Autor: Andrzej Tucholski | 8 kwietnia 2014 | Komentarze:

9 najlepszych filmów na samotny wieczór

Kojarzysz takie dni? Że chce się wyłącznie wejść po południu do autobusu, odpłynąć w nim do najdalszych granic psychiki i jak najszybciej zrzucić z siebie, już w domu, jeansy? Skasować swoje problemy przy pomocy przestrzeni między wyrkiem a kołdrą i puścić jakiś dobry film?

Na bank kojarzysz. Wszyscy takie mamy.

Dobre filmy na samotny wieczór

Przygotowałem ostatnio dla siebie na takie przyszłe okazje podręczną listę 9 filmów, które na bank rozładują problem. Po których szybko się zaśnie a rano będzie już prościej. Chcę się z Tobą tą listą podzielić.

Bo Cię lubię, mój drogi Czytelniku :)

Kolejność, oczywiście, przypadkowa.

1. Lawrence z Arabii (1962)

Trochę już dziś zapomniana superprodukcja z nieśmiertelną rolą Petera O’Toole. Długi, barwny, niegdysiejszy film o bohaterze władowanym w konflikt między czterema nacjami. Zawiera mój ulubiony kinowy cytat. Dzisiaj nie byłoby też opcji, aby jakiekolwiek studio puściło podobnie skonstruowane zakończenie :)

Czemu warto: Bo w życiu warto próbować być trochę jak Lawrence.

Sugerowane dodatki: Dodatkowa porcja kanapek albo większa pizza. Ten film naprawdę trwa trzy i pół godziny.

2. Gorączka (1995)

Wow, to jest dopiero film akcji! Niby się snuje, niby pędzi. Niby opiera się o prosty konflikt, ale tak naprawdę aż chlusta z ekranu skandalicznie wysoką inteligencją (zarówno „głównego złego” jak i „głównego dobrego”). I do tego ta cudowna, absolutnie kultowa ścieżka dźwiękowa!

Czemu warto: Bo po takim starciu jak Vincent vs Neil nie opcji, by myśleć o czymkolwiek innym!

Sugerowane dodatki: Amerykańska Coca-Cola.

3. Indiana Jones (1981-1989)

(Dowolny wewnątrz oryginalnej trylogii.)

Jak powszechnie wiadomo, George Lucas nie należy do tytanów pisania dialogów, ale to w przypadku omawianego przez nas wieczoru akurat dobrze się składa. Można sobie w trakcie seansu odpływać i nie przyniesie to żadnej straty fabule :-) Indy będzie skakał, trzaskał biczem, podrywał kogo trzeba, wyrywał co trzeba – pełen serwis.

Czemu warto: … słucham? INDIANA JONES, TEMU! :D

Sugerowane dodatki: Należy nucić motyw przewodni za każdym razem gdy leci w filmie!

4. Męska Gra (1999)

Jeden z moich ulubionych filmów. Widziałem go spokojnie 10 razy, jak nie więcej. Silna, szybka, fenomenalnie zmontowana i bardzo brutalna historia starcia właścicielki klubu, trenera klubu, samego klubu oraz aktualnej gwiazdki klubu. Można się spokojnie wkręcić nawet jak nie ma się pojęcia o futbolu.

Czemu warto: Bo to jeden z tych filmów, które totalnie czyszczą banię. A tego dziś potrzeba.

Sugerowane dodatki: Dobre, zimne piwo.

5. Kocha, lubi, szanuje (2011)

Mam problem z tym filmem. Przed nim byłem w stanie oglądać naprawdę sporo komedii romantycznych, ale po nim zaczęła rozczarowywać mnie przytłaczająca ich większość. Nie jest to kino najwyższych lotów, ale w swojej kategorii dostarcza naprawdę sporo śmiechu i fajnie rozgrywa motyw przewodni różnicy pokoleń.

Czemu warto: Bo to jedna z lepszych nowoczesnych komedii romantycznych ostatnich lat.

Sugerowane dodatki: Telefon w pobliżu, by szybko tweetnąć „OMG #RYANGOSLING SCENE IN #CRAZYSTUPIDLOVE” jak będzie scena z jedzeniem pizzy w centrum handlowym. Już Ty wiesz, jaka.

6. To tylko seks (2011)

Leciutka, oparta o pomysł poruszony chwilę wcześniej w „No Strings Attached” komedia czerpiąca po maksie ze wszystkiego co można uznać za „symbole naszej dekady”. Są iPady, są flashmoby, jest dokonywanie rezerwacji przez internet. Tego typu jazdy. Jest też zabawny Justin i urokliwa Mila. I masa głupkowatych gagów. Tzw. brain-candy.

Czemu warto: Bo to niezły filmy :) I ma fajny klimat.

Sugerowane dodatki: Brak telefonu w pobliżu, by się nie sypnąć, że się lubi takie kino.

7. Ona (2014)

Totalnie zajmujący umysł film poświęcony temu, jakie pustki w naszych duszach szerzy trwająca aktualnie epoka gęstniejących ludzkich osiedli i zbytniego zaufania w casualowe relacje z innymi ludźmi. Oraz komplet napoczętych odpowiedzi na sporo, naprawdę sporo egzystencjonalek właściwych dla długich wieczorów pod kołdrą :-)

Film ma już na blogu dedykowany wpis.

Czemu warto: Bo choć humoru jakoś wielce nie poprawi to cudownie da do myślenia.

Sugerowane dodatki: Lampka dobrego wina.

8. Czas na miłość (2013)

Najnowsza komedia romantyczna Richarda Curtissa, emocjonalnego geniusza odpowiadającego za większość najlepszych i najcieplejszych filmów ostatnich lat. Tym razem adresuje wątek doceniania czasu w związku partnerskim oraz relacji syna z ojcem NARAZ. Dużo gagów, sporo przyjemności, mało tragedii, kilka wzruszeń. Idealny koktajl.

Czemu warto: Bo do serca wleje się ciepła na cały tydzień.

Sugerowane dodatki: Horrendalnie wielki gar gorącej herbaty.

9. Dwunastu gniewnych ludzi (1957)

Ten film zajmuje tutaj specjalne miejsce, bo do wymaganych zmiennych „kołdra”, „wieczór” i „samotność” dodaje jeszcze czwartą – „skupienie”. Jak się jest lekko roztargnionym to lepiej takiego trudnego wieczora skusić się na jedno z pozostałych ośmiu poleceń. Ale jeśli się jednak uda wykrzesać odrobinę wypoczętej uwagi… o mamo :>

Czemu warto: Bo to arcydzieło inteligentnego prowadzenia historii. Czysta przyjemność dla mózgu.

Sugerowane dodatki: Jakieś orzeszki do podjadania w napięciu. Dzisiaj dieta się nie liczy.

To moje 9 poleceń. Jeśli masz swoje niezawodne kino na spokojne domknięcia po podłych dniach to koniecznie dawaj znać w komentarzach. Choć życie jest dobre, niestety, zapas filmów na marne wieczory rozsądnie jest zawsze mieć tak duży, jak tylko się da :)

Życzę Ci wszystkiego dobrego!

Autorem zdjęcia w nagłówku jest niesamowity Harold Navarro. Ciao,

Andrzej Tucholski

Bądźmy w kontakcie:
  • W związku z tym, że skończyły mi się już niemal wszystkie seriale, a nowe się jeszcze na dobre nie zaczęły, poproszę o pozycje 6, 7 i 8. Dziękuję :)

  • Dorzucam dwie pozycje: „The Boat That Rocked” i „Lords of Dogtown”. Oba filmy fantastycznie ładują akumulatory po ciężkim dniu. Pierwszy kipi brytyjskim humorem pływającym wokół Zjednoczonego Królestwa, a drugi tętni kalifornijskim słońcem i luzem znad oceanu.

  • Ale to jest dobre! :D Dawno się tak nie śmiałam jak przy sugerowanych dodatkach do Kocha, Lubi, Szanuje i To tylko seks! Dziękiiii

  • 4 i 5 rządzą, ale ta 6… To jeden z tych przypadków gdy czekałam czy to już koniec, czy jeszcze sie rozkręci… :)

  • Anna Kowalska

    Dorzucam Dumę i uprzedzenie, bo to jeden z moich ulubionych filmów. Tylko wersja z 2005 r., z przeuroczą Keirą i rozkosznym Matthew Macfadyen’em :) Według mnie jest idealnym pocieszaczem i poprawiaczem humoru.
    Szukającym prawdziwego rozbawienia i śmiechu poleciłabym Minionki – przezabawna bajka, która przyniesie radość kazdemu, bez względu na wiek. Świetne teksty!
    Iiii dorzucę jeszcze trylogię Przed wschodem/zachodem słońca i północą. Dobre filmy na życiowe rozkimny.

    Jeśli chodzi o Twoje propozycje, to dwoma rękami podpisuję się pod Crazy Stupid Love, Her i About Time. 12 gniewnych ludzi zrobiło na mnie podobne wrażenie. Nadrobię To tylko seks i Gorączkę.

    Miłego dnia ;)

    • Karolina mnie namawia do Dumy już od paru lat :-)

      • Anna Kowalska

        I ma dziewczyna rację ;) Też musiałam długo namawiać mojego chłopaka i jak w końcu obejrzeliśmy, to nie żałował. Zrób jej niespodziankę i sam zaproponuj (liczę, że Karolina tego nie przeczyta ;).

        • Basia

          No,ale przeciez nie z 2005!

          • Anna Kowalska

            A właśnie, że z 2005. Wiem, że wersja z Colinem Firthem jest w sumie kultowa i ludzie, którzy ją oglądali nie lubią tej z 2005 r., ale ja kultowej nie oglądałam, więc nie jest moją ulubioną ;) Mogę obiecać, że nadrobię ;)

          • Anna Kowalska

            A właśnie ta z 2005 ;) Przyznam, że nie oglądałam jeszcze kultowego serialu z Colinem Firthem ani żadnej innej wersji Dumy, ale w sumie nie wiem czy chcę, skoro tą lubię tak bardzo.

  • A ja bym dał Across The Universe za kojącą muzykę The Beatles w genialnych aranżacjach… bo do Moulin Rouge się nie przyznam :P
    No i zeszłoroczny Wyścig z powodu zainteresować, tego, że jest na faktach i tego, że zwyczajnie jest fenomenalnym filmem, który daje kopa motywacyjnego.

  • 8. Bill Fucking Nighy.

  • Ola

    Jedz, módl się, kochaj – dla mnie bardzo oczyszczający. Najpierw „przerabia” relacje w niespełnionym związku a potem spełnia marzenia i pokazuje odwagę, jakiej często wielu osobom (w tym mnie) brakuje do zmiany swojego życia.

  • Konrad Kozłowski

    Dzięki serdeczne, myślę że kilka/wiele osób doceniłoby podlinkowanie do iMDB/Filmweba co by szybciutko dodać do watchlisty :) Pozdrowionka!

    • Próbowałem tego w ebooku „Najlepsze Filmy 2013” dostępnym dla stałych newsletterowiczów i efekty jakoś specjalnie mnie nie zachwyciły, więc nie powtarzam :)

      • Konrad Kozłowski

        Mhm, rozumiem, Googlujemy więc i dodajemy:)

  • „To tylko seks” odmóżdżył mnie już wiele razy, gdy tego potrzebowałam ;) A poza tym na gorsze dni moim lekarstwem są „Nietykalni” (uwielbiam!), „Diabeł ubiera się u Prady”, „SzczęścieDziękujęProszęWięcej” i (nie wiem czy się przyznawać) – Lejdis. No i zawsze, bez wyjątku, humor poprawia mi „Kac Vegas”. :)

  • Joanna

    Andrzeju sprawdź koniecznie Dzień z życia („Life in a day”)! :)

  • ClintWestwood

    Zobaczyłem wpis i na 9 pozycji 6 było moimi typami. W ciemno. Punkt pierwszy zamieniłbym na SW :D Do tego dorzuciłbym „To wspaniałe życie” i „Deszczową Piosenkę” ^^

    • W ostatniej chwili wyrzuciłem SW. Ile można to samo wałkować. I tak został Indy :)

  • Czytelniczka

    I ja Cię lubię, Andrzeju :) Dlatego proszę… Poświęć kilka chwil na korektę językową wpisów. Interesujące myśli i spostrzeżenia zasługują na lepszy poziom językowy.

    • Nie ma takiej opcji.

      Już tłumaczę – piszę publicznie do sieci od ośmiu lat i na przestrzeni tego okresu udało mi się (zresztą bardzo niedawno) znaleźć bardzo silny balans pomiędzy czasem poświęcanym na poprawianie wpisów a ilością ludzi, którym pozostałe błędy przeszkadzają. Aby usunąć kolejną rundę niezauważalnych dla przytłaczającej większości Czytelników błędów musiałbym wepchnąć w dany wpis DRUGIE tyle, co do tej pory. Nope.

      Nie zamierzam tego zmieniać, bo dla zadowolenia JEDNEGO odbiorcy na każde 30-40 wpisów musiałbym odwiesić na kołek inny z moich wielu projektów. Mam swoje marzenia, cele, ambicje i plany i nie będę ich naginał dla trzech czy czterech osób w skali roku :)

      Zresztą, wielokrotnie na blogu poruszałem tę kwestię i nadal silnie ją wspieram. Jeśli Twoją wypadkową osiągania marzeń jest robienie literówek i niedopisywanie linijek kodu to wtedy mówi się światu „TRUDNO” i po prostu robi się swoje dalej. Skuteczna praca ma być gotowa „w sam raz” i „na czas”. Nie „najlepiej jak się da” i „za wszelką cenę”. Dziwnym trafem potwierdza to każda jedna biografia wielkiego człowieka na świecie :)

      • Czytelniczka

        Rozumiem, dziękuję za odpowiedź. Korekta wpisu, o której wspomniałam, zajęła mi 3 minuty, dlatego zdecydowałam się na poruszenie tematu. Może faktycznie warto te minuty poświęcić na spełnianie marzeń? Z drugiej strony wspomniałeś kiedyś, że marzysz o zostaniu pisarzem. Czy zatem praca nad kształtem wypowiedzi nie idzie z tym w parze? Myśl zawarta w moim komentarzu poświęcona była tylko i wyłącznie Tobie – wszystkich czytelników nigdy nie zadowolisz i przecież nie o to chodzi, żeby próbować to zmienić.

        Spełnienia marzeń!

        • Nie ma sprawy :)

          • Zresztą Andrzej ma już swojego prywatnego korektora, który zawsze w wiadomości na fejsbuku mu przypomni o literówce, prawda? ;)

          • O, tak. Moje nemezis. [Melodyjka z Mortal Kombat.]

      • Ludzie naprawdę widzą te błędy, ale nic nie piszą, żeby nikt ich nie wyzywał od grammar nazi ;) Tu nie chodzi o literówki, tylko o ortografy typu „popołudniu”. Ale też szanuję Twoje podejście – jak sobie chcesz robić błędy, to je rób, Twój blog przecież. Peace.

        • Bardzo Wam za taką tolerancję dziękuję. Dużo dla mnie znaczy :)

  • gosieks

    Omg, zawsze myślałam, że mamy podobne gusta ale.. Crazy Stupid Love? serio? Jeden z gorszych filmów jakie widziałam, przewidywalny do bólu, pan Gosling Jedna Mina, i to amehykańskie zakończenie. Nope.

    • Za każdym razem jak mówię, że lubię ten film to dostaję po głowie, że to głupie :-)

      • Alicja

        no bo w sumie trudno sie upierać że głupie nie jest..ale ile radości daje! dlatego oglądanie w samotności jest naprawde ważna kwestia;p nikt sie nei dowie że zdradziliśmy Bergmana dla klaty Goslinga;)

  • Bartek Sierkowski

    Przy dwunastu gniewnych ludziach obowiązkowo należy mieć otwarte okno albo przynajmniej wiatrak na podorędziu. To niesamowite jak w tym filmie człowiek może się wczuć w panującą w nim atmosferę.

  • mypood

    Bardzo fajny wpis, nie wszystko znałem, trzeba będzie nadrobić.

    Taka sugestia – brakowało mi mocno ang tytułów filmów. Może warto też pisać :).

    • O, słuszna uwaga. Kiedyś pisałem same oryginalne i też było źle i jakoś nie pomyślałem o opcji pośredniej :-)

  • Czekaj jak to jest że mamy tak diametralnie odmienny gust a sprzedałeś mi zajawkę na AT -.-

  • Konrad Boden

    Zabrakło:

    – Zapachu kobiety (Scent of a Woman)
    – Skazanych na Shawhank (The Shawshank Redemption)
    – Obcego I u II (Alien + Aliens)

  • 99099

    Mi zabrakło:
    Strasznie głośno, niesamowicie blisko

  • Paweł Domański

    Szkoda że nie mam samotnych wieczorów.
    Ja bym dodał listę 23 filmów z 007

  • 9 to świetny wybór :)

  • luk0i

    Na samotne wieczory… I to jeszcze takie, żeby mi się chciało coś oglądać a nie czytać…Nie żebym miał takich sporo… ale wtedy zwykle włączam”
    „Blind side”
    „Good will hunting”
    „trzy kolory Czerwony lub Niebieski”
    Z tego co wypisałeś większość znam i lubię. „Ona” koniecznie muszę nadrobić. Ale komedie romantyczne to IMO zdecydowanie filmy do oglądania we dwoje…

  • Ja na samotne wieczory wybieram takie filmy, na których płaczę (czasami niekoniecznie ze śmiechu) :d No i to na pewno jest Remember me, Buntownik z wyboru, Złów i wypuść, Jeden dzień, Keith, Pamiętnik, Blue Valentine i wiele, wiele innych. W twoim zestawieniu interesujące są dla mnie szóstka i siódemka. Film z Ryanem oglądałam i też go uwielbiam, niektóre sceny są przegenialne :d

    • Arrabbiata

      Miasto Aniołów – polecam

      • Znam. Ale dziękuję.
        :)

  • Ja samotne wieczory to spędzam tylko w pociągach, a i to nie zawsze. #mieszkaniestudenckie

  • Kamil

    Generalnie to kocham kobiety, ale w kwestii Kocha, Lubi, Szanuje i sceny w centrum handlowym, którą opisałeś to Gosling wygląda jak milion dolców i gra tam takiego casanovę,że mistrzostwo świata!

  • Nuszczyńska Natalia

    dzięki za przypomnienie o Crazy, Stupid, Love. dawno nie widziałam, już wiem co puszczę nam w weekend. najlepsze w tym filmie jest to, że za każdym razem jak go oglądam powoduje on te same, bardzo fajne odczucia, dosłownie cieszy i raduje, a brakuje takich filmów (ostatnio było właśnie „Her”, choć w innym klimacie i nie takie „radosne”). no i Gosling. i pizza. pizza i Gosling. pizza. dayum.

  • Michał Makuch

    Nie może w tym zestawieniu zabraknąć Star Wars. To dopiero pokaźna dawka Mocy!

  • Nie rozumiem o co Ci chodzi z tym telefonem przy Friends with Benefits… http://instagram.com/p/mdVo9inVvh/

  • No dobra, przyznaję Indiana Jones nigdy nie obejrzałam do końca

  • Paulina

    Taksówkarz! Zryje głowę aż do rana.

  • Firefly

    O uwielbiam czas na miłość , to tylko seks. Dobre pozycje wybrałeś.

  • Połowę filmów znam… jak obejrzeć resztę samotnie, jak co noc mam już u boku Męża? ;)

  • Ania Piwowarczyk

    Oprócz sugerowanych dodatków, przy niektórych filmach mogłyby się również znaleźć wskazówki, czego w trakcie oglądania nie powinno być w pobliżu. Dla numeru 5,6,7 i 8 mógłby to być np. telefon z numerem eks ;)

  • Littlepig

    12 Gniewnych Ludzi, props!

  • Friends with benefits zdecydowanie :) byłam taka podjarana Milą w tym filmie, że ostatnio obejrzałam jeszcze raz tylko po to, żeby sobie jej ciuchy podpatrzeć. No psychoza :P

  • disqus_M1BwwuS77B

    Mogłabym tu wymieniać długo, ale pierwsze co mi przyszło do głowy to „Stranger than fiction” i wszystko Wesa Andersona : )

  • damian

    co ma George Lucas wspólnego z Indianą Jonesem? ;)

    • No to, że go stworzył? :)

      • damian

        ejjj, no był pomysłodawcą bardziej(no i pewnie część kasy wyłożył jako producent). Reżyserem przecież był Spielberg, a scenariusze pisali jakieś nonejmy.

        ale no, w każdym razie ‚coś’ wspólnego miał, więc nevermind.

        • Nie. George Lucas to pomysłodawca samego Indy’ego oraz scenarzysta zarówno postaci jak i fabuł przy całej oryginalnej trylogii. Reżyserował Spielberg, ale dialogi napisał Lucas :)

          • damian

            o, to dobrze się dowiedzieć czegoś nowego. zawsze kojarzyłem Indianę ze Spielbergiem… :-k

  • Sara

    Z co ambitniejszych komedii romantycznych polecam bardzo bardzo Ruby Sparks i trochę mniej bo wysoce możliwe, że znasz Midnight in Paris i Whatever works.

  • Piotr Hałasiewicz

    Czas na miłość daję w prezencie wszystkim bliskim mi ludziom. Mądra rzecz, na przemian łzy i śmiech, długo utrzymuje w stanie „muszę zmienić swoje życie”. Dodałbym do listy „Kontrolerów”, „Rekonstrukcję” (znasz? dla mnie najbardziej niedoceniany film dekady) i „Przeboje i podboje” (ach, te polskie tytuły…) z Cusackiem.

  • Kiedy mam taki dzień jak piszesz to szczerze powiedziawszy lepiej niż filmy robią mi seriale, a zwłaszcza jeden. Cokolwiek by się nie działo to po obejrzeniu odcinka Friendsów zawsze mam uśmiech na twarzy i apetyt na więcej ich przygód. W czasie studiów kończyło się to czasem oglądaniem w jeden wieczór kilkunastu (!) odcinków – dziś jednak jestem już trochę rozsądniejsza ;)

    • BufKaa .

      Ja jak sobie przypomnę jesienne, deszczowe dni, kiedy po zrzuceniu przemokniętych ciuchów zawijałam się w koc i wyłączałąm na kilka dobrych godzin, to ich nieodłącznym elementem był serial’Jak poznałem waszą matkę” :D

  • Z Twoich propozycji, moim numerem 1 jest „Czas na miłość”, faktycznie niesamowicie ciepły film. Z ostatnio obejrzanych, poleciłabym jeszcze „Zacznijmy od nowa” :)

  • Karol Janson

    Gorączka i męska gra <3 !

  • Kika

    Amelia.

  • About time jest rewelacyjne,. Co pewien czas oglądam je raz jeszcze dla swoich ulubionych scen. Najbardziej podoba mi się, że ten film niby się wlecze, ale tak naprawdę nie ma jednej źle zależnej postaci.

  • Same najsmaczniejsze pralinki :D no i jedno Ciacho, wiadomo które :P

  • 5 i 8 – zdecydowanie TAK. Nie przepadam za komediami, ale Gosslingowi udało się mnie rozśmieszyć.

  • Hotagyoku

    I jeszcze Stuck in love. :’D

  • Sophie

    Uwielbiam 12 gniewnych ludzi! :) To niesamowite, że przez cały czas utrzymuje nasze skupienie i uwagę, a jest kręcony w JEDNYM POKOJU. Polecam też ,,Amelię”.

  • Hania N

    Czas na miłość <3
    Przepiękny jest :) Taki brytyjski, ładne obrazki i miłość <3 uwielbiam!

  • Hubert Bejda

    Brakuje „500 days of summer” ;)

  • Ja to bym do takiej lisy dodała jakiś film psychologiczny np.Numer 23 – mi tego typu filmy polepszają humor. ;O
    Albo „Gwiazd Naszych Wina”, bo podobają mi się szczególnie niektóre wypowiedzi i lubię na tym popłakać.

  • Whovian

    Buntownik z wyboru, koniecznie!

  • Jest dużo ciekawych filmów ale na samotny wieczór to najlepiej komedie na poprawę samopoczucia.
    Z listy to najciekawszy Dwunastu gniewnych ludzi i Męska gra też dość dobra.

  • kanis

    Interstellar.
    Kapitan Phillips
    12 years slave
    Nowy Mad Max
    Człowiek przyszłości – przewspaniały film. Jak dla mnie arcydzieło.

  • Martyna Ela

    Jestem tu po raz pierwszy i co widzę? Wieczorny pakiet (nie)standardowy. Oby tych samotnych w.jak najmniej, jednak warto mieć alternatywę na takowe. Andrzej, dzięki za rekomendację! Ja polecam wszystko, co Allenowskie i z lekkich polskie „Rozmowy nocą”, które znam na pamięć :-) Ciekawie w tej Twojej wirtualnej przestrzeni.

  • Ania

    Właśnie skończyłam oglądać Friends with benefits, wchodzę na fejsa, a tam Twój post z linkiem do tego artykułu. Śledzisz mnie? :P

  • agere

    Czytam tę listę już po raz drugi, chichotając na tych samych momentach. Dzięki za listę i za uroczy opis filmów :)

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)