Share Week 2 – podsumowanie, liczby, wnioski

By 19.01.2013 Random
Share Week 2 - podsumowanie, liczby, wnioski

Z początku nie planowałem podsumowywać Share Weeka w żaden szczególny sposób, ale zarówno jego popularność jak i nasuwające się po zajrzeniu do dosłownie kilku zgłoszeń wnioski skłoniły mnie do znalezienia chwili wolnego i spokojnego przejrzenia wszystkich poleceń. Oto efekt.

Założenie akcji

Dla przypomnienia – #shareweek to ogłaszane i moderowane z jestKultury tygodniowe okienko, podczas którego blogerzy polecają czytanych/oglądanych przez siebie twórców. Jest to szersza, miększa i nowocześniejsza wersja od lat podupadającego Blog Day, dzięki której czytelnicy danego blogera mogą zapoznać się z jego inspiracjami oraz poszerzyć – jeśli chcą – swoje „zaglądane” miejsca o nowe, zaufane i sprawdzone linki.

Pierwsza edycja (sprzed 9 miesięcy) przyniosła lekko ponad 30 zgłoszeń, tym razem liczyłem więc na jakieś 50, może 60 uczestników.

Liczby

Druga edycja Share Weeka trwała od 8 do 15 stycznia, czyli równy tydzień. Zliczyłem też kilka zestawień, które pojawiły się dzień po upłynięciu terminu. W zabawie wzięły udział 103 osoby oddając razem 610 głosów. Polecono tym samym 389 blogów. Każdy blog został wobec tego polecony około półtora raza ;)) #master_statistics

Blogów, które dostały jedynie po jednym głosie w podsumowaniu nie uwzględniam, jest ich jednak 321.

Zgłoszenia monitorowałem poprzez komentarze na jestKulturze, obserwację hashtaga #shareweek oraz filtr na Brand24.

Jak korzystać z poniższych list (WAŻNE!)

Blogerzy rzadko kiedy są samodzielnymi, samotnymi wyspami. Prawie zawsze czytamy siebie nawzajem. Zresztą, przecież jesteśmy tylko ludźmi. To, że piszę o kulturze wcale nie oznacza, że nie lubię sobie poczytać o technologiach lub modzie.

Wiem też, że jeśli już jakiś bloger decyduje się polecić innego to mamy tutaj do czynienia z faktycznymi dojrzeniem jakości. Najczęściej polecane w Share Weeku blogi nie są wobec tego „największymi” lub „najlepiej rokującymi” tylko, po prostu/aż najciekawszymi na dany moment. Mali blogerzy mogą też polecić kogoś interesownie, w celu wzbudzenia zainteresowania. Tak czy inaczej – raczej nie ma czegoś takiego jak wielokrotnie polecony bloger bez żadnej jakości.

Po przyłożeniu średniej uwagi do największych z największych – Kominka, Mediafuna, najwyraźniej i mnie (jeszcze do tego dojdę) – można z trzech pierwszych zestawień wyciągnąć sobie przynajmniej kilka adresów, których do tej pory się nie znało, a ewidentnie mają dużą wartość, skoro spodobały się osobom samodzielnie tworzącym swoje miejsce w sieci :)

Generalnie brak lub „słabe wyniki” ogromnych blogów (takich jak Pozytywna Kuchnia lub Alina Rose) oznaczają właśnie tyle, że ich twórczynie są już na tyle znane oraz mają wyrobione tak silne standardy własnej jakości, że niewielu autorów widzi w ogóle sens polecania komuś równie gotowego dzieła.

Share Week jest więc ciekawym filtrem na to, co „bardzo wschodzące”. „Rosnące” oraz „aktualne” jak widać musi radzić sobie samo :)

Kolejność przy tej samej liczbie poleceń nie ma znaczenia, wynika z kolejności sprawdzanych zestawień.

Absolutny zwycięzca

Przyznam się, że sam jestem zaskoczony. Najchętniej polecanym blogiem przez resztę blogosfery jest Zombie Samurai autorstwa Pawła Opydo. Został polecony aż na 28 zestawieniach. Wyjaśniające jego obecność argumenty najczęściej dotyczyły celnego komentowania bieżących wydarzeń oraz umiejętność lakonicznego podsumowywania, z reguły, długich myśli. Paweł, gratulacje :)

Blogi polecane najczęściej

Czyli takie, które polecono przynajmniej 7 razy.

jestKultura – 21 poleceń – okej, tym jestem jeszcze bardziej zszokowany niż wynikiem Pawła. W poprzedniej edycji jestKultura nie pojawiła się w prawie żadnym zestawieniu, ponieważ większość autorów uznała, że skoro jestem organizatorem to nie ma sensu. Tym razem pojawiłem się w wielu listach, również takich, które nie miały zasad linkowanych do mnie (czyli autor dowiedział się o akcji z innego źródła). Kurczę, to strasznie miłe

Kominek – 13 poleceń – osoba, która na większości list została polecona jako osoba, nie jako adres bloga. Stąd zsumowane wyniki Esiątka i .in. Głównymi wymienianymi przez polecających atutami Tomka jako blogera jest jego doświadczenie, legenda w branży i inteligentne omawianie aktualnych tematów

Krzysztof Gonciarz – 10 poleceń – większość poleceń orbitowała dookoła profesjonalizmu oraz poruszanych tematów, szczególną uwagę jednak internety przyłożyły do najnowszej akcji Krzysztofa – tj. miesiąca bez dostępu do sieci

Segritta – 10 poleceń – Seg najwięcej głosów dostała za swoje podejście do życia oraz generalną odwagę w wyrażanych na blogu poglądach

Moja Trawa – 9 poleceń – Aleksandra spodobała się innym blogerom przede wszystkim za swój tok myślenia oraz nietypową, nie-taką-znowu-lifestyle’ową tematykę bloga. Była pierwszym blogiem, który przebił 5 poleceń (tj. Olę czyta core’owa blogosfera, ta monitorująca aktualne wydarzenia lub akcje)

Mediafun – 9 poleceń – Maciek prawie zawsze dostał to samo wytłumaczenie swojej obecności na liście. „Bo to Mediafun” :)

Pijaru Koksu Blog – 7 poleceń – Jakub dostał swoje głosy dzięki niedzielnym podsumowaniom i posiadaniu „własnego głosu” w świecie marketingu i social-media

Hatalska.com – 7 poleceń – podobnie jak w wypadku Maćka Budzicha, blog Natalii Hatalskiej to „jeśli interesujesz się marketingiem – musisz” :)

– jestBlog – 7 poleceń – większość linkowań zostało uargumentowanych lekko i przystępnie wyjaśnionymi podstawami blogowania

Michał Górecki – 7 poleceń – Michał, podobnie jak Kominek, był najczęściej polecany jako autor ogółem (być może z lekkim faworyzowaniem swojego „bloga domowego”) ze względu na swoje silne i logiczne poglądy na wszystkie palące wydarzenia w necie

Blogi polecane często

Czyli takie, które polecono przynajmniej 4 razy.

Zuch (jako autor i rysownik w równych proporcjach, często razem) – 6 poleceń – za styl i poczucie humoru

Stay Fly – 6 poleceń – za Kraków i poczucie humoru

Macademian Girl – 6 poleceń – za kolory, odwagę i pogodę ducha

Mam Wątpliwość – 6 poleceń – za bycie pisanym przez Olę Radomską, poważnie :)

Mr. Vintage – 6 poleceń – za spójną wizję świata, wiedzę, wyjątkowość oraz prezentowany styl

Więcej Luzu – 5 poleceń – za ciekawe teksty i luz w tekstach

Tattwa – 4 polecenia – za tok myślenia i styl pisarski

The Adamant Wanderer – 4 polecenia – za zdjęcia, podejście do życia i odwiedzane miejsca

Podróżniccy – 4 polecenia – za pokazywanie, „że można” oraz rozmach

Zwierz – 4 polecenia – za filmową wiedzę oraz wyciągane na jej podstawie wnioski

Blogosławiony – 4 polecenia – za komentowanie świata marketingu

Życie jest piękne – 4 polecenia – za motywację w trudnych chwilach

Pozostałe

Czyli takie, które polecono przynajmniej 2 razy.

Chatolandia, Aifowy, Looqashowy Blog, Pozytywna Kuchnia, Design Your Life, Efekty uboczne, Samiec Alfa, Zero Zero Siedem, Gdańsk z dołu, Wrocław Fantastyczny, Ósmy dzień tygodnia, Mad Tea Party, Czasem widziane, Ekaterina Kozlova, White Plate, Lekkostronniczy, Blogostrefa, Miczkus, Ruch Wkurwionych, Beżowy Świat, Zorkownia, New Creative, Wycięte z maili, Adkuchni, Nissiax, Archiwum Chaosu, MiM, Najlepszy Blog Na Świecie, Suvennes, Rock, Marco, Venilla Kostis, Kreatywa, Paweł Tkaczyk, Black Dressess, Klaudia Klara, tylkospokojnie, F jak frustratka, Czas gentlemanów, Alina Rose, Michał Pasterski, zKotami, Szafa Sztywniary, adBuster, Mediafeed.

Blogi, które przegrały ;)

Potwierdza się moja teza z tego akapitu opatrzonego napisem (WAŻNE!). Na wielu zestawieniach pojawiły się wręcz osobne adnotacje, że lista nie zawiera „oczywistych” postaci, takich jak Kominek lub Mediafun czy Niekryty Krytyk. O ile w kontekście chłopaków jest to teza jak najbardziej słuszna oraz mało krzywdząca, tak ciekawe jest, że dla wielu blogerów świat „wielkiej blogosfery” jest zupełnie odmienny od tego lansowanego przez różne popularne zestawienia.

Równie często wymienianymi „oczywistymi blogerami” są także: ja (ewidentnie czegoś na swój temat nie wiem), Zombie Samurai (no mówiłem, że absolutny zwycięzca, nie dość, że najczęściej polecany to jeszcze najczęściej nie-polecany!) oraz Zero Zero Siedem.

W niejako odrębnym świecie mody najczęściej wspominanymi jako „po co pisać, skoro są boskie” są: Harel, Styledigger oraz Raspberry and red.

Wnioski

Są mało wiążące i bardzo ogólne, bo np. w akcji wzięło udział relatywnie mało blogów modowych, kulinarnych lub marketingowych. Ale to, co widziałem pozwala mi na wystosowanie kilku uwag, które być może znajdą swoje zastosowanie w konkretnych sytuacjach.

Po pierwsze, mamy w kraju przynajmniej 389 blogów, które przez innych autorów są uznawane za wartościowe. Oznacza to, że mamy przynajmniej 389 blogów, które są aktywnie i charyzmatycznie aktualizowane na pewien konkretny temat lub przez pewną konkretną osobę. Dodając do tej liczby blogi, które z różnych powodów pominięto (spokojnie setkę największych oraz kolejne minimum 200 mniejszych, lecz wartościowych) potwierdzają się szacunki, które można znaleźć w Internecie. Mamy w Polsce około 600-900 aktualizowanych blogów, które można w pewien ogólny sposób uznać za „działające”.

Po drugie, zaciekawił mnie przepływ ruchu i uwagi pomiędzy różnymi „poziomami blogowania”. Otóż blogi najmniejsze (do 100 fanów na Facebooku, tyci ruch) najchętniej polecają blogi największe. To logiczne, innych jeszcze nie znają. Blogi małe (100-500 fanów na Facebooku) polecają najczęściej blogi małe i średnie, czyli swoją bezpośrednią okolicę. Blogi średnie (500- 1500 fanów na FB) polecają blogi małe, średnie i największe, czyli pełne spektrum. Blogi wielkie (1500+ fanów) polecają najczęściej blogi średnie i wielkie.

Oznacza to ni mniej ni więcej tyle, że początkujący mają jak zwykle strasznie przekichane, ale wystarczy przeczekać okres niemowlęcy i już się jakoś „łapie”, blogerzy potrafią czytać mniejszych od siebie i nic ich w tym nie boli :)

Po trzecie – blogi najmniejsze i małe potrafi cechować bardzo zastanawiający cynizm (im mniejszy ruch tym zjawisko częstsze). Otóż takie frazesy jak „mizianie się po jajach” lub nazywanie swoich własnych komentarzy „komciami” – ogółem, odejmowanie powagi od, bądź co bądź, wykonywanej pracy – pojawiały się WYŁĄCZNIE na malutkich blogach, które jeszcze nie miały szansy się przebić. Większość z tych zachowań była zresztą bijącą po twarzy hipokryzją, bo tuż po krytycznych uwagach widniała polecana lista, czyli nic innego jak wypominane światu mizianie się po jajach :)

Po czwarte – we wszystkich poleceniach pojawiło się dosłownie kilku vlogerów/youtuberów. Nie napłynęła też ani jedna video-lista. Nie jest to żadna cudowna dedukcja, ale jak widać światy blogów i vlogów są całkiem rozłączne. Niby się znamy, niby się oglądamy, niby się czytamy a jednak przepływ uwagi i inspiracji nie następuje. Bo i po co :)

Spostrzeżenia

Czyli myśli zbyt małe lub zbyt nieistotne by nawet szeroko nazwać je „wnioskiem”.

Po pierwsze – blogi małe, które nie rosną (!) są najczęściej pisane pod pseudonimami lub jako pewna wyimaginowana historyjka. Być może płynie to z czysto hobbystycznego podejścia do swojej stronki, być może czytelnicy nie przylegają na dłużej do zmyślonych lub anonimowych postaci w Internecie. Do przemyślenia.

Po drugie – wielu znanych mi blogerów regularnie smęcących, że „nikt ich nie czyta” dostało przynajmniej po jednym poleceniu. Bycie poleconym przez jednego ze 102 blogerów prawie na pewno idzie w parze z byciem czytanym przez przynajmniej kilka osób więcej :)

Wyróżnienia końcowe

Szczególne wyróżnienia dostają zestawienia of Jansona, Studia 29/2 oraz DlaBab za to, że były podwójne. Studio i DlaBab to blogi partnerskie/redakcyjne, za to Janson się po prostu strasznie wkręcił w linkowanie :)

Zestawieniami, które szczególnie mi się spodobały był te od: Crux Interpretum, Wszystko o byciu mamą, Anastazja’s Point of View, Książkowo oraz Praktycznego Idealisty. Szczególnie spodobała mi się logika Anastazji – przedstawiła ona polecane przez siebie blogi w formie porównań z popularnymi alkoholami. Fajne!

Ogłoszenie

Edit: przed chwilą się zorientowałem, że obie te akcje zbiegły się ze sobą w czasie, dlatego chcę korzystając z okazji zaprosić Was do czujnego obserwowania Kominek.in, gdzie już na dniach pojawi się doroczny ranking blogerów – dla wielu z nas jedno z najważniejszych zestawień w roku :)

Edit 2: od chwili publikacji tego podsumowania dostałem już linki do przynajmniej pięciu zestawień, których ani nie było w komentarzach ani nie pojawiały się po wyszukiwaniu hashtaga. Między innymi jedną z głównych poszkodowanych jest Ola pisząca MojaTrawa.pl (miałaby 12 poleceń), ale już nie będę ingerował w dotychczasowy wygląd list bo i tak jest w top11 i tak. Nauka na przyszłość – w kolejnej edycji będzie to lepiej rozwiązane.

Ponadto, kolejna edycja Share Weeka będzie miała miejsce za pół roku od dzisiaj. Kwartał to za mało by powstało wystarczająco dużo nowych internetów, latem za to spokojnie będzie można podsumować pierwsze dwa kwartały 2013 roku.

A tymczasem miłego poznawania nowych autorów :)

Keep tight,

Andrzej Tucholski


  • Jeeej, kocham Was <3 Dzięki za wszystkie polecenia, to niesamowite uczucie ;)

    I obiecuję jeszcze więcej luzu :)

  • A tak obiecywali, że mnie będą shareować…I co, i nic? Tylko raz? :(
    Blogery to fałszywe so.

  • Świetny miałeś pomysł z tym Share Weekiem! No i cieszę się, że blogi polecone przeze mnie zostały wyróżnione w podsumowaniu :)

    • Eh, tak pomysł świetny, tylko jak mam siebie zmusić do pisania inżynierki skoro tyle blogów do przejrzenia :)

  • Ojej :) Strasznie dziękuję wszystkim którzy zwierza polecili i odwiedzili, w ostatnim tygodniu w statystyki zaglądało się aż miło.

  • WoW! ale fajnie. Nawet nie wiedziałam, że znalazłam się w grupie polecanej. Strasznie fajnie. Może w przyszłej edycji będę częściej polecana. Pozdrawiam :)

  • Mimo, że się ostatecznie nie ogarnąłem ze swoimi poleceniami, to idea b. fajna. Dzięki też za to jedno polecenie mnie, to już COŚ! ;-) Do następnego.

  • Właśnie odkryłem blog Jasona. Świetny! Dzięki.

  • Wow, to się nazywa fajne podsumowanie. Wielkie dzięki Andrzeju za twój wysiłek :]

  • Usagi72

    Bardzo ciekawa akcja. Dzięki niej dowiedziałem się czegoś o blogosferze, o której nie wiedziałem zbyt wiele. A na mój pulpit trafiło kilka blogów, które staram się studiować.

  • Nie załapałem się na żadne polecenia, ale to oznacza tylko jedno. Za pół roku będzie lepiej. Hasło dla bloga: Większa Motywacja!

  • Fajna akcja, gratuluję zarówno pomysłu jak i wykonania, oraz podsumowania.

    Mam jednak pytanie, pierwsze: dlaczego pisanie o „komciach” miałoby świadczyć o cynizmie? Są blogi tutaj nie wymienione, działające od lat, nie dla zysku ale dla chęci dzielenia się myślami np. http://szprotestuje.wordpress.com/ , które skupiają w okół siebie znaczne grono czytelników, którzy aktywnie piszą „komcie” i nie ma w tym nic zdrożnego, jest za to sporo ironii. Zastanawia mnie też, czy pisanie bloga od tak dla siebie i kogoś, np. to, jak świetną naukową robotę wykonuję http://sporothrix.wordpress.com/ (polecane przeze mnie) zapewne bezpłatnie, czy świadcz to o naiwności, braku zmysłu do marketingu, a może jest powrotem do historii blogowania, gdzie pisało się nie po to żeby zarabiać, ale żeby być czytanym i się dzielić? Znam mnóstwo blogów pisanych przez blogerów, którzy piszą dla idei, czy jest dla nich miejsce? Pytam poważnie, ciekawa jestem opinii.
    Pozdrawiam!

    • Zauważ, że nigdzie nie wspomniałem o pieniądzach, to Ty poruszasz ten temat nagle :) Skoro jednak się pojawił, zacznę odpowiedź od pytania – od kiedy zysk staje w sprzeczności z pisaniem dla pasji i chęci dzielenia się myślami? Nie widzę tutaj sprzeczności. Można pisać latami dla zabawy, nauki lub dowolnej innej pobudki i jeśli w pewnym momencie pojawia się zainteresowanie firm no to hej, można jedynie być dumnym z blogera :)

      A co do używania określeń typu „komcie” – prawie zawsze idzie to w parze z odejmowaniem powagi blogowaniu (to o tym pisałem, nawet dosłownie). Jest to nawiązywanie do ery „blogasków – pamiętniczkuff”, słowo bardzo upodobane przez hejterów całej koncepcji prowadzenia bloga. Jestem więcej niż pewien, że istnieją CUDOWNE blogi, w których autor czysto ironicznie używa określenia „komcie”, ale jednostki nie interesują mnie równie silnie co pewne trendy. A trendem jest, że takie, bądź co bądź, ciśnięcie po kwestii komunikowania się z czytelnikami pod wpisem jest raczej oznaką krytyki i braku szacunku, nie ironii. Mam nadzieję, że rozproszyłem wątpliwości :)

      • Co do samego, biednego słowa „komcie” to jednak nadal pozostawiam sobie wątpliwości, bo wydaje mi się, że nie ma ono aż takiego wpływu na relacje z czytelnikami, co to komcie lub komentarze zostawiają lub nie, co sam stosunek blogera do komentujących, który może się wyrażać o nich z pogardą i brakiem szacunku nie stosując tego słowa.

        Co do pieniędzy… temat ostatnio popularny, stąd być może moje automatyczne przeniesienie kwestii bycia dużym i poważnym na zarabiającego i ważnego, a kwestia blogów „małych” . W każdym razie trudno nie zauważyć, że dzielą one blogosferę na „ideowców” oraz „zarabiających”, zaiste 7 lat temu tak to nie wygldąło, ale cóż czasy się zmieniają i dobrze.
        Dzięki za odpowiedź.

        • Prowadzimy tu spór dla samego sporu. Kończę go. Na paru blogach, na których w trakcie monitorowania Share Weeka natrafiłem na słowo „komcie” tylko jeden nie użył tego określenia jako ubliżającego własnej pracy. Reszta próbowała auto-ironią przykryć niepewność z upubliczniania swoich myśli. Myśl o tym co chcesz, ja jedynie dzielę się obserwacjami faktycznych zjawisk.

          Co do kasy – nie zgodzę się z Tobą. To charaktery dzielą ludzi na ideowców i zarabiających, nie kasa. Ja sam mam tę przyjemność, że blog pozwala mi już na coraz ciekawsze komercyjne współprace a przy tym nawet przez chwilę nie przestał być moją własną platformą, którą w przyszłości chcę namieszać w kulturze i dobrze wiem po co piszę każdy wpis. I nie jestem w takim cudownym połączeniu sam.

          • Tak czasem bywa, że czytając i komentujący mają własne zdanie i przy nich pozostaną. Super duo – gratuluję, dalej czytam i obserwuję, ale doprawdy nie wiem skąd ta irytacja.

          • Jeśli poczułaś, że była skierowana w Ciebie to przepraszam, nie taki był mój zamiar. Po prostu bardzo nie lubię wszędobylskiego zjeżdżania dyskusji na temat pieniędzy w blogosferze. No… są :) i co z tego. Jako osoba „w środku” naprawdę nie widzę powodu, by to był aż taki palący podział świata.

  • świetny pomysł i świetne podsumowanie. Musze teraz poprzeglądać te blogi ;)

  • świetna akcja! czekam na kolejną edycję, kiedy już bardziej wniknę w środowisko blogowe i będę mogła się podzielić nowymi odkryciami :D

  • Design your life

    Bardzo miłe zaskoczenie, pojęcia nie miałam, że zostałam kilka razy polecona, nie wiedziałam również, że „jestem” już blogiem „średnim”, bo zawsze uważałam się raczej za „mniejszy”. Żałuję, że nie wzięłam udziału w zabawie i gdzieś mi umknęła, w przyszłym kwartale się poprawię.

  • Ciekawe wyniki – przede wszystkim dlatego, że całkowicie wpisały się w moje obserwacje trendów… ;)

  • Adrianna Koziorowska

    ja generalnie dopiero się zatapiam w tą całą blogosferę (czytam, nie prowadzę, może kiedyś), dlatego ten share week naprawdę bardzo mi pomógł w odnalezieniu tych, które mnie interesują. także dziękuję. :)

  • o proszę, jesteśmy :) miło wejść w statystki i zobaczyć wejścia z andrzejtucholski.pl :) studio 29/2 pozdrawia i nie moze doczekać się następnego publicznego, oficjalnego share weeka, bo mamy dużo do polecenia! :))

  • No kaman! Jak to zerozerosiedem.pl OCZYWISTY?! Gdzie te miliony odwiedzin?? ;-)

  • Baba Druga

    Baby z DlaBab dziękują pięknie za wyróżnienie :-)

  • Dzięki za podsumowanie, bardzo ciekawe wnioski i nowe blogi, których nie miałam okazji poznać. Wzięłam udział po raz pierwszy i w następnej edycji tez planuję. Pozdrawiam wszystkich :)

  • Jestem w szoku, że w wynikach znalazła się de facto tylko jedna blogerka modowa. Czy blogów modowych nikt nie czyta (ogląda), czy nie są warte polecenia?

  • Guest

    Jeśli chodzi o „komcie”, mam wrażenie, że to jest uleganie pewnemu trendowi – bloger POWINIEN być autoironiczny, żeby pokazać czytelnikom, że on to nie jest taki na serio i że ten blog to też nie tak na serio i wcale nie chodzi tu przecież o popularność, skąd. Stąd strony takie jak „jestem blogerem, stać mnie” (dla mnie to dokładnie to samo) – tak jakby blogerzy cały czas oglądali się za siebie i starali się wykluczyć wszelkie możliwe argumenty przeciwko nim, zasłaniając się „no, ale przecież ja do tego podchodzę ironicznie”. Powtarzając za Hatalską – nie „jestę blogerę” i chociaż mam dużo dystansu do tego, co robię, nigdy nie oszukiwałam siebie i nikogo innego, że lubię, kiedy ludzie mnie czytają, podoba mi się rola kogoś, kogo zdanie liczy się dla iluś tam osób. I nie uważam tego za coś złego. Zdarza mi się z tego zażartować, bo nie można popadać w przesadę, ale raczej nie ukrywam tego, że interesują mnie statystyki mojego bloga i reakcja czytelników ma dla mnie znaczenie.

    Jak powiedział kiedyś Goethe – „Kto nie spodziewa się miliona czytelników, nie powinien nigdy napisać ani linijki”.

  • Jeśli chodzi o „komcie”, mam wrażenie, że to jest uleganie pewnemu trendowi – bloger POWINIEN być autoironiczny, żeby pokazać czytelnikom, że on to nie jest taki na serio i że ten blog to też nie tak na serio i wcale nie chodzi tu przecież o popularność, skąd. Stąd strony takie jak „jestem blogerem, stać mnie” (dla mnie to dokładnie to samo) – tak jakby blogerzy cały czas oglądali się za siebie i starali się wykluczyć wszelkie możliwe argumenty przeciwko nim, zasłaniając się „no, ale przecież ja do tego podchodzę ironicznie”. Powtarzając za Hatalską – nie „jestę blogerę” i chociaż mam dużo dystansu do tego, co robię, nigdy nie oszukiwałam siebie i nikogo innego, że nie lubię, kiedy ludzie mnie czytają, podoba mi się rola kogoś, kogo zdanie liczy się dla iluś tam osób. I nie uważam tego za coś złego. Zdarza mi się z tego zażartować, bo nie można popadać w przesadę, ale raczej nie ukrywam faktu, że interesują mnie statystyki mojego bloga i reakcja czytelników ma dla mnie znaczenie.

    Jak powiedział kiedyś Goethe – „Kto nie spodziewa się miliona czytelników, nie powinien nigdy napisać ani linijki”.

    • To takie nasze polskie jest, że się wstydzimy sukcesów i nie, wcale nie robimy rzeczy dla pieniędzy, rozwoju, sławy i możliwości. Lubię oglądać zagraniczne, chociażby, TED Talks, tam nikt nie ma oporu by wprost mówić „I’ve invented this theory and it’s SO AWESOME!” a potem ją tłumaczy. Nie ma gry w „taka tam, nieistotna koncepcja”.

      Świetny cytat z Goethego. Nie znałem. Przykleję do monitora. For real.

  • paranoJa

    ok, minęła mi już euforia pt. oborzelesieiwszystkiedrzewaAndrzejTucholskiwspomniałnazwęmojegobloga. :D założę się, że spodobało się ze względu na to podlizywanie się (choć zupełnie prawdziwe) w pierwszym akapicie. ;) no i wybijam się ze schematu „blogi najmniejsze (do 100 fanów na Facebooku, tyci ruch) najchętniej polecają blogi największe”, bo jedyny duży blog, jaki polecam to akuaku. o jestkultura pewnie też bym wspomniała, gdyby nie to, że mam cholerne zboczenie czytania CAŁEGO bloga, zanim zacznę go na bieżąco obserwować, więc zwyczajnie się nie wyrobiłam. pewnie za pół roku. ;) pozdrawiam serdecznie i ściskam wszystkimi kończynami, bo ruch na blogu dzisiaj jakby większy. :) [cholera! trzeba było uprzedzić, nie zostawiłabym „na tapecie” swojego „dnia frustrata”. :P].

    • Tak szczerze to ja w sumie nie lubię jak ktoś mi czyta całego bloga wstecz, bo większość ludzi podczas poznawania tej treści zupełnie zapomina, że autor rozwijał się wraz z nią ;) No, ale jak jakiś czytelnik o tym pamięta to jest po prostu złoty.

      • paranoJa

        postaram się być złota. ;)

  • MateuszGolen

    Fajny pomysł z tym podsumowaniem. Najciekawsza była zależność wielkości bloga do wielkości poleconych blogów :)

  • A macie jakiś pomysł jak sprawdzić, które blogi mnie poleciły? :)

    • google alerts

    • mogę się przyznać, że ja to zrobiłam i wstydziłam się powiedzieć :D

  • Pingback: Polecani i wpływowi, blogerzy rządzą! | Książkowo()

  • Lovingit.pl

    Super podsumowanie:)Tym bardziej się cieszę, że blog Aliny został doceniony, bo dziewczyna szalenie wkłada w niego dużooooo pracy, a obserwuje go od samego początku:)Bardzo miła dziewczyna i bardzo fajny blog:)

    • Lovingit.pl

      blog Aliny, czyli designyourlife.pl:)

  • O, dowiedziałam się, że jesteśmy blogiem wielkim (kategoria 1500+ fanów) ;) Cieszę się, że w zestawieniu jest jeden blog o tej samej tematyce, co nasz. To już jest sukces :)

  • www.dywagacja.ownlog.com

    Taka refleksja mnie ostatnio dopadła, że pisanie bloga to nie zajęcie dla hobbistów. To nie potrzeba dzielenia się tym, co tam w głowie huczy. To wyścig szczurów. Konkursy, zestawienia, rankingi… Zaleciało trochę hipokryzją ode mnie, bo sama konkuruję do bloga roku…, ale kiedy zaczynałam pisać, zanim zaczęłam zwiedzać blogi nie miałam pojęcia, że można dzięki nim zyskać ‚popularność’, zarabiać kasę… jakoś to wszystko odbiera mi apetyt na dywagację. Pozdrawiam :)

  • Daję Słowo. Słowo Daję

    Po prostu, rosnąć. Rosnąć mądrze i nie najadać się GMO :)

  • Pingback: Blogerzy w Polsce 2013 – mój komentarz do raportu()

  • Pingback: Share Week | Natalkowo()

  • Pingback: Moje typy – Share Week 2014 | szeptaki()