Autor: Andrzej Tucholski | 7 marca 2014 | Komentarze:
Tematy:

AeroPress – świeża, pyszna i TANIA kawa godna drogiego ekspresu (test i omówienie)

Czarna, silna, wypełniająca zapachem całe mieszkanie. Kiedyś jej strasznie nie lubiłem, ale między innymi dzięki studiowaniu w Portugalii stałem się jej zagorzałym zwolennikiem. Kawa. Jeden z najlepszych napojów na dobre ranki. Od dzisiaj do prostego przygotowania we własnej chacie :)

Pierwszy raz na AeroPress natrafiłem parę miesięcy temu na blogu Tima Ferrissa. Opisywał, że generalnie bez tych paru tubek nie rusza się już z domu. Wyrzuciłem tę wiedzę z głowy, bo po powrocie z Porto miałem przez jakiś czas dostęp do rewelacyjnego ekspresu. Niestety, nic nie trwa wiecznie.

Pod koniec 2013 roku podjąłem zatem decyzję, że znowu muszę mieć dostęp do pysznej, fachowej kawy każdego ranka. Tyle że nie chciałem wydawać kasy na profesjonalny, spełniający moje wymagania ekspres (wydatek rzędu 200$ w górę). Zdecydowałem się zatem na tańszą alternatywę.

[button size=”large” color=”blue” style=”none” new_window=”true” link=”http://andrzejtucholski.pl/2013/kawa-czy-yerba/”]Czytaj też: Kawa czy yerba?[/button]

W dobrych sklepach AeroPress kosztuje okolice 100zł. Komplet jednorazowych filtrów starczający praktycznie na zawsze to kolejna dyszka. Kawę i tak by trzeba było kupić, niezależnie od wybranej maszyny. Do kompletu dorzuciłem też młynek, ale do niego przejdę za moment.

Oto wpis o mojej codziennej, porannej gimnastyce:)

Poznaj mojego nowego kumpla – to AeroPress

W bardzo dużym skrócie, AeroPress to taka duża pompka z sitkiem na końcu. Albo strzykawka z płaskim, sitkowanym końcem zamiast igły – jak kto woli.

Wszystkie części po złożeniu zajmują bardzo mało miejsca (fotka przedstawia mój set „domowy”, do walizki można to włożyć na jeszcze inną modłę, bardziej kompaktową). Dzięki prostej zasadzie działania nie bardzo jest co zepsuć. Każdy element myje się bardzo łatwo, choć nie wiem czy nadaje się do zmywarki. Raczej tak, to wytrzymały plastik.

Od lewej widzimy: łychę do kawy, mieszadełko, tubę główną, sitko, tłok, podstawkę, lejek. Pomyślano o wszystkim.

Jak już wspomniałem, trzeba też zainwestować w filtry. Ten stosik otworzyłem jeszcze w grudniu. Nie wiem czy zmalał o pół centymetra. Żeby nie zwilgotniał, trzymam go w zwykłym plastikowym opakowaniu na jedzenie, nawet nie próżniowym.

Młynek Hario – moja mała miejska medytacja

Generalnie do AeroPressu nadaje się każda drobno zmielona kawa. Fajny był ostatnio zimowy blend z Costa Coffee. Całkiem smakują mi blendy dostępne w Marks&Spencer (ostatnio testowałem Lazy Weekend i Kenyę, teraz leci Cafe Connoisseur), chociaż najwięcej zabawy mam z mieleniem ziaren tuż przed zaparzaniem. Aktualnie przymierzam się do otwarcia paki włoskiej Caffe Diemme.

Hario to świetny młynek. Leży pewnie w dłoni.

Ten słoiczek na dole można po mieleniu odłączyć i zakręcić własnym deklem, na później.

Góra jest z kolei zamykana gumowym kółkiem zapobiegającym brudzeniu w trakcie mielenia.

To jeszcze resztki jednej pysznej kawy ze Stanów. Pełną porcję ziaren trzymam już od razu wewnątrz górnej części młynka. Wtedy rankami sięgam po niego, idę do okna i przez pięć-dziesięć minut mielę wraz z obserwowaniem fajnego, miejskiego życia :)

AeroPress – obsługa i przyrządzanie kawy

Najpierw kładziemy filtr na sitku i przykręcamy do głównej tubki.

Opieramy tubę (filtrem do dołu) o wytrzymały kubek. Cienka porcelana może trzasnąć.

Sypiemy DWIE porcje kawy. Wychodzi z tego moc podwójnego espresso. Przez pojedynczą łyżkę kawa spływa za szybko jak na proces ciśnieniowego przelewania wody i uzyskuje się coś pomiędzy dziwnym dripem a pressure.

Tyle starczy.

Aeropress - świeża, pyszna i TANIA kawa godna drogiego ekspresu - test i omówienie

Teraz zaczyna się ciekawe. Wlewamy wodę do wybranej wysokości (omówię te przedstawione w tym poradniku w paragrafie „mój ulubiony przepis”) i natychmiast mieszamy mieszadełkiem. Zostawiamy potem kawę na parę sekund by się dobrze nabrała z gorącą (ale nie wrzącą!) wodą.

Zawsze nam z centymetr spłynie – nie przejmujemy się tym.

Dolewamy wodę do poziomu pierwszego nalania.

Po tych dziesięciu sekundach sięgamy po tłok. Nawilżamy lekko gumę po bokach.

Wsuwamy od góry w tubę główną i…

… z całej siły naciskamy :)

Pełne zepchnięcie przy odpowiednio zmielonej kawie zajmuje od 7 do 12 sekund. Po zrobieniu kawy należy urządzenie przenieść nad zlew. W celu usunięcia pozostałości miału najlepiej jest odkręcić zakrętkę na dole (spoko, jest ciepła, ale nie gorąca) i wypstryknąć tłokiem śmieci aż do samego końca. Potem wysuwamy tłok z tuby, myjemy całość i gotowe.

Efekt?

Po podniesieniu AeroPressu w kubku znajdujemy okolice dwóch espresso.

Prawdziwe podwójne espresso jest zrobić BARDZO trudno. Trzeba dbać o idealne proporcje kawy, wody, czasu zaparzania, dolewanej wody oraz czasu i tempa przeciskania. Relatywnie niezłe curto cafe wyszło mi tylko raz, a i to niechcący.

[button size=”large” color=”blue” style=”none” new_window=”true” link=”http://andrzejtucholski.pl/2012/jestem-w-porto-schowajmy-sie-w-knajpce/”]Czytaj też: Portugalskie knajpki[/button]

O wiele prościej robi się z tej uzyskanej esencji PRZEPYSZNĄ kawę. Na poziomie espresso jeszcze się czuję różnicę tego o 10% za bardzo rozcieńczonego naparu, ale już po dolaniu wody, mleka i ewentualnych dodatków ma się tak samo czaderski napój jak z naprawdę drogiego ekspresu.

Ze świeżutko zmielonych i zaparzonych ziaren.

Aeropress jest zatem super sprzętem dla odkrywców gotowych wymienić perfekcję na wieczną zabawę :)

Mój ulubiony przepis

Po kilkudziesięciu eksperymentach znalazłem metodę, dzięki której kawa jest zawsze tak samo dobra. Bo widzisz, replikowanie wyników w urządzeniu, gdzie totalnie wszystko robisz manualnie jest całkiem złożone :)

Pierwszy wlew wody robimy do (2). Natychmiast mieszamy i zostawiamy na 10 sekund. Drugi wlew robimy do (3) i natychmiast przeciskamy. Pchanie powinno trwać około dziesięciu sekund.

Do uzyskanej esencji dolewamy wodę „prawie że do góry” i uzupełniamy mlekiem. Nie słodzimy. Cudo.

[box type=”info” size=”large” title=”Dodatkowo: kawa zamiast śniadania” right_title=”Bulletproof Coffee” right_description=” – original recipe” url=”http://www.bulletproofexec.com/how-to-make-your-coffee-bulletproof-and-your-morning-too/” style=”color blue” ]Do kawy dodaj łyżkę stołową masła oraz łyżkę-dwie oleju kokosowego. Na podobnym wywarze da radę spokojnie pociągnąć przez 5-6 godzin a i ta paskudna, wewnętrzna chmura zaspania znika dosłownie w moment.[/box]

Możliwości eksperymentowania

Teraz będzie ciekawe. Jak spróbujesz do drogiego ekspresu razem z kawą dosypać np. cukru albo imbiru to prawie na pewno czeka Cię wizyta w serwisie. Aeropress nie ma takich problemów.

Próbowałem już robić brazylijską kawę parzoną od razu z cukrem. Dziwna, ostra, fajna. Próbowałem też robić kawę parzoną od razu z bardzo ostro tartym imbirem. Rozgrzewająca, pikantna. W sumie mogę tam nasypać cokolwiek chcę. Prościutki fizycznie system ciśnieniowego przelewania wody przez produkt zadziała zawsze. Chodzi mi po głowie dodawanie tam również przypraw typowo ochładzających, na przykład mięty. Ale to późną wiosną, może latem :)

By razem z ciepłem przypomniał mi się dokładny zapach portugalskiego nabrzeża.

(Link do Youtube)

I o, to tyle ode mnie. Jak masz jeszcze jakieś pytania to dawaj w komentarze.

Nie znam się jakoś wielce na kawie, ale bardzo się nią interesuję i z chęcią na jej temat porozmawiam :)

Ciao,

Andrzej Tucholski

Bądźmy w kontakcie:
  • Ależ czekałam na tę notkę :) Wypróbuję na pewno! Ludzie umieją też robić dobrą kawę w kawiarce, ale mi nie wychodzi (oh why).

  • Monika Strąk

    Nareszcie ten długo zapowiadany post o kawie! Ja kilka miesięcy temu zastąpiłam rozpuszczalną kawą przygotowywaną w kawiarce, twój sposób wygląda na nieco bardziej skomplikowany, ale na pewno kiedyś wypróbuję.
    Osobiście uwielbiam kawę ze spienionym mlekiem kokosowym i brązowym cukrem -> polecam :)

  • Filip Surma

    „Fajny był ostatnio zimowy blend z Costa Coffee. Całkiem smakują mi
    blendy dostępne w Marks&Spencer (ostatnio testowałem Lazy Weekend i
    Kenyę, teraz leci Cafe Connoisseur)”

    Ouch, to nie są dobre kawy. Przejdź się choćby do palarni Kofi Brand (mają siedzibę w Soho Factory) i kup coś od nich. Nie jest to jakiś większy wydatek, a jakość nieporównywalna.

    Metod zaparzania kawy też jest mnóstwo i uzyskanie odpowiedniego smaku zależy od wielu czynników. Dozy, czasu parzenia, temperatury, preinfuzji, a nawet czasu „wyciskania”. Do tego kawę z aeropressu podaje się bez cukru, bez mleka, bez niczego. Ale rozumiem założenia domowej, amatorskiej zabawy kawą, tutaj wszystkie chwyty są dozwolone ;) Fajnie, że próbujesz czegoś nowego.

    • I co z tego, że w Twojej opinii nie są? :)

      Mi smakują, dobrze się z nimi bawię. Nie lubię takiego hierarchizowania rzeczywistości. Szczególnie, że już z jakiegoś powodu wyciąłeś z cytatu trzecią kawę, co do której nawet strasznie pokłócone środowisko kawowe lubi wypowiadać się pozytywniej niż negatywniej. Nie wiem o co chodzi z tym naparem, ale prowokuje naprawdę dziwne jazdy w necie :P

      Zresztą – „kawę z aeropressu podaje się bez cukru, bez mleka, bez niczego” – i to niby nadany przez kogo dogmat?

      • Filip Surma

        Nie no, jasne. Nie miałem zamiaru krytykować. Każdy robi (czy też pije) to, co lubi. Chciałem raczej zachęcić do spróbowania lub zapoznania się z czymś więcej ;)

        • Trochę jestem cięty na ten temat – niezależnie od języka (anglojęzyczny internet zachowuje się tak samo) mam problem z dowiedzeniem się czegokolwiek konkretnego o kawie, bo każda dyskusja po jakichś 20 minutach zamienia się w piekło :D

  • Kiedyś marzyłam o własnym, porządnym ekspresie, zmieniłam zdanie kiedy przyszło mi odbierać służbowy sprzęt z serwisu, z rachunkiem za naprawę wyższym niż moja ówczesna pensja. Na razie zostaję przy swojej kawiarce, też daje radę i można robić wspomniany przez Ciebie patent z dosypywaniem do kawy różnych różności. Cynamon rządzi!
    Patent z tłoczkiem widzę pierwszy raz na oczy, wygląda szalenie interesująco i kurczę, chyba będę musiała go kiedyś sprawdzić :)

  • A czekając aż się zaparzy, można nucić sobie to! http://www.youtube.com/watch?v=bd3Yu-ImZk0

  • O nie, to nie dla mnie. Ja rano jestem funkcjonuję w trybie „nienawidzę całego świata” oraz „dlaczego tak długo muszę czekać na kawę?!”, więc taka zabawa zdecydowanie odpada. Mielenie owszem, nieco mnie rano rozbudza, ale w czasie gdy moja kafetiera parzy dla mnie kawę, ja myję zęby i jestem o kilka ruchów bliżej trybu „jaki mamy piękny dzień!” :D

    I chyba w tej kawie z kafetiery, brak mi tylko charakterystycznej cremy, ale poza tym, jest pyszna.

  • Ja mam trochę inny sposób na przygotowanie kawy: tubkę ustawiam „do góry nogami” – wsypuję kawę, wlewam wodę, mieszam i dopiero wtedy zakładam filtr. Następnie obracam aeropress i ustawiam go na filiżance, żeby móc przefiltrować kawę. Zalety tego sposobu? Po początkowym nalaniu wody nie przepływa ona w ogóle przez filtr (co zdarza się przy normalnym sposobie)

    Swoją drogą, aeropress to genialny wynalazek. Wziąłem go ze sobą w podróż dookoła świata i pozwala mi zaoszczędzić sporo pieniędzy na kawie :)

    • Też początkowo tak robiłem! Muszę wrócić do tej metody już znając moje ulubione proporcje, ciekawe jak to wpłynie na smak :)

  • Firefly

    Tyle czekałam na ten wpis ! :) Miałam parę prób robienia domowej kawy i ummm nie było jakoś wybitnie muszę teraz koniecznie wypróbować twój przepis.

  • W końcu! Nie pamiętam kiedy tak wyczekiwałam zapowiadanego wpisu :)
    Na co dzień używam prostego ekspresu ciśnieniowego (nie, nie na kapsułki) i jestem zadowolona. Muszę przyznać, że zaintrygowałeś mnie tym urządzonkiem, choć przeraża mnie czas poświęcony na przygotowanie kawy, teraz tylko sypię kawę, wlewam wodę pstryk i się robi, a ja mogę zająć się czymś innym :D
    Na pewno rozważę AeroPress, być może zrobię sobie weekendowe rytuały z pyszną kawą

    • Mielenie to max 5 minut, samo robienie kawy około minuty (bez czasu grzania wody, ale to wtedy myję zęby :P)

  • Bartek

    Doczekałem się upragnionego postu :D Cóż, ja mam moją śliczną kawiarkę z okienkiem w kształcie serduszka. Ale to max raz dziennie dla przyjemności. Z reguły żłopię chamską, rozpuszczalną „neskę”, przy czym jest to tzw „kawa funkcjonalna”, ma przywrócić działanie mózgu, a nie smakować – często w połączeniu z caffeine nap. Aaaale, ciekawe co mi przyniesie Zajączek….

  • humoreska

    Życie jest zbyt krótkie by marnowac je na kiepską kawę i herbatę ;) Nigdy nie tolerowałam „zalewajki” moich rodziców. Kawa zaczęła sprawiać mi przyjmność dzięki mojemu chłopakowi, który podobnie do Ciebie jest nią bardzo zainteresowany. Ostatnio myślałam o sprezentowaniu mu dripa z czajnikiem ale teraz dałeś mi do myślenia nad Aeropressem. To lepsza opcja do pracy, lepsza nawet od praski francuskiej.

    • Mnie później w tym roku czeka kupienie i własnego dripa, więc może cośtam porównam :)

      • humoreska

        A kawiarkę Andrzeju posiadasz?

  • Świetny wpis, może się zdecyduję na taką maszynę. A przynajmniej fajnie wiedzieć, że coś takiego istnieje.

  • Krystian Meresiński

    To jest… ciekawe. Od dawna chodzi mi po głowie temat robienia kawy w jakiś cywilizowany sposób i AeroPress wydaje się bardziej niż OK :D Wrzucisz może jakieś zdanie albo dwa na temat młynków?

    • Nie znam się na nich – zainwestowałem w ręczny, bo bawi mnie takie samodzielne przygotowywanie ziaren :)

  • mypood

    Mógłbyś napisać, który dokładnie modeł młynka jest na zdjęciu? Kurcze, super wygląda :)

  • Od lat kawa jest nieodłącznym elementem mojego zycia. Podobnie jak mojej lepszej połowy i dlatego mamy dobry, ciśnieniowy ekspres w domu. Ale to Twoje magiczne cudo kawowe nadaje się na idealny prezent dla kogoś kto kocha kawę jak ja ale nie ma ani miejsca ani budżetu na to by kupować mebel będący ekspresem. Dzięki za ten wpis :)

  • Maciek

    Ja piję zawsze taką, że mielę w młynku elektrycznym produkcji radzieckiej, a następnie wsypuję do kubka, zalewam gorącą wodą, mleko + cukier. Jak się taka kawa nazywa? ;-) I w czym różni się w smaku ta Twoja? I dlaczego nie powinno się tak robić? ;)

    • Nie wiem, ale też taką długo piłem :)

      • Maciek

        A bardzo różni się smakiem?

        • W moim odczuciu sporo, ale to Portugalia mnie tak zepsuła jeśli chodzi o rozróżnianie smaków kawy :)

    • Mówi się na nią kawa po turecku (chociaż nie wiem, czy z mlekiem też), z tym że zainteresowani kulturą turecką oponują, bo prawdziwa turecka to inna :)
      A nie powinno się ponoć, bo przez to, że nie filtrujesz ma więcej tych diterpenów (cafestol i kahweol), które mogą szkodliwie działać np. na poziom cholesterolu. Ale też tak czasem robię, tylko według mnie nie ma tej nutki słodyczy, którą się zyskuje jak się używa ekspresu.

  • Łukasz

    Ja wolę bialetti

  • hbrt

    Fajny tekst. Kiedyś rozmawiałem z absolutnym kawowym świrem i baristą przy okazji i pytałem jaki poleca ekspres do domu. I jego bardzo długi wywód można podsumować tak: najlepszej jakości kawę w domu można uzyskać z przelewowego, aeropressu bądź dripa. Ekspresy ciśnieniowe w wersji domowej są ponoć bardzo niedoskonałe, nawet te najlepsze. No i aznaczał, że podstawa to dobry młynek i mielenie kawy tuż przed spożyciem.

  • ja jestem wierna mojej włoskiej kawiarce, która jeździ ze mną po świecie :-) testuję różne arabiki, z preferencją na te mocniejsze i z orzechowo-czekoladową nutą, nie lubię świeżych, cytrusowych kaw. no i ważna sprawa – woda. jestem teraz w Rosji i lanie kranówy do kawiarki odpada, woda-dramat.

  • Też mam aeropress :) Kupiłam w zeszłym roku, jak już miałam serdecznie dość picia tej samej kawy z ekspresu na kapsułki. Wybrałam aero, bo jest tani, mały, przenośny, prosty w obsłudze i można eksperymentować z czasem, temperaturą wody itd.

    Początkowo kupowałam kawę zmieloną, ale od jakiegoś czasu mam młynek ręczny, a nawet dwa – Hario Slim i Porlex Mini. Ten drugi mieści się wewnątrz strzykawy, więc podczas podróży jest niezbędny.

    Własnoręcznie zmielona kawa to fajna sprawa. Kręcę korbką, w tym czasie gotuje się woda, a potem robię kawę z jednej porcji (cały kubek 250 ml). Dla mnie w sam raz, znajomi twierdzą, że strasznie mocna ;)

    Czytałam gdzieś, żeby nie przepuszczać przez kawę więcej wody, niż trzeba (czyli 2 kreska na 2 porcje), bo od pewnego momentu zaczyna się wyciągać z kawy goryczkę i inne niefajne substancje. Rozcieńczać dopiero w kubku. Tak samo niektórzy radzą, żeby nie wyciskać wszystkiego do kubka, tylko przestać, jak powietrze zaczyna syczeć – mniej goryczki. Ja się stosuję do obu porad i jestem zadowolona, ale spróbuję też Twojej metody :)

  • softshell

    Cześć Andrzej! Aż na blogu zapachniało:) Bullseye 4 me z tym wpisem – strzeliłeś w sedno niczym Janek Kos z 4 pancernych do tarczy! Nie znam tego systemu do zaparzania i chętnie z niego skorzystam. Widzisz, wciąż panuje moda i przekonanie, że najlepsza kawa jest z ciśnieniowego ustrojstwa (często błędne twierdzenie). Sam mam kafetierę już ładnych parę lat i uwielbiam ją, jednak nie oznacza to, że tylko taka piję (no polskiego turczyna nie chłepcę). Ale pytanie jest proste – co to znaczy najlepsza kawa? Nie ma kawy najlepszej, jest kawa zindywidualizowana – ktoś woli taką, inny – inną… Im mniej skomplikowany system do parzenia tym większa możliwość personalizacji smaku i o to chodzi. Pracowałem przy kawie sprzedając różne mieszanki i ziarna i powiem Ci, że jest jedna tylko rzecz, w której ludzie się zgadzają ze sobą nie plując na siebie jadem, kto wie więcej o kawie – mielenie. Każdy przyzna, że sposób zmielenia kawy to jeden z gł czynników wpływający na jej smak. Sam przekonałem się, że warto spróbować też z wodą, ale nie mineralną. Przydatna jest woda miękka – łatwiej wydobywa esencję smaku. Zresztą – sam pewno spróbujesz jeśli przyjdzie ochota. Zatem zdrowia! :)

  • iga

    nie nawilżasz filtra?

  • Aeropres to ostatnia forma parzenia kawy jaka mi została do przetestowania. Rano też przy mieleniu kawy przemyślam sobie sprawy. A potem przy kawie rysuję.
    Na tyle jestem uzależniony od kawy, że musiałem przeprowadzić kilka eksperymentów nawet z godzinami jej picia. Potrzebowałem wycisnąć z kawy coś więcej niż standardowe ilości energii więc napisałem o tym u siebie na blogu. Myślę, że wielu kawoszom się przyda:
    http://otwieraczumyslow.pl/kawa-wiecej-energii/

  • bałzyn

    Aeropress świetnie nadaje się do kaw palonych pod alternatywę bo należy właśnie do alternatywnych sposobów zaparzania. Fajnie jest sobie spróbować jednorodnych jaśniej palonych kaw. Koniecznie świeżo i koniecznie w ziarnach. :)

  • Agnieszka

    Do Aeropressu polecam filtr ze stali nierdzewnej, na Amazonie ok. 15 eur – jeden, w zasadzie dożywotni, zamiast stosiku papierowych. Wygoda użytkowania znacznie wzrasta, szczególnie w podróży :)

  • Paula

    Jak to nie znasz sie na kawie? Przeciez wymieniles jakies nazwy, ktorych pierwsze slysze! Ale sprzet wydaje sie byc ciekawa alternatywa, ktora bym chetnie przetestowala, ale poki co kawy pijac mi nie wolno (przepraszam za brak polskich znakow).

  • Tami Tea

    No już myślałam, żeby poganiać, gdzie ta notka o aeropressach! :D

    A tutaj jako baristka powiem Ci, że świeżo zmielony kardamon np. wsypany do kolby pod kawę nie zrobi krzywdy ekspresowi, a kawa jest cudna *o*. Ogólnie pod kawę jak sypniesz do kolby czegoś, to nie powinno krzywdy zrobić. Chociaż tylko z kardamonem w kawiarni próbowałam.
    Aeropress brzmi nieźle, chociaż ja obok swojego małego domowego ciśnieniowego ekspresiku ostatnio kupiłam sobie tradycyjną małą kawiarkę włoską. Taką akurat na kawę dla 2 osób. I czasem wolę sobie zrobić kawę w kawiarce a ekspresem tylko ubić mleko, jakoś tak mi podpasowała ^^.

    A co do blendów kaw, to może jestem aż taką smakoszką, ale polecam Kopi Gayo z Tchibo, w tych ich sklepach można czasem dostać (chociaż rzadko gdzie bywa :c).

  • Mateusz Sołowianiuk

    Aeropress to piękna sprawa. Polecam przed dokręceniem sitka do Aero przelać filtr wrzątkiem, tak żeby zapach papieru sobie uciekł. No i warto zaopatrzyć się w kawę z lokalnych palarni. Dobrze wiedzieć, że kawę wypalono przedwczoraj a nie pól roku temu. Smak nie do porównania.

  • Paweł Małkowski

    Warto też spróbować filtrów stalowych do AeroPressa. Dają zupełnie inne wrażenia niż papier.

  • Karolina Osowska

    hej,
    w sobotę robiłam w domu kawę z aeropressu. moja dziewczyna bardziej go ogarnia, ale akurat była zajęta. włączyłam sobie Twoją instrukcję, ale coś było nie tak. jeśli robi się faktycznie tak, że najpierw wrzucasz kawę i wlewasz wodę, to dużo wycieka. okazało się, że istnieje tysiąc razy lepszy sposób – z odwracaniem go do góry nogami, zakręcaniem i pchaniem. nic nie wycieka. i tak zdaje się jest prawidłowo :)

    • Możesz też mieć za luźno zmieloną kawę :) Paru znajomych baristów odwraca Aeropress, ale zawodowcy z US stosują obie metody.

      • Karolina Osowska

        Kawa była zmielona dobrze – żarna były ustawiane. Po prostu chciałam skorzystać z instrukcji i była zawodna :)

        • Nie, nie była :) Po pierwsze, już na zdjęciach widać, że od wlania do wyciskania opada poziom wody związany z naturalnym przelewem przez ziarna, co jest jedną z cech charakterystycznych tej metody korzystania z Aeropressu.

          Po drugie, miałem już dwie kawy zmielone tak, że do momentu przyłożenia ciśnienia nie przelewało się więcej niż parę kropli. Jeśli Twoje ustawienie żaren tego nie osiągnęło, ściśnij je mocniej. Proste sprawy :)

  • Dzięki @sephirath:disqus za AeroPress, nigdy wcześniej o tym nie słyszałem. Uwielbiam dobrą kawę, ale to jeszcze nie ten etap, żeby szarpać się na drogi ekspres.

    Z ciekawości, używałeś wcześniej prawdziwej, włoskiej kafetiery? Napar z niej to nie to samo, co dobre espresso, ale i tak fantastycznie stawia na nogi (oczywiście kawa również musi być dobrej jakości, odpowiednio zmielona). I ten zapach… jeszcze kilka godzin po parzeniu całe mieszkanie wprost żyje kawowym aromatem. Polecam ;)

  • Rafał Suchy

    Ja do parzenia mogę polecić kawę Oquendo (http://www.sklepkawa.pl/pl/c/Kawa-Oquendo/59), którą ostatnio kupiłem i muszę wam powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony ze smaku jaki oferuje. Oczywiście polecam kupić ziarnka i samemu mielić ;)

  • Edek

    Szanowny Andrzeju. Jestem sam.Czy można zaparzyć z tego AeroPressu tylko jedną szklankę kawy zakupionej jako już zmielonej? Proszę o poradę bo mam zamiar go kupić.
    Pozdrawiam

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)