Autor: Andrzej Tucholski | 3 czerwca 2014 | Komentarze:
Tematy:

Kobiecy sukces i tworzenie światów

Podczas ostatniego pobytu w Szczecinie (notka tutaj) miałem okazję poznać dwie niesamowicie silne kobiety sukcesu. Ich działalność, ich najnowsza współpraca i wreszcie – spójność zawodowa dały mi ostro do myślenia.

Zaczęło się od filharmonii.

Jej dyrektor to pani Dorota Serwa. Jej pierwsza dyrygentka i kierownik muzyczny to pani Ewa Strusińska. Dużo osób zaangażowanych w doprowadzenie tej budowy do końca, w kierowanie jej rozwojem to też kobiety.

Nie jest tajemnicą, że sporo środowisk kulturalnych to grupy przeważająco męskie. Z opowieści paru znajomych artystek oraz dziewczyn zaangażowanych w te procesy dowiaduję się też ze smutkiem, że wcale nie tak ciężko natrafić na środowisko wręcz mizoginistyczne. Podobnie jest w wielu innych dziedzinach (niestety, chociażby w nauce), ale dziś będę mówił o kulturze.

A tutaj spotykam znienacka dwie silne, fajne kobiety wyłonione w wyniku długich i naprawdę szeroko zakrojonych procesów selekcyjnych. Spytałem się ich, jak do tego wszystkiego doszło. Odpowiedzi okazały się rewelacyjne.

Chodzi o spójność.

Pani Dorota Serwa uśmiechnęła się. Wyjaśniła, że tak naprawdę w jakiś dojmujący sposób nigdy nie czuła większego oporowania, bo po prostu są pewne kwestie, w których kobiety radzą sobie lepiej. Ale to może też być kwestia jej codziennej, tytanicznej pracy.

Pani Ewa Strusińska dodała, że w jej przypadku wszystkie wydarzenia – zarówno te przyjemne jak i okazjonalne negatywne – po prostu wzmocniły jej charakter. Wyjaśniła, że w kontaktach liczy się przede wszystkim człowiek i jego wewnętrzna klasa, a w pracy – wkładany w nią wysiłek.

Pamiętam, jak w trakcie studiów w Portugalii profesor zajmujący się kwestiami unijnymi (a prywatnie przedsiębiorca spinający kilka projektów z Angolą) zadał nam pytanie – czy parytet ma sens. Czy kobiety i mężczyźni powinni mieć twarde ramy liczbowe w różnych środowiskach. Spojrzałem wtedy po sobie z moim kumplem, Łotyszem i odpowiedzieliśmy razem – nie, profesorze, to nie jest prawidłowe rozróżnienie społeczeństwa. Zaproponowaliśmy życzeniowo parytet inteligencji. Reszta grupy potaknęła. Profesor uśmiechnął się i powiedział, że miło mu wreszcie spotkać international semester nieskażony tym bullshitem z mediów.

Chodzi o własny świat i wypełnianie go ciężką, codzienną pracą. Zgodnie z własnymi wartościami.

Jedną z najpiękniejszych a zarazem najstraszniejszych cech rzeczywistości jest to, że każdy z nas ma swoją własną. Nigdy nie zobaczymy identycznie kolorów. Nigdy nie poczujemy dokładnie tego samego przy tej samej piosence. Nigdy nie będziemy mieli dokładnie tego samego nastawienia do danego celu.

To rzadko poruszana kwestia, ale takie podejście konstruktywistycznie – świadomość a zarazem czynna kreacja własnego postrzegania świata – to tak naprawdę… jedyne podejście. Wszystkie inne zakładają oddawanie części kontroli nad własnym życiem otoczeniu.

A kontrola rzadko kiedy pomyśli o tym, co lubisz prywatnie.

Zakładam, że obie wspominanie we wpisie panie są w kreacji własnych światów wybitne. Ciężko mi wręcz wyobrazić sobie, jak trudne musi być zostanie równie sprawnym dyrygentem, niezależnie nawet od płci! Albo jak wiele etapów kariery trzeba przejść, by dostać w kierownictwo potężny organizm jednej z niecałych trzydziestu filharmonii w Polsce.

Podziwiam obie te panie.

Mam nadzieję, że będzie się im dobrze wiodło.

I mam też nadzieję, że ich przykłady uzyskają choć odrobinę medialnego tarcia. Gdybym był dziewczyną to na pewno chciałby o takich dwóch kobietach wiedzieć. Mi wystarczy, że chcę o nich wiedzieć będąc facetem :)

Ciao,

Andrzej Tucholski


///

PS: Dodatkowo możesz też poczytać super rozmowę z panią Agnieszką Kowalczyk – o inwestowaniu, u Michała.

Bądźmy w kontakcie:
  • olga

    kolejny swietny tekst, ktory sprawia, ze chce sie wstac z lozka i zaczac dzialac! te kobiety z pewnoscia sa niesamowite. jak ogromna musiala byc milosc do muzyki ze sa obecnie na takich stanowiskach? podziwiam!

    dzieki Andrzej za swietny poczatek dnia! :)

  • kel

    To chyba kwestia wychowania. Nigdy nie widziałem mojej matki narzekającej, że coś jest niesprawiedliwe, że ma trudniej albo, że za bardzo pod górkę, a parytety były dla niej tak samo głupim pomysłem jak wkładanie języka do gniazdka. Skończyła studia jakie chciała, pracuje, spełnia się. A na co dzień po prostu ciężko pracuje.

    Także piątka dla pań z Twojej notki! :)

    • Ciężka praca chyba ogrywa każdą inną predyspozycję na świecie :)

  • Fajny, rozsądny pogląd na temat parytetów:) Doceniać trzeba ludzi kreatywnych i inteligentnych niezależnie od płci.
    Niemniej super że opowiedziałeś o tych dwóch babeczkach :)

  • Nadejda Kirova

    Z reguły cechy osób sukcesu różnią się od cech jakie społeczeństwo kojarzy z dobrą matką czy żoną.
    Faktem jest, że kobiety mają trudniej niż mężczyźni.
    Aby odnaleźć się w świecie, gdzie kobieta zdecydowana i twarda określana jest jako „bitch”, w odróżnieniu od „boss”
    rodzaju męskiego trzeba przede wszystkim pracować nad swoją samoświadomością, a nie nad parytetami.

    W naszych (nie tylko kobiecych) głowach jest sporo ograniczeń wynikających z wychowania i stereotypów. To nad nimi trzeba pracować, a nie nad rozwiązaniami prawnymi.

    • Bardzo słuszna uwaga! W kontekście takich zmian nie ma innej opcji niż praca u samych podstaw.

  • Ka

    Ja jestem akurat po dwudniowej konferencji, wypełnionej pracą i naukowymi dyskusjami, i czuję się jak kobieta sukcesu, pomimo że nie kieruję żadną filharmonią ani nie jestem dyrygentem:) To chyba niezbyt dobrze, bo niewiele potrzebuję do tego, by poczuć się dumna z samej siebie:)

    • Ja się czuję facetem sukcesu jak uda mi się ładnie i szybko pozmywać naczynia ;) Sorry, genetycznie nigdy nie wygrasz na prostotę z facetami :D

  • Dobrze, że poruszasz ten temat. :) Widzę, że w dotychczasowych komentarzach przewija się przede wszystkim zewnętrzna perspektywa postrzegania kobiet, ale prawda jest taka, że zdarza się, że same kobiety, często najzupełniej nieświadomie, spychają się do drugiej ligi. Z jednej strony domagają się „wyrównania” szans, a z drugiej – nawet w życiu prywatnym wciąż zdarzają się sytuacje, w których kobiecość jest uznawana za coś wręcz wstydliwego. Nie zmienia to także faktu, że jakikolwiek podział zależny w przeważającej części od różnic biologicznych jest idiotyczny. Jednak, co według mnie jest najważniejsze w Twoim tekście, każdy tak naprawdę w pierwszej kolejności jest człowiekiem i znaczenie powinny mieć przede wszystkim jego osobiste preferencje i umiejętności, a nie płeć, wiek, czy cokolwiek innego. Inną kwestią jest też to, że pewnej ewolucji podlega postrzeganie cech, które przez długi czas były postrzegane jako zmaskulinizowane, czy też przynależne wyłącznie kobietom. W rzeczywistości najłatwiej jest temu, kto potrafi połączyć obie wartości, aby móc lepiej przystosowywać się do ciągle zmieniających się okoliczności. Czasem po prostu bezpodstawną krytykę należy puścić mimo uszu i robić to, co się kocha bez względu na przeciwności. I to taka moja mała wizja świata. :)

  • ”Chodzi o własny świat i wypełnianie go ciężką, codzienną pracą. Zgodnie z własnymi wartościami.” tak.

  • Inspirantka

    Coraz więcej spotkam kobiet, które osiągnęły sukces. Są cudowne, bo podążają swoją drogą. I najważniejsze są dla nich wartości. Bije od nich cudowna energia, która motywuje do działania! Czekam na więcej takich tekstów! Dziękuję!

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)