Autor: Andrzej Tucholski | 29 kwietnia 2013 | Komentarze:
Tematy:

Blada, niebieska kropka

Lubię pizzę. Staram się o siebie dbać i ostatnio jem jej mniej niż miałem w zwyczaju jeszcze rok temu, ale smak to smak. Przecież go nie zmienię. Czasem, gdy już sobie pozwalam na luz to eksperymentuję z nowymi składnikami, ale tak domyślnie to zawsze wrzucę na stół pepperoni. Duża pepperoni na cienkim. Popołudnie gotowe :)

Piszę o tym, bo choć każdy z nas jakoś tam w głowie ocenia sobie innych to nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której ktoś jawnie wypowiedział się na temat mojej pizzy. Nie wiem, może gdybym ważył 400kg i jadł ją pośrodku warszawskiej starówki to MOŻE ktoś by zwrócił na to uwagę. Ale tak o, skomentować mój gust żywieniowy? Bo go mam? Nie sądzę.

A jednak są na świecie ludzie, którzy sądzą, że orientacja seksualna jest czymś, co trzeba ocenić. Zopiniować.

Lol.

Od czasu pobytu w Portugalii myślę sporo o tym jak działają ludzie. Dlaczego jednych kochamy, innych nienawidzimy, dlaczego w ogóle uruchamiają się nam emocje w takich a nie innych sprawach. Wierzę (i nie jestem sam), że będzie już tylko lepiej. Wierzę też, jak to fajnie ujął Garyvee, że „człowiek to najbardziej niedoceniona marka na świecie”. Bo jest. Porównajcie kiedyś faktyczny stan rzeczy (tj. z wielu niekomercyjnych źródeł) z tym prezentowanym w dowolnych wiadomościach muszących wygenerować oglądalność.

Ostatnio w Polsce gorąco było na temat tzw. związków partnerskich. I gdy tak czytałem wypowiedzi różnych polityków, ekspertów, losowych ludzi bądź gwiazd to przypomniał mi się wiersz autorstwa Carla Sagana. Wiersz związany ze zdjęciem – Pale blue dot (pod linkiem macie cudownie obrazujący go komiks). Najpierw zapoznajcie się z linkiem, potem czytajcie dalej.

Już?

Ok.

Powtórzmy fakty – jest sobie SUPER WIELKI, NIEZMIERZONY KOSMOS. O G R O M N A    P R Z E S T R Z E Ń pełna planet, gwiazd, rzeczy, ruchów i energii. Nieskończoność wszystkiego. I tam, gdzieś po prawo od centrum tej nieskończoności lata sobie mała kropka. Kropka tak beznadziejnie nieistotna, że nawet gdyby eksplodowała z 10-krotnym przebiciem to i tak nikt tego nigdy nie zauważy.

Ta kropka to Ziemia.

ABSOLUTNIE niedające się zobaczyć nawet z odległości paru planet placki to z kolei kontynenty, podzielone na kraje, podzielone na miasta, podzielone na ulice i parki i domy, prace i uczelnie i kawiarnie, w których każdy z nas siedzi i czyta te słowa. Jesteśmy pyłem. Ty, ja, nasi rodzice, nasi ukochani. Pyłem, który orbituje pośrodku niczego, przez nicość i w środowisku tak rozległym, że nasze ziemskie stulecia robią tam ledwie za sekundy.

I ktokolwiek na tej nieistotnej kropce dochodzi do wniosku, że powinien krzywdząco ocenić drugą osobą przez wzgląd na to jak prowadzi swoje personalne życie, choć nie wpływa to w bezpośredni sposób na codzienne aktywności tej pierwszej?

A co tu jest do oceniania w ogóle.

Oceń mi lepiej pizzę.

Keep tight,

Andrzej Tucholski

Bądźmy w kontakcie:
  • Generalnie to dobrze, że jesz pizze na cienkim, ale pamiętaj, że JEDYNA PRAWDZIWA PIZZA to tylko margharita i wszystkie inne pizze są mniej prawdziwe, nie włoskie, niesmaczne, nic nie wiesz o pizzy, nie z pieca.

    A wracając do tematu…moja Mama się zawsze ze mnie śmiała, że ja jednak nie jestem tolerancyjna. Bo zupełnie mi nie przeszkadzają ludzie o innej orientacji, za to nie toleruję braku tolerancji dla nich. I właśnie też nigdy nie mogłam zrozumieć co ludziom przeszkadza czyjeś inne życie, które za nic w świecie nie ma na nic wpływu.

    • „Te lody to świeże czy z lodówki” ;)

      W głębi duszy można sobie nie lubić kogo się chce. W końcu mamy swobodę myśli i wyznań. Tylko dlaczego takie nielubienie wychodzi ze sfery myśli i staje się faktycznym przeszkadzaniem? That’s weird and not healthy.

      • Zwolniony

        „Andrzej chodź bo ci lody wystygną” :D

  • Matt

    Nikt w Polsce nie prześladuje homoseksualistów, ich związki są legalne, nikt za to nie zamyka ich w więzieniu. Natomiast jeżeli walczą o zmianę konstytucji to muszą się liczyć z krytyką.

  • Niestety ludzie z natury są jednostkami oceniającymi – kiedyś podczas polowania oceniali, czy da się danego zwierza schwytać, a że dziś mamy mięso na półkach w supermarketach, to musieliśmy przerzucić swoje przyzwyczajenia na inne obiekty :)

    A tak serio, wyznaję zasadę, że każdy powinien pilnować swojej pizzy.

    • Neifile

      Masz sporo racji, zwłaszcza w pierwszej części komentarza. Gdyby nie oceny, to nasza kultura z pewnością nie byłaby tak rozwinięta.

      Ale z drugiej strony, jeśli osobnik ważący 400kg napada na chucherko, by wyrwać mu jego pizzę, to chucherku nie należy się pomoc?

      • Granica ciekawości i chęci niesienia pomocy wbrew pozorom nie jest cienka, ani płynna :)
        Jeśli chodzi o znieczulicę, to zdecydowanie należy reagować.

  • kel

    Nie wiem, czy to tylko u nas w kraju tak jest, czy w ogóle, na całym świecie, ale ludzie często chcą mówić jak inni mają żyć. Bo przecież oni mają monopol na lajfstajl. A inność zawsze budziła wrogość, zwłaszcza w takim kraju jak nasz.

    Znajomy opowiadając mi wrażenia z podróży do Nowego Jorku mówił, że takiego wymieszania kulturowo-rasowo-wyznaniowego nigdy w życiu nie widział. Mówił, że niemal każdy napotkany przechodzień wyglądał dla niego ciekawie i nie mógł się powstrzymać przed przyglądaniem się ludziom.

    A teraz weź to porównaj do Polski, gdzie poza Warszawą i może jeszcze ze dwoma miastami nawet czarnoskóry stanowi atrakcję turystyczną. A Ty oczekujesz tolerancji wobec homoseksualizmu? :)

  • Wiktor Andrzej Adamek

    Ale może zróbmy taki układ – ja się homoseksualistom nie będę wpierniczać w ich prywatne życie, a oni w moje. Byłoby fajnie co? No szkoda że nie działa, bo gdzie nie spojrzę tam własnie oni – słucham radia to jest mowa o „tolerancji” i jacy homoseksualiści są fajni/niefajni. Włączę telewizję – „tolerancja”. Siedzę sobie w internetach aż tu nagle… „tolerancja”. Taa, geje, lesbijki, mogą sobie żyć. Nie pałam do nich bezgraniczną nienawiścią. Mogą żyć razem, mieć śluby (ale co do adopcji dzieci to to nie) itd. Ale szlag mnie trafia za przeproszeniem jak ich wszędzie widzę. I jak „walczą o swoje prawa”. Yo, we Francji większość jest przeciw zawieraniu związków partnerskich i adoptowaniu dzieci przez te osoby. Ale zlekceważono ich zdanie, mimo licznych protestów. A ponoć mają tam demokrację. Wniosek – w obecnych czasach homoseksualiści mi przeszkadzają. Przeszkadzają mi wieść spokojne, normalne życie. Spoko, mógłbym odciąć się od świata i o nich nie słyszeć. Ale nie potrafię tego zrobić, muszę śledzić moje ulubione blogi, czytać najciekawsze serwisy i komunikować się ze znajomymi. I niech nikt mi nie mówi, że wieści o związkach partnerskich to cena, jaką płacę za używanie mediów. Bo z dziesięć lat temu tego problemu nie miałem.

    • Chyba żyjemy w różnych rzeczywistościach. Ile pro-tolerancyjnych informacji masz dziennie w lokalnych mediach? Ile informacji o strajkach, manifestacjach mniejszości seksualnych? Czym te informacje różnią się od tych o strajkach kolejarzy, górników, kolejnej awanturze dot.rozporządzania miejskimi pieniędzmi?

      W żadnym stopniu nie czuję się nagabywana, przytłoczona ilością informacji. Kiedy otwieram lodówkę, znajduję tam świeżo namalowane buspasy i konferencję naukową znajomych, ale nie homoseksualistów. Funkcjonuję w środowisku, w którym relacja do homoseksualistów to nie tolerancja, a akceptacja. Są sobie – no są, co z tego? Są bardziej albo mniej jacyś wyłącznie z powodu tożsamości seksualnej? Przekonań, religii? Fanatyk to fanatyk, niezależnie od tego, czy jest homoseksualistą, czy weganinem. Normalny człowiek pozostaje normalnym, niezależnie od tego, co je, pije, jakim środkiem transportu przyjeżdża na uczelnię i za kim się ogląda. Nikt nie robi z tego problemu. Naprawdę, nikt.

    • Sherlock Sherlockista

      I porównujesz Twoje zniecierpliwienie wiadomościami o homoseksualistach oraz podobne „ingerencje” do tego, na ile na życie homoseksualistów wpływają przepisy, które uniemożliwiają im zalegalizowanie związku, ostracyzm, wrogie zachowania, wulgarne komentarze, kiepskie żarciki a także sam fakt, że znaczna część społeczeństwa nie czuje żadnej żeny publicznie rozprawiając o tym, czy homoseksualne związki powinny brzydzić, czy nie?
      Serio? Wyobraź sobie, że właśnie przeczytałeś w gazecie, że politycy rozprawiają o tym, czy Twój związek nie jest przypadkiem jałowy, niemoralny i obrzydliwy oraz czy jest równie dobry jak inne związki, więc nie wiadomo, czy wolno Ci go zalegalizować, czy nie. Nie było to zbyt fajne, więc protestujesz. I przychodzi ktoś, kto mówi, że ingerujesz w jego życie prywatne, bo tak go nudzi słuchanie twoich protestów. Oraz, że większość jest, niestety, przeciwna Twoim prawom do zawierania związków, a we Francji zlekceważono ich zdanie i jak to tak.

  • Wolę moją pizzę, więc ją zjem, a Ty sobie tam jedz swoją, smacznego.
    Tak to działa na szczęście ;)

  • Pizza zawsze spoko. Powiem więcej (a i zaraz na blogu napiszę, bo zniesmaczonam, dosłownie, w stopniu MILIARD), że zdrowe żarcie jest dietetyczne nie dlatego, że jest dietetyczne, tylko dlatego, że smakuje jak karton i nie da się zjeść więcej, niż dwa kęsy. I potem wraca się z mega pro superdietetycznej knajpy w centrum do domu i odpala z błogim spokojem pizzę albo jak ja, udaje się, że w sumie białe pieczywo podpieczone na patelni jest zdrowe, bo chrupie, że oliwa w sumie też spoko, bo nie smalec… ;)

    • Ja powoli dochodzę do wniosku, że diety nie są dla mnie. Generalnie jem bardzo zdrowo, tylko właśnie lubię raz dziennie jakiś batonik lub co 2-3 dni pizzę czy innego burgera. A tu trzeba trochę formę podbić. Chyba zainwestuję czas w jakieś super-cardio ćwiczenia zamiast zabierać sobie te resztki przyjemności :P

      • nie nie, nie dieta. dieta to zło. pro-eko knajpka się otworzyła w Łodzi, trzeba było spróbować. No i cóż, nigdy więcej ;)

        Jeśli mieszkasz względnie sam, to proponuję zrobić sobie zakupową głodówkę, tzn zamiast słodyczy kupić owoce i przeboleć ze dwa, trzy dni. Jabłko naprawdę dobrze się sprawdza jako przekąska, nie spodziewałam się. Ja nie mam szansy wyzbyć się z domu słodyczy, bo w domu mam jeszcze czterech innych domowników, w tym dwie kobiety i ośmiolatka, więc muszę być dzielna. Nie ma możliwości, żeby gdzieś w domu nie było czekolady… Ach. Cerwona herbata, jeśli jeszcze nie pijasz. Niesłodzona. U mnie sprawdza się doskonale, bo 1. zawsze lepiej zrobić sobie herbatę, kiedy schodzę do kuchni, bo mam akurat ochotę na „coś bym zjadła, oooo! ciastka!”, 2. udowodnione naukowo, klinicznie, kosmicznie i bukwiejakjeszcze działanie odchudzające i ograniczające łaknienie. 3. nawet działa :D

        • Bleee, nie lubię czerwonej:) Ale z mojej strony polecam yerbę. Świetny zamiennik dla kawy i o wiele lepsze działanie + sporo minerałów daje zamiast wypłukiwać.

          • BGN

            Akurat chcę wejść w yerbę ale nie wiem jak ugryźć temat.

          • Ja kupiłem bombillę (to ta aluminiowa słomka) i dwie wstępne Yerby (cytrynowa jest super) na Fajowo.eu. Ceny mają tak niskie, że razem z kurierem wychodzi taniej niż w sklepie fizycznym :) A na stronie są też podstawowe rady np. jak zalewać. Tykwy nie trzeba, ja walę z kubka.

          • BGN

            A to nie jest tak, że w kubku łatwo o to żeby zamieszać niechcący całość? Przecież yerby nie wolno ‚wzruszyć’ (podobno).

          • Nie zdarzyło mi się jeszcze. Wsypuję, strząsam na bok by zrobić miejsce na bombillę, zalewam wodą i przenoszę spokojnie do pokoju i nic nie wybucha ani nie siada :) W tykwie też by się pewnie tak samo ruszało.

          • BGN

            Ok. Jak coś to będę się jeszcze Ciebie radził na Twitterze albo tutaj ok? ;-)

          • Raczej na Twitterze, tu mogę z czasem rzadziej zaglądać :)

      • BGN

        Mam bardzo podobnie, zależy jak bardzo zależy na tym, żeby tłuszcz zaczął znikać. Bo mięśnie się mogą tworzyć ale i tak być pod tłuszczem. Wygląd prawdziwego 6packa może motywować. To jednak też jakaś kultura. Co kto woli.

        Enjoy life & pizza.

  • rozycqi

    „Oceń mi lepiej pizzę.” – to powinno się stać jakimś przysłowiem, hasłem, memem, nie wiem. Super :)

  • najbardziej bawi mnie spojrzenie osób, gdy mówię im, że lubię pizzę, ale i zapiekanką nie pogardzę.
    słyszę wtedy, że powinienem opowiedzieć się po jednej stronie, przecież nie da się kochać i zapiekanki i pizzy.

    HE.

    • DA SIĘ! I również frytki można.

      • ależ oczywiście, to wszystko jest kwestią samoświadomości i podejścia do różnych rzeczy :)

  • Taki mały świat, aż dziw, że tak często zapychamy go nienawiścią i niepotrzebnymi problemami.

Cześć! Nazywam się Andrzej Tucholski i miło mi Cię tu widzieć!

Jestem dyplomowanym menedżerem i magistrem psychologii biznesu.

Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce.

Prowadzę bloga i kanał video poświęcone strategiom projektowania fajnego, udanego życia.

Organizuję polecenia #NiedzielaDzielenia, serię #SąSuper oraz akcję SHARE WEEK.

Przygotowuję kawę w Sekretnej Kawiarni oraz ukrywam przed światem Tajemną Listę.

Facebook

Na fanpage wrzucam informacje o nowych premierach i statusy tak długie że same powinny być artykułami. Uwaga: polecam dużo fajnych ludzi i często zachęcam do chwalenia się.

YouTube

Od czasu do czasu montuję na statywie kamerkę i opowiadam jej coś o skuteczności, podejmowaniu decyzji lub stoicyzmie. Uwaga: bywa nieostro, bo sporo macham rękoma.

Instagram

Kulisy mojej pracy, ładne ujęcia Warszawy, spore ilości książek, kawy i podróży archiwizuję amatorskimi fotkami na Instagramie. Uwaga: zdarzają się selfie.

Instagram

Pierwszy raz?

Prowadzę tego bloga od 2009 roku. Opublikowałem tu ponad 1000 wpisów. To dużo treści, więc przygotowałem dla Ciebie drobne wsparcie. Przeczytaj o czym jest to miejsce, kim jestem ja i od czego warto zacząć lekturę na specjalnej stronie powitalnej.

Dołącz do 11 000+ Czytelników
I zapisz się do Tajemnej Listy

Każdy odbiorca newslettera dostaje w prezencie:

  • pierwszeństwo w dostępie do nowych artykułów
  • skoroszyty Excel pomocne w organizacji życia
  • plakaty i prezentacje z najważniejszymi informacjami

KRÓTKO O BLOGU

AndrzejTucholski.pl to blog dla ludzi, którzy chcą więcej. Prowadzony przeze mnie od 2009 roku należy od lat do najbardziej wpływowych w Polsce. Lubię dobre praktyki i interesuję się szukaniem wspólnych mianowników w filozofii i nauce. Wierzę, że niezależnie od tego co lubi się w życiu robić, można to robić skuteczniej, spokojniej oraz czerpać z tego więcej frajdy. Nie lubię mówić innym co mają robić, więc staram się korzystać z przykładów z literatury oraz z własnego doświadczenia. Każdy wyciągnie z nich tyle, ile uzna za stosowne.

Informacje

Żadnej treści na blogu nie można traktować jako profesjonalnej porady psychologicznej. Nie udzielam też takich przez mail.

Niektóre linki na blogu mogą być linkami afiliacyjnymi.

Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie gra :)