Autor: Andrzej Tucholski | 2 maja 2013 | Komentarze:
Tematy:

Jennie Runk – gruba, chuda, normalna?

H&M do promocji swojej nowej linii strojów na plażę wybrał Jennie Runk, dziewczynę noszącą na co dzień rozmiar 44. Nie wiem do końca co to znaczy, ale wnosząc z dyskusji po necie to pewnie jakieś ciuchy na krowy (według fanów mody XXS) albo czyste piękno, choć nadal odrobinę ograniczone (według fanów mody XXL). Co z tym zrobić?

To proste – pomyśleć :)

Uwaga – jest też wersja wideo!

Poczułem, że ten materiał równie dobrze jak na tekst, nadaje się też na vloga. Wiem jednak, że niektórzy z Was za vlogami jakoś bardzo to nie przepadają. Dlatego postanowiłem przygotować dwie wersje – do wyboru. Przy okazji sprawdzę sobie na nich, która jest bardziej preferowaną :) Obie zawierają te same myśli i wnioski, więc klikanie obu nie ma większego sensu. Filmik macie tutaj, notkę tuż pod nim. Zapraszam!

(Link do Youtube)

Na początek: odrobina wiedzy

Rozkład większości cech w zamkniętych, losowo dobranych grupach można przybliżyć do rozkładu normalnego (czyli tzw. krzywej Gaussa). Nawet jeśli nie znamy nazwy zjawiska to przeczuwamy je intuicyjnie – to „naturalne”, że przeciętności zawsze jest najwięcej, prawda? :) No właśnie.

Na równie stałej zasadzie działają mody. Są w swoim trendzie podobne do sinusoid i co kilkanaście (lub kilkadziesiąt) lat zmieniają swoje założenia co do obowiązujących kanonów. Podejrzewam, że cykl ten może w ostatnich latach potężnie się skracać (coś w tym jest, że procesy kulturowe są coraz szybsze), ale zasada pozostaje zasadą.

Spójrzcie na ten zmontowany przeze mnie na szybko kolaż wyjaśniający o co chodzi. Postanowiłem zacząć od aktualnego dziesięciolecia i przesuwać się wstecz z kotwicami co trzydzieści lat aż do uzyskania czterech pełnych okresów. W efekcie uzyskałem cztery dekady. Po chwili googlowania (hasło „Sexy girl of [year]”) wypluło mi parę fotek i oto mamy: anonimową modelkę (1920s), Marilyn Monroe (1950s), Cindy Crawford (1980s) i – przekornie – Jennie Runk dla dekady 2010s.

Dlaczego tak?

No sami spójrzcie. Nie na biusty, nie na brzuchy, nawet nie na twarze lecz na „ogólny wygląd”.

Drobniejsza, większa, drobniejsza, większa :)

A może raczej powinienem powiedzieć: normalna, normalna, normalna i normalna?

Czym w takim razie jest kanon piękna?

Jest to coś zmiennego, uzależnionego od aktualnie panujących trendów w kulturze. W większości. Ale nie tylko. Istnieje bowiem coś takiego jak „ogólny”, wieczny kanon piękna. Rdzeń tego potocznego.

W jego skład wlicza się np. zdrowa cera lub jednolity kolor skóry na twarzy. To nie przypadek, że podstawą wszystkich „nieśmiertelnych” makijaży jest wyrównanie odcieni policzków do jednego tonu :)

W jego skład wliczają się też proporcje. Dzięki nim są zarówno piękni ludzie mierzący metr sześćdziesiąt oraz piękni ludzie mierzący metr dziewięćdziesiąt. Jedną z takich proporcji jest „złoty środek” (matematycznie wynoszący okolice 1.68) przypisywany historycznie do Arystotelesa oraz – później, lecz dokładniej – Horacego.

Graficznie ma on wygląd rozwijającej się spirali, która – po nałożeniu na wizerunek człowieka – powinna rozwijać się od linii pomiędzy ustami a nosem, sięgnąć końca głowy i przemierzyć linię biustu. Dla lepszego zobrazowania sytuacji pozwoliłem sobie nałożyć tę spiralę na wizerunek Jennie Runk i skonfrontować z podobnie potraktowaną Wenus (z obrazu Botticellego).

Ciekawe, prawda? :)

Podsumowując

Jennie Runk stanowczo nie jest kanonem piękna na rok 2009. Być może będzie lansowana na stanie się ikoną roku 2013 (H&M to raczej bogatsza firma, nie?), ale może być na to jeszcze trochę za wcześnie. Zgodnie z trendem ma za to pełne szanse na stanie się kanonem piękna roku 2017. Tak by wypadało z moich prymitywnych obliczeń :)

Co więcej – jest dziewczyną obiektywnie ładną, więc poradzi sobie i tak i tak. Przyjemnej twarzy towarzyszy bardzo bliskie ogólnym idealnym proporcjom ciało (tu ważna uwaga – Jennie zachowałaby tę cechę zarówno gdyby schudła jak i przytyła). Nie znam jej wskaźnika BMI więc o jej fizycznym zdrowiu się nie wypowiadam (w przeciwieństwie do setek ludzi na różnych modowych forach – o mamo), grunt, że w kategoriach czysto wizualnych spełnia podstawowe warunki kanonu piękna (bo o różne niedoskonałości już dawno zadbali modowi photoshopiści).

Pytanie się o zasadność jej obecności w wizerunku kolekcji jest wobec tego nudne.

O wiele ciekawiej byłoby się zastanowić, czy zamiast aktualnego podziału kolekcji na Beachwear i Beachwear Plus-Size w latach 2020+ nie będziemy mieli podziału na BeachWear i Beachwear Minus-Size :)

A Waszym zdaniem?

Czy wybór Jenni świadczy o zmianie trendu czy po prostu marka leci na kontrowersję? Czy Jennie jest już duża czy jeszcze normalna? Jaki to ma wpływ na odbiór zarówno jej jak i firmy? Jestem ciekaw Waszych opinii – dajecie do komentarzy :)

Trzymajcie się ciepło,

Andrzej Tucholski

 

///

PS: O sprawie wiem od Karola Paciorka, dzięki!

Bądźmy w kontakcie:
  • Bardzo mi się spodobała ta idea złotego środka – nie ma co oceniać urody za pomocą rozmiaru, czy wagi, ani zrzucać bądź nabierać kształty „bo tak jest modnie”. Grunt to być zdrowym, a zdrową kobietą, może być zarówno ta bardziej kształtna, jak i drobniejsza. Nie dajmy się zwariować!

  • Matt

    Bardzo ciekawy temat do dyskusji, mnie ta modelka bardzo się podoba (:

    btw. BMI nie jest odpowiednim wskaźnikiem niedowagi/nadwagi. Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, liczy się przykładowo ciężar kości i procentową zawartość tłuszczu w ciele. Także, jeżeli wasze BMI nie jest idealne nie koniecznie musicie się martwić. Najlepiej jest skontaktować się z dietetykiem.

    • W USA zawiązała się teraz grupa wysoko finansowanych naukowców i eksperymentatorów, którzy sami siebie nazywają „Projektem Manhattan Dietetyki” i chcą zbudować zupełnie nową skalę, która mogłaby ustandaryzować „poziom zdrowia” danej osoby w oparciu o parę prostych statystyk :)

      • Kate

        BMI jest wskaźnikiem wskazującym mniej więcej- używa się go zazwyczaj, by wykazać dużą nadwagę lub otyłość. Jest jednak najlepszym, co do tej pory wymyślono. Z ciekawości dokopałam się do wymiarów Jennie Runk (na stronie agencji zwykle są dostępne)- photoshop rzeczywiście załatwił sprawę, co nie zmienia faktu, że na podstawie wymiarów (nie BMI) dziewczyna ma niezdrową, sporą nadwagę.

        P.S. W sprawie rozmiarówki- 40=L, ergo: 44=XXL.

  • Truscaveczka

    Moim zdaniem kanon nie przytyje – za dobrze ma się rynek środków odchudzających, diet i ćwiczeń. I wygra grubszym portfelem. Kampania Dove, pod hasłwm różnorodności piękna, też niewiele ugrała.

    • Poziomek

      Producenci pigułek na odchudzanie zajmą się produkcją tabletek zwiększających apetyt. Dietetycy mogą pomagać też przybierać na wadze, co wbrew pozorom nie jest proste, po prostu pewna grupka osób ma skłonności do tycia, a „szczęściarze” mogą się opychać. Przy zmianie kanonu piękna „szczęściarze” będą się katowali dietami.

      Poza tym gruby portfel tu niewiele znaczy, bo niemniej zasobne kieszenie ma branża cukiernicza. Problem leży w tym, że teraz uwaga konsumenta jest dużo bardziej rozproszona. Nie wystarczy lansowanie grubszej gwiazdki na kilku kanałach telewizyjnych, bo w tym samym czasie na kilku innych wydziela wywiadu chudsza. Dodaj do tego Internet i możesz sobie wyobrazić jak wiele potrzeba by zmienić sposób myślenia mas.

  • Tamtaramtam

    Andrzej fajny vlog

  • Teatr Uliczny

    Nie sądzę, że rozmiar ma znaczenie. Sama jestem po prostu duża.Z rozmiarami bywa naprawdę różnie 38-42. Prawda jest taka, że nie ważne ile bym ważyła wyglądałabym podobnie. Taką sylwetkę mam wpisaną w genach. Nawet jeśli moja waga spadłaby do 55 kg to nadal bym miała szerokie biodra i moje 178 by się nie skurczyło, nie ma już możliwości bym była jak ‚tyczka’. Jest jedno rozwiązanie: zaakceptować siebie. Przez 6 lat grałam ‚zawodowo’ w unihokeja. Nikogo nie obchodził mój rozmiar czy waga, bo wyglądałam zdrowo i proporcjonalnie. Moi przyjaciele nie zwracają uwagi na te rzeczy. Nie można pozwolić sobie na wygląd ‚typowego Amerykanina z hot-dogiem w ręce’, ale nie można też katować się dietami czy przeciążającymi organizm ćwiczeniami. Akceptacja i szacunek :)

  • A mi się nie podoba ani XXS ani XXL. Tak jak w przypadku promowania tego pierwszego rozmiaru ludzkość zaczęła się totalnie bezsensownie odchudzać i nie muszę chyba streszczać do czego potrafiło to prowadzić, tak będę uparcie powtarzać, że od promowania XXL (oraz XXXL, bo i coś takiego widziałam), ludzie popadną w kolejną skrajność, bo będą jeść co popadnie i nie trzeba będzie się ruszać, bo inaczej wypadnie się z kanonu piękna. Ja bym promowała S,M,L czy nawet XL i XS (połowa moich niskich koleżanek to XS i tu głównie wzrost ma znaczenie, nie waga). Nie dalej, bo w obydwie strony są same skrajności. Oczywiście rozmiar to tylko umowna sprawa, sama mam w szafie ubrania od S do L – zależy od sklepu. Ale serio – tyle jest kobiet w rozmiarze M, dlaczego tego nikt nie promuje?

  • Trochę nie wierzę w „złoty środek” kończący się na klatce piersiowej. Śliczna twarz, odpowiednio długa szyja, no świetnie, ALE. jeśli mówimy o proporcjach, to mówmy o tych, na które zwracamy uwagę na pierwszy rzut oka. U panów to szerokie ramiona i wąskie biodra (a do tego dobrze skrojony garnitur i większość pań przestaje kontrolować ślinotok ;) ). U kobiet – słynne 90/60/90, a więc biust, talia i biodra. Kobieta bez zaznaczonej talii nie jest seksowna, jak szczupła by nie była. Kobieta nosząca rozmiar 44/46, o wyraźnie zarysowanym biuście, biodrach i talii, nawet z brzuchem, zawsze będzie kobieca, więc często po prostu seksowna. Dalej. proporcja nóg do reszty ciała. Dziewczyna podzielona pół na pół będzie tą „nisko skanalizowaną”. Dla mężczyzn kanon jest inny – dobry garnitur dzieli sylwetkę dokładnie na pół (odsyłam do np. Mr. Vintage). Kolejna rzecz: zbyt małe stopy mężczyzn rażą. Zbyt duże u kobiet – wyglądają zwykle komicznie. Na odwrót to nie działa, ale to właśnie kwestia kanonu – kobieta ma małe stopy, mężczyzna duże. I potem kobieta ma problemy z kręgosłupem, a mężczyzna ze znalezieniem rozmiaru ;).
    Więc jak najbardziej zgadzam się z tym, że liczą się proporcje, ale w znacznie szerszym ujęciu.

    Swoją drogą, sklepowe rozmiary mają się często do sylwetki jak pięść do oka. Mamy rozmiar xs, s, m, l, xl, xxl… Szkoda, że wszystkie dla dziewczyn nieprzekraczających wzrostem 170cm. Mam 180, co do zasady noszę rozmiar pomiędzy s (talia) i l/xl (biodra, klatka piersiowa), a niezależnie od rozmiaru 90% ubrań jest po prostu zbyt krótka.

    • Ja mam taki bajer z ciuchami z Zary – przy XXL mogę schować plecak na brzuchu, ale przy ramionach się nie zapnę (chodziłem na basen długie lata). Ot, standaryzowane rozmiarówki :)

  • BGN

    Słyszę szum Twojego komputera. Chodzi kulturalnie.

  • Aleksandra

    świetny vlog :)

  • Trochę mnie zmroziło, jak zobaczyłam tytuł i zajawkę posta. Facet bierze się za kobiecą rozmiarówkę!!! Na szczęście wybrnąłeś z tematu idealnie. Ale trochę namieszam w Twoich obliczeniach, H&M nie jest pierwszą marką, która do dużej kampanii zaangażowała modelkę o niestandardowych wymiarach. Już 2007 roku MANGO wypuściło kampanię z Crystal Renn, jedną z najbardziej znanych modelek plus-size. Niestety, modelka, która po kilku kampaniach miała status top-model, w ciągu kilku lat z rozmiaru 14 zeszła do 8. I tyle było radości z promowania normalnego wyglądu ;-) Lepiej, zamiast rozmiarem, czy wskaźnikiem IBM, lepiej po prostu nauczyć się dostrzegać naturalne piękno, promienną cerę, miękkie włosy. To nigdy nie zawiedzie.

    • Nie siedzę jakoś bardzo w kobiecej modzie – czytane przeze mnie źródła też rzadko zahaczają o ten temat. Stąd gdy już do mnie dotarło, że nazywa się takie dziewczyny „grubymi” to uznałem że pora interweniować :)

      Dzięki za przybliżenie tła!

    • A Mango chyba stwierdziło, że nie ma sensu robić odzieży dla tych w rozmiarze 14. :)

  • Sziler

    Vlog górą!
    Omówienie tematu jak dla mnie niezbyt odkrywcze, choć w dalszym ciągu zacne :)

  • Aleksandra

    A propos H&M – w tym roku jedna z ich kolekcji jest sygnowana przez zadziornie spoglądającą z billboardów Beyonce, też raczej nie będącą kobietą, którą możnaby nazwać chudzinką :) nie wyobrażam sobie jednak nikogo, kto mógłby powiedzieć, że Queen B jest brzydka, bo zdecydowanie ma coś w sobie :) są na tym świecie piękne kobiety, zarówno w rozmiarze 32, jak i 48, jeżeli pani jest zadbana, czuje się komfortowo we własnym ciele i od czasu do czasu się uśmiechnie wszystko jest ekstra :)

  • Jest to pierwszy vlog, którego słuchałem z takim zaciekawieniem – niemal jak na wykładzie, ale w takim pozytywnym znaczeniu ;) (lubię słuchać mądrej mowy).
    Co do tematu – dla mnie w ogóle nielogicznym jest mówienie że dana kobieta jest piękna bo… (tu wstawić odpowiednie kończenie). Ostatnio dowiedziałem się, że nie mam konkretnego gustu jeśli chodzi o kobiety – spotykałem się z wysokimi szczupłymi, niskimi tęższymi, wysokimi o sporych gabarytach. Były blondynki, brunetki, szatynki. A teraz? Teraz jestem z niewysoką, szczupłą, delikatnie rudą dziewczyną (jestem facetem – nie potrafię nazywać kolorów, więc za błąd moją drugą połówkę przepraszam). Co łączy je wszystkie? To, że podoba (podobały) mi się jako całość – po prostu w zestawie wszystkie cechy fajnie pasowały według mnie.
    Nigdy nie zastanawiałem się nad tym dlaczego tak było, ale może to właśnie ta spirala zrobiła robotę? ;)

    Tak czy siak świetny materiał – Andrzej gratki ;)

    • No, proporcje proporcjami, ale w kontekście (udanego) parowania się ludzi to akurat wygląd wcale nie gra tak dużej roli :)

      • Jak to mówią: Nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba.;)

  • Eh, a jednak skorzystałam z dwóch wersji. I, paradoksalnie, pisana do mnie bardziej przemówiła. Vlog jest nieco zbyt chaotyczny jak na mój gust. Ale czapeczkę masz przednią!

    • Co gorsza – ja tak gadam na żywo podobno. Czapeczka pozdrawia :)

      • Ja chaotyczności nie widzę, może dlatego, żemam „podobny” styl mówienia :)

  • Andrzeju, moim zdaniem to jest kwestia tego typu, że społeczeństwo tyje. W związku z tym, że jest więcej kobiet z nadwagą, to i komunikat w reklamie musi się zmieniać, by pozostać aktualnym dla grupy docelowej. W tym wypadku kategoria mody masowej odzwierciedla ogół społeczeństwa. Zastanowiłbym się co zrobić, żeby to zmienić i ludzie nie umierali na choroby wieńcowe (więcej zgonów niż wszystkie nowotwory razem wzięte wg danych GUS http://bit.ly/152zA5G), tylko najlepiej ze starości. Być może pomysłem byłoby wskrzeszenie kultury wychowania fizycznego i dbałości o ciało na równi z umysłem?

    • Poruszasz bardzo ważny temat – jeszcze pewnie w Europie aż takich palących statystyk jak w US to nie ma, ale też powinniśmy czym prędzej uprawiać jakikolwiek sport, choćby i 20 minut żwawego spaceru dziennie (znam masę ludzi, którzy nawet tego nie robią).

      Chociaż widzę z prezentacji na TEDach itp, że nowym trendem jest właśnie potępianie siedzenia – powstają stojące biurka itp. Ciekawe co z tego wyniknie :)

      • Czy mógłbyś wrzucić linka do tego TEDa? Chętnie obejrzę. Ogólnie interesuje mnie kwestia zmiany ludzkich zachowań. Najbardziej zastanawia mnie to czemu tak mało osób korzysta z wiedzy jaką mamy na ten temat. Świetnym przykładem odnośnie obecnego zagęszczania Polski fotoradarami jest eksperyment Fun Theory. Można by coś podobnego wykorzystać, jeśli chodzi o zachęcanie ludzi do dbania o swoje zdrowie: http://youtu.be/iynzHWwJXaA

        PS nie zgadzam się co do braku „palących statystyk” w Europie czy już nawet Polsce. To co się dzieję w UK to jest dramat. W Polsce w dużych miastach moim zdaniem sytuacja jest alarmująca.

    • Sebastian Goshyc

      masz rację, prosta chłodna kalkulacja ….. kogo więcej dla tego robimy kampanie „grycanik- dobrze czują sie ze swoim ciałem” – lansowanie „jest mi dobrze jakim jestem” a o co chodzi ? ludziom brzydszym łatwiej sprzedać coś wmawiając – w tym będziesz wyglądac lepiej- szczuplej, wystarczy popatrzeć na rynek :odzierzy wyszczuplającej – nie takiej która wyszczulpa tylko oszukuje patrzącego że nosząca jest szczuplejsza….. i zgadzam absolutnie nic się nie robi by uświadomić że otylosć jest zła – (anoreksja też dobra nie ejst) ale ile widzi się kobiet na drodze z twarzą piękną i „zapasem na lepsze czasy” ???? idealny makijarz i ciało hipopotama ???

  • A według mnie mogłaby mieć 7 palców górnej kończyny albo jakąkolwiek „inność”, która sprawiałaby, że odbiega od normy – przecież chodzi o to, żeby przy okazji nowej kolekcji coś tam się jeszcze mówiło o H&M. Jak widać pomysł wypalił :)

  • Panna Karina

    Zdecydowaniem jestem za formą filmiku. Bardzo przyjemnie się Ciebie słuchało, pominę fakt, że również oglądało.

  • bardzo przyjemnie się słucha :)
    osobiście zastanawiam się – od czego zależny jest taki a nie inny układ sinusoidy? tzn. w konkretnych latach, okresach akurat taki a nie inny kanon piękna panuje (czy też czegokolwiek innego), by za jakiś czas się odwrócić.
    myślę, iż obecnie można by uznać, że zależne jest to od poglądów dotyczących zdrowia. być może pogląd, że nadwaga=choroba, skutkuje postrzeganiem tego mniejszego ciała, jako to bardziej pożądane, bo zdrowsze. a skoro zdrowe w modzie, to takie bardziej się podoba.

    uważam, że Paweł K. ma rację, co do tego, że społeczeństwo tyje (i ma też rację co do danych nt. umieralności! choroby serca są główną przyczyną zgonów w Polsce, a jedną z najważniejszych przyczyn chorób serca – i to całkowicie modyfikowalnych, takich, które możemy swoimi odpowiednimi zachowaniami zupełnie wyeliminować – jest nieodpowiedni styl życia, czyli zarówno zła dieta, jak i brak ruchu, czy palenie papierosów), a więc promując pełniejsze modelki idziemy za większością tyjącego społeczeństwa – w ten sposób trochę ich łechcząc po głowach i nie dyskryminując, a akceptując.

    czy taka akceptacja się przyjmie – nie wiem, promowanie diet, zdrowego stylu życia, a może uznanie, że taki a nie inny wygląd też jest normą, mieszczącą się w kanonie zdrowia.

    • Sebastian Goshyc

      od czego ? od większości !!! jest większosc xxl i staje się to normą- więc trzeba im sprzedawać … znudzi się xxl i panienki zaczynają chudnąć „by być inną”

      • Luna Fayette

        Powiedziałabym, że wręcz odwrotnie – od mniejszości :)
        Zwróć uwagę na to, że w społeczeństwach biednych, z ograniczonym dostępem do pożywienia za najbardziej atrakcyjne uważa się osoby grubsze, podczas gdy w społeczeństwach bogatych ceni się urodę szczupłych osób (porównaj kanon piękna z czasów Rubensa z obecnym kanonem…) [btw. fakt, że niegdyś za ładne uważało się grubsze osoby jest też natury, że tak powiem, ekonomicznej – tylko bogatych było stać na bycie grubymi, ale to taka dygresja]. Meritum mojej wypowiedzi jest to, że pociąga nas mniejszość i egzotyka :)

  • Pingback: Kobieta idealna | Mantosz.eu()

  • Emre

    Jennie Runk jest zdecydowanie za gruba jak dla mnie, a ty chcesz z niej zrobić jeszcze większego paszteta. Kobiety są naprawdę różne, a ja sam nie trzymam się jednego kanonu, ale atrakcyjne są dziewczyny nieprzekraczające konkretnego poziomu tłustości.

  • kel

    W ogóle w kwestiach oceny czegokolwiek, czy to wagi, czy urody nie ma sztywnych reguł. Nie ma jednej wagi zbyt dużej dla wszystkich, bo ważne są, jak wspomniałeś, proporcje. Mnie osobiście nie zachwyca, chociaż nie mogę powiedzieć, że jest brzydka – bo nie jest.

    Natomiast kwestia tego czy powinna reklamować czy nie akurat w tym konkretnym przykładzie, no cóż – wywołali buzz, rozmawiamy o tym, czyż nie? :)

  • vlog :) dobrze się słucha, ale zwolnij odrobinkę, będzie się słuchało jeszcze lepiej :)

  • Pingback: Jak schudnąć? Zmieńmy normy! H&M już zaczął z Jennie RunkPrzeciwko Schematom - Blog Black Monkey()

  • Miarka

    Moim zdaniem wygląda bardzo dobrze. Cieszyłoby mnie, gdyby przyszła
    moda na różnorodność (diversity is magic), a nie na modelki wyłącznie
    „jakieś” (chude, szczupłe, przeciętne, grube, bardzo grube, wysokie, średnie, niskie).
    Poza
    tym wkurza mnie, że naprzeciw „promowania otyłości” stawia się
    „promowanie anoreksji” (i odwrotnie). Każda strona pisze o zdrowiu, ale tak
    naprawdę, to nie ono się liczy, tylko wygląd. Trzeba być chudym za wszelką cenę, albo za wszelką cenę tego unikać. Za to mięśnie są absolutnie niekobiece.

  • Krysia

    Blog. Vlog może być fajny, gdy popracujesz nad dykcją, póki co pod tym względem jest fa-tal-nie;)

  • Vlog jest świetny. Naturalny.

    Moim zdaniem, wzięcie do kampanii modelki o pełniejszych kształtach i z brzuszkiem ma być czymś kontrowersyjnym, czymś na co zwrócimy uwagę. I pewnie przyciągnie do sklepu kobiety o większych rozmiarach. To może być też komunikat ‚nasze stroje są świetne właśnie dla takich osób’.

    Podobają mi się wysokie, smukłe dziewczyny, które wyglądają trochę jak rasowe klacze. To nie miało być obraźliwe :) Najlepiej też prezentują kolekcje. Uwielbiam też Scarlett Johansson. Jest niesamowita. Można być ‚większym’, ale nikt mi nie wmówi, że wałeczki na brzuszku od jedzenia fast-foodów są okej.

  • Uzunia

    Nie zgodzę się,ze stwierdzeniem,że zaczęto promować dziewczyny
    o większych kształtach. Myślę,że w kampanii chodziło bardziej o ideę którą promuje
    m.in. promuje DOVE,- każda kobieta może być piękna bez względu na swój
    rozmiar. W ciaż na wybiegach królują dziewczyny w rozmiarze „0” (tzn 32) …sam Karl Lagerfield, dyrektor domu mody Chanel nie uznaje ubrań w rozmiarze większym niż 38 (pamiętam tez głośną sprawę, kiedy obraził obfite kształty Adele),ale nie on jeden. Być może wynika to z tego,że w świecie mody królują geje.A cóż geje posuwający innych gejów mogą wiedzieć o kobiecym ciele? Przecież ich kościści kochankowie nie mają piersi. W każdym bądź razie w dalszym ciągu popularne są konkursy w typu MISS czy programy Top Model promujące raczej dość szczupłe uczestniczki. Podobnie jest w filmach… atrakcyjne zarówno dla oka są zaczynaj dziewczyny w rozmiarze S-M a nie o obfitych kształtach.Największa presja moim zdaniem spoczywa niestety na kobietach,które
    bardzo często poświęcają wiele aby jak najdłużej pozostać młode, atrakcyjne i szczupłe dla facetów…ale i innych kobiet Sądzę,ze pomimo wszystko ten trend aż tak znacząco się nie zmieni. Owszem pojawia się trend,że tyjemy,ale to nic dziwnego. Co raz częściej zamiast spędzać czas aktywnie spędzamy go na FB albo na
    zakrapianej imprezie albo kinie gdzie dominują tłuste przekąski,alkohol
    czy dosładzane napoje gazowane. Złotym środkiem-o ile taki istnieje- jest nauczenie siebie i chęci prowadzenia zdrowego stylu życia. Niestety w świecie szeroko zurbanizowanym ciężko jest nie ulec pokusie. Na każdym kroku mamy pełno fast-foodów itp. ,które od czasu do czasu nie są grzechem,ale nie powinny być alternatywą zdrowego żywienia. Z resztą co z tego jeśli nawet twoja dieta mieści się w 2000kcal skoro stanowiły je puste kcalorie? Znalazło się tu jednak wiele wypowiedzi z którymi się zgadzam. Zarówno XS ani XL nie jest dobre.

  • Vlog udany, prosimy o więcej. Btw, jakiego mikrofonu używasz?

  • Maria Pulczynska

    Osobiście staram się nie oceniać, nie lubię tej nienawiści z jaką niektórzy wypowiadają się o grubych czy chudych (ciekawe, czy taką samą odwagę mieliby powiedzieć komuś wprost o tym co myślą). Podoba mi się natomiast Twoje podejście do tematu (czy vlog, czy blog nie ma różnicy). Ostatnio interesuję się tym trochę bardziej, dlatego pokusiłam się o rozwinięcie Twojej myśli. Waham się czy powinnam umieścić link, ale co tam ;)
    http://xl-ka.blogspot.com/2013/05/sekret-kobiecego-piekna.html

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)