21 pytań do zadania samemu sobie przed końcem roku

19 pytań do zadania samemu sobie pod koniec roku

Średnie statystyki miesięczne

Minimum 50 000 UU. Minimum 125 000 odsłon.

Strategie Projektowania Życia

Skuteczne, oparte o wiedzę i przetestowane specjalnie dla Ciebie

Przygotuj się należycie do podróży

Członkowie Tajemnej Listy dostają dodatkowe materiały przy dłuższych artykułach

Porozmawiajmy!

Mój mail to: czesc@AndrzejTucholski.pl

Andrzej Tucholski

Typek, który lubi robić różne rzeczy.

Współpracujmy!

Dzień dobry!

Chcę byś miała więcej frajdy z tego, co kochasz robić. Okej?

Poznaj Admiralette

To lekkie, przygodowe, morskie fantasy.

Dzień dobry!

Miło mi powitać Cię na zupełnie nowej jestKulturze :)

Wędrówka na Saską Kępę

Ku dzielnicy z zupełnie innej epoki

Piotr Voelkel

Rozmowa o tym, że w życiu MOŻNA!

Droga na Żoliborz

Piękna nawet we mgle

Jesienna podróż nad morze

Naładuje Ci baterie i pokaże piękno polskiej kultury

Początek kolejnej przygody

płynie ze zrozumienia poprzedniej

Piękno

jest piękne

Pora na zmiany

Eksploracja

Wewnątrz Tajemnej Listy regularnie wysyłam zestawienia wartościowych książek i filmów

Dobry szlak

wyznacza się najlepiej stawiając jeden krok naraz

SHARE WEEK

Autorzy polecają autorów.

Ostatnie dni roku kalendarzowego to dobry (choć całkiem arbitralny) moment na spojrzenie w przeszłość. Na zadanie sobie kilku ważnych pytań. Sprawdzenie, czy na pewno wszystko gra. Czy coś nie zaginęło bez wieści w ogniu codziennych wydarzeń; czy też może jakiś niepotrzebny konar od dawna nie zasługuje na oderwanie i wrzucenie w żar?

Niektórzy wielcy ludzie historii przeprowadzali takie analizy co miesiąc. Niektórzy nawet pochylali się nad nimi codziennie. My na początek spróbujemy przekonać się do nich raz w roku. Zobaczymy. Jak się spodobają, to spróbujemy sięgać po nie częściej.

 Zaczynamy.

1. Jakie odniosłem sukcesy?

Niestety, ludzka psychika ma często tendencje do zwracania szczególnej uwagi na wydarzenia i wspomnienia negatywne, związane ze smutkiem/strachem/wstydem/niechęcią. Jak doda się do tego mechanizmu fakt, że nasi znajomi na Facebooku prawie na pewno wrzucają same „dobre” chwile – tzn. gdy dobrze wyglądają, lub gdy coś im się powiodło – to bardzo łatwo wpaść w spiralę negatywnego porównywania się. My jesteśmy przeżarci, a oni już biegają. My siedzimy w pracy lub na zajęciach do siedemnastej, a oni są na Bahamach. Porównywanie się to skuteczna trucizna. Będziemy się sobie wydawali coraz gorsi.

A to nieprawda. Zwróć ku swoim sukcesom uwagę i wypisz wszystkie na kartkę. Niech znajdzie się tam dobrze odremontowany garaż. Ogarnięta umiejętność robienia puchatych naleśników. Nauczenie dziecka języka. Wymiatanie w LoLu. Świetnie napisaną notkę. Przebiegnięte dziesięć kilometrów.

Zdziwisz się, ile tego wyjdzie :)

2. Co nie wyszło tak, jak powinno? Dlaczego?

Na pewno mamy też w życiu rzeczy, które wyszły *nie do końca* tak, jak je planowaliśmy. To naturalne, że ludzka psychika będzie do nich często wracała. Czy to przez rozpamiętywanie, czy to przez ciągłe powroty wyrzutów sumienia. Pamiętajmy wtedy słowa Roosevelta:

„Narzekanie na problem bez proponowania rozwiązania nazywa się jęczeniem.”

A zatem: nie jęczmy :-)

Zastanówmy się krytycznie *dlaczego* coś nie wyszło. A potem to wszystko poprawmy. Jeśli jesteś dyrektorem ogromnej spółki, zwierzchniczką setek pracowników, naukowcem odpowiedzialną za paliwa rakietowe lub premierem sporego kraju to być może naprawa tego *czegoś*, co się już stało, będzie trudna. Ale najprawdopodobniej nie jesteś. A zatem zatrzyj dłonie i od drugiego stycznia czyń świat piękniejszym. 

(A jeśli *jednak* jesteś premierem lub taką naukowiec to koniecznie puść mi maila!)

3. Czy o czymś zapomniałem?

Pytam poważnie, ale nie o „litr mleka” czy „kupić grę w promocji na Steamie”.

Czasem zdarza się, że życie nabierze takiego rozpędu, że człowiek jest w stanie zapomnieć o czymś nawet na kilka miesięcy. Czy na pewno nie zapomniałem zapisać się na kurs łucznictwa? Albo zadzwonić do uniwersytetu w Maine, by podpytać o stypendia?

Czy nie udaję, że czegoś nie pamiętam, tylko dlatego, że się tego boję?

4. Czy cieszą mnie relacje ze wszystkimi przyjaciółmi?

Czy nie utrzymuję kontaktu z częścią z nich wyłącznie z przyzwyczajenia? Czy nie ma wśród nich tzw. wampirów energetycznych? Czy są to ludzie wzbogacający Twoje życie, czy też są to ludzie toksyczni i ciągnący  w dół?

Życie jest za krótkie, by męczyć się tymi drugimi.

Czytaj: 35 pomysłów na fajniejsze życie

5. Czy na pewno do każdej ważnej osoby przynajmniej raz zadzwoniłem?

Jeden telefon, jedno spotkanie w roku to nie jest dużo. A dzięki nim można utrzymać w dobrym stanie znajomość nawet z bardzo, bardzo odległymi ludźmi. Z moim kolegą Alexem z Walii. Z Reggiem, aktualnie przebywającym w Tajlandii. Z Janą, która – szczerze mówiąc – nie mam pojęcia, gdzie jest. Ostatnio pracowała na Bali.

Warto pamiętać o takiej życzliwości. Sam muszę zrobić listę ludzi, o których zapomniałem i nadrobić ich życia w styczniu.

6. Czy byłem fair w stosunku do każdej napotkanej osoby?

To jedno z boleśniejszych pytań.

A jeśli nie byłem – to dlaczego? Co mną powodowało, że zarzuciłem swój wewnętrzny kodeks i wartości? Jakie moje słabości zabolały mnie przy tej osobie, że próbowałem zrzucić na nią własne poczucie odpowiedzialności?

7. Czy dbałem po równo o swój rozwój: materialny, emocjonalny, fizyczny, duchowy i umysłowy?

Samochód, który tylko czyścimy, nigdy nigdzie nie pojedzie. Podobnie samochód, który tylko i wyłącznie tankujemy. Ruszy, ale z powodu zalepionej brudem szyby dojedziemy co najwyżej na słup po drugiej stronie parkingu. A co z samochodem, w którym wszystko gra, ale na pierwszej jeździe doprowadzimy do zatarcia silnika, bo nigdy nie przyłożyliśmy się do poprawnej obsługi?

Tak jest i w życiu. Bez odpowiedniego rozwoju materialnego (rzeczy), emocjonalnego (uczucia, emocje i motywacje), fizycznego (ciało, zdrowie), duchowego (wiara, przekonania, postawy) i umysłowego (wiedza, doświadczenia, poglądy) człowiek jest w stanie przeżywać wyłącznie wąski kawałek życia; nie ma dostępu do jego całości.

8. Na co poświęciłem za mało czasu?

Na chwilę wyłączam wymówki w stylu „bo było dużo pracy” lub „bo miałem inne obowiązki” i realnie zastanawiam się, na co poświęciłem stanowczo za mało czasu. Może na coś z pytania siódmego? Może na mój rozwój fizyczny? A może czytałem za mało książek?

Czytaj: Moja mała, miejska medytacja

9. Na co poświęciłem za dużo czasu?

Być może na poszukiwanie akceptacji ludzi, na których mi tak naprawdę nie zależy? Albo może na budowanie stanu materialnego, którego tak naprawdę nie potrzebuję? A może wreszcie dałem się regularnie zalewać „pilnym rzeczom”?

10. Czy nie przesadzałem z „pilnymi” rzeczami?

Czy byłem w stanie odmówić prośbie kogoś trzeciego, bo potrzebowałem danego popołudnia na pogoń za własnym celem w życiu? A jeśli nie – dlaczego? Jak wyglądają moje priorytety, jeśli wszystko dookoła jest od nich ważniejsze?

11. Czym się martwiłem?

Wiesz, od martwienia się jeszcze nikt, nigdy nie rozwiązał żadnego problemu :) Tzn. rozumiem, że człowiek tak ma, że musi się czasem martwić, ale warto od czasu do czasu pytać się samego siebie: czy nie przesadzam? Czy idą za tym martwieniem konstruktywne działania?

12. Czy bardziej kierowałem się tym co *ja* chciałem, czy też tym co dawało mi życie?

W pogoni za twardo wyznaczonymi celami warto od czasu do czasu pozwolić sobie na odrobinę wkładu zewnętrznego. Gdybym tylko i wyłącznie ganiał własne pomysły, nigdy nie powstałbym cykl rozmów Można. Nigdy nie poznałbym Jurka Owsiaka lub pana Piotra Voelkela. Nigdy nie miałbym możliwości porozmawiania z Hugh Howeyem.

Nigdy nie poleciałbym do Portugalii.

Czytaj: 22 lekcje życia przywiezione z Porto

13. Czy bardziej kierowałem się tym co *ja* chciałem, czy tym co chcieli inni?

To pytanie ma też trochę groźniejszego brata. A mianowicie: czy bardziej kieruję się sobą, czy wyobrażeniami innych? Dlaczego ktokolwiek ma decydować o Twoim życiu, skoro oboje macie tylko po jednym? Abstrahując nawet od porady sprzed chwili – jeśli już coś robisz „dla siebie” to zawsze pamiętaj o pytaniu kontrolnym: czy to „dla mnie” to naprawdę mój pomysł, czy też czyjaś manipulacja.

14. Czy pomogłem choć jednej fundacji/akcji charytatywnej?

To może być WOŚP. To może być Stowarzyszenie Wiosna. To może być SynapsisTo może być jakakolwiek akcja, która dużo dla Ciebie znaczy. Przelej im dychę. Teraz.

15. Czy przebadałem się przynajmniej raz na najczęstsze choroby i zagrożenia?

Panowie, obejrzyjcie poniższy film. Pete jest świetnym facetem. Panie, dla Was niestety nie mam kobiecego ekwiwalentu tego nagrania, ale wierzę, że przekaz okaże się mieć wartość i tak.

16. Czy odwiedziłem choć jedno miejsce, którego nie znam?

Nie mówię od razu o zagranicy, choć przy dzisiejszych cenach biletów oraz mieszkań na AirBnB można poznać Sztokholm, Turyn lub Maltę za kasę oszczędzoną w, maksymalnie, kwartał. Kwestia priorytetów. Ale można przecież odkryć coś nowego w Polsce. Dla mnie – osoby mieszkającej w Warszawie – tajemnicą jest większość Mazowsza.

A jestem pewien, że nawet własnej dzielnicy do końca nie kojarzę.

Czytaj: Moja ukochana Warszawa

17. Czy nauczyłem się czegoś nowego?

To może być cokolwiek. To może być rzecz wypisana przy pytaniu pierwszym. To może nie być coś godnego miana „sukcesu”, ale nawet wskoczenie o jedno oczko wyżej w znajomości języka już jest czymś nowym i stawia Cię w bardzo wąskim gronie ludzi, którzy świadomie się rozwijają nawet gdy przestała tego od nich wymagać formalna edukacja :) Gratuluję!

18. Co bym już umiał, gdyby zajął się tym dwanaście miesięcy temu, a miałem na to czas?

Przy jakiej umiejętności, marzeniu lub planach ostatecznie odechciało Ci się brnąć dalej, a w praktyce dzisiaj już byłoby wszystko dobrze? Może było to chodzenie na siłownię? A może nauka gotowania? Albo spinanie planu wypadu do Kambodży?

19. W czym stałem się naprawdę dobry?

Jeszcze jedna iteracja pytania pierwszego i siedemnastego. Na tej samej kartce wypisz teraz koniecznie, które z tych nowych umiejętności lub stanów są dla Ciebie naprawdę dobrze znane? Może umiesz perfekcyjnie rozliczać podatki? Albo mało kto ogarnia lepiej od Ciebie jak się stawia layouty na WordPressie?

Obiecuję Ci, że na 100% istnieje rzecz, w której zbliżyłaś się do perfekcji. Znajdź ją.

20. Czy spełniłem choć jedno marzenie?

Spełnianie marzeń jest jak mięsień. Trzeba go męczyć, to kolejne ćwiczenia będą wychodziły albo z łatwością, albo z większym obciążeniem. Ja na przykład spełniłem aż trzy w samym grudniuale ja się dopiero uczę, listopad i październik były o wiele pustsze. Są ludzie, którzy spełniają coś dużego każdego tygodnia.

Co udało się Tobie?

21. Czy jestem szczęśliwy?

Jesteś?

A jeśli nie – czy istnieje realna przeszkoda? Jak ją usunąć?

Chcesz za rok odpowiedzieć na to pytanie inaczej?

Czekam na Wasze pytania i przemyślenia w komentarzach.

Trzymajcie się ciepło, Odważni Marzyciele.

Ciao,

Andrzej Tucholski


  • Ostatnio mam fioła na punkcie rozwoju osobistego i uważam tą listę za pisaną prosto z serca, bo dającą do myślenia. Świetne. Wydrukować i wracać :}

  • Andrzej, bardzo dobry tekst. Nowy Rok sprzyja takim rozliczeniom z samym sobą, bo czujemy bliskość nowego początku – już za chwilę data w kalendarzu przeskoczy o jedną cyfrę do przodu, znów przed nami 365 dni, podczas których można będzie przenosić góry. Ale takie pytania przecież warto zadawać sobie każdego dnia, na koniec tygodnia czy miesiąca, bo refleksja nad swoim życiem jak nic potrafi przywrócić na właściwe tory. Po co czekać z zastanowieniem na koniec roku, gdy sytuacja, która nie do końca mi odpowiada zdążyła już skostnieć i porządnie mnie uwikłać? Zawsze w takich sytuacjach myślę o swoim dziadku, 82-letnim panu który powtarza mi nieustannie: wieczorem znajdź chwilę wyciszenia, popatrz wstecz. Co zrobiłaś dobrze, co można było poprawić. Kolejnego dnia pamiętaj o tym, by było lepiej. Dzięki temu nie będziesz żyła bez dyszla.
    Pytanie do zadania samej sobie? Dlaczego w tym roku na Blogowigilii jakoś zabrakło mi odwagi, by podejść do Ciebie, Karoliny i kilku innych osób by powiedzieć zwyczajne „cześć” ;)

    • Widzisz, tak jak wspomniałem we wstępie – „Niektórzy wielcy ludzie historii przeprowadzali takie analizy co miesiąc. Niektórzy nawet pochylali się nad nimi codziennie.” Podziwiam. Ja na razie nie jestem w stanie znajdywać na to czasu. Ale pewnie wkrótce pójdę po rozum do głowy :)

  • Justyna

    Wow, świetny tekst Andrzej! Oszczędny w słowach a tak mocno dający do myślenia, dziękuję :)

  • W bardzo naturalny sposób udało Ci się połączyć podsumowanie mijającego czasu z planami na przyszłość. Fajny tekst :)

  • Gall Anonim

    Ja zabieram się do nauki angielskiego od dwóch lat i niestety zawsze mi to nie wychodzi. Nie wiem może nie mam do tego głowy, ale jeżeli bardziej bym się do tego przyłożył pewnie miałbym o wiele więcej możliwości niż mam teraz. Chyba zrobię listę, która chciałbym wykonać w 2015 roku. :) Ale mam pytanie do waszego grona, powiecie mi jaki program do nauki angielskiego jest dobry ? :)

    • Natalka

      Poza tylko ‚nauką’ polecam pooglądanie na youtube vlogów po angielsku albo poczytanie opowiadań (najlepiej obydwa). To niewiele a dużo daje. Ja na początku nic nie rozumiałam a po kilku miesiącach rozumiem prawie wszystko, a reszty łatwiej mi się domyślić. Zwłaszcza jak Cię coś wciągnie to zrobisz duży progress ;)

    • Ja od siebie podrzucę:

      – oglądanie Friendsów po angielsku z napisami po angielsku (to prościutki język)

      – Duolingo

      – granie w proste gry po angielsku

      – kupienie sobie komiksu w dwóch wersjach językowych (polecam Sandmana – http://andrzejtucholski.pl/2014/top-5-najlepszych-komiksow-na-dobry-poczatek/ ) bo wtedy się wygodnie porównuje poszczególne chmurki z tekstem :)

      • Gall Anonim

        Wielki dzięki ! :) Skorzystam może mi coś to pomoże w nauce angielskiego :)

    • Emilja

      Też tak sobie postanawiałam aż w końcu podjęłam dwie aktywności, które dość mocno podniosły moje umiejętności językowe w praktyce. Pomagałam przy „obsłudze” zagranicznych wymian studenckich na mojej uczelni i poszłam na studia magisterskie po angielsku. Teraz już ten język nie stanowi dla mnie problemu.
      Oczywiście czytanie po angielsku i oglądanie filmów bardzo polecam – nauka przez zabawę jest najlepsza :) Tak nawet uczy się skuteczniej niż na kursach. Wcześniej na nie chodziłam, ale dopóki nie przełamałam lodów gadając z ludźmi z zagranicy moje zdanie o własnych umiejętnościach językowych nie było pozytywne.

      • Gall Anonim

        Hehe dla mnie na studia jest już trochę za późno i niestety nie mogę się wybrać na studia – siła wyższa. Dziękuje za pomoc, postaram się wykorzystać to w praktyce i znów jak Andrzej napisze podobny wpis może będę o te 365 dni bardziej wykuty w języku angielskim oraz poprawie pisanie :P

  • Zazwyczaj Twoje wpisy przeglądam pobieżnie, ale ten przeczytałam od dechy do dechy. Dobry tekst!

  • Teraz już wiem za co się zabrać i w jakiej kolejności, dzięki :)

  • Tak sobie przeczytałam pytania i sama nie wiem czy się cieszyć czy smucić. Faktem jednak jest, że refleksyjnie mi się zrobiło i sama się zastanawiam czy zrobiłam wszystko czego chciałam. Na pewno wiele osiągnęłam, wiem jednak, że chcę jeszcze więcej :) Teraz tylko cele, plany, marzenia i do dzieła w 2015! :)

    Pozdrawiam!
    http://www.zyjlepiej.com

  • Bardzo dobre pytania, dla mnie tym bardziej na czasie – dziś mi przybyła kolejna świeczka na torcie ;) zdecydowanie warto zrobić sobie taki rachunek sumienia, chyba tylko tak można dojść do tego, jakie obszary wymagają zmian.

  • Motywujące. Dzięki :)

  • wwa_sajko

    W moim przypadku dodałbym jeszcze pytanie „Czy nie za dużo czasu spędziłeś na myśleniu, o tym co będzie, zamiast na działaniu i cieszeniu się z tego co jest?”. Często chęć maksymalnego wykorzystania czasu i realizacji jak największej ilości pomysłów blokuje zwyczajną codzienną radość. Moje przykazanie na przyszły rok to „Nic nie musisz, a wszystkie ograniczenia jakie masz, są w Twojej głowie.”

  • Agniese G

    Ojej… Jeszcze tyle rzeczy do zrobienia i celów do osiągnięcia przede mną. Mimo to mam też z czego się cieszyć. Coś, co dla większości byłoby wielką stratą i rozczarowaniem, dla mnie okazało się być olbrzymim sukcesem :) Dziękuję Ci za porządną dawkę motywacji, teraz już wiem na czym szczególnie powinnam się skupić w przyszłym roku :) PS. Korzystając z okazji – wszystkiego dobrego w 2015! Jeszcze więcej takich notek :)

  • Pomimo niezbyt perfekcyjnych odpowiedzi na wszystkie 20 pytań, w 21. mogę śmiało powiedzieć TAK. Chcę za rok powiedzieć to samo, tylko dwa razy głośniej! :)

  • Bardzo inspirujący tekst. Dzięki ci za niego.

  • natka

    Lubiłam twoje wpisy, Andrzej. Teraz są jakieś mocno pretensjonalne i zalatują psychologią dla zagubionych. Szkoda.

    • To dlatego, że teraz piszę przede wszystkim o tym, co jest dla mnie w życiu najważniejsze. O marzeniach, o realizowaniu się jako człowiek, o pokonywaniu swoich barier, o odwadze, o życzliwości i o możliwościach, które daje nam otoczenie. A technicznie rzecz biorąc: o psychologii emocji i motywacji, psychologii pozytywnej i, trochę, prostej poznawczej. (No i trochę o kawie.)

      Tylko dzięki tym dziedzinom mamy dzisiaj taki świat, jaki mamy. Tylko dzięki tym dziedzinom można lepiej poznać zarówno siebie jak i drugiego człowieka – można być lepszym partnerem, pracownikiem, opiekunem czy profesjonalistą. Jeśli to dla Ciebie pretensjonalne i „dla zagubionych” to faktycznie – szkoda :)

      • natka

        W takim razie czekam na te o kawie, bo te lubię najbardziej :)

        • Będą na bank. Gry, kawa i podróże to trzy tematy, o których bym blogował nawet prowadząc stronę, nie wiem, o historycznych formach lokomocji :P

  • Michał Osiński

    Z jednej strony trochę mnie zmotywowałeś, z drugiej strony po odpowiedzeniu na (prawie) 20. pytań negatywnie zrobiło mi się nieco smutno…

    Ale tekst bardzo fajnie napisałeś. Zapiszę to sobie i będę wracał co jakiś czas. :-)

    • Piona. Towarzyszyły mi te same emocje, gdy przeglądałem notatki będące podstawą wpisu. Przy czym wiesz, smutek to świetna emocja. Jeden z niewielu sygnalizatorów faktycznie mających predyspozycje, by człowiek (istota uparta) coś pojął :)

  • Ewa

    Super tekst, mam tylko takie przemyślenie, by za bardzo nie wpadać w pułapkę koniecznego spełniania marzeń czy czegoś dużego każdego tygodnia, napisałeś, że są tacy ludzie, którzy to robią. Zabrzmiało to takim porównywaniem się do innych, które właśnie może wpędzić nas w negatywne myślenie, paraliż i blokadę. Oczywiście może też podziałać motywująco, ale nie dajmy się wpędzić w manię koniecznej realizacji czegoś dużego każdego tygodnia. Nie wiem też co miałeś na myśli pisząc coś dużego, przypuszczam też, że dla każdego jest to coś innego, indywidualnego, ale fajnie by było przy tym całym spełnianiu się, realizowaniu celów, marzeń nie popaść w pułapkę.

    • To zależy jak się używa słowa „marzenie”. Znam kilku ludzi, którzy mają od jasnej Anielki wypisanych rzeczy do osiągnięcia w życiu i naprawdę skreślają po jednym tygodniowo. To przede wszystkim szkoleniowcy i autorzy ze Stanów, którzy rok w rok podróżują do ponad 30 różnych krajów i na miejscu poznają samych świetnych ludzi :)

      Masz rację, nie wszyscy muszą tacy być. Sam jeszcze nie wiem, czy chcę *aż tak* to wszystko nakręcać. Ale póki co będę próbował. Łatwiej jest z czasem wyhamowywać niż za późno zaczynać podróż.

      • „Łatwiej jest z czasem wyhamowywać niż za późno zaczynać podróż.”
        Chyba sobie to wydrukuję i powieszę nad biurkiem. Mam czasem takie myśli, czy przypadkiem nie przesadzam z ilością rzeczy, które robię.

        Nie, nie przesadzam.

        • Ja zawsze jak mi się wydaje, że dużo robię, to podpatruję co tam u Richarda Bransona. I potem mam doła, że jestem leniuchem :D

          (PS: ten błyszczyk.)

          • Doba Beyonce też ma 24 godziny :D

            ten błyszczyk <3

  • lisa

    Dziękuję za ten tekst.Co do podpatrywania znajomych na fejsie to kiedy myślę,że ktoś jest na Bahamach a ja na uczelni to daje mi to ogromną motywację do pracy.Zazdrość się czasem przydaje :D

  • kin

    boję się, bo w przeciwieństwie do reszty komentujących wszystko na tak. i teraz pytanie: czy jestem ideałem, czy bezkrytyczna?

  • Bumcfksz

    Ale fajne! :D

  • Ale fajne pytani! W pytaniach jest MOC, a te są MEGA! Jutro z kartką i długopisem siadam i piszę ;) Dzięki!

  • Czy ja Ci już mówiłam, że jesteś jedną z moich blogowych inspiracji? Dziękuję za ten wpis mój „soul mate” :)

    Ps. przypomniałam sobie, że miałam się zapisać na kurs łucznictwa, ale zamiast tego kupiłam karnet na paralotnię:) Łucznictwo w 2015!

  • Twoje motywacyjne posty to strzal w 10! Naprawde warto robic sobie takie annual review i spojrzec na swoje dokonania z innej perspektywy. Wielokrotnie wpadamy w moment, skupiamy sie nizwykle na pracy studiach i nie potrafimy spojrzec na siebie z boku. Ja wlasnie w glowie odpowiedzialam na pare z nich i juz mam nowe pomysly! Dzieki :)

  • Owszem, jestem szczęśliwa :)
    Ciekawe czy nadal będę jak zrobię sobie moje prywatne podsumowanie :P

  • Teraz już wiem, dlaczego ten tekst tak się rozszedł na Facebooku!

  • Tak! Jak sobie o tym myślę, to spełniłam kilka moich marzeń życiowych, które kilka lat temu porzuciłam. Ten rok się ułożył tak, że mimo braku szczegółowych planów i postanowień okazje same stawały na mojej drodze. I mimo że w sferze osobistej był pod koniec bardzo trudny, to odpowiadając na te 21 pytań myślę, że był najlepszy w moim życiu :)

  • Czas zrobić więc rachunek sumienia i uczciwie odpowiedzieć na wszystkie pytania :) Dobrze, że do końca roku jest jeszcze parę dni – zdążę! :)

  • Takie podsumowanie mam już za sobą. Aż się zdziwiłam ile czasu mi to zajęło, ale było warto. Punkt czwarty okazał się być bardzo ważny, czas pozbyć się wampirów energetycznych zatruwających życie :)

  • Ach Andrzeju… wspaniały, motywujący i układający w głowie post! :) Dziękuję.

  • Ostatnio chodziłam strasznie przygnębiona, nie dostrzegałam pozytywów mojego życia. Bingo! Już wiem dlaczego, dzięki za otworzenie oczu. :)

  • Sebastian Ziach

    Kolejny punkt na przyszłorocznej *to-do list* – nie przestawać czytać jestKultury, a wszystko będzie dobrze! Szczęśliwego Nowego Roku, Andrzeju! :)

  • Azor

    Andrzeju,
    przyznaję, że w ostatnim czasie Twoje teksty niezbyt zgrywały się z tym, co chciałem czytać. Powyższy zadziałał na mnie jednak szczególnie. Chyba na nowo polubiłem Twoje marzycielskie spojrzenie na świat i tę odwagę, którą emanujesz na blogu.
    Tak się składa, że odpowiedzenie na Twoje pytania stało się dziś dla mnie „pilną” rzeczą i nie mogłem się powstrzymać, by wyciągnąć kartkę i wszystko zapisać. Jak dobrze, że poleciłeś przypomnieć sobie o tych udanych rzeczach, nawet jeśli nie było ich zbyt dużo. Smutek, przygnębienie, poczucie winy potrafią nieźle sparaliżować, mimo, że uczą pokory, a Ty pomagasz sobie z tym radzić.
    Mimo, że piszę do Ciebie pierwszy raz, pozwolę sobie życzyć Ci, abyś w nadchodzącym roku spełnił wiele marzeń i dalej inspirował innych tak, jak robisz to teraz.

    Pozdrawiam :)

    • Dziękuję! I z wzajemnością :)

      Ja mam predyspozycje do strasznego katowania się wieczną autokrytyką i dopiero długo-długo po fakcie pozwalam sobie na nazwanie czegoś, co sam zrobiłem sukcesem. Między innymi dlatego tak bardzo podkreślam to na blogu. Jeśli ktoś ma podobnie to niech natychmiast próbuje przestać :)

  • Świetna lista ! Myślę że na takie pytania powinniśmy odpowiadać sobie każdego roku w ramach podsumowania.

  • Warto takie pytania zadawac sobie czesciej, nie tylko raz w roku! W czasach kiedy zyje sie szybko, ustala sie priorytety i zapomina o nich po uslyszeniu slow: sukces, awans, wieksze pieniadze. W czasach gdy wracamy do pustych domow i samotnosc zajadamy polowa jedzenia z lodowki a na wizyte u psychologa czekamy tygodniami z powodu kolejki…
    Swietny wpis, trafne pytania na podsumowanie roku i zastanowienie sie co sie wlasciwie wydarzylo oraz wstep do wyznaczenia celow na kolejny rok! Dzieki :)

  • Tekst może być motywująco-inspirujący, owszem. Jeśli tylko na większość z pytań nie odpowiesz sobie NIE… ;)

  • gmili

    To był najgorszy rok w moim zyciu. Straciłem wszystko, kase, przyjaciół, dziewczyne, studia, marzenia. Jestem w głębokiej depresji i nie pamiętam juz kiedy ostatni raz bylem szczęśwy. Okazalo sie ze wszystko w co wierzylem i na co mialem nadzieje to fikcja, zludzenie. Cale moje zycie bylo klamstwem. Nie koge zapomniec kossmaru przeszlosci a przyszlosc rysuje sie w tak ciemnych kolorach ze boje sie o niej myslec. I najgorsze ze nie wiem jak to naprawic. Musialbym zmodyfikowac cala swoja osobowosc, kazdy element mojego zyciw zaprojektowac na nowo. Nie potrafilem tego zrobic przez kilka miesiecy i nie wiem jak mam zmienic to teraz. Jesli ktos ma jakis pomysl, skad wziac sile, nadzieje, pomysl co dalej – bede wdzieczny. Chcialbym walczyc i wiem ze dalbym rade. Gdybym tylko wiedzial jak. Zeby nie stracic marzen. Zycia.

    • Jeśli mogę, mam jedną radę – idź do profesjonalnego psychologa. W Polsce mamy świetnie wykształconych terapeutów korzystających z nowych, opartych o wiedzę form niesienia pomocy. Ja wyłącznie studiuję część z tych zagadnień, ale jak widzę poziom m.in. moich wykładowców lub przeglądam programy poradni to wiem, że jest to świetne, pewne wyjście z takiej trudnej sytuacji.

    • Anna Miecugow

      Ja mam pomysł, a nawet radę. Pieniądze zawsze można zarobić, mniejsze, większe, ale będą, zobaczysz z czasem się poukłada, powolutku. Nie wszystko naraz. Straciłeś przyjaciół, jeśli odeszli, tzn., że nie byli Twoimi przyjaciółmi, znajdziesz lepszych, takich, którzy podadzą Ci rękę kiedy upadniesz. Zobacz, nie znam Cię, a podaję Ci rękę. Dziewczyna odeszła? Widocznie nie była warta Twoich uczuć, w ciężkich chwilach się nie odchodzi, a walczy. Na studia jeszcze wrócisz, abyś tylko chciał, nic straconego. Ja miałam siedmioletnią przerwę i wróciłam, co więcej studiuję już trzeci kierunek. Dasz radę. I jeszcze jedno, nie bredź, że musiałbyś zmienić swoją osobowość, żeby być lepszym, pamiętaj, że urodziłeś się taki, bo miałeś taki być, to Twoja zaleta, a upadłeś, bo masz wstać silniejszy. Nigdy, ale to nigdy się nie poddawaj!

  • Od trzech godzin, tak sylwestrowo, siedzę nad tą listą. Utknąłem na punktach 20 i 21

    Chyba pora na przerwę na przedwczesnego szampana

    Mam swój „proces”, ale zawsze warto zainspirować się czyimś, no i wyszło mi za bardzo. Może pozwoli mi to coś diametralnie zmienić? Danke szen.

  • Agata Romanu

    Zadalam sobie wszystkie pytania, z 3 godziny spedzilam by sie zastanowic nad poszczegolnymi. Widze jak duzo mam do zmiany w swoim zyciu. Dzieki!

  • Naprawdę zmusza do myślenia. Niby takie oczywiste pytania, niby się o tym często myśli ale jakoś napisane i przeczytane działają z większą siłą.

  • Świetny tekst.
    Niektóre odpowiedzi sprawiły że poczułam się z siebie dumna… inne, że to tak mało, że mogłam więcej.
    W każdym razie cieszę się, że je sobie zadałam. Wszystkie.
    Dziękuję :)

  • Wow! pięknie.

  • Najpierw przesłuchałem podcast Michała Szafrańskiego, który mówił o swoich lekcjach i refleksjach po 2014 roku, a teraz trafiam na ten podobny wpis u Ciebie. Chłopaki mocno się ogłowiłem nad tym co próbujecie przekazać. Zaplanowałem sobie wstępnie co chcę osiągnąć w nadchodzącym roku, przeanalizowałem to czego się nauczyłem, to czego się muszę nauczyć. Najtrudniejsze było przyznanie się przed sobą do totalnej porażki i braku realizacji większości założonych celów. Pora to zmienić!