostatnie dostanie za moment osobny punkt.

Jedna BARDZO WAŻNA rzecz – jeśli od jesieni do wiosny totalnie nie jesteście wstanie zwlec się z łóżka, pójdźcie do lekarza specjalisty i pogadajcie z nim, czy przypadkiem nie cierpicie na niedobór witaminy D. Moja bliska znajoma była na pograniczu depresji farmakologicznej wywołanej brakiem tego wartościowego składnika w organizmie! Brak słońca to naprawdę poważny problem na naszej wysokości geograficznej.

4. Szybko zmieńcie mindset

NAJWAŻNIEJSZA sprawa rano: błyskawiczne pstryknięcie w głowie guzikiem odpowiedzialnym za „okej, już jest dzień!”. Na skuteczne zostawienie za sobą senności składa się kilka bardzo prostych czynności. Moja kolejność wygląda tak:

  • Wstaję
  • Odsłaniam kotary, by zmienić światło w pokoju
  • Otwieram okno, by zmienić temperaturę w pokoju
  • Robię łóżko, by nie mieć dokąd wrócić
  • Idę umyć zęby, ogolić się i wziąć prysznic, by poczuć, że „jest rano”
  • Piję wielką szklankę wody, co świetnie rozbudza
  • Ogarniam śniadanie, kawę, patrzenie się na Warszawę itp. :)

Szczególnie warto zwrócić uwagę na ładne złożenie pościeli . To jeden z tak zwanych „nawyków domino”, dzięki którym pozostałe (teoretycznie nudne) poranne obowiązki zaczynają się stawać bardzo automatyczne.

Etap trzeci – reszta poranka

5. Zacznijcie od pasma przyjemnych rzeczy

Poranne rutyny to temat jeszcze mało popularny w Polsce, ale wierzę, że wkrótce się to zmieni. Zamierzam się do tej zmiany znacząco przyczynić, najlepiej przez ciągłe powtarzanie :) Bardzo wielu psychologów zgadza się, że poziom późniejszej motywacji w ciągu dnia da radę silnie skorelować z tym, czy zinterpretowaliśmy wcześniejsze wydarzenia poranka jako „fajne” lub „niefajne”. Oczywiście, lepiej by były „fajne” :)

Niektórzy ludzie świetnie się czują jeśli mogą do śniadania obejrzeć dwudziestominutowy odcinek sitcomu. Innym odpowiada szybka partyjka w jakąś prostą grę. Ja uwielbiam leniwe rozmowy o marzeniach i patrzenie się z kawą za okno. Staram się też wyrobić w sobie nawyk porannego wypisywania rzeczy, za które jestem wdzięczny i które chcę w nadchodzącym czasie osiągnąć. Dzięki temu moimi pierwszymi myślami w ciągu dnia są myśli życzliwe i dobrze nastrajające na przyszłość.

Wielu artystów opowiada też o tym, że rankami tworzy najlepszą pracę abstrakcyjną, twórczą. Jeszcze pozbawioną ograniczeń czy przesadnej autokrytyki. Synteza z kolei przychodzi najlepiej wieczorem :)

6. Przejdźcie do pasma wykonywanej roboty

Nie piszę „zacznijcie od małych rzeczy” albo „zacznijcie od dużych rzeczy”, bo każdy woli po swojemu. Ja należę do ludzi, którzy się świetnie czują, gdy szybko wyrzucą z listy np. 10 prostych obowiązków. Zyskuję dzięki temu dobry napęd i mogę na luzie podejść do czegoś ogromnego. Stosuję tę samą zasadę, gdy mam na rano zajęcia lub ważne spotkanie – tuż przed wykonuję ze dwa telefony i odpowiadam na rundę maili, by mieć poczucie, że „jestem na fali” i wszystko będzie dobrze.

Ważne jest jednak, by zająć się tą pracą relatywnie szybko. Jeśli pobudka o szóstej rano zmieni się w poranek do dwunastej to raczej będzie ciężko się potem do czegokolwiek zmobilizować :)

Powodzenia!

Ciao,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: Ten wpis jest komplementarną siostrą wcześniejszego tekstu – Noc to czas dla odważnych. Choć moja aktualna sytuacja w życiu stanowczo skłania mnie ku regularnemu patrzeniu jak wskazówki odmierzają północe, dni „poranne” traktuję z nie mniejszą uwagą. Dlaczego? O moim rozróżnieniu pomiędzy wstawaniem o świecie a kładzeniu się spać o świcie opowiadam więcej w ciekawym wywiadzie, który przeprowadził ze mną Szymon Lipiński, autor bloga Megaterium. Dawno równie fajnie nie odpowiadało mi się na równie mądre pytania :)

Bądźmy w kontakcie:
  • EWA

    Nie mam żadnych rozterek porannych , po prostu marsz do pracy ! , a wszystkim życzę udanego dnia :)

    • Nie chciałam tego pisać pierwsza, ale popieram. :) Jeśli muszę być w pracy punktualnie, to muszę równie punktualnie wstać i się ogarnąć, nie ma, że boli. Może to kwestia jakiegoś stresu i jest niezdrowe jak cholera, ale tak – nawet, jeśli wieczór wcześniej współpracownik poprosi, żebym przyszła za niego rano (=wstała dwie godziny wcześniej, niż zwykle) – mój mózg się dostosowuje i wstaje, kiedy trzeba. Gorzej z zaśnięciem – do tego nie jestem w stanie się zmusić, więc w takich wyjątkowych sytuacjach, kiedy muszę coś gdzieś wcześniej, zazwyczaj nie dosypiam.

  • Natychmiastowe wstawanie, ile ja bym dał żeby znowu mi to wychodziło. Zainspirowałeś mnie twoimi sześcioma poradami, znów muszę znacznie bardziej przyłożyć uwagę do poranków.

  • Paula

    miłego dnia nam wszystkim! :)

  • U mnie cuda zdziałała przeprowadzka do mieszkania bez zasłon na oknach wychodzących na wschód. Wstaje mi się dobrze jak nigdy. Gorzej, jeśli akurat wracasz z imprezy, a słońce już sobie hula za oknem. ;)

  • Łukasz M.

    Przygotowywanie wieczorem rzeczy na następny dzień stosuję już od jakiegoś czasu i zgodzę się z tym, że to pomaga rano się ogarnąć :)
    Wstawanie rano bez drzemek staram się wprowadzić, ale niekiedy w ogóle mi to nie wychodzi, więc ustawiam budzik 20 min. przed czasem i daje sobie dwie drzemki, żeby się „rozbudzić” :P
    Dzień zaczynam od małych przyjemności, jak książka, YouTube czy czytanie blogów, potem te „cięższe” obowiązki, a wieczorem znowu przyjemności – taki tryb dnia najbardziej mi odpowiada :)

  • Łukasz Kozłowski

    Nie wiem dlaczego, ale przeczytałem piję wielką szklankę whisky i tak sobie myślałem, że to nie może być dobry pomysł na rano…

  • Inspirujący tekst o ważnym dla mnie temacie. Ja mam największy problem właśnie z taką listą zadań leżącą na biurku, która sprawia, że mam ochotę zawinąć się w kołdrę i zostać pod nią na zawsze (na liście dużo spraw i ciśnienie na podbój świata ;)). Myślę, że pozytywne poranne rutyny to fajna sprawa. Przez kilka miesięcy pisałam przez godzinę rano. Tylko, kiedy nazbierało mi się więcej spraw w życiu to zaczęłam mieć wrażenie, że powinnam się nimi zajmować zamiast marnować czas na przyjemności. I od tamtej pory jakoś gorzej mi się wstaje :(

    • „Time you enjoy wasting is not wasted”. Traktowanie dbania o własny dobrostan jak marnowania czasu jest niesamowicie druzgocące w dłuższej perspektywie.

  • Mam problem innego typu, budzę się za wcześnie i rozmyślam. Nie
    wstaję, bo nie chcę budzić innych domowników, którzy jeszcze mogą spać. Wstaję
    dopiero, kiedy oni muszą wstać, bo idą do pracy, szkoły. Ja nie musze, bo
    pracuje w domu. Wiec, gdy oni już wychodzą, mogę zacząć swój dzień. Mam jednak mały
    problem, bo jestem już zmęczony i zmulony, kawa już tez nie pomaga wiec bez energii,
    którą miałem dwie godziny wcześniej biorę się do pracy. Nie bardzo wiem jak to zmienić,
    może znajdziesz jakąś radę dla mnie? J

    • Wstawać tak, by ich nie budzić. Parę lat temu miałem półroczny epizod ze spaniem od 21 do 5 rano. Wstawałem o tej piątej, robiłem sobie kawę, brałem prysznic i od razu siadałem do pracy. Przez pierwsze dwa dni chodziłem na palcach, przez pozostałem sto osiemdziesiąt już nie. Domownicy przywykną. A jeśli nie przywykną, to ich poproś, by i tak przywykli :)

    • polecałbym coś na wyrównanie rytmu czuwania np. melatonine, a jeśli nie pomoże to wizytę u lekarza, bo może się okazać, że masz problemy z jakimiś hormonami.

  • Gocha

    A co zrobic jak czlowiek pracuje na nocki? ;(

    • Pracować w nocki :) Rzuć okiem na podlinkowany na dole wywiad, który przeprowadził ze mną Szymon Lipiński. Jak mam okresy wzmożonej pracy zawsze przestawiam się na tryb nocny i po prostu to polubiłem :)

      • TEKSTacja

        Wywiad tak świetny, że kilka razy zastanawiałam się, czy nie szkoda było temu Tucholskiemu takich fajnych rozkmin, dywagacji i spostrzeżeń zostawiać u innej osoby zamiast mieć je na swoim blogu ;-) Chociaż przecież dobrze wiem, że dzięki temu ktoś, kto jeszcze nie był u Ciebie, a trafił na Megaterium, z pewnością zostanie skuszony i wpadnie w Twoje sidła ;-)

  • Jest jedna rzecz, która pobudza mnie każdego dnia – to zimny prysznic. Wstaję o 5:00, nie składam pościeli bo nie sypiam sam. Staram się być też cicho z uwagi na dziecko, więc muzyka odpada. Zimny prysznic daje kopa i orzeźwia na tyle, że później wszystko idzie z płatka.

  • Przyjemność do śniadania i wypisywanie rzecz, które wzbudzają wdzięczność, to kradnę do własnych poranków :)

  • bardzo dobry post! może mi kiedyś pomoże :)

  • Teraz już wiem co robię źle :D Jednak muszę zacząć ścielić łóżko od razu jak z niego wyjdę :D hihih :)

  • Nemesis Nave

    Mi to ścielenie łóżka również pomaga, problem jest wtedy, gdy chcę wstać wcześnie dla siebie (bo gdy odgórnie muszę – to jeszcze daję radę), a moja połówka ma np na 10:00 i dalej smacznie drzemie (;

  • Wpisywanie do notesu/zeszytu/organizera/kalendarza pobudki, śniadania, porannych ćwiczeń na konkretne pory bardzo pomaga, przynajmniej mi. Gdy mam coś na papierze traktuję to poważniej, wiem, że muszę wstać o tej i o tej, bo tak zapisałam i już.

  • Zgadzam się z każdym podpunktem :P Dzień rozpoczęty od idealnego posłania łóżka – to dobry dzień! Skreślanie z listy wykonanych już zadań niesamowicie motywuje.

  • Cami

    Genialnie opisane :)
    ja zazwyczaj nie mam problemu ze wstawaniem rano, bo nie lubie marnować czasu… szczególnie latem :)
    camikowe.blogspot.com

  • „Robię łóżko”? Serio?

  • Dziękuję za ten tekst. U mnie najgorsze jest to wstawanie o 6, po tym jak do 2 w nocy blogowałam… 4 godziny snu to zdecydowanie za mało! Listę zadań robię, ale pozostałe punkty bardzo mi się przydadzą. Jutro wypróbuję, howgh! :)

  • Mnie budzi rano dziewczyna ;) Jest bardziej wrażliwa na budzik, więc mam pewność, że obudzi się na 100% ;) Później kwestia dodzwonienia się do mnie :P Przyjemne z pożytecznym ;)

  • WanilyP

    Coś w tym jest, że to jaki mamy nastrój rano, czy jesteśmy pozytywnie nastawieni ma potem wpływ na cały dzień! :D

  • Kiedyś stosowałam metodę przygotowania jak największej liczby rzeczy/spraw wieczorem dnia poprzedniego, ale trochę lenistwo, trochę natłok spraw sprawiły, że tego zaniechałam. Muszę koniecznie do tego wrócić! :)

  • Naukowcy dowiedli, że pierwsze zdania padające do nas z samego rana, mają wpływ na resztę naszego dnia oraz na nasz nastrój. Pozytywne działają dobrze, negatywne sprawiają, że mamy kiepski dzień i humor.

  • Od niedawna zaczęłam przygotować wszystkie potrzebne rzeczy wieczorem, to naprawdę pomaga. Rano mój mózg nie jest w stanie logicznie myśleć, przez co połowy rzeczy zapominam, a później cały dzień się stresuję. Chyba wypróbuję ten patent na „robienie łóżka”, może może mi się rozbudzić :)

  • Ja też robię łóżko.

    • Kamil

      A w łóżku? :D

  • Rafał Kowalik

    Przy niektórych pozycjach wpisałbym #niedasie, ale sukcesywnie, z tygodnia na tydzień, miesiąca na miesiąc, roku na rok, robię małe postępy. W moim przypadku dobrze działa wyrzucenie elementu niezbędnego do wyciszenia budzika (śmigiełko) do kuchni, żeby mieć motyw (przy ryczącej na całe mieszkanie syrenie o motyw nie trudno) do jego wyłączenia. Przy okazji uruchamiam młynek z kawą, wstawiam wodę, stawiam dripa na kubku i „jakoś leci”. Dzięki za kolejne pomysły na produktywne poranki. Lecę pakować rzeczy na siłownię, żeby jutro rano nie latać jak poparzony, bo znowu czegoś zapomniałem. :)

  • hahah myślałam, ze tylko ja oglądam sitcomy do śniadania i porannej kawy, a jednak ktoś też ma takie pomysły :)

    • chętnie bym spróbowała ale obawiam się, że po jednym odcinku chciałabym zobaczyć kolejny i kolejny i kolejny… ;)

  • A mi niemowlak niesamowicie ustawia porę budzenia i rytuały ;) Pampers, ubranie na dzień, kaszka, herbatka, owoc, w międzyczasie samej się umyć, ubrać… I dzień rozpoczęty, nie ma miejsca na marudzenie, drzemki czy powrót do łóżka!
    Dobry tekst, inspirujący ostatni wywiad, w ogóle coraz fajniej tu u Ciebie :)

  • zoltenogi

    Przypomniało mi się, jak w czasach szkolnych zawsze wieczorem pakowałam plecak, przygotowywałam ubrania, sprawdzałam zadania domowe. Gdy tego nie zrobiłam, następnego poranka czułam się niespokojna i cały dzień wytrącona z rytmu. Nie przyszło mi jednak do głowy, by teraz, gdy w moim życiu pojawił się pewien zastój, wrócić do tego dobrego przecież nawyku. Dzięki!

  • Pionierka

    Z racji pracy często wstaję bardzo wcześnie, bo chwilę po 5. Nie dla mnie te wszystkie poranne przyjemności, ale bez przygotowywania nie byłabym w stanie wystartować. Nie tylko szykuję sobie ubrania do założenia, ale jeszcze wieszam w takiej kolejności, żeby na górze mieć to, co zakładam jako pierwsze :)

  • Karolina Pichla

    Często zastanawiam się co zrobić, aby lepiej mi się wstawało. Już od dawna stosuję się do zasady, żeby wszystko przygotować przez snem na poranek (ubrania, książki do szkoły), a mimo to gdy słyszę budzik mam fatalny nastrój. Nienawidzę wstawać rano, mimo że budzę się w tygodniu o 6:30. Dużym problemem są też w moim wypadku drzemki popołudniowe. Po szkole kładę się spać z myślą, że obudzę się za 10-15 min. ale w 90% przypadków przedłuża się to do 30min, 1h, a czasem nawet do 2h (!). Nie potrafię się tego oduczyć, bo padam z nóg i nie jestem w stanie nic wykonać, a już nie ma mowy o nauce. Natomiast gdy przychodzi noc, to często mam problem z zaśnięciem. Dzisiaj postanowiłam się przełamać i pomimo zmęczenia nie położyłam się po południu do łóżka. Na szczęście promienie słoneczne coraz częściej wpadają przez okno, więc wierzę że będzie lepiej!

    Jeśli chodzi o pozytywne nastawienie to po przebudzeniu, wręcz automatycznie myślę o rzeczach którymi się interesuję, np pocieszam się, że dziś ma przyjść kurier z płytą lub książką którą zamówiłam i przede wszystkim (jako, że jestem pasjonatką muzyki) o koncertach które mnie czekają w najbliższym czasie. Daje mi to powera!

    Przyjemnie się czyta Twojego bloga, dzięki!

    • pegaz

      Kiedyś widziałem jak metody wyleczania ludzi z bezsenności i zaburzeniami z zasypianiem. Metoda polegała na tymże osoba miała iść spać i wstawać tylko o określonych godzinach. Nawet jak komuś chciało się spać to do ustalonej godziny nie mógł iść spać, podobnie z wstawaniem. Można na zimową porę doposażyć się w lampę imitującą światło słoneczne, podobno nasz zegar biologiczny reaguje dość ochoczo.

      • Karolina Pichla

        Dzięki za rady :)

        • pegaz

          To nie moje rady, pozdrawiam ;)

  • Masz brachu talent do pisania fajnie o zwykłych rzeczach, które mogłyby się wydawać oczywiste, a jednocześnie chyba zbyt często się o nich na co dzień zapomina. Poza tym podoba mi się estetyka wizualnej formy tego wpisu.No i w Twoim pisaniu jest zawsze coś podnoszącego na duchu ! :)

  • Właśnie skończyłam przygotowywać jutrzejszy wpis o sposobach na wczesne wstawanie. Czuję się oszukana przez świat, bo ubiegłeś mnie z tym i zrobiłeś to świetnie ;)

  • Wczesne wstawanie jest nawykiem, który bardzo ciężko w sobie wyrobić. Rady, które tutaj podsunąłeś na pewno pomogą, a dla tych, którzy nie mają aż takiej motywacji, możemy tylko dodać, że naprawdę warto! Od rana można zrobić tyle rzeczy – od przemyśleń, ciekawych pomysłów, po rozwój hobby czy właśnie tworzenie bloga. Bardzo motywujący, ale bardzo potrzebny wpis! ;)

  • Bardzo dobry wpis, jak dla mnie dobrym sposobem jest właśnie ta automatyczność. Wszystko przygotowane, tylko jak robot – ścielę łóżko, prysznic, ubieram się zalewam przygotowaną kawę/herbatę. Choć nie lubię rutyny nie raz uratowała mi poranek.

  • Jak dobrze, że nie potrzebuję nastawionych kilku budzików, aby wstać, dzięki temu mam chwilę, żeby wypić rano kawę, bez której nie jestem w stanie funkcjonować:)

  • Dokładnie do takich zasad codziennie staram się dostosować i zdecydowanie dzień jest o wiele bardziej przyjemny, człowiek po prostu lepiej się czuje:)

  • zazdroszczę tak zmotywowanym ludziom :) moim przekleństwem są miliony pomysłów i planów, którymi bardzo szybko się nudzę i rzadko które doprowadzam do końca… a poranki zwykle przebimbam nawet nie wiedząc, gdzie jak i kiedy ten czas uciekł…

  • Spajd

    Ja w okresie jesienno – zimowym bardzo pilnuję żeby wstawać razem ze słońcem, a nawet wcześniej, nie potrzebuje budzika już nawet. Dzięki temu nie tracę cennych promyków, syntezuję dużo witaminy D i generalnie bycie rannym ptaszkiem sprawia, że moje poranki są bardzo produktywne. Gdy wybija godzina 12 czy 13 i mam świadomość, że spora część już zrobiona to z większą lekkością podchodzę to nauki, obowiązków domowych przez resztę dnia. Dodam też, że jeżeli okres jesienno-zimowy jest dla Was uciążliwy (ospałość, brak motywacji) to oprócz badania poziomu witaminy D we krwi polecam sprawdzić bardzo znany i bardzo ważny hormon przysadki mózgowej – TSH, można dzięki temu zdiagnozować ew. niedoczynność tarczycy (a to paskudztwo bardzo wpływa na nasz metabolizm, samopoczucie itp.). Dbanie o ciało, kondycję niezwykle wpływa na naszą produktywność.

    • Właśnie chciałam pisać o TSH, ale patrzę, że ktoś mnie ubiegł. Ja mam mega problemy z porannym wstawaniem i długo myślałam, że po prostu nie jestem rannym ptaszkiem aż wykryto u mnie niedoczynność tarczycy i stała się jasność ;). Przy odpowiednim leczeniu problem zostaje zminimalizowany.

  • „Robię łóżko, by nie mieć dokąd wrócić” – świetne! I jakże prawdziwe – kusząca pościel po powrocie z pracy to coś, co najczęściej burzy moje plany… :)

  • pawelskiersinis.pl

    Ja mam problem nie tyle z budzeniem się, lecz ze wstawaniem. Trzeba jednak czasem się zmobilizować :)

  • Zasada nr 6: Fakt, że wykreślanie z listy zadań poprawia samopoczucie, ale czy po zrobieniu tych małych rzeczy masz siłę na coś ogromnego? Ja robię odwrotnie. :-)

  • Najlepszym sposobem na wczesne wstawanie, jest brak kotar w oknach. Działa przynajmniej latem, a w mieście z pierwszego zdjęcia mam pobudkę cały rok o 6 rano!

  • Katarzyna

    „Staram się też wyrobić w sobie nawyk porannego wypisywania rzeczy, za które jestem wdzięczny i które chcę w nadchodzącym czasie osiągnąć. Dzięki temu moimi pierwszymi myślami w ciągu dnia są myśli życzliwe i dobrze nastrajające na przyszłość.” – genialne! Ja zazwyczaj zasypiam marząc o przyszłości, bo ponoć jest tak, że ostatnia rzecz, o której myślisz przed snem może Ci się przyśnić. :)
    Bardzo przydatne rady, brakowało mi ostatnio motywacji do działania od rana, więc dziękuję!
    Dopiero od niedawna czytam Twoje wpisy i uczę się od Ciebie bardzo dużo, a czasem są to przecież tak banalne, codzienne rzeczy. ;)

  • Takiego tekstu mi było trzeba! Dzięki :)

  • gosc

    nie ma czegos takiego jak wysokosc geograficzna, chodzilo Ci o szerokosc..

  • Dobra organizacja to podstawa :) U mnie taka lista również świetnie się sprawdza, choć nad wcześniejszym wstawaniem wciąż wytrwale pracuję :)

  • Emilia von Boska

    Jesteś organizacyjnym mną, albo ja Tobą.

  • Zgadzam się z każdym podpunktem :D A skreślanie z listy wykonanych już zadań bardzo mnie motywuje.

  • happyday

    Nienawidzę cię … – to oczywiście ironia :) każdy twój wpis zawiera linki do kolejnych, i tak dalej, i tak dalej – nie potrafię sobie poradzić z takim ogromem DOBREJ treści, dziękuję

  • Konrad.

    Świetny wpis. Daje motywującego kopa, a przede wszystkim pomaga od podjęcia podstawowego kroku do wielkich zmian.

  • Tobiasz Niemasik

    Bardzo pomocny i motywujący wpis, dzięki! :)

  • Najtrudniejsze dla mnie to ogarnąć wstawanie, więc zaraz przeskakuję na kolejny tekst o tym właśnie. Niemniej to o czym tutaj mówisz będzie dla mnie pomoce. I chciałbym docenić też tę drobną uwagę o porannej rutynie, o tym żeby o nią zadbać – zgadzam się z tym myśleniem w 100 % :)

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)