Poradnik Poszukiwacza Przygód – nakręcam się na Pomorski szlak bursztynowy

By 18.09.2014 Random
Poradnik Poszukiwacza Przygód - nakręcam się na Pomorski szlak bursztynowy

Cześć, moi piękni ludzie! Dzisiaj będzie o przygodach! Ich poszukiwaniu, poławianiu, szlifowaniu i prawidłowej obróbce. A może to był bursztyn, a nie przygoda? 

No dobra, to mógł być bursztyn.

Tak czy inaczej – pora teraz przekuć nasz charakterystyczny dla Polski skarb w większą kulturę. Bo widzisz, z tego znajdowanego na plażach Bałtyku cuda i dawniej i dzisiaj powstaje to, co lubię najbardziej. Spójny, bardzo wymierny miks biznesu ze sztuką.

I wydaje mi się, że bardzo podobnie zbalansowany koktajl przygotowań i spontaniczności jest w stanie przynieść coś ciekawego nawet w najbardziej codziennym z dni. Choćby jutro. Choćby teraz.

Jak Znaleźć Przygodę? – pięć kroków w nieznane

Po pierwsze – trzeba się dobrze ubrać. Nie chcę brzmieć jak preppers, ale dobre buty, wygodna kurtka i porządna torba/plecak to podstawa. Tak jak na festiwalu. Wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, by nawet bez późniejszego wracania przed pracą do domu zaliczyć dobry spacer brzegiem rzeki, plażą, może jakimś wyjątkowo dzikim parkiem? Jeśli wybierzecie wersję z plażą (piony dla reprezentacji Czytelników z Północy kraju!) – a będzie *NAPRAWDĘ* rano to, no właśnie, może wdepniecie w wypłukany w nocy bursztyn?! :)

Po drugie – dużo się rozglądać. Moim domyślnym trybem przemieszczania się po mieście są słuchawki + książka. Mało można w ten sposób zaobserwować. Jakiś czas temu świadomie postanowiłem trochę bardziej się otwierać na otoczenie i to jedna z lepszych decyzji minionych lat, wiecie? Odkryłem parę małych, naprawdę urokliwych podwórek. Sporo cudownych gzymsów. Zapomniane, narożne rzeźby. Małe fragmenty miejsc, ludzi i historii, których korzenie pewnie przestały już istnieć.

Detale to najważniejsze spoiwo rzeczywistości. A zarazem jej aspekt, który przy braku uwagi znika jako pierwszy.

Po trzecie – schodzić z utartych szlaków. Bo, no sami wiecie, nikt jeszcze nie znalazł skarbu pośrodku najgęściej używanego dziedzińca w całej marchii, prawda? :) Wbrew pozorom w każdym mieście jest od – jasnej – Anielki szlaków, którymi co najwyżej raz na jakiś czas wędrują sobie starzy, pamiętający inne czasy ludzie. Warto się od nich uczyć.

Po czwarte – nie bać się ani miejsc, ani ludzi. Pamiętam, jak kiedyś zwiedzając z moim Tatą warszawską Wolę znaleźliśmy się w pobliżu domu dziecka, w którym pracował niegdyś sam Korczak. Było późno i po ulicach kręciło się już bardzo niewielu przechodni. W pewnym momencie podbija do nas dwóch łysych panów po dwudziestce, obaj szeleszczą przy każdym ruchu. Pytają się nas uprzejmie, czy może się nie zgubiliśmy. Na co mój Tata odpowiada – „nie, zwiedzamy Wolę. Szukamy domu dziecka Korczaka”.

Okazało się, że ci panowie są jego wychowankami i pokazali nam z niesamowitą uwagą wszystkie warte uwagi miejsca w okolicy :) Szczera ciekawość poparta życzliwością potrafi zdziałać cuda.

Po piąte – [ PUSTO! ]

Po zawartość kroku piątego koniecznie zjedź niżej, do akapitu opisanego jako KONKURS :-)

Zapowiedź – będę na Pomorzu!

Piszę ten tekst (i ogółem poruszam morskich skarbów), bo na przestrzeni nadchodzących tygodni wybieram się na wyprawę Szlakiem Polskiego Bursztynu. Jeszcze nie widziałem dokładnego planu, ale z luźnych informacji poskładał mi się naprawdę super wyjazd i już go się trochę nie mogę doczekać. Spora część mojej rodziny mieszka w Gdańsku, więc czuję się z północą kraju mocno związany.

MEGA się cieszę, że będę mógł tę kulturę lepiej poznać!

Szczególnie, że prywatnie jestem wielkim fanem bycia nad morzem jesienią i zimą. Lubię sztormy, lubię widok i zapach śniegu padającego prosto w fale. A wydaje mi się, że zainteresowanie się atrakcjami związanymi z wytwórstwem bursztynu również nie wymaga słońca, by być świetną przygodą :)

KONKURS – bursztynowy, oczywiście! :-)

No, a więc tak. Razem z Pomorzem przygotowałem dla Was konkurs! Wszystko co trzeba o nim wiedzieć znajdziecie poniżej. Życzę kreatywności i dużo dobrej zabawy!

Kiedy: Od chwili opublikowania tego wpisu do końca dnia 28 września (to niedziela)

Regulamin: jest tutaj

Co trzeba zrobić: W komentarzu pod tym wpisem napisać piąty krok Poradnika Poszukiwacza Przygód. Swój najlepszy pomysł na to, jak w codziennej codzienności znaleźć trochę magii i wieczorem mieć świadomość, że zrobiło się coś niesamowitego :)

Jak wyglądają nagrody: Są to piękne akcesoria wykonane z bursztynu przez niesamowite studio Art7. Do wygrania czekają DWIE sztuki biżuterii, ale postanowiłem dodać do zabawy małego, jak to mawiają, „twista”. Otóż jedną nagrodę dostanie kobieta, a drugą dostanie mężczyzna. Będą mogli sobie wybrać jeden model z poniższych, PRZY CZYM kobieta musi wybrać męski, mężczyzna zaś musi wybrać damski. Jestem wielkim fanem dawania prezentów i pomyślałem sobie, że taki pogodny, kulturowy konkurs to świetna okazja, by do aktu dania prezentu doprowadzić :D

Tutaj PANOWIE będą mogli wybrać prezent spośród dwóch wisiorków i bransoletki:

A tutaj PANIE będą mogły wybrać spośród dwóch spinek do krawata i wisiora męskiego :)

Czekam na Wasze zgłoszenia!

Ciao,

Andrzej Tucholski


///

PS: Wpis jest efektem współpracy z Pomorzem. Tradycyjna już na jestKulturze, charytatywna składka wynikła z przeprowadzenia na blogu akcji leci dla Fundacji Synapsis. Tutaj możecie rzucić okiem jak im pomóc. Bardzo ważna misja! :)


  • Wstęga Möbiusa

    aaaaaa, sooooo Admiralette :D

  • Jak nie wpadniesz na zdjęcia – będzie foch;)

  • Kamila Szumigłowska

    Po piąte…
    Andrzeju, trzeba mieć kompana podróży! Co dwie głowy to nie jedna! To czego ja nie zauważę, spostrzeże druga osoba- pokaże i może zainspiruje?! Wybierze drogę, na którą byś nigdy nie wpadł? Wezmę o bluzę za dużo i będę mogła dać ją drugiej osobie bo ma luz w plecaku/ torbie? Wzajemna symbioza, wsparcie a przede wszystkim – na świeżo relacjonowanie wrażeń/ emocji/ entuzjazmu to chyba najlepsze co może być przy małych czy dużych przygodach!

  • Magda Wojtkiewicz

    Co do rozglądania się, ja bym dodała podniesienie głowy do góry i oglądanie tego świata tam wysoko. Niekoniecznie o bujanie głową w chmurach mi chodzi, ja bardzo lubię chodzić po mieście i zamiast pod nogi/przed siebie patrzeć w górę. Fajne rzeczy można tam znaleźć, smaczki do szpanowania znajomym jak ktoś lubi :D.
    Raz udało mi się obejrzeć starówkę miasta z poziomu siedzenia na koniu, mimo, że sama jestem b.wysoka, to ta „niewielka” różnica zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Tamten kilkuminutowy spacer konno po starówce to jedno z lepszych wspomnień i powód do dumy, bo boję się koni („wypadek” za dzieciaka), a mimo to na chwilę pokonałam lęk i wsiadłam… :)
    To miała być zwykła odpowiedź do tekstu, ale w sumie facet też człowiek, na prezent zasługuje, więc co do konkursu:
    – pokonać jakiś swój lęk i mieć powód do dumy :) lub – dla mniej odważnych – zagadać do przypadkowego człowieka, a na koniec powiedzieć z uśmiechem ” to miłego dnia :)”

  • Asia

    wpadnij przy okazji do Malborka :)

  • morfina

    5. Wziąć partnera do przygody.
    Każda przeżyta przygoda, każda chwila, która daje uśmiech, gdy masz możliwość podzielenia się nią z drugą osobą – smakuje dużo lepiej. Weź ze sobą żonę/męża, dziewczynę/chłopaka czy kogoś ze swoich przyjaciół i dzielcie się wzajemnie radością z odkrywania świata!

    edit: Kurczaczki, nie zauważyłem, że podobnego tipa już ktoś wcześniej sprzedał. No nic, sorki, ale niech już zostanie. ;)

  • morfina

    5. Wyłącz telefon, porzuć mapę.
    Dobrze jest wcześniej zorientować się gdzie idziemy, co chcemy zobaczyć, ale chodzenie po okolicy ze wzrokiem wpatrzonym w urządzenie z Google Maps nie sprawi tyle frajdy, co „zgubienie się” w mieście i pozwolenie sobie na dryfowanie(!) po nieznanych wodach.

  • 5. Step out of your comfort zone and amazing things will happen!

  • Po piąte – weź notes.

    Co prawda zgadzam się z przedmówcami, że można wziąć kompana podróży, bo on/a dostrzeże coś innego, ale… my sami zapominamy z czasem przeżyte przygody. Zdjęcia są tak wszechobecne i… wulgarne, prostackie, że skoro odrzuciliśmy już inny sprzęt: GPS, słuchawki, mp3kę, odrzućmy też i aparat. Spróbujmy coś zrobić inaczej, ubrać odczucia i widoki w słowa. Obrazy zamykajmy w szkicach (to co, że nie jesteś da Vincim!) i tyle. Wróćmy do pięknej sztuki pamiętnikarstwa.

    Miłego wyjazdu ^^

  • DzikoscNarodu

    Po piąte – daj się ponieść. :)
    Zaangażuj w zwiedzanie wszystkie swoje zmysły. Zwiedzaj nie tylko wzrokiem, poznawaj zapachy, smaki, wsłuchaj się w wewnętrzną melodię miejsca, w którym jesteś. Ciesz się słońcem, które zachodząc głaszcze cie ostatkiem sił, ale przyjmij z uśmiechem również burzę i deszcz. Obserwuj ludzi, poznaj kogoś nowego, zainspiruj się, chłoń to doświadczenie całym sercem i wszystkimi zmysłami. Ciesz się drobiazgami. :)

  • Bardzo fajny konkurs, a już najbardziej podoba mi się Twój patent z prezentami, bo co tu kryć, ja też jestem wielką fanką dawania prezentów ;)
    W punkcie piątym dodałabym dowiedz się czegoś o miejscu gdzie jesteś, nawet jeśli jest to Twoje rodzinne miasto. Bardzo mnie urzekła ta historia jak z Tatą chodziłeś po Woli, ale gdyby żaden z Was nie wiedział, że ten dom dziecka tam jest to ona by się nie wydarzyła! Dlatego przy całej spontaniczności takiego poszukiwania przygód warto też trochę przygotować sobie grunt :)

  • Filozof

    miłe wspomnienia, zapach obrabianego bursztynu przez Twoją Babcię i Dziadka a potem podziwianie cudownych korali lub broszek z ciepłego jeszcze bursztynu…

  • Jo Ma

    5. Najważniejszą rzeczą w Poszukiwaniu Niesamowitych Przygód jest pokonanie lęku przed wyjściem ze skorupy. Sama wiem o tym najlepiej, po tym jak w sierpniu SAMA wyruszyłam w podróż, w odwiedziny do rodziny w Irlandii. Sama zaplanowałam podróż przez Wrocław, sama pozwiedzałam to wspaniałe miasto i sama przeżyłam lot. To znaczy nie całkiem sama. W samolocie tuż obok mnie siedziała Polka mieszkająca w Irlandii. Wracała z Polski z dwójką dzieci. Od momentu zajęcia miejsca aż do wyjścia na teren lotniska – zostałam przez 6-latkę ochrzczona ciocią, że ona mnie kocha, że jestem fajna. I nie dlatego, że była niemądra…ale dlatego, że zamiast ciągle lampić się w okno samolotu otwarłam się na ludzi, pooglądałam z nią gazetkę, pogłaskałam po głowie, poopowiadałam i pokazałam na mapie dokąd lecimy. Odpowiadałam na pytania. Co z tego, że moją rozmówczynią była 6-letnia dziewczynka. Samolotowe widoki jeszcze nie raz będę oglądała, ale na pewno nie spotkam już nigdy tej malutkiej osóbki. Człowiek od takich istot się uczy szczerości i pokonywania strachu. Oj tak. :)

  • Pingback: 7 rzeczy, których nie wiedziałeś o bursztynie()

  • Wygrywają: Kamila Szumigłowska i morfina (za drugie zgłoszenie)

    Dzięki za zabawę!:)